FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

FORUM OGÓLNE - Sprawozdanie z safari nurkowego w Egipcie 6-14.11.04.

Victoria - 14-11-2004, 12:01
Temat postu: Sprawozdanie z safari nurkowego w Egipcie 6-14.11.04.
W safari nurkowym na poludnie Egiptu w dniach 6-14.11.04. wzielo udzial 22 uczestnikow, w tym 18 Polakow i 4 Litwinow*

* tego nie jestesmy do konca pewni, gdyz mimo posiadania paszportow litewskich osoby te swietnie sie porozumiewaly po polsku, a na pytania "Where are you from?" odpowiadaly "We are from Poland".

Opieke nad nami sprawowali Dorota i Wojtek oraz Mr Max - kontrowersyjny Dive Master egipski.

Nasza lodz nazywala sie Shalkamy Explorer, ale przylgnela do niej nazwa Titanic. Nie spotkalismy na calym Morzu Czerwonym wiekszej lodzi. Sun deck byl tak olbrzymi, ze umozlil duzym grupom cwiczenia na sucho. Byla tez mozliwosc prowadzenia tematycznych dyskusji oraz kursow w wielu podgrupach.

Juz na lotnisku w Warszawie otrzymalismy info, ze pogoda jest wspaniala i taka sie utrzymala przez caly czas.

Po przylocie pobralismy brakujacy sprzet oraz przejechalismy do Qusir. Tam zaokretowalismy sie na naszego Titanica. Wieczorem poznalismy sie (nie wszystkie osoby sie znaly) i ustalilismy plan na caly tydzien.

Pierwszego dnia nurkowego odbylismy nurkowanie sprawdzajace. Dla niektorych z nas bylo to pierwsze nurkowanie w cieplej wodzie :) Dobralismy odpowiednia ilosc balastu oraz sprawdzilismy nasze konfiguracje sprzetowe. Ekipa fotografow/filmowcow sprawdzala filtry, balans bieli itd. Nie spodziewalismy sie po tym nurkowaniu niczego specjalnego, ale jeden z nurkow juz na tym nurkowaniu wytropil rekina. Nurkiem tym byl Pawel, forumowy McZaq, nazwany Łowcą Rekinów :)

Drugiego dnia poplynelismy do Dolphin House, gdzie niektorzy szczesliwcy mieli szanse plywac z delfinami. Niektorzy zanim wskoczyli do wody to widzieli tylko bomble... Dobra kondycja oraz pobyt na wlasciwym zodiaku zapewnial niezapomniane przezycia.

Trzeciego dnia odbyl sie dlugo zapowiadany przez naszego egipskiego przewodnika 'multilevel orgasm dive', czyli "nurkowanie z orgazmem wielokrotym". Wojtek przez caly wyjazd uczyl sie nazwy tego nurkowania po litewsku i odpytany na lotniku wyrecytowal, ze byl to "doukartinis orgazmus". Rafa okazala se rzeczywiscie bardzo piekna. Takiej roznorodnosci korali, labiryntow i uroczyc zakamarkow jeszcze nie widzialam.

Tego dnia byly urodziny MarcinaB, ktorego czekalo kilka niespodzianek. W czasie dziennego nurkowania dostal pod woda tabliczke z zyczeniami i podpisami od calej grupy. Gdy zapadla ciemnosc zostal poinformowany, ze cos w wodzie na niego czeka. Mialam przyjemnosc towarzyszyc mu podczas poszukiwan i musze przyznac, ze usmiech nie schodzil mu z ust. Wiedzialam tyle, co on - gdzies jest ukryty prezent. Marcin odnalazl linke zaczepiona do opustowki na dziobie i rozpoczal plyniecie w wyznaczonym kierunku. Linka prowadzila dookola raf, wielokrotnie zmienialismy kierunek plyniecia. Oprocz zabawy w poszukiwania ekipa zakladajaca poreczowki zadbala o wrazenia estetyczne - mijalismy po drodze slupy koralowe. Po kilkunastu minutach plyniecia Marcin znalazl ukryta paczke w malej jaskince. Gdy chcial siegnac reka zauwazyl skrzydlice, ktora nie chciala go do prezentu dopuscic :) Trzeba bylo to zrobic "na sposob". Swiecilam w bok, aby skrzydlica poplynela do swiatla, a Marcin w tym czasie wyciagnal paczuszke. Droga powrotna okazala sie jeszcze trudniejsza - Marcin musial zwijac poreczowke, uwazajac na skrzydlice. Co jakis czas trzeba bylo odganiac skrzydlice swiecac dla zmylki w inna strone. Pod koniec towarzyszyly nam 4 dorodne skrzydlice - tym razem nie bylismy z tego powodu zachwyceni...

... przerwa na sen po locie... c.d.n.

Olas - 14-11-2004, 12:06

...ale co było w paczce ???
yogi - 14-11-2004, 12:09

to się nazywa stopniowaniem emocji itak trzymać
super czekamy na dalszą częsc
pozdrowienia

Victoria - 14-11-2004, 19:01

c.d.

... co bylo w paczce Marcina moze powiedziec tylko Marcin :) mysle, ze mialo to cos wspolnego z jego dumna mina oraz wypieta klata przy prezentowaniu obrazow okolonurkowych :)

Wieczorem czekala nas i MarcinaB jeszcze jedna niespodzianka - zaloga przygotowala dla niego przepyszny tort :)

Mysle, ze zorganizowanie sobie urodzin podczas safari to bardzo sprytny pomysl :)

Dzien czwarty to moje ulubione nurkowanie przy scianie. Uwielbiam nurkowania, gdy nie ma pode mna dna. Uwielbiam opadac dlugo w dol, az do zadanej glebokosci.
Zaplanowalam wraz z partnerem nurkowanie glebokie - na glebokosc do 40m. Na taka glebokosc moga nurkowac osoby majace odpowiednie przygotowanie z zachowaniem odpowiednich procedur. Zaplanowalismy szczegolowo plan nurkowania z maksymalnym czasem pobytu na tej glebokosci oraz z procedurami wyjscia w tym z deep stopami. Tego dnia mielismy wykonac jeszcze maksymalnie jeszcze jedno nurkowanie.

Mysle, ze nurkowanie tego dnia bylo duza lekcja pokory dla nas. Mam nadzieje, ze bedzie takze dla czytelnikow forum, dlatego zdecydowalam sie na opis tego zdarzenia.

Przed tym nurkowaniu jedna z osob powiedziala: "W Morzu Czerwonym przy nurkowaniu na 40 metrow narkoza nie wystepuje. Te glebokosc mozna porownac do nurkowania w Polsce na 15 metrach".

To nurkowanie pokazalo, jak zludne moze byc poczucie bezpieczenstwa w Morzu Czerwonym. Pokazuje tez jak wazne sa cwiczenia z zakresu plywalnosci.

Wolno opadalam z partnerem. Caly czas bylismy w bliskiej odleglosci, mielismy kontakt wzrokowy. Partner opadal nieco szybciej, pokazywalam, aby zwolnil. Caly czas sprawdzalismy, czy wszystko jest w porzadku. Na 35 metrze partner pokazal, ze jest OK. Na 38 metrze pokazalam, ze utrzymujemy glebokosc i nie opadamy glebiej. Niestety partner nie odpowiedzial i dalej opadal. Zrzucilam powietrze z jacketu i polecialam za nim. Niestety opadal szybciej niz ja, dlatego musialam jeszcze z pletwy przyspieszyc. Gdy zlapalam partnera na 47m i spojrzal na komputer to zaczal gwaltownie pompowac jacket. Poniewaz mial duuuze skrzydlo, to ruszylismy bardzo szybko do gory. Zlapalam za jego inflator i spuscilam z niego powietrze. Zatrzymalismy sie na 30 metrze. Potem wykonalismy deep stopy i przedluzona dekompresje. Tego dnia obserwowalismy sie i nie nurkowalismy ponownie.

To nurkowanie przypomnialo nam, ze w Morzu Czerwonym narkoza wystepuje. Przypomnialo takze, ze nurkowania do 40 metrow sa nurkowaniami glebokimi i nalezy zachowac ostroznosc. Druga nauczka jest zabieranie odpowiedniej ilosci balastu i doskonalenie plywalnosci.

Na safari prowadzone byly zajecia z prawidlowego wywazania sie. Sprawdzalismy jaka plywalnosc maja poszczegolne elementy naszego sprzetu oraz jaka jest optymalna ilosc zabieranego balastu.

Kazdy mogl "zwazyc" swoj sprzet. Np. do pianki przyczepilam pas balastowy i probowalam ja zatopic. Nastepnie zatapialam kolejne elementy sprzetu. Okazalo sie, ze takze rozne butle aluminiowe maja rozna plywalnosc.

W trakcie safari mozna bylo wziac udzial w kursie PPB - Peak Performance Buoyancy, ktory obejmuje cwiczenia w zakresie doskonalenia plywalnosci.

Poczatkowo spotkal sie ten kurs z poblazliwymi usmiechami i komentarzami "ja mam cwiczyc plywalnosc? przeciez umiem sie utrzymac na danej glebokosci", "nurkuje od 3 lat, czego niby moglbym sie jeszcze nauczyc?".

Okazalo sie, ze kurs byl bardzo interesujacy. Zawieral szereg cwiczen, ktore pomagaja poprawic plywalnosc i ograniczyc zuzycie powietrza.

Jednym z cwiczen bylo perfekcyjne wywazanie sie. Dla mnie bylo bardzo wazne znalezienie takiego miejsca ulozenia balastu, aby moj trym byl idealnie poziomy. W wyniku doswiadczen zminilam plyte stalowa na aluminiowa oraz znalazlam odpowiednie miejsce na butli, gdzie mocuje balast. Gdy biore kamere, ktora ma ujemna plywalnosc, to przesuwam pas mocujacy ok. 10 cm w dol.

Wiele osob sie "odchudzilo", dzieki czemu zabiera mniej balastu, niz wczesniej.

Bardzo trudne poczatkowo byly cwiczenia precyzyjnego wynurzania sie - z 6 do 0 metrow z przystankiem 1-minutowym na kazdym metrze. Okazuje sie, ze im dluzej cwiczymy, tym lepsze mamy efekty.

Kolejnym cwiczeniem byla nauka plywania do tylu. Bardzo chcialam sie tego nauczyc, gdyz po cwiczeniach na DIR Fundamentals z trudem cofalam sie o 2 metry. Na skutek cwiczen i przyjecia metody Wojtka, przeplyniecie kilkunastu metrow do tylu przestalo byc wiekszym problemem :) Mysle, ze moze sie tego nauczyc kazdy z nas :) Teraz pozostaly mi cwiczenia z bardziej precyzyjnych ruchow pletwami, aby niewielki ruch powodowal cofanie sie.

Acha - podczas tych cwiczen Wojtek popelnil najwieksze faux - pas. Podczas, gdy ja sie meczylam w plywaniu w najbardziej dirowych pletwach na swiecie, Wojtek zdjal pletwy i poplynal do tylu!! Dla niedowiarkow zostanie udostepniony material filmowy.

c.d.n...

yvette - 14-11-2004, 19:22

Cytat:
Nasza lodz nazywala sie Shalkamy Explorer, ale przylgnela do niej nazwa Titanic.


dlatego ze taka fajna,czy dlatego ze trzeba bylo ja niespodziewanie

Cytat:
"nurkowanie z orgazmem wielokrotym".
zmieniac na srodku morza ;-) :mrgreen:
a macie to jakos udokumentowane ?? np. jakies fotki :idea: :?:



bardzo ciekawy wyjazd...tylko pozazdroscic :-D ;-) byle to c.d.n.. pojawilo sie jak najszybciej
pozdrawiam...

Victoria - 14-11-2004, 19:29

yvette napisał/a:
Cytat:
Nasza lodz nazywala sie Shalkamy Explorer, ale przylgnela do niej nazwa Titanic.

dlatego ze taka fajna,czy dlatego ze trzeba bylo ja niespodziewanie zmieniac na srodku morza ;-) :mrgreen:

Nasz Titanic byl poprostu przeogromny :) Mial kilka pokladow, kazda dwuosobowa kabina miala wlasna lazienke, do wyboru byly wielkie loza malzenskie oraz pojedyncze. Pojawialy sie dowcipy na temat gory lodowej, ale atmosfera nie pozwolila na jej powstanie :)

yvette napisał/a:
"nurkowanie z orgazmem wielokrotym". a macie to jakos udokumentowane ?? np. jakies fotki :idea: :?:

Film sie sklada :) Zdjecia napewno powstawiaja nasi fotografowie :)

yvette napisał/a:
bardzo ciekawy wyjazd...tylko pozazdroscic :-D ;-) byle to c.d.n.. pojawilo sie jak najszybciej

Pisze sie, pisze :) Jak tylko pozostali uczestnicy sie wyspia, tez pewnie cos od siebie dorzuca :) W planie sa nastepne wspolne wyjazdy, powstaly takze pomysly safari tematycznych :)

Przemek - 14-11-2004, 19:59

Vicki ale ci zazdroszcze :!: :22:
super wyjazd, mam nadzieje ze na wiosne tez pojade na safari, ale na razie ucze sie do kolosow :cry:

Victoria - 14-11-2004, 20:08

Przemek napisał/a:
Vicki ale ci zazdroszcze :!: :22:
super wyjazd, mam nadzieje ze na wiosne tez pojade na safari, ale na razie ucze sie do kolosow :cry:

Ucz sie, ucz :) wyjazdow duzo jeszcze przed nami :) Planujemy safari w okolicach kwietnia, gdy morze sie juz uspokoi i temperatura ociepli. Najblizsze 4 miesiaca zamierzamy przeznaczyc na treningi plywalnosci i roznych magicznych sztuczek :)

[ Dodano: Nie 14 Lis, 2004 21:11 ]
c.d.

Czwartego dnia nurkowego mielismy druga szanse na plywanie z delfinkami. Te wspaniale zwierzaki plywaly przy nas robiac salta i pokazujac sie z roznych stron. Nie wiem kto mial wieksza zabawe, czy my, czy delfinki :) Z tego plywania takze montowany jest material filmowy. Obawiam sie, ze zarzucimy Was ogromna iloscia zdjec i filmow :)

Piatego dnia wstalismy wczesniej i bardziej podekscytowani, niz zwykle. Przybylismy na miejsce o nazwie Elphistone Reef, ktore slynne jest z przepieknej rafy i z rekinow.
Podekscytowani wysluchalismy omowienia i wskoczylismy do wody. Plynelam w parze z Jarkiem, w poblizu Janusza - operatora drugiej kamery i z McZaq - Lowcy Rekinow. Przez 30 minut podziwialismy przepiekna rafe. Moja radosc byla tym wieksza, ze bylo to kolejne nurkowanie przy scianie. Nastepne kilkanascie minut krecilismy sie po wyplyceniu na koncu rafy. Niestety po rekinach nie bylo nawet sladu. W pewnym momencie zauwazylam brak Lowcy Rekinow. Stwierdzilam "acha..." i juz wiedzialam... po chwili go znalazlam - oczywiscie w parze z rekinem :) Niestety musielismy sie wynurzyc z powodu konczacego sie czynnika oddechowego.

Po rozebraniu sie ze sprzetu pozostalismy na snorkling w wodzie. Przez godzine plywalismy wsrod pieciu rekinow. Kilkakrotnie czulam uderzenie adrenaliny, gdy rekin plynal wprost na mnie i skrecil na 1-2 metry ode mnie. Zapewniam, ze sa to niezapomniane wrazenia :)

Drugie nurkowanie wykonalismy z drugiej strony rafy. Jest ona bardzo dluga, plynac czekalismy, kiedy pojawia sie znowu rekinki. Po 40 minutach nurkowania poplynelismy w blekit w strone lodzi, gdzie poprzednio spotkalismy rekiny. Wisielismy tak wyczekujaco w blekicie na paru metrach krecac helikopterki. Nagle pojawily sie :) Nasza radosc byla ogromna. Zastanawialam sie, czy to rekiny kraza wokol nas, czy my krazymy wokol rekinow :)

Niektore osoby przyznaly, ze wszesniejsze cwiczenia z plywalnosci zapewnily im komfort podczas wiszenia na glebokosci paru metrow, gdy wokol nas i pod nami byl tylko blekit wody. Brak punktu odniesienia powoduje, ze trudniej jest utrzymac plywalnosc. W przypadku niektorychc osob, takze tych, ktore nurkuja pare razy w roku, bylo widac, ze czuja sie prawie jak rekin w wodzie :) i ze cwiczenia przyniosly znakomity skutek.

Goraco zachecamy do cwiczen w zakresie idealnej plywalnosci. W momencie przygody z rekinami przyda sie jak znalazl :)

c.d.n....

[ Dodano: Pon 15 Lis, 2004 00:23 ]
c.d.

Ostatniego dnia nurkowego czesc z nas w dalszym ciagu cwiczyla plywalnosc i rozne metody plywania. Podczas tego nurkowania cwiczylismy co zrobic, gdy zetkniemy sie przypadkowo z rafa. Zdarza sie to np gdy robimy zdjecia i podplyniemy troszke za blisko lub gdy zagapimy sie na jakas rybke, a przed nami "wyrosnie" kawalek rafy.

Takie cwiczenia przydaja sie takze na warunki polskie, gdy aby nie wzbudzic mulu z dna powinnismy sie delikatnie podniesc lub we wrakach czy tez jaskiniach, gdzie delikatnosc jest szczegolnie wskazana.

Zabawa polegala na tym, aby wyladowac delikatnie na piasku i nie poruszajac pletwami podniesc sie oddechem. Nastepnie cwiczylismy to samo wiszac 5 cm nad dnem.
Ladowalismy na piasku w roznych pozycjach i nie uszkadzajac otoczenia wycofywalismy sie.

Podobno podczas tego nurkowania plywal wokol nas delfin. Niejaki Janusz nawet film pokazywal, ale on wogole ciagle pokazywal jakies filmy z National Geographic, wiec nie wierzylabym mu tak do konca :)

Ostatnie nurkowanie wiekszosc z nas przeznaczyla na nurkowanie bezcwiczeniowe, ale niektorzy uparcie wisieli i cwiczyli - uwaga, to zarazliwe :)

Na tym nurkowaniu spotkalismy zolwia. Byl to jedyny zolw spotkany podczas safari. Szybowal w blekicie, az opadl na rafe i pozwolil sie podziwiac z bliskiej odleglosci. Mysle, ze nasz Lowca Rekinow ma calkiem udane zdjatka. Moze i mnie przez chwilke nie drzala reka podczas filmowania :)

Podczas safari odbywal sie kurs nitroxowy - gratuluje nowym nitroxowcom dolaczenia do grona oddychajacych ulepszona mieszanka.

Kilka osob uczestniczylo w kursie PPB, pracujac nad plywalnoscia, technikami plywania i metodami obnizania zuzycia powietrza.

Mielismy takze niezwykle wyjatkowa i wyjatkowo przygotowana pare kursantow AOWD.

Niezwykle ciekawy okazal sie kurs specjalisty sprzetowego. Jego uczestnik mial mnostwo roboty przy podgladaniu "co serwisant robi z moim automatem?"

Oto wstepny opis nurkowan, prosze uczestnikow o opisywanie, jak z ich strony to wygladalo. Byc moze rafa, na ktorej ja sie skupilam na cwiczeniach plywalnosci, dostarczyla komus wyjatkowych atrakcji. Byc moze inne miejsc nurkowe okazalo sie bardziej multilevel...? :)

Wkrotce ploteczki, czyli np. kto turlal dropsa... :) mysle, ze Wojtek z przyjemnoscia pare podrzuci :)

c.d.n....

Dorota i Wojtek - 15-11-2004, 12:04

hm...

tak się ciągle zastanawiam jak to naprawdę było... ;-)

jako znany maruda skupiłem sie na błędach* - znalazłem jeden duży:
zdecydowalismy się przeprowadzić za dużo kursów w zbyt krótkim dla nas czasie

o ile kurs EAN w wersji podstawowej jest w głównej mierze fajnym spędzaniem czasu na prostych obliczeniach (PADI wykombinowało, że uatrakcyjni??? wszystko i dodało obliczenia z wykorzystaniem 5-ciu różnych tabel - więc trza było siedzieć i kombinować... ;-)

o tyle AOWD wymaga dużo większej koncentracji - to kurs pokazujący nam naszą "przyszłość nurkową" - jednym z największych błędów instruktora (naszym zdaniem oczywiście) jest tu zrobienie 5-ciu następujących po sobie nurkowań - całość w ciągu 2 dni...
...o mało nie udało nam się spaść do tego poziomu... (ale co tam - pocieszamy się, że niektórzy proponują Rescue w łikend z wliczonym EFR... :22: ;-) )

-"sprzętówka" tu się wkurzłem - ciągle brakowało mi czasu - efekt: sprawę narzędzi tnących i technik wycinania z sieci omawialiśmy w autobusie jadąc już do bazy... :angry:
... udało nam się za to przeprowadzić ciekawe doświadczenie: wiele osób sądzi, że automat oddechowy to magiczne urządzenie... Mariusz miał szansę udowodnić jak bardzo błędne jest to założenie: rozłożony "do ostatniej śrubki" Ist automatu postanowił poskładać bez jakiejkolwiek podpowiedzi korzystając jedynie ze schematu (robił to pierwszy raz w życiu, a automat został rozłożony tak, że Mariusz tego nie widział)...
...i złożył całkowicie bezbłędnie :cool:

- jak zwykle największe wyzwanie to Grzegorz WS - ten to już niczego nie potrafi zrobić normalnie... ;-) - tym razem postanowił mnie załatwić kursem "Night Diver"...
Broniąc sie dzielnie zaproponowałem mu wersję nieco szerszą, na którą przystał ochoczo: do ćwiczeń objętych standardami dołożyliśmy niemal cały program GUE Fundamentals, realizowany w nocy...

...i się porobiło... ale o tym to pewnie Grzegorz z chęcią napisze...


Jak na razie jawi się nam pierwszy, ale za to bardzo konkretny wniosek: chieliśmy dużo i dobrze, a zrobiliśmy co najwyżej spore zamieszanie... ;-) . Końcowa cześć tego wniosku brzmi: wszystko poprawimy na następnym safari... :cool: :cool:



:wave:


* chodzi oczywiscie o błedy DiW

Piotr - Malediwy - 15-11-2004, 12:41

Dorota i Wojtek napisał/a:

wszystko poprawimy na następnym safari... :cool: :cool:


A ja bardzo chciałbym się na tym safari znaleźć....

Tomasz-Szeryf - 15-11-2004, 13:47

Cytat:
Kolejnym cwiczeniem byla nauka plywania do tylu. Bardzo chcialam sie tego nauczyc, gdyz po cwiczeniach na DIR Fundamentals z trudem cofalam sie o 2 metry. Na skutek cwiczen i przyjecia metody Wojtka, przeplyniecie kilkunastu metrow do tylu przestalo byc wiekszym problemem Mysle, ze moze sie tego nauczyc kazdy z nas Teraz pozostaly mi cwiczenia z bardziej precyzyjnych ruchow pletwami, aby niewielki ruch powodowal cofanie sie

Gratulacje Victoria. Ja ze swoim partnerem narazie opanowaliśmy dirowska żabkę i powoli helikopter. Do tyłu to nam daleko bo za nic w świecie nie wychodzi !
Czy jest to może gdziec dokładnie opisna ?
Safari kultowe - chyba trza pomyśleć o wyjeździe !

Dorota i Wojtek - 15-11-2004, 13:48

...miało być tyle zdjęć...

...a tu nic... ;-)

no to z naszej strony potworów kilka:

oto Sabina i jej straszna ryba


a tu nasz nieustraszony łowca reknów Paweł


po jakimś czasie Paweł wybierał już tylko te rekiny, które mu sie szczególnie podobały... rano po pierwszym nurkowaniu zwykł mawiać " co nowego? - nic, znowu wszędzie rekiny..."

no i jeszcze jeden (w tle jakieś szeroko rozwarte oczy... )



Tak po prawdzie to bardzo rekini był jeden dzień, a w zasadzie 2 nurkowania. Ci co chcieli siedzieli pod łódką i pływali z rekinami, inni - alpiniści, jakieś ściany zdobywali, jeszcze jacyś, podglądali rekiny z powierzchni.
Drugiego nura w niemal stałym towarzystwie 4-6 rekinów robilismy z Edi, Sabiną, Rysiem i Mariuszem - naprawdę niezłe przeżycie... :asthanos:


:wave:

Mirka Żytkowska - 15-11-2004, 14:34

Witajcie!

Piotr - Malediwy napisał:

Cytat:
A ja bardzo chciałbym się na tym safari znaleźć....


I ja też, ja też... Czy ktoś może brał pod uwagę jako termin następnego safari II połowę maja przyszłego roku? Co na to DiW - ruszycie do tego czasu z własną bazą? :-D

Zdjęcia są wspaniałe - tylko pozazdrościć wrażeń... Czekam na relację GrzegorzaWS - opis jego kursu nurkowania wrakowego śledziłam z dużym zainteresowaniem.

Tomasz-Szeryf napisał:
Cytat:
Ja ze swoim partnerem narazie opanowaliśmy dirowska żabkę i powoli helikopter. Do tyłu to nam daleko bo za nic w świecie nie wychodzi !
Czy jest to może gdziec dokładnie opisna ?

Ktoś kiedyś na forum podawał linki do filmików na stronach GUE - tam jest przynajmniej pokazane, jak się pływa do tyłu i robi pod wodą te wszystkie cuda. Poszperaj trochę, na pewno znajdziesz (post był chyba zatytułowany "filmiki GUE" - ale nie jestem tego pewna :roll: ). Warto powalczyć - mnie też pływanie do tyłu na początku nie szło za żadne skarby świata; teraz już poruszam się bez problemu. A jaka satysfakcja, kiedy człowiek drgnie wreszcie i popłynie do tyłu!
Życzę powodzenia i udanych prób.

Czekam z niecierpliwością na relacje pozostałych uczestników safari.
Pozdrawiam serdecznie,
Mirka

kjar - 15-11-2004, 17:00

Mirka Żytkowska napisał/a:
...linki do filmików na stronach GUE - tam jest przynajmniej pokazane, jak się pływa do tyłu...Mirka

Taaak. Długie minuty wpatrywania się w pokazaną na filmie technikę, niezłomne postanowienie opanowania tej sztuki i godzinny trening na basenie. Sukces połowiczny. To znaczy, że podczas próby pływania do tyłu już nie posuwam się do przodu. :evil:

MikeN - 15-11-2004, 19:02

Też bym sobie popłynął na takie safari, ale tydzień w bazie Colona pod okiem Wojtka (pierwsze 2 dni), Aliena i reszty anglojęzycznej ekipy z bazy uświadomiły mi i żonie, że jeszcze nie czas, jeszcze nie pora. Jesteśmy za świezi, ale CAŁY CZAS ĆWICZYMY. :balloon:

pozdrawiam

Dorota i Wojtek - 15-11-2004, 20:49

Cześć Tomek!
MikeN napisał/a:
uświadomiły mi i żonie, że jeszcze nie czas, jeszcze nie pora


hm...
coś pokręciłeś, albo żona jeszcze tego nie czytała...

chciałeś oczywiście napisać " żona mi uświadomiła" ;-)


a my kilka podobno mało groźnych stworów przedstawiamy - niektóre z nich mają kłopoty z pływalnością, dno ryją, ale co tam... każdemu sie moze zdarzyć...








kiepskawa jakość zdjęć wynika m.in. z tego, że definusy czaiły się zawsze tam gdzie widoczność była taka sobie...

tak jak już wspomnieliśmy w innym poście - nie jesteśmy w stanie podać wszystkich autorów zdjeć - zazwyczaj po wynurzeniu wszyscy się nimi wymieniali...



:wave:

PORTOS - 17-11-2004, 08:55

Kurcze ale zazdroszę Wam
Tyle pieknych rekinków wokół pływa pooglądać sobie mozna , az serducho sie raduję :serce: i ku tej głebi ciało ciagnie
Ja ostatni cały tydzień pływałem w Sharmie i ani jednego nie udało mi sie zobaczyć :(
Ale za to mogłem podziwiać zółwia

Pozdrawaim wszystkich

mczaq - 17-11-2004, 18:40

witam,
to jest niniejszy "Titanic"
http://www.album.astral.p...s=1&album_pass=

Victoria - 17-11-2004, 20:26

A oto zdjecia Titanica w srodku, autorstwa uczestniczki safari - Magdy Walter, ktora obiecuje, ze juz wkrotce dolaczy do naszego forum :)

Tutaj zwyklismy jadac:



Takze uroczyste kolacje...



Kucharz bardzo byl dumny ze swojego dziela...



A Wojtek z przyjemnoscia je niszczyl...



W tym salonie odbywaly sie odprawy. Tutaj takze ogladalismy zdjecia i filmy z nurkowan...



Wieczorkami odbywaly sie kolejne wyklady na jednym z tarasow...



O poranku mozna bylo zaczac nurkowanie na sucho na gornym sun decku...



Aby nastepnie dolaczyc do delfinkow...



c.d.n.... :)

mczaq - 17-11-2004, 20:48

tego wojtek chyba jeszcze nie zdążył powiesić :-D
http://www.album.astral.p...prev=700&next=0

Victoria - 17-11-2004, 20:51

mczaq napisał/a:
tego wojtek chyba jeszcze nie zdążył powiesić :-D

Jeszcze, jeszcze Lowco Rekinow :)

mczaq - 17-11-2004, 21:29

http://www.album.astral.p...%20Marsa%20Alam

a swoją drogą jak wieszać zdjęcia bezpośrednio na forum ??? :oops:

i niech ktoś powie że nurkowanie to nie ciężka praca..... ;-)
http://www.album.astral.p...s=1&album_pass=

Victoria - 18-11-2004, 08:37

mczaq napisał/a:
a swoją drogą jak wieszać zdjęcia bezpośrednio na forum ??

Kilka wskazowek znajduje sie tutaj http://forum.jds.pl/viewtopic.php?p=36462#36462

Mirka Żytkowska - 18-11-2004, 08:37

Cześć!

Victoria napisała:
Cytat:
Zabawa polegala na tym, aby wyladowac delikatnie na piasku i nie poruszajac pletwami podniesc sie oddechem. Nastepnie cwiczylismy to samo wiszac 5 cm nad dnem.
Ladowalismy na piasku w roznych pozycjach i nie uszkadzajac otoczenia wycofywalismy sie.



Czy mogę prosić o dokładniejszy opis tego ćwiczenia? Chodzi mi o to, w jakiej pozycji podnosiliście się z dna (tzn. jak miało być prawidłowo). Wczoraj przerabiałam to na basenie i generalnie opadając na dno na brzuch miałam trudności z podniesieniem się oddechem w pozycji idealnie poziomej, z nogami zgiętymi w kolanach i płetwami z dala od dna. Wyszło mi to tylko raz... Przeważnie wychodził mi pivot - najpierw unosił sie korpus, nogi z kolei opadały i robiło się z tego balansowanie na czubkach płetw. Problem w tym, że kiedy już odrywałam czubki płetw od dna, to zawsze nimi leciutko zamajtałam. Gdyby na dnie był muł albo choćby piasek - nic by nie wyszło z nieporuszenia podłoża... :sad:

Jak Wy to robiliście? A może pivot w takiej sytuacji jest OK, a należy tylko walczyć z tym machaniem płetwami w ostatniej jego fazie?

Pozdrawiam serdecznie :wave: , czekam na kolejne zdjęcia i relacje z safari.

Mirka

Victoria - 18-11-2004, 09:18

Mirka Żytkowska napisał/a:
Jak Wy to robiliście? A może pivot w takiej sytuacji jest OK, a należy tylko walczyć z tym machaniem płetwami w ostatniej jego fazie?


Hej,

Fajnie, ze sie zdecydowalas dolaczyc do naszych cwiczen :)
Twoje domysly sa prawidlowe :) Chodzilo przede wszystkim o to, zeby nie ruszac nogami.

Ladowalismy w roznej pozycji - na brzuchu, plecach, boku, Waldeczek lubil na glowie :) Generalnie chodzilo o to zeby sie podniesc i nie ruszyc pletwa. Dopiero ponad metr nad dnem ukladalismy sie w pozycji poziomej.

Bardzo czesto bylismy ukladani w pozycji pivota. Gdy jest sie rozluznionym i dodaje sie powietrza do jacketu i pluc to podnosi sie gorna czesc ciala. Nie walczylismy, tylko podnosilismy sie do gory bez poruszania pletwami.

Przy okazji dobrym cwiczeniem jest oduczenie sie poruszania pletwami na powierzchni.

Jezeli poruszamy pletwami, moze to byc oznaka:
1) przewazenia !!
2) zbyt malej ilosci powietrza w jackecie
3) stresu
4) strachu przed utonieciem
5) nieswiadomosci ruszania pletwami

Warto pocwiczyc rozluznienie i nie ruszanie nogami. Dzieki temu mozemy zapobiec:
1) zamuleniu dna / skopaniu rafy / partnera
2) stresowi u siebie i partnera
3) zmeczeniu

Powodzenia w cwiczeniach!

Mirka Żytkowska - 18-11-2004, 10:17

To znowu ja...

Cytat:
Przy okazji dobrym cwiczeniem jest oduczenie sie poruszania pletwami na powierzchni.

Wiem, wiem ,Wojtek się zawsze produkował na powierzchni "A po co te nogi?! Wyłączyć, wyłączyć..."

Cytat:
Jezeli poruszamy pletwami, moze to byc oznaka:
1) przewazenia !!
2) zbyt malej ilosci powietrza w jackecie
3) stresu
4) strachu przed utonieciem
5) nieswiadomosci ruszania pletwami


Hmm... Przeważona wczoraj raczej nie bylam (dokładnie 1,5 kg balastu)- wręcz odwrotnie: zanurzałam się scyzorykiem i mialam problemy z opadnięciem na dno. W jackecie powietrza nie mialam chyba w ogóle - opadając na dno używałam i inflatora i "spłuczki" w tylnej części jacketu - nic już nie chciało wylecieć. Udało się dopiero po jak najgłębszych wydechach...
Problemem jest chyba utrzymanie równowagi: w końcowej fazie pivota przekręca mnie na jeden bok. Wtedy usiłuję rozstawić nogi, żeby utrzymać się w poziomie - no i chcąc nie chcąc majtam płetwami :angryfire:
Może to złe ulożenie balastu? Dodam, że używam zwykłego basa balastowego, starając się równomiernie rozlożyć obciążniki.

Będę wdzięczna z kolejne rady.
Pozdrowienia :razz: , Mirka

[ Dodano: 2004-11-18, 10:22 ]
:oops: O rany - teraz dopiero przeczytalam dokładnie: za mało powietrza w jackecie... Dobra, to oprócz podnoszenia się samym oddechem, sprawdzę jak się zachowuję, gdy leciutko dodam powietrza do jacketu.

Pytanie o rozlożenie balastu pozostaje aktualne.

Mirka

Victoria - 18-11-2004, 11:53

Mirka Żytkowska napisał/a:
Problemem jest chyba utrzymanie równowagi: w końcowej fazie pivota przekręca mnie na jeden bok. Wtedy usiłuję rozstawić nogi, żeby utrzymać się w poziomie - no i chcąc nie chcąc majtam płetwami :angryfire:
Może to złe ulożenie balastu? Dodam, że używam zwykłego basa balastowego, starając się równomiernie rozlożyć obciążniki.

1) nie przejmuj sie w czasie tego cwiczenia jak cie przekreca - masz nie ruszac nogami - reszta jest mniej wazna :) nawet jak Cie polozy na boku - nie ruszasz nogami, do gory nogami - tez nie ruszasz, na plecach - tez nie ruszasz. Umowa jest taka, ze zaczynasz ruszac ponad metr nad dnem, gdy jest juz mniejsza szansa na wzbudzenie mulu i skopania tej pieknej gorgonii...
2) lezac 2 metry nad dnem warto sobie popatrzec, czy wtedy tez Cie przekreca. Byc moze masz cos w kieszeni, co Cie przeciaza, byc moze masz jacket nierowno dopasowany, byc moze jednak balast jest nierowno rozlozony, a moze masz jedna czesc ciala ciezsza. To nie zart - nie jestesmy idealnie zbudowani. Niektorzy maja np jedna noge grubsza lub krotsza albo skrzywiony barki i na ktoras strone je przekreca. Moze byc tez tak, ze jedna strone bardziej napinasz - ja np mam tendencje do zginania jednej nogi. Niektorzy sie skrecaja np na prawo. Nawet podczas plywania na basenie mozna zaobserwowac, ze jedna noga ludzie plywaja do zabki, a druga wykonuja jakis dziwny ruch. Ja z tym walczylam chyba dwa lata :( Poobserwuj sie w toni, jak starasz sie zawisnac w bezruchu i daj znac co wyniklo :)

Mirka Żytkowska napisał/a:
:oops: O rany - teraz dopiero przeczytalam dokładnie: za mało powietrza w jackecie... Dobra, to oprócz podnoszenia się samym oddechem, sprawdzę jak się zachowuję, gdy leciutko dodam powietrza do jacketu.

Tekst o zbyt malej ilosci powietrza w jackecie odnosil sie do sytuacji na powierzchni. Jezeli nie mamy dodatniej plywalnosci, to nogami usilujemy sie utrzymac na powierzchni i majtamy nimi :)
Jezeli unosisz sie samym oddechem to ok, jesli nie, to dobrze jest troszke dodac do jacketu. Wszystko zalezy od tego jak jestesmy wywazeni i na jakiej glebokosci cwiczymy.

Mirka Żytkowska - 18-11-2004, 14:25

Victoria, wielkie dzięki! :-D

Uwzględnię Twoje wszystkie uwagi i dalej będę ćwiczyć - zapał jest, postępy też są szybko zauważalne, więc dlasze ćwiczenie to czysta przyjemność.

Tak na marginesie: gdyby ktoś miał pomysły na jakieś fajne ćwiczenia pływalności, to chętnie posłucham...
Ja ze swojej strony mogę dodać, że ostatnio ćwiczyłam pływanie w ten sposób, że frog kickiem podpływałam bliziuteńko do ściany basenu, tak że maską prawie jej dotykałam, hamowałam gwałtownie i zaczynałam płynąć do tyłu. Coś takiego ćwiczyła MonikaS w Egipcie, tylko w basenie jest jakby nie patrzeć mniejsze ryzyko, że zaryje się nosem w koralowce ;-)
Ćwiczenie jest fajowe i miałam straszną frajdę, kiedy nie zderzałam się ze ścianą.

Pozdrawiam wszystkich, licząc na dalszą wymianę doświadczeń.

Mirka

Victoria - 18-11-2004, 14:28

Mirka Żytkowska napisał/a:
miałam straszną frajdę, kiedy nie zderzałam się ze ścianą.

Bardzo Ci dziekuje, oblalam sie herbata jak sobie wyobrazilam, jaka mialas "nie frajde" jak ladowalas na scianie...........

Mirka Żytkowska - 18-11-2004, 14:39

:-D :-D
Precyzując moją poprzednią wypowiedź - na szczęście w ogóle nie zdarzyłam się ze ścianą... Ale moje wyobrażenia owego zderzenia były równie wyraziste jak Twoje - może dlatego tak ładnie i bez fochów ruszałam z miejsca do tyłu? ;-)

Mirka

Te_Pe - 19-11-2004, 07:54

Mirka Żytkowska napisał/a:
To znowu ja...

Hmm... Przeważona wczoraj raczej nie bylam (dokładnie 1,5 kg balastu)- wręcz odwrotnie: zanurzałam się scyzorykiem i mialam problemy z opadnięciem na dno. W jackecie powietrza nie mialam chyba w ogóle - opadając na dno używałam i inflatora i "spłuczki" w tylnej części jacketu - nic już nie chciało wylecieć. Udało się dopiero po jak najgłębszych wydechach...
Mirka


Tak na oko to 3 kg za mało....

Jeżeli z pełną butlą musisz używać scyzoryka, to po zużyciu powietrza będziesz lżejsza o 2 do 3 kg. (zależy od butli) i nie utrzymasz się w wodzie - wywali Cię do góry.....


A w ćwiczeniu idzie o to, aby po wpadnięciu na coś ( np na rafę), podnieść się
nie używając kończyn - nie uszkodzimy niczego, nie wzbijemy mułu czy rdzy.....

delikatnie podnosimy się w dowolnej pozycji, potem dopiero uruchamiamy napęd nożny.....

A mnie w spoziomowaniu pomogło:
przesunięcie obciążenia na brzuch ( poniżej środka wyporu, przestało obracać)
i ciężarki trymujące na butli (spoziomowanie)

również kursant DiW (pozdrowienia)

Pitt_M - 19-11-2004, 09:27

Te_Pe napisał/a:

Tak na oko to 3 kg za mało....

Jeżeli z pełną butlą musisz używać scyzoryka, to po zużyciu powietrza będziesz lżejsza o 2 do 3 kg. (zależy od butli) i nie utrzymasz się w wodzie - wywali Cię do góry.....


Witam "Te_Pe" :razz:
Wybacz ale nie zgodzę się z Tobą - masz rację ale tylko przy bardzo małych głębokościach, na głębokości 20 - 30 m nurkując w piance - nawet w okolicach rezerwy musisz mieć powietrze w KRW bo opadniesz na dno, jedynym problemem może być przystanek na 5 m.

Miałem tą sytuację w tym roku na Jez. Jasnym. Jako że musieliśmy donieść graty na plecach z parkingu (1,5-2 km) zabrałem minimalną ilość ołowiu i miałem duży problem z zanurzeniem, po zanurzeniu scyzorykiem i z płetwy na głębokości ok 10 m pływalność była praktycznie na "0" a na 15 m musiałem dopuścić powietrza do KRW, na 19 - 20 m (maks. jeziora) pływało się extra. Przy wychodzeniu od 10 m w górę wypycha jak korek :???: , Głębokość wyzerowania pływalności zależy od wielu czynników - między innymi grubość i rodzaj pianki.

Pozdrawiam
PS - Viki sorki za Off topic :oops:

Mirka Żytkowska - 19-11-2004, 13:03

Cześć TePe! :-D

Też się z Tobą nie zgodzę co do ilości balastu. Pamiętaj, że to basen, płytkie i krótkie nurkowanie (35-40 min. - więc butla opróżnia się w niewielkiej części), i jedynie w ocieplaczu bez rękawów i z krótkimi nogawkami.
Z 4,5 kg balastu poszłabym na dno jak kamień. Ostatnio nurkowałam w tych samych warunkach z 2 kg i było dobrze - te 1,5 kg to był eksperyment, czy jeszcze trochę ołowiu uda się zrzucić.

Poza tym wydaje mi się, że takie małe obciążenie pomaga w ćwiczeniu utrzymania określonej - małej - głębokości. Taka symualacja sytuacji, gdy kończysz nurkowanie, masz pustą butlę i "wypycha" Cię na powierzchnię.
Ponieważ "wyszliśmy" spod tej samej ręki instruktorskiej ;-) , popraw mnie jeśli się mylę, ale Wojtek chyba mówił, że utrzymywanie określonej pływalności głębiej jest dużo łatwiejsze na utrzymanie jej blisko powierzchni - to ostanie jest sztuką, której należy się uczyć.

POzdrawiam serdecznie!
Mirka

P.S. Faktycznie piszemy coraz bardziej nie na temat... Ale to wszystko przez uczestników safari, którzy nie chcą zamieszczać więcej zdjęć, pikantnych historii i innych morskich opowieści ;-)

Victoria - 19-11-2004, 15:01

Mirka Żytkowska napisał/a:
Ale to wszystko przez uczestników safari, którzy nie chcą zamieszczać więcej zdjęć, pikantnych historii i innych morskich opowieści ;-)


Pikantne powiadasz?

Max, nasz egipski przewodnik ma jedna zone. Jedna z uczestniczek safari zgodzila sie pozostac jego druga zona. Musielismy dlugo tlumaczyl mlodej, niewinnej dziewczynie, ze to wielblady trzeba dla taty wytargowac. Dziewczyna za pomoca doradcow wytargowala wielblady, a nastepnie zamienila je na zloto...

Mielismy zywego budzika na safari... budzikiem byl Wojtek... bardzo wrrrr skutecznym budzikiem :)

A teraz konkurs - jakiego dowodu domagal sie Wojtek, aby uznac pokoj za obudzony? :)

Edi - 19-11-2004, 17:45

Victoria napisał/a:


A teraz konkurs - jakiego dowodu domagal sie Wojtek, aby uznac pokoj za obudzony? :)

hmmm............Viki, ale tam u Was "na dole" musiało być wesoło :cool: U nas "na górze" po prostu walił w drzwi i krzyczał "czy ktoś jeszcze nurkuje o siódmej??!!" ;-)
Edi

Victoria - 19-11-2004, 17:48

Edi napisał/a:
nas "na górze" po prostu walił w drzwi i krzyczał "czy ktoś jeszcze nurkuje o siódmej??!!" ;-)

ups... to u nas bylo inaczej - w takim razie konkurs - czego wymagal na dole? :)

Dorota i Wojtek - 20-11-2004, 19:06

Bosz...
chwilę jest człowiek chory :spioch: , a tu masz...

Edi napisał/a:
Victoria napisał/a:


A teraz konkurs - jakiego dowodu domagal sie Wojtek, aby uznac pokoj za obudzony? :)

hmmm............Viki, ale tam u Was "na dole" musiało być wesoło :cool: U nas "na górze" po prostu walił w drzwi i krzyczał "czy ktoś jeszcze nurkuje o siódmej??!!" ;-)
Edi


oj laski, laski... jeżeli dyskretne smeranie w futrynę :chainsaw: odbieracie jako walenie :hammer: ...

...a podobno to faceci mają tendencje do wyolbrzymiania :22:



:wave:


P.S.

hmm...
Viki, a może opowiesz tak przy wszystkich, czemu nasz super DM brał nogi za pas, za każdym razem jak się zbliżałaś... ;-) ?

Victoria - 20-11-2004, 22:44

Dorota i Wojtek napisał/a:
chwilę jest człowiek chory :spioch: , a tu masz...

a wlasnie, jak zdrowko? jak biodro D i cala reszta W ?

Dorota i Wojtek napisał/a:
Edi napisał/a:
Victoria napisał/a:

A teraz konkurs - jakiego dowodu domagal sie Wojtek, aby uznac pokoj za obudzony? :)

hmmm............Viki, ale tam u Was "na dole" musiało być wesoło :cool: U nas "na górze" po prostu walił w drzwi i krzyczał "czy ktoś jeszcze nurkuje o siódmej??!!" ;-)
Edi

oj laski, laski... jeżeli dyskretne smeranie w futrynę :chainsaw: odbieracie jako walenie :hammer: ...
...a podobno to faceci mają tendencje do wyolbrzymiania :22:

Hmmmmmmmm jezeli to co robiles nazywa sie dyskretnym smeraniem w futryne, to ja nie chce wiedziec jak wyglada pukanie :)
Hmmmmmmmm nikt nie wymysli, jakich W dowodow wymagal, ze czlowiek obudzony?

Dorota i Wojtek napisał/a:
Viki, a może opowiesz tak przy wszystkich, czemu nasz super DM brał nogi za pas, za każdym razem jak się zbliżałaś... ;-) ?

Nie wiem cos mu opowiedzial, ze tak uciekal, ale bardzo Ci jestem wdzieczna :) to bylo nowe doswiadczenie nie musiec sie odganiac :P
Przy okazji pewna panna mogla zgoradzic niezly posag jako druga zona :) nawet calkiem odwazne zdjecia sa z ich negocjacji :) Poniewaz to forum czytaja takze dzieci, to nie moge ich opublikowac :)

Dorota i Wojtek - 21-11-2004, 09:44

Jak się okazuje nic nie przebije rekinów - z korespondecji różnej wynika, że delfiny są fajne, żółwie też, ale i tak wszystko wymięka przy krewniakach kolesia ze "Szczęk"...

...no to żeby fajnie było, coś dorzucimy...

na początek moje ulubione fotki:



a tutaj z rekinem inaczej...


a tu po prostu rekin, nazywany czasem oceanicznym żarłaczem białopłetwym


no to dwa rekiny :cool:


a tu jeden rekin ale ze świtą...


tutaj odległość na jaką rekiny podływały do łodzi - czasem były o kilkanaście centymetrów od drabinek, więc było straszliwie niebezpiecznie i dreszcze wszystkich przechodziły (niewiasty piszczały, a dzielni mężowie uspakajali je mówiąc, że wiedzą co robić "jakby co")...
(zwróćcie uwagę na sporą różnicę w kolorze przy zdecydowanie mniejszej głębokości - światło zastane + flash dało całkiem inny kolor sierści naszego rekinka...)



Viki napisał/a:
Przy okazji pewna panna mogla zgoradzic niezly posag jako druga zona

no nie... chciwi łowcy wielbłądów... jedyną niewinną białogłowę chcieliście Arabowi za bezcen oddać... a to przecie dziecko jeszcze ;-) ...
...zresztą zobaczcie sami


szczęśliwie Araba Victorią postraszyłem - to odpuścił...
Może mi się kiedyś nasze dziecię odwdzięczy jakoś... :22:


Viki napisał/a:
a wlasnie, jak zdrowko? jak biodro D i cala reszta W ?


a dzięki za troskę :razz: - idzie ku lepszemu: Doro porusza się już całkiem zgrabnie, ja natomiast kuperek sobie dziurawię co by anginę paskudną zwalczyć...


Ciekaw jestem czy Viki otworzy się przed nami i opowie co robiła w gabinecie Rene... kilkakrotnie zresztą...

(Rene - to nasz stary przyjaciel - chirurg plastyczny: odpruwa i przyszywa wszystko co tylko komuś nie pasuje... zmniejsza i zwiększa, jak kto lubi... słowem wymarzony lekarz...)


:wave:

Victoria - 21-11-2004, 12:15

Dorota i Wojtek napisał/a:
Ciekaw jestem czy Viki otworzy się przed nami i opowie co robiła w gabinecie Rene... kilkakrotnie zresztą...

Rene zajmowal sie moja dziurka :) taka dziurka jest newralgiczna u nurka :)

Ehhh w uchu koledzy, w uchu...

Bogen - 21-11-2004, 17:41

MikeN napisał/a:
Też bym sobie popłynął na takie safari, ale tydzień w bazie Colona pod okiem Wojtka (pierwsze 2 dni), Aliena i reszty anglojęzycznej ekipy z bazy uświadomiły mi i żonie, że jeszcze nie czas, jeszcze nie pora. Jesteśmy za świezi, ale CAŁY CZAS ĆWICZYMY. :balloon:

pozdrawiam


W jakim sensie nie czas?
Czy wg. Ciebie osoby stawiajace pierwsze kroki w podwodnym swiecie nie moga nurkowac w Egipcie?

Victoria - 22-11-2004, 22:15

Jako, ze Wojtek niesprawiedliwym budzikiem byl, zdradze, ze na dole wymagal, aby jakiegos czlonka wysunac, na potwierdzenie, ze sie juz nie spi. U nas wystarczyl mu kawalek stopki, ale nie wiem, co wystawiali panowi mieszkajacy po drugiej stronie korytarza...

Uprzejmie donosze, ze nasz ekspert od dziurek, biustow itd dolaczyl do pogladaczy forum nuras :) moze kiedys cos nawet skrobnie po litewsku ku uciesze Wojtka lub w innym jezyku ku uciesze reszty :)
Gdy przyjechalismy do naszego Titanica, Rene spojrzal na niego i stwierdzil, ze na takiej lodzi napewno jest sala operacyjna. Niestety nie przygotowal sie i nie mial narzedzi do pracy (przynajmniej plastycznej).
Znalazl na lodzi ze dwa meskie nosy do zoperowania, a jako gentelmen powtarzal wszystkim kobietom, ze sa idealne i nie mialby co poprawiac :)

c.d.n...

MikeN - 23-11-2004, 09:38

Bogen napisał/a:

W jakim sensie nie czas?
Czy wg. Ciebie osoby stawiajace pierwsze kroki w podwodnym swiecie nie moga nurkowac w Egipcie?


Jak napisałem "uświadomili mi i żonie". Do Egiptowa poleciałem ze swoim sprzętem w którym nigdy wcześniej nie nurałem. Napiszę wiecej: po kursie nie wykonałem ani jednego nurka :cry: więc byłem totalnie zielony :blue2: . Niesprawdzony sprzęt + brak jego znajomości + niedoświadczenie = niepewność. Pierwsze nurki były poświęcone wyważaniu, poznawaniu sprzętu itd, itp. Szkoda więc bawić się w taką szkółkę na safari gdyż ta szkółka zawsze trochę trwa. Ja wolałem turystykę nurkową gdzie byłem pewny, że miejsca nurkowe są miejscami łatwymi lub bardzo łatwymi, a stopień zaawansowania grupy jest bardzo podobny.
EGIPT jest jak najbardziej dla początkujących.
Trzeba tylko się zdecydować jak i gdzie chce się nurać i czy chce się podziwiać widoki pod wodą czy tylko przeszkadzać innym (tak prawdopodobnie byłoby ze mną). Dla mnie na safari czas przyjdzie później. Narazie wolę turystykę nurkową i tu z premedytacją polecam Dorotę i Wojtka oraz bazę Colona w Hurghadzie :!:

Bogen - 23-11-2004, 11:10

MikeN

Dziekuje za info.
Na pewno wyciagne wnioski.
Z Dorota i Wojtkiem, moze uda mi sie spotkac 09.2005r.

pozdr

nevada - 23-11-2004, 14:54

Dorota i Wojtek napisał/a:
no nie... chciwi łowcy wielbłądów... jedyną niewinną białogłowę chcieliście Arabowi za bezcen oddać... a to przecie dziecko jeszcze ;-) ...
...zresztą zobaczcie sami

dziecko powiadasz... nie wiem, może światło za ostre i za bardzo podkreśla kształty, ale na kolana to bym nie wziął tego dziecka, zwłaszcza przy żonie bym się bał :29:

Renia - 24-11-2004, 11:46
Temat postu: Re: Sprawozdanie z safari nurkowego w Egipcie 6-14.11.04.
[quote="Victoria"]W safari nurkowym na poludnie Egiptu w dniach 6-14.11.04. wzielo udzial 22 uczestnikow, w tym 18 Polakow i 4 Litwinow*

* tego nie jestesmy do konca pewni, gdyz mimo posiadania paszportow litewskich osoby te swietnie sie porozumiewaly po polsku, a na pytania "Where are you from?" odpowiadaly "We are from Poland".

Laba diena, przywitam sie po litewsku, zeby nie bylo watpliwosci ze jestem z Wilna, chcialam w imieniu swojim i pozostalych osob podziekowac za super safari: Wiki, Dorocie i Wojtkowi.
Renata.

Dorota i Wojtek - 29-11-2004, 12:09

Laba Diena Renata !

no proszę - co za niespodzianka...

Teraz już będziesz mogła sama nękać Lobstera... ;-) (chyba nie jest jakąś wielką tajemnicą, że Renata i Lob wspólnie prowadzili poszukiwania pewnego tatuażu... :22: )

Mamy nadzieję, że Rene i reszta Ekipy też się odezwie (mogą po litewsku...)

Póki co - dołkartinis dziękujas ;-)


:wave:

Victoria - 29-11-2004, 12:11

Wczoraj odbyla sie super tajna prapremiera filmu z safari. Osobiscie jestem zachwycona kunsztem operatorskim kolegow Janusza i Jerzego. Jak zostana wprowadzone poprawki dzwieku, to film zostanie pokazany publicznie :)
lobster - 29-11-2004, 17:53

Dorota i Wojtek napisał/a:

Teraz już będziesz mogła sama nękać Lobstera... ;-) (chyba nie jest jakąś wielką tajemnicą, że Renata i Lob wspólnie prowadzili poszukiwania pewnego tatuażu... :22: )


Renata :) .

Chyba nie jest jakas wielka tajemnica, ze Wojtek i slonie maja bardzo dobra i selektywna pamiec :)

Dorota i Wojtek - 29-11-2004, 18:05

hm...

słonie powiadasz...

czyżbym znowu coś pokręcił :sad: ?



eee... chyba jednak nie :cool:



:wave:

Victoria - 29-11-2004, 18:09

A moze to Lobster ma wybiorcza pamiec?
Ja sobie przypominam usmiech Renaty na haslo Lobster :)

ukusek - 29-11-2004, 20:13

pięknie i pikantnie się robi :oops:
Renia - 01-12-2004, 11:32

Wcale nie ukrywam sympatyji do Lostera ;-) Ale dobrze sobie pamietam usmiech i radosc Viki na widok Rene, no i te konsultacje....
Victoria - 01-12-2004, 12:16

Renia napisał/a:
Wcale nie ukrywam sympatyji do Lostera ;-) Ale dobrze sobie pamietam usmiech i radosc Viki na widok Rene, no i te konsultacje....


Ja rowniez nie ukrywam mojej sympatii do Rene, szczegolnie po tym, jak troskliwie zajal sie moja dziurka :)

Dorota i Wojtek - 19-12-2004, 17:13

w ramach wspominajki...

Zapraszamy serdecznie na stronę domową naszego przyjaciela i zarazem uczestnika opisywanego powyżej, a przesyconego erotyzmem safari...

Sporo safariowych fotek na www Jurka znajdziecie tu: http://republika.pl/janicki/


Jurek oczywiście nic o tym nie wie...
...ale pewnikiem się dowie... :22:


:wave:

Victoria - 19-12-2004, 17:44

Dorota i Wojtek napisał/a:
Sporo safariowych fotek na www Jurka znajdziecie tu: http://republika.pl/janicki/


Alez sprawiliscie mi radosc wrzuceniem tego linka. Teraz juz wiem co knuli fotografowie miedzy soba...

Jerzy zostal poinformowany i opowiedzial mi co z Wojtkiem zrobi, jak go spotka :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group