FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

FORUM OGÓLNE - To samo co Goździkowej...

Lech-u - 07-09-2004, 20:28
Temat postu: To samo co Goździkowej...
Ostatnio miałem okazję nurkować w Egiptowie (Hurghada) i mam pewne obserwacje zachowań ludzkich. Można by pomyśleć, że będę pisał o osobliwych widokach, niesamowitych rybach, fantastycznej rafie lub sprzęcie nurkowym czy bazach.
Nie. Chcę się z Wami podzielić obserwacją medyczną. Piszę ten tekst jako lekarz nurkowy.

A wiec jak wspomniałem nurzałem się w Egipcie. A tam, jak wiadomo, lubi nas dopaść zemsta Faraona (dla niewtajemniczonych jest to ostra biegunka, dość uciążliwa, trwająca zwykle kilka dni, często połączona z nudnościami, bólem w nadbrzuszu, dość poważnym odwodnieniem i innymi objawami). Wierzcie mi, nie jest to przyjemna dolegliwość. Ale tak naprawdę to o zemście Faraona także nie mam ochoty pisać.

Chciałbym napisać o pewnej dobrej duszyczce.
W ostatnim dniu mojego pobytu spotkaliśmy (byliśmy w 3 osoby) pewną sympatyczną Panią, która właśnie w tym dniu wybierała się na tygodniową wycieczkę objazdową po Egipcie. Jedna z osób z mojej grupy zapytała wspomnianą turystkę, czy jest dobrze zabezpieczona lekami na wyprawę. Pani zdziwiła się i powiedziała, że jest zdrowa i nie ma żadnych leków. Na to moja koleżanka (nie proszona o pomoc) wyciągnęła garść leków z kosmetyczki i powiedział, że jak się Pani źle poczuje, to tego proszę zażyć dwie tabletki dwa razy dziennie, to co jest w tej saszetce rozpuścić w małej ilości wody i wypić, a tu jest maść, na skórę
Ja ONIEMIAŁEM. Uważam, że to jest totalne nieporozumienie, żeby osobie niedoświadczonej wciskać garść leków. I co ciekawe wśród tych leków tylko węgiel medyczny mógł uchodzić za łagodny lek. Była tam także maść sterydowa (wydawana TYLKO z przepisu lekarza) oraz inne leki, które można kupić tylko na receptę (celowo nie wymieniam nazw).
No i bardzo precyzyjna instrukcja: jak się Pani źle poczuje... Czy jak będzie bolała głowa, czy ręka zdrętwieje, czy zakręci się w głowie, a może strzyknie w kolanie to wtedy proszę zażyć dwie tabletki.
Kobieta miała lekki obłęd w oczach, bo widać, że z lekami ma mało do czynienia. Oczywiście cała sytuacja wyniknęła z dobrego serca mojej towarzyszki podróży. Ona naprawdę chciała dobrze, chciała ustrzec przygodnie spotkaną panią przed zemstą Faraona i na wszelki wypadek dała jej kilka leków na drogę. Wierzcie mi, że mogła jej bardziej zaszkodzić niż pomóc. Nie ma nic bardziej mylnego jak opinia, że skoro mi pomogło na sraczkę to wszystkim innym z takimi objawami też pomoże. Choroba chorobie nie równa i mimo, że objawy mogą być podobne, to przyczyna choroby, a zatem sposób leczenia mogą być różne.

Oczywiście nie twierdzę, że jak ktoś jest w potrzebie (czyli zachorował) to nie należy mu pomagać. Trzeba! Tylko w rozsądny sposób. Najlepiej zawołać lekarza i zdać się na opinię fachowca.

Każdy lek ma mnóstwo przeciwwskazań i działań niepożądanych i tylko lekarz powinien decydować o możliwości zażycia danego leku u danego pacjenta. A wszystko po to, żeby nie zaszkodzić. Tylko leki bez recepty można próbować samemu zażywać (po przeczytaniu ulotki lub skonsultowaniu się z lekarzem lub farmaceutą).

Moja koleżanka już wie, że nie należy rozdawać leków każdemu, kto potencjalnie mógłby potrzebować. Sama zresztą przyznała później, że to nie było rozsądne. Całą historyjkę piszę ku przestrodze, żeby innych uchronić przed takimi praktykami. Pamiętajmy, że leki to nie cukierki i niewłaściwie użyte mogą spowodować sporo zamieszania lub nawet uśmiercić.

Chętnie poznam Wasze doświadczenia z lekami od dobrej duszyczki. Zdaję sobie sprawę, że wielu z Was powie: a mi to pomogło, kolega uratował mi życie, gdyby nie moja znajoma to bym umarła na zemstę Faraona itp. itd.. Ale może zdarzyć się tak, że więcej zaszkodzimy niż pomożemy. Dlatego staram się zasiać ziarenko niepokoju i ostrzec przed takimi praktykami.

Tylko w reklamie może być to samo co Goździkowej

Życzę dużo zdrowia! :razz: :razz: :razz:

McGrzegorz - 07-09-2004, 21:11
Temat postu: no tak
fajna historyjka - niestety nie tylko w Egipcie Panie występuja

Telewizja uczy lud powtarza....

A w nurkowaniu to takich niby nie ma? Wymysli cos i "promuje"

werders - 07-09-2004, 21:57

Lech-u a napisz no jeszcze co łaska jak z tym faraonem walczyć. W razie nudności od razu walić do lekarza czy można coś łyknąć ( no może nie zaraz od sąsiadki ). Słyszałem, że nasze leki faraona nie ruszają ...

Werders
----------

Njoy - 07-09-2004, 22:26
Temat postu: Jakie medykamenty do Egiptu?
Witaj!
Jesli mozesz napisac co warto abrac do Egiptu z medykamentow i jak je stosowac?Czego unikac w jedzeniu aby ustyrzec owej ''zemst''?
To bardzo bym rosl o Twoia wypowiedz.Wybieram sie niedlugo do Egiptu.
Naleze do osob ktore maja problemy z ukladem pokarmowym.
Dzieki sedreczne i udanych nuirkowan,Michal.

lobster - 07-09-2004, 22:49
Temat postu: Re: Jakie medykamenty do Egiptu?
Njoy napisał/a:
Czego unikac w jedzeniu aby ustyrzec owej ''zemst''?


Nie zrec w hotelach i nie ladowac w siebie alkoholu.

Koshary rulez.

Waldemar Jarzynka - 07-09-2004, 23:40

Jeśc potrawy smażone i gotowane, unikać ciast i kremów oraz jajek.
Owoce raczej są bezpieczne. Nie przejadać się i nie pić alkoholu !
Pić tylko wode mineralną butelkowaną.
I większych problemów nie powinno być.
Swoją drogą flora bakteryjna w Egipcie jest inna niż w Polsce i niewielkie
dolegliwości żoładkowe dopadną prawie każdego.
Powyższe stosujemy od pewnego czasu i większych problemów nie mamy
w czasie tygodniowych pobytów w Egipcie.
Umiar i rozsądek a okaże się że zemsta faraona to raczej mit.
Pozdrowienia
Waldek/wally

Victoria - 08-09-2004, 00:33
Temat postu: Re: To samo co Goździkowej...
Hej,
Wszystkim polecam zakupic na wszelki wypadek Antinal - na klopoty zoladkowe - kosztuje grosze, a potrafi sie przydac pozno wieczorem, kiedy pojechanie do apteki jest klopotliwe.
Na chorobe lokomocyjna polecam Dramanex - uzywam go takze w Polsce.
Dla informacji tych, ktorzy nie wiedza - leki w Egipcie sa sprzedawane w aptekach bez recepty. Tamtejsi aptekarze posiadaja szeroka wiedze i potrafia doradzic lekarstwa. Mnie np. wyleczyli bardzo powazne poparzenie calej dloni.

nuras5 - 08-09-2004, 02:46

Oprócz Antinalu- nie lubię tabletek-[wiem że się narażam ;-) ] polecam lekki drink wieczorem- Jasiu Wędrowniczek też załatwia miejscową florę :lol:
Mirka Żytkowska - 08-09-2004, 09:45

Witajcie! :razz:

Mając na uwadze własne doświadczenia z Egiptu, polecam również "receptę", którą opisał Waldek. Umiarkownie w jedzeniu wydaje mi się szczególnie istotne - odnoszę wrażenie, że dużo ludzi na widok szwedzkiego stołu dostaje troszkę małpiego rozumu i na talerzu robi sobie taki misz-masz, że żaden żołądek tego nie wytrzyma. :???:

Poza tym, tak jaki piszą przedmówcy - pić dużo, naprawdę dużo wody mineralnej i zdecydowanie powstrzymać się od legandarnej dawki alkoholu "na odkażenie".
Dodam jeszcze radę, którą my dostaliśmy od DiW - nie przesadzać z klimatyzacją. W tamtym roku byliśmy ze znajomymi, którzy w pokoju mieli średnio 17 st. C - po wyjściu w 40 stopniowy upał wszystko im się rozregulowywało. Oczywiście nieużywanie klimatyzacji może nie przesądzić sprawy, ale w naszym przypadku - w połaczeniu z dobrym nawadnianiem się i oszczędnym jedzeniem - już dwa razy sprawdziło się doskonale: nie mieliśmy najmniejszych problemów.

Wszystkim wybierającym się do Egiptu życzę zdrowia i miłych wrażeń.
Pozdrawiam! :-D Mirka

adrian - 08-09-2004, 11:22

Ooo ! Lobester swoj czlowiek. Po hotelach sie nie szlaja i na lekach sie zna. KUSHARY mniam
Lech-u - 08-09-2004, 12:25

Według mnie ciężko jest znaleźć złoty środek na zemstę Faraona.
W maju jak byłem w Sharmie spotkałem rezydenta, który był Tunezyjczykiem (a więc Arabem) i mówił, że zemsta dopada tych, co się oszczędzają i jedzą bardzo ostrożnie. Byłem wtedy z trójką moich dzieci (wiek 6, 4, 4) i jadły WSZYSTKO!. Jajka w majonezie, lody w papierku, lody w kulkach, nawet jedzenie od Beduinów na pustyni (rękę mieli tak brudną, że byłem w 100% przekonany, że moje dzieci się rozchorują).
I NIC!
Innym razem jak byłem w Egiptowie i stosowałem sprawdzony sposób (Jaś Wędrowniczek) odchorowałem swoje. A jeszcze innym razem byłem w grupie ok 90 osób i tylko kilka osób nie piło alkoholu. Właśnie te osoby padły ofiarą zemsty Faraona.
Ja uważam, że należy zachować zdrowy rozsądek i nie jeść w restauracjach poza hotelem, pić wodę mineralną z butelki i nie ulegać pokusom stołu szwedzkiego (a więc kilkanaście potraw na jeden posiłek). Jasne, że nie ma pewności, że takie środki zapobiegawcze pomogą, ale na pewno zmniejszą ryzyko zachorowania.
Co do alkoholu: nurasom nie polecam!!! A pozostali niech piją jak mają ochotę. Nie wiem, czy to pomoże. Faraon ma wielką moc!
A co do medykamentów: pisałem o tym w pierwszym poście z serii Goździkowej: nie jestem zwolennikiem zaopatrywania się w leki, o których nie mamy pojęcia. Uważam, że w swojej apteczce podróżnej powinniśmy mieć węgiel (niektórzy lekarze wątpią w jego działanie, ponieważ jest skuteczny tylko w dużych dawkach), smecta też się przyda, gastrolit na uzupełnienie utraconych w razie biegunki elektrolitów. Dobrą radą jest wybranie się do apteki w Egipcie (leki są tam bez recepty) i poradzenie się farmaceuty co jeszcze zażyć. Faktycznie w aptekach w Egipcie można się skonsultować z farmaceutą i na pewno poradzi. Ale jeszcze raz przestrzegam przed braniem leków, o których nie mamy pojęcia, bo ktoś nam dał to samo co Goździkowej. NIE ZAWSZE TO NAM POMOŻE A MOŻE ZASZKODZIĆ.

Jackolini - 08-09-2004, 15:55

Nie wiem czy ktoś z Was zadał sobie trud i przeczytał na opakowaniu jaki jest skład słynnego Egipskiego środka na zemstę faraona sprzedawanego w Egipcie pod nazwą Antinal. Otóż nie jest to nic innego niż nasz poczciwy Nifuroksazyt tylko w podwojonej dawce. Można zabrać go z domu z dokładną instrukcją użytkowania. Możecie mi wierzyć POMOGŁO.
Pozdrawiam

waldo - 08-09-2004, 17:28

Lech-u napisał/a:
[...] Ja uważam, że należy zachować zdrowy rozsądek i nie jeść w restauracjach poza hotelem, [...]


Czym to uzasadniasz ?
Moje doświadczenia są zupełnie odwrotne.

Lech-u - 08-09-2004, 17:54

waldo napisał/a:
Lech-u napisał/a:
[...] Ja uważam, że należy zachować zdrowy rozsądek i nie jeść w restauracjach poza hotelem, [...]


Czym to uzasadniasz ?
Moje doświadczenia są zupełnie odwrotne.


Własciwie to trudno mówić o uzasadnieniu. Po prostu z obserwacji. Jak do tej pory jak miałem przygody z faraonem (lub moi znajomi) to było głównie z żarełka poza hotelem. Ale sam widzisz, ze są zupełnie inne zdania na forum (np. Twoje). I to jest kolejny dowód na to, że nie ma zasadniczej reguły na faraona. Raz jest poza hotelem innym razem w hotelu. Może na tym własnie polega "zamsta Faraona", że jest niespodziewana.
Tak na poważnie, ja mam wieksze zaufanie do jedzienia w hotelach. Ale to pewnie zależy także od standardu hotelu, od szcześcia, od doświadczeń... ;-)

Tommy222 - 08-09-2004, 21:42

Ja nie wiele mogę doradzić byłem w egpicie 4 razy. Jadłem wszystko i niczym sie nie przejmowałem, korzystałem ze szweckiego stołu, albo wogóle nie piłem alkoholu albo piłem sporadycznie a czasem nawet dużo i ... nigdy nie dopadła mnie zadna choroba. (nie moge tego powiedziec o innych raz na statku (hotelu) zatruła sie połowa ludzi). Podobno metoda z małą dawką mocnego alkoholu jest dobra na flore bakteryjną ( a na pewno na humor)
Mania - 11-09-2004, 16:17

Lech-u jako lekarz chyba wiesz, ze zemsta faraona nie jest wynikiem braku higieny w przygotowaniu posilkow inna flora bakteryjna niz ta, do ktorej jestesmy przyzwyczajeni. Dlatego stwierdzenie by nie jesc poza hotelem jest - szczerze mowiac - bez sensu.

Ja jem wszystko i wszedzie (zwlaszcza, ze w hotelach nie serwuja takie frutti di mare jak w Safsafie) i w zasadzie w ogole nigdy tam nie chorowalam. Natomiast jak sie chce uniknac zemsty to w istocie warto unikac swiezych warzyw i owocow - jesc tylko gotowane rzeczy. Wiekszosc bakterii ginie pod wplywem gotowania.
Mania

Jacek Madejski - 12-09-2004, 15:14

Miejscowy specyfik pod nazwą DROTAZIDE. Jest dostępny w każdej aptece w cenie 10-15 funtów .
Lech-u - 13-09-2004, 18:36

Mania napisał/a:
Lech-u jako lekarz chyba wiesz, ze zemsta faraona nie jest wynikiem braku higieny w przygotowaniu posilkow inna flora bakteryjna niz ta, do ktorej jestesmy przyzwyczajeni. Dlatego stwierdzenie by nie jesc poza hotelem jest - szczerze mowiac - bez sensu.
Mania


Mania,
Masz PRAWIE rację. Prawie, bo faktycznie jest to kwestia innej flory bakteryjnej. Ale nie tylko. "Biegunka", "zemsta Faraona" i inne tego typu choroby mogą być spowodowane także przez inne patogeny: np. wirusy.

Ale nie to jest najważniejsze. Otóż ta "inna flora" bakteryjna musi się jakoś do człowieczka dostać. A najwygodniej jej przez "paszczę" czyli drogą pokarmową (a więc z jedzeniem). No a skąd "inna flora bakteryjna" może znaleźć się w jedzeniu? A no, na ten przykład, z nieco brudnych łapek kucharza. Ale tylko wtedy, kiedy nie zostały zachowane podstawowe zasady higieny (wiesz, że mydło usuwa ok. 98% bakterii z powierzchni skóry podczas "normalnego" mycia??). Albo z niedokładnie umytych sztućców (a to także higiena). Może także taki bakcyl zaczaić się na niedokładnie umytych warzywach i owocach. A to także higiena (tylko trochę inna niż "higiena osobista"). Chcesz wiecej przykładów na temat braku higieny i powiązania z "zemstą"? Myslę, że zanim zaczniesz używać orgumentów typu: bez sensu... warto trochę poczytać lub "zasięgnąć języka". Chetnie odpowiem na Twoje pytania na prvt zanim "zaatakujesz" kogoś innego na forum z tematu medycznego.
Mam nadzieję, że mnie nie skasujesz z forum za takie wymądrzanie się... :-D

Tak swoją drgą to na temat "zemsty" można dyskutować bardzo długo, ale nie takie było moje przesłanie w pierwszym poście o Goździkowej.
Chodziło mi o przekazywanie leków osobom nieobeznanym z tematem. A więc o zagrożenie jakie niesie "dobra duszyczka", która chce uratować inne osoby zasypując je lekami (różnego rodzaju i na różne choroby).
Jeszcze raz apel: nie róbmy tego bo możemy więcej zaszkodzić niż pomóc.

Życzę zdrówka! :spoko:

Aisa - 14-09-2004, 08:58

Czesc,

Jako wlascicielka bardzo delikatnego zoladka moge powiedziec kilka slow o "zemscie".
Jem zawsze na miescie i przez 5 moich pobytow zatrulam sie raz - parowkami w samolocie. W Warszawie zdarza mi sie zlapac cos na ksztalt "zemsty" po wizycie w restauracji.

Co do Nifuroksazydu - fakt w Egiptowie mozna bez recepty (N. w Polsce jest na recepte) mocniejsza jego wersje. Uwazam, ze akurat ten lek jest dobrym nie na wszystko moze ;-) ale na Faraonke i inne tego typu przypadki dobry.

My ze znajomymi najczesciej stosujemy zasade - zabic bakterie coca-cola. Odrdzewiacz na wszystko jest dobry :lol: !!!

A wracajac do tematu - jako nadworna pielegniarka wszystkich wyjazdow zawsze mam przy sobie leki pierwszej pomocy i ratuje nimi biedne duszyczki. Co innego dac "jakis lek" na "wszystko" obcej osobie a co innego poratowac przy katarze czy zemscie.

Lech-u - 25-10-2004, 17:48

Cytat:
A wracajac do tematu - jako nadworna pielegniarka wszystkich wyjazdow zawsze mam przy sobie leki pierwszej pomocy i ratuje nimi biedne duszyczki. Co innego dac "jakis lek" na "wszystko" obcej osobie a co innego poratowac przy katarze czy zemscie.

Masz rację, to zupełnie co innego. Jeżeli świadomie pomagasz (i masz wiedzę) to jest bardzo chwalebne. Tylko ważne, jest żeby uświadomić "pacjentowi" co ma zrobić z danym lekiem

Pamiętam taki oto przypadek z izby przyjęć ze szpitala:
Przywieziono młodą dziewczynę, która wymagała operacji w trybie nagłym (załóżmy, że było to zapalenie wyrostka robaczkowego). Przed operacją musiał być przygotowana do zabiegu. Między innymi musiała zmyć makijaż i lakier z paznokci (anestezjolog lubi obserwować co się dzieje z tym co jest pod paznokciem i zagląda czasami w oczka, a wiec nie jest dobrze jak ładna pani "operuje się" w makijażu).
Salowa dostała zadanie, żeby pomóc pacjentce. A więc nalała do kieliszka lekarskiego aceton i podała go pacjentce i powiedziała: "tu ma Pani aceton...".

Jakie było zdziwienie zespołu operującego jak w czasie operacji wszyscy poczuli dziwny zapach na sali operacyjnej. Zapach bardzo charakterystyczny i łatwy do rozpoznania: aceton!!! Skąd się wydobywa??? TRAGEDIA!!! Z ust pacjentki!!!. Taki objaw świadczy o dość poważnym zaburzeniu procesów metabolicznych w organizmie i trzeba podjąć odpowiednie środki zaradcze (ratować pacjentkę).

Ale okazało się, że wszystkie parametry życiowe pacjentki są w normie, nic złego się nie dziej. Operację dokończono z "duszą na ramieniu". Jak pacjentka się obudziła po operacji, to przyznała, że dostała kieliszek z lekarstwem przed operacją i go WYPIŁA!!! (zamiast wymyć nim pazury).
Salowa chciała pomóc: dała aceton do zmycia paznokci, ale nie powiedziała jak należy to użyć. A pacjentka była w stresie przed operacją i łyknęła to co jej przyniesiono. I to znowu świadczy o tym, że czasami można więcej zaszkodzić niż pomóc, bo wydaje nam się, że "pacjent" wie jak zażywać leki, które MY mamy w naszej apteczce.

Piotr - Malediwy - 25-10-2004, 19:45

Doskonale rozumię problem poruszony przez Lecha. Jestem pilotem wycieczek zagranicznych. Jako osoba obsługująca imprezę turystyczną zawsze jestem zaopatrzony w apteczkę z środkami pierwszej pomocy. Jeśli chodzi natomiast o lekarstwa to nie podaję swoim turystom nawet słynnego awiomarinu bo i ten działa bardzo róznie na różne osoby. Nie odmawiam go osobom które stosują go często i np. w danym momencie po prostu zapomniały się w niego zaopatrzyć, Natomiast staram się nie dopuszczać do tego aby ktoś eksperymentował z nadzieją, że mu pomoże.
Co do zemsty faraona to moje doświadczenia są takie, że gdy byłem pierwszy raz w Hurghadzie wymiotowałem w czasie powrotu z pierwszego dnia nurkowania ale przyczyną być może była zbyt duża iloś wypitej morskiej wody a nie "zemsta faraona". :help:
Natomiast w czasie mojego powtórnego pobytu nad M.Czerwonym przez całe dwa tygodnie czułem się znakomicie. Moja żona również choć codziennie okupowała bufet sałatkowy :lol: Natomiast pod koniec lotu do domu zaczął się dramat w samolocie po zjedzonej, serwowanej w nim wędlinie. Nie twierdzę, że była nieświeża. Może po prostu w moim żołądku panowała już "egipska" flora bakteryjna :lol: :smok:

Lech-u - 25-10-2004, 20:19

Cytat:
Jeśli chodzi natomiast o lekarstwa to nie podaję swoim turystom nawet słynnego awiomarinu bo i ten działa bardzo róznie na różne osoby.


BRAWO!!!
Właśnie o taki komentarz mi chodziło! Właśnie to miało wynikać z pierwszego postu o Goździkowej!!!
Jeżeli chcecie zobaczyć co może się kryć w działaniu leków to zachęcam do przeczytania ulotki z opakowania np. aspiryny! A to przecież lek bez recepty!. A co z tymi, które są na receptę???

Piotr, Dzięki! Ująłeś to genialnie!

amanecer - 25-10-2004, 21:22

No tak, najlepszym sposobem na mal de mer jest gapienie sie na horyzont i przezuwanie kawalka lokalnego chlebka- sprawdzilam na sobie- dziala ...czasami :mrgreen:
Sensacji zoladkowych nigdy nie doswiadczylam i niech tak zostanie.
pzdr


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group