FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

FORUM OGÓLNE - Filozofia nurkowania wg......... kursanta

Ryszard Szwajcer - 23-08-2004, 13:02
Temat postu: Filozofia nurkowania wg......... kursanta
Niedawno, podczas prowadzenia kursu podstawowego usłyszałem od jednego z kursantów słowa, które dały mi bardzo wiele do myślenia. Wielu z nas, kochających podwodny świat "czuje" podobnie "to coś", ale nie zawsze potrafimy ubrać "to" w słowa oddające istotę naszych odczuć.
Jeszcze niedawno kursant a obecnie nasz kolega-nur, po kilku dniach ćwiczeń na i pod wodą, podzielił się ze mną swoimi przemyśleniami:
Przez wiele lat trenowałem sztuki walki. Przez wszystkie te lata wpajano we mnie filozofię związaną z poznaniem i zrozumieniem własnego ciała, psychiki, odruchów, reakcji, opanowania, wyciszenia wewnętrznego, scharmonizowania z otaczającym światem.
Teraz, gdy poznałem zaledwie podstawy nurkowania wiem, że w nurkowaniu chodzi również o filozofię, lecz znacznie bardziej skomplikowaną...

Po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że mówiąc tak niewiele, powiedział w zasadzie prawie wszystko.

Lubię po pierwszych "nurkach" słuchać spostrzeżeń i "tłoczących" się myśli kursantów. Przeżycia "świeżych nurów" pozwalają mi wraz z nimi odkrywać na nowo to, co pokochałem tak wiele lat temu, że powoli zaczynam się w tym zatracać.
Każdy człowiek odbiera nieco inaczej swoje pierwsze przeżycia pod wodą. To jest tak, jak z oglądniętym przez paru ludzi, tym samym filmem. Niezależnie od "zakodowanych" wskazówek i zamierzeń reżysera, każdy człowiek interpretuje fakty bardzo subiektywnie a przez to często odmiennie niż reszta. Pytając różnych ludzi po wyjściu z kina o ich odczucia oraz co zrobiło na nich największe wrażenie, możemy czasami dojść do zabawnego wniosku, że choć siedzieli na jednej sali, w jednym czasie, to chyba oglądali zupełnie inny film...Jednemu zapadły w pamięć nogi aktorki, drugiemu piękne plenery, trzeciemu "bajerancki" samochód a jeszcze innemu karabin, którym główny bohater "zaopatrzył" całkiem niemały cmentarzyk...
Podobnie jest z nurkowaniem i wieloma innymi sportami.
Środowisko wodne już od wielu milionów lat nie jest naszym środowiskiem naturalnym. Można jednak je zrozumieć, pokochać a nawet "zaprzedać dla niego duszę".
Nurkując bardzo dużo i bardzo często ( np. zawodowo), zaczynamy powoli zatracać ostrość postrzegania tego, co jakiś czas temu pchnęło nas w kierunku tak pięknego sportu. To właśnie słuchając uważnie, na "gorąco" przeżyć kursantów, możemy dojść do wniosku, że są oni poniekąd naszymi nowymi oczami, uszami, dotykiem...
To właśnie oni opowiadając swoje pierwsze przeżycia, z oczami wielkimi jak telewizory, pomagają nam często odkrywać po raz kolejny, nowy smak tej samej potrawy...
P.S.
Tytuł jak widać poniekąd nie jest przypadkowy.
Właśnie napisałem coś, co pomimo pewnego podobieństwa w tytule do wiadomo czego,
( oczywiście niezamierzonego i stanowiącego czysty przypadek :lol: ) nikogo nie powinno urazić...

TomM - 23-08-2004, 13:10

Ryszard, masz piękna duszę. Poważnie. Gratulacje.
maczaty - 23-08-2004, 13:57

Ano właśnie... Może tu więcej pięknoduszców??? :)
Neofici i wyjadacze, siostry nurkinie i bracia nurcy, akwaryści i jeziorowcy - powiedzcie jak na spowiedzi, co w Was na dobre zmieniło nurkowanie. Odczuliście to jakoś?

Bo ja tak :-D

natt - 23-08-2004, 14:29

Mi przywróciło radość życia, chęć robienia czegokolwiek i jakkolwiek. Było zapewne, chociaż bardzo wymarzone i długo oczekiwane, pewną, w początkowym okresie, formą terapii. ALe po czym, tego wam nie powiem :) Wierzę bowiem tylko w terapię indywidualną :)

A tak z innej bajki - ładnie ktoś powiedział, że życie to czas w zanurzeniu i reszta :) [/list][/list]

maczaty - 23-08-2004, 15:07

U mnie fajnie wyszło to, że na nurkowanie wpadłem stosunkowo późno (tak dokładniej to w lutym tego roku po raz pierwszy zapiąłem się w szpej :oops: ) tzn. akurat w takim okresie, w którym mogłem je docenić. Nastolatkiem nie jestem, hormony nie buzują, rekordów nie bijam... Po kilku lekcjach pokory zacząłem się uważniej przyglądać i sobie, i wszelkiemu stworzeniu dookoła...

No i kurcze teraz nie bardzo jestem w stanie przełknąć rybę albo innego zwierza :oops: Wolę patrzeć, jak śmigają żywe i szczęśliwe... :mrgreen:

Cezary Kędzia - 23-08-2004, 15:22

Nurkowanie (podobnie jak wykonywanie zawodu lekarza) nauczyło mnie
pokory wobec żywiołu i przeświadczenia , że jednak nie wszystko pod wodą jest przewidywalne i że nie nad wszystkim jesteśmy w stanie zapanować. Jednak moje główne odczucie podczas nurów to wrażenie bycia w kosmosie. Nie oddychamy otaczającą atmosferą, ruchy mamy spowolnione, a wokół nas słychać dziwne kosmiczne dźwięki których źródła nie jesteśmy w stanie zlokalizować. Podobnie jak kosmos -podwodny świat pozwala nam obejrzeć tylko małe co nie co (cholera jak to się pisze) poprzez lekko uchylone drzwi a pozostała część jest owiana mgiełką mistycznej tajemnicy .
P.S
Informacja dla dowcipnego Lobstera : to nie są moje odczucia z głębokości
50 metrów po wpływem konkretnego nasycenia azotem -choć można mieć takie odczucie- ha ha ha !!
Pozdrawiam
Czarek (PROF) Kędzia

Baster - 23-08-2004, 19:12

Hmm...co zmieniło? Nie mogło za wiele we mnie zmienić, gdyż pierwsze zanurzenie odnotowałem mając raptem 12 lat..toteż mogę tylko powiedzieć,że z pewnością uchroniło od klimatu/schematu w jaki można popaść na blokowisku. :eek:
Mrówa - 23-08-2004, 21:01

Dzieki ci Ryszrdzie za ten romantyczny post ! Dzięki niemu przynajmniej na chwilę zapomniałem że mnie kręgosłup na.......ala :mrgreen:
lobster - 23-08-2004, 22:02

maczaty napisał/a:
powiedzcie jak na spowiedzi, co w Was na dobre zmieniło nurkowanie.


Ja sie na przyklad nauczylem plywac.

Marta_W - 23-08-2004, 22:09

co zmieniło?
mogłabym cały czas siedzieć pod wodą!!!!
pozdrawiam wszystkich!![/list]

nseal - 24-08-2004, 07:34

-nie mam wogóle kasy,
-nie mam czasu w weekendy,
-nauczyłem się trochę lepiej pływac,
-nauczyłem sie ze nie jestem niezniszczalny,
-odnalazłem sens w byciu fit :)

nevada - 24-08-2004, 07:38

co się zmieniło? to że od pierwszego nurka zdradzam żonę z nową kochanką - podwodną obsesją - jedno serce musi wystaczyć dla dwóch miłości - tym właśnie jest dla mnie nurkowanie.
nevada - 24-08-2004, 07:39

no i kręgosłup też mnie bardziej na....dala Mrówa
Bania - 24-08-2004, 08:44

za nsealem :lol:
- nie mam kompletnie kasy
- nauczylam sie pokory
- im wiecej wiem tym wiecej wiem ile nie wiem (ciekawe ale prawdziwe)
- zajelam sie soba (fit fit fit - czyli w zdrowym ciele zdrowy duch)

a jak zmienil mi sie styl nurkowania? Moge dlugo w jednym miejscu wisiec albo"grzebac" w brunatnicach i wypatrywac krabow zamiast "glebiej i dalej". Fascynuje mnie zycie "pod". Zycie "nad" tez ;-)
Pozdrawiam
Bania

Chopin - 24-08-2004, 09:33

Ryszard Szwajcer napisał/a:
\Nurkując bardzo dużo i bardzo często ( np. zawodowo), zaczynamy powoli zatracać ostrość postrzegania tego, co jakiś czas temu pchnęło nas w kierunku tak pięknego sportu...


hmmm... takie chyba są koszty zawodostwa... Dla mnie taką główną pasją jest muzyka - pamiętam jak kiedyś chodząc jeszcze np. do liceum strasznie na mnie potrafiła działać - później studia muzyczne jakby odebrały jej tą tajemną moc - jeszcze więcej odebrała jej praca w operze heheh... słuchając codziennie kilku (czasem kilkunastu wykonań Toski, Damy Pikowej czy Salome - pracuję w impresariacie) naprawdę może to stać się normalne... i aby poruszyło coś to trzeba usłyszeć coś na miarę Deborah Voight czy Marilin Horne... Ja staram się temu nie dawać i przynajmniej raz w tygodniu siadam sobie z winem i nic nie robię tylko przez dwie godz. słucham muzyki nocą - wtedy magia wraca.

Pozdr, Chopin

ZAQ - 24-08-2004, 09:42

witam,

a mi nurkowanie "dało" :lol: wspaniałą zone - poznaliśmy sie na nurku.

NOOO i kto jest debesciak.

pzdr

ZAQ

nseal - 24-08-2004, 10:21

ZAQ napisał/a:

NOOO i kto jest debesciak.


Będziesz debeściak jak powtórzysz to samo z takim samym entuzjazmem za 10 lat :)

Sonny - 24-08-2004, 10:33

Ja dzieki nurkoaniu poznalem pelno nowych ludzi...a tak to co jeszcze mi dalo nurkoanie ??
Napewno przeklenstwa gl. sponsora (Mama): "Ile to nurkowanie kosztuje", "Nie mozesz znalesc sobie czegos innego" albo "Ja juz nic wiecje Ci do nurkowania nie kupie" a ten ostatni tekst to powazny problem bo wlasnie walcze o DIR konfiuguracje...
Ale nurkowanie to mnie najwiecje nauczylo, szczegulnie zachowania w trudnych sytacjach...a to jest bardzo wazne...

ovo - 24-08-2004, 13:23

Chopin napisał/a:
Ryszard Szwajcer napisał/a:
\Nurkując bardzo dużo i bardzo często ( np. zawodowo), zaczynamy powoli zatracać ostrość postrzegania tego, co jakiś czas temu pchnęło nas w kierunku tak pięknego sportu...


hmmm... takie chyba są koszty zawodostwa... Dla mnie taką główną pasją jest muzyka - pamiętam jak kiedyś chodząc jeszcze np. do liceum strasznie na mnie potrafiła działać - później studia muzyczne jakby odebrały jej tą tajemną moc - jeszcze więcej odebrała jej praca w operze heheh... słuchając codziennie kilku (czasem kilkunastu wykonań Toski, Damy Pikowej czy Salome - pracuję w impresariacie) naprawdę może to stać się normalne... i aby poruszyło coś to trzeba usłyszeć coś na miarę Deborah Voight czy Marilin Horne... Ja staram się temu nie dawać i przynajmniej raz w tygodniu siadam sobie z winem i nic nie robię tylko przez dwie godz. słucham muzyki nocą - wtedy magia wraca.


Pozdr, Chopin

hej Chopin !!
też jestem muzykiem .. POZDRAWIAM ;)

ovo - 24-08-2004, 13:26

Sonny napisał/a:

Napewno przeklenstwa gl. sponsora (Mama): "Ile to nurkowanie kosztuje", "Nie mozesz znalesc sobie czegos innego" albo "Ja juz nic wiecje Ci do nurkowania nie kupie"

-----
ja niestety głównym sponsorem to sam dla siebie musze być :???:
POZDRAWIAM :)

Sonny - 24-08-2004, 18:24

OVO napisał:
Cytat:
ja niestety głównym sponsorem to sam dla siebie musze być

Wiesz ja w Twoim wieku tez juz pewnie bede sam swoim sponsorem... :lol:

Ryszard Szwajcer - 24-08-2004, 20:41

nevada napisał/a:
co się zmieniło? to że od pierwszego nurka zdradzam żonę z nową kochanką - podwodną obsesją - jedno serce musi wystaczyć dla dwóch miłości - tym właśnie jest dla mnie nurkowanie.

Wyczuwam tutaj jakąś malutką nutkę bezradności- czyż nie?
NEVADA!- ja nie mam z tym problemów a i żona się jakoś oswoiła. Mam po prostu serce jak autobus. Duże, czerwone a i pomieści troszkę ........
Podobno już bardzo dawno temu zostało napisane: "nie pożądaj żony bliźniego swego........na daremno" :multi:

Dimiro - 24-08-2004, 21:12

Nevada! a najlepiej namówić żone na mały"trójkącik" :roll:

ja tak zrobiłem : Żona , ja i .. Ona (ta obsesja) - i dobrze nam razem...

ps
niestety ostatnio razem nie nuramy, przybędzie nas w rodzinie niedlugo... :oops:

nevada - 24-08-2004, 21:53

Ryszard Szwajcer napisał/a:

Wyczuwam tutaj jakąś malutką nutkę bezradności- czyż nie?
NEVADA!- ja nie mam z tym problemów a i żona się jakoś oswoiła. Mam po prostu serce jak autobus. Duże, czerwone a i pomieści troszkę ........
Podobno już bardzo dawno temu zostało napisane: "nie pożądaj żony bliźniego swego........na daremno" :multi:

Moja Miłka jeszcze się nie oswoiła, dopiero zaczynam proces układania :mrgreen: a idzie ciężko, zwłaszcza jak rzucam wszystko (czyt. żonę i dwóch łapserdaków, bo też się już dorobiiłem) i pędze nad oczko wodne żebu się zanurzyć. :help: Serce też mi starcza dla kogoÂ? tak cudownego jak moja ukochana i czegoÂ? tak kosmicznego jak nurkowanie. Z czasem wszystko się ułoży i żona będzie syta i ja cały :mrgreen:

Mania - 24-08-2004, 22:49

nevada napisał/a:

Moja Miłka

Art!!!! i Ty nic nie robisz? Nevada zabral Ci Milke??????? :mrgreen:
Mania

Bizon - 25-08-2004, 00:12

Co mi dało nurkowanie. Czym jest dla mnie nurkowanie...
Przede wszytstkim jest to mega odskocznia. Kiedy schodzę pod wodę znikają wszelkie problemy. Nie ważne, czy schodzę dla przyjemności, czy w konkretnym celu (praca). Z chwilą kiedy przed szybą maski mija granica reala, i "Big Blue", wszystko znika.
Kiedyś, dawno temu, żyłem w środowisku gdzie człowiek był pewien swoich ludzi. Mogło się dziać najgorsze, i zawsze byłem pewien, że za plecami mam wsparcie. To znajduję teraz w nurkowaniu. Kiedy jestem z moimi partnurami jestem ich pewien na 110%. Tak w wodzie, jak w życiu.
I to jest chyba najpiękniejsze...

nevada - 25-08-2004, 07:44

Mania napisał/a:

Art!!!! i Ty nic nie robisz? Nevada zabral Ci Milke??????? :mrgreen:
Mania

nie zabrałem, nie zabrałem.. ładnie poprosiłem i sam oddał, jak nakazuje zwyczaj plemienny nurasów :smok:

Art - 25-08-2004, 08:34

nevada napisał/a:
Mania napisał/a:

Art!!!! i Ty nic nie robisz? Nevada zabral Ci Milke??????? :mrgreen:
Mania

nie zabrałem, nie zabrałem.. ładnie poprosiłem i sam oddał, jak nakazuje zwyczaj plemienny nurasów :smok:




Ejjjjj....

Ona dopiero wczoraj przyjechała a tu widzę, że już ktoś mi ją ukraść chce - teraz to już wiem dlaczego "nie mogła" wczesniej do mnie przyjechać...

Nevada Ty KRADZIEJU KOBIET :mrgreen:

Mania - 25-08-2004, 08:44

Mozna by nawet zacytowac B. Linde...
No wiecie ten fragment o "...moja kobiete" :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Mania
Milka - zdecyduj sie - Art czy Nevada?

squalo - 26-08-2004, 13:20
Temat postu: No kolego:-)
Rychooo!
Jestem pod duuużym wrażeniem!
bravo - za to Cie lubię (czasami) :lol:
no i do zobaczyska

nevada - 01-09-2004, 19:24

no niezły lovelas się ze mnie zrobił :22: prawdziwy pies na kobiety. Żeby zakończyć te utarczki słowne moją Miłką jest osobista żona Ewa i nie zamienię jej na inną Miłkę. :laska:
ewick - 01-10-2004, 20:19

Dziękuję ci kochanie, ale jakoś i tak mi nie jest miło, jak stawiasz mnie na równi z nurkowaniem :(
ewick - 01-10-2004, 20:20

A Miłka to Agrado ;)
aaaa...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group