| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ... |
 |
TECHNIKA NURKOWANIA I SPRZĘT - kurs serwisu automatów
dzinks - 20-01-2005, 18:15 Temat postu: kurs serwisu automatów Witajcie,
Szukałem na grupie na forum i jakoś nic zabardzo nie wyłuskałem na temat kursie serwisu.
Czy ktos moze wie na temat kursów serwisu automatów i jakie są związane z tym koszty? Posiadam obecnie ScubaTecha a chciałbym sam do niego zaglądnać.
Kriss - 20-01-2005, 19:21
Jeśli bywasz w DC - to takie kursy robi Pan Stefan w scuba srwisie .
Pzdr-Kriss
Marcin H. - 21-01-2005, 09:50
Telefon do p. Stefana Dratwickiego - 603630770.
Kursy odbywają się w siedzibie serwisu na Watracznej 15 (niedaleko mnie) . Koszt 300zł niezależnie od marki i modelu automatu. Też się wybieram więc jak już zrobisz to napisz jak było.
Pomyśl jednak o tym, że nawet po tym kursie (z tego co pamiętam nie dostaje się żadnego certyfikatu) nie będziesz miał raczej warunków i narzędzi żeby następne serwisy robić samemu...
Pozdrawiam
dzinks - 22-01-2005, 11:52
| Marcin H. napisał/a: |
Pomyśl jednak o tym, że nawet po tym kursie (z tego co pamiętam nie dostaje się żadnego certyfikatu) nie będziesz miał raczej warunków i narzędzi żeby następne serwisy robić samemu...
|
Jestem tego świadomy,ale chciałbym wkroczyc na "ścieżkę" serwisową bo wiem jak sam zrobie to wiem że to było zrobione.
Jakbyś był przedemną na kursie z chęcią usłyszę twoją opienie
A może ktoś już z was już był? Chciałbym usłyszeć opinie uczestników. Czy kompet narzędzi to duży koszt?
martin - 22-01-2005, 14:36
| dzinks napisał/a: | | A może ktoś już z was już był? |
Nie. Wybralem inna droge: komplet instrukcji servisowych (ktore IMNO napisane sa w ten sposob ze potrafi je zrozumiec kazdy), jeden wieczor i troche dobrej woli wystarczaja zeby wiedziec, co w automacie piszczy.
| dzinks napisał/a: | | Czy kompet narzędzi to duży koszt? |
Zalezy od AO. Do poseidonow to pareset Euro (i nie do kupienia oficjalna droga), do Apeksa powinienes wiekszosc miec w domu (zestaw kluczy imbusowych). Potrzebujesz jedynie jeszcze dwa klucze "hakowe" (~15 Euro komplet) i manometr zeby sprawdzic i wyregulowac cisnienie miedzystopniowe.
Przydatna jest tez spluczka ultradzwiekowa - ale od biedy mozna sie obejsc bez.
Marek Macner - 22-01-2005, 17:45
No - lekko mnie ten temat, a dokładniej poglądy kolegów ruszyły.
Mam propozycję dalej idącą: kupcie sobie zestaw do produkcji pieczątek i podbijajcie dowody rejestracyjne, badania lekarskie i co tam jeszcze. Przecież wiecie lepiej i do tego macie narzędzia.
Czy myślenie o tym, "żeby było taniej" nie doprowadza was czasem do zaniku instynktu samozachowawczego? Czy też zapomnieliście, że automat oddechowy to jest coś od czego zależy wasze życie pod wodą? I o tym, że w końcu ubezpieczyciele po wypadkach zaczną sprawdzać papiery serwisowe tak jak to robią z samochodami - nie ma przeglądu - nie ma odszkodowania.
OK - dzisiaj będzie taniej, a zastanowiłeś się kiedyś, co zrobi twoja rodzina, jak nie wrócisz spod wody? Pomijam płacz, smutek i żal - co z mieszkaniem, samochodem, kontem. Pomyśl najpierw o tym - a dopiero później zacznij sobie ułatwiać pozostanie pod wodą na zawsze.
martin - 22-01-2005, 18:10
| Marek Macner napisał/a: | | Czy myślenie o tym, "żeby było taniej" nie doprowadza was czasem do zaniku instynktu samozachowawczego? Czy też zapomnieliście, że automat oddechowy to jest coś od czego zależy wasze życie pod wodą? |
Marek nie przesadzaj. To cudo techniki zwane AO ma zazwyczaj 2..3 polaczenia gwintowane i jedna sprezyne. Zeby to servisowac nie trzeba konczyc studiow inzynierskich (ktore niektorzy z nas jednak skonczyli).
| Marek Macner napisał/a: | | I o tym, że w końcu ubezpieczyciele po wypadkach zaczną sprawdzać papiery serwisowe tak jak to robią z samochodami - nie ma przeglądu - nie ma odszkodowania. |
Mozesz mi pokazac jedna polise w ktorej regularny serwis jest trescia umowy?
W mojej nic takiego nie pisze.
W tamtym roku w moim klubie byl niestety smiertelny wypadek, prokurator skasowal caly sprzet, poddal ekspertyzie i oddal spowrotem - o serwis nikt sie nie pytal.
Jak juz chcesz porownywac z samochodami:
wymiana klockow hamulcowych jest bardziej skomplikowana i bardziej niebezpieczna, a mimo wszystko klocki dostaniesz w kazdym hipermarkecie. I nikt nie pyta o to czy masz "papiery".
I - 22-01-2005, 18:33
O..., Martin już za mnie napisał...
Od siebie mogę dodać, że już niezłe parę razy słyszałem i widziałem, w jakim stanie automat wracał "po serwisie" ("PROFESJONALNYM" )
Pewnie czytałeś niedawna dyskusję na sekcie ...
To trochę tak, jakbyś zabraniał ludziom jeżdżącym na rowerach w góry samodzielnego serwisu (w obawie o ich bezpieczeństwo).
W przypadku samochodów przeciętny użytkownik nie umie sprawdzić siły hamowania każdego koła, geometri, itp. A przepis jest raczej po to, żeby ludzie w ogóle naprawiali samochody (i nie ma mowy o profesjonalnym serwisie).
P.
I
waldo - 22-01-2005, 18:39
| Marek Macner napisał/a: | | [...] Czy myślenie o tym, "żeby było taniej" nie doprowadza was czasem do zaniku instynktu samozachowawczego? Czy też zapomnieliście, że automat oddechowy to jest coś od czego zależy wasze życie pod wodą? I o tym, że w końcu ubezpieczyciele po wypadkach zaczną sprawdzać papiery serwisowe tak jak to robią z samochodami - nie ma przeglądu - nie ma odszkodowania. |
A może w takim postępowaniu nie chodzi o oszczędność, a o dokładność, solidność, ... ?
Moje doświadczenie z serwisem nie zawsze miało pozytywną stronę i w kilku przypadkach okazało się, że automaty oddane do przeglądu odbierałem w gorszym stanie niż je oddałem. A jak sam zauważyłeś, od tego może zależeć Twoje życie i zdrowie ...
Marek Macner - 22-01-2005, 19:26
| waldo napisał/a: |
Moje doświadczenie z serwisem nie zawsze miało pozytywną stronę i w kilku przypadkach okazało się, że automaty oddane do przeglądu odbierałem w gorszym stanie niż je oddałem. A jak sam zauważyłeś, od tego może zależeć Twoje życie i zdrowie ... |
Jeśli tak było, to dlaczego o tym nie poinformowałeś innych. Wskazując z imienia i nazwiska (firmy) - kto i co żle zrobił.
To tak jak ze instruktorami. Wielokrotnie spotkałem się z zapytaniem dla czego PADI nic nie robi w sprawie jakiegoś instruktora czy centrum. Odpowiedź jest prosta - dlatego że nic o tym nie wie. Gdyby wiedziało to dany delikwent przestałby być instruktorem lub centrum straciłoby autoryzację - ogólnie: tzw generalna publiczność zostałaby poinformowana o tym, że należy kogoś takiego unikać. Reszta świadczących usługi byłaby już "ostrożniejsza".
Jeśli ktoś oddaje mi automat z serwisu (samochód, pralkę, lodówkę, itp) w stanie nie takim jak oczekuję - nie dość, że zlecam zrobienie tego serwisu innemu (oczywiście wysyłając rachunek do "partacza") - to jeszcze informuje o tym wszystkich znajomych, żeby oni mogli uniknąć tego w przyszłości. Nie staram się wtedy robić tego serwisu sam.
Martin - faktycznie automat oddechowy nie jest konstrukcją na poziomie komplikacji promu kosmicznego. Wymaga jednak: staranności, odpowiednich narzędzi, dostępu do fabrycznych elementów zamiennych, odpowiednich przyrządów pomiarowych do regulacji. To, że każdy może go rozebrać i złożyć - OK. Myjka ultradźwiękowa - też nie problem - da się kupić za kilkaset złotych. Samo wyczyszczenie i przesmarowanie to nie wszystko, po pierwszym roku czy dwóch - potrzeba będzie części zamiennych, a sprężyna - sprężynie nie równa. Orginalne części są zaś dostępne jedynie u fabrycznych dystrybutorów - i najczęściej kosztują tyle (lub więcej) co serwis u nich robiony.
A swoją drogę - dlaczego w Polsce częściej można spotkać dyskusje o "zamarzających" z byle powodu automatach niż np w Niemczech, Anglii? To też efekt serwisowania. Ładujemy dużą kasę w sprzęt, a na serwis, szkolenia, gazy - już "szkoda". Niej jest to zresztą cecha nurkowania - także narty, rowery, windurfing. Jak popatrzycie na nasz - Polaków - sprzęt za granicą, to jesteśmy w czołówce. Gorzej z resztą...
martin - 22-01-2005, 21:12
| Marek Macner napisał/a: | | Faktycznie automat oddechowy nie jest konstrukcją na poziomie komplikacji promu kosmicznego. Wymaga jednak: staranności, odpowiednich narzędzi, dostępu do fabrycznych elementów zamiennych, odpowiednich przyrządów pomiarowych do regulacji. |
Robiac to sam, wiem co robie. Oddajac komus, musze uwierzyc ze zrobil to starannie.
Narzedzia jak pisalem, nie sa wielkim problemem. Klucze dostaniesz w dobrze wyposarzonym sklepie z narzedziami, przyrzad pomiarowy to inwestycja parunastu Euro. Oryginalne czesci zamienne (co powinno byc wymienione pisze w serwis manualu lub instrukcji obslugi) dostaniesz w wiekszosci diveshopow lub poprzez internet.
| Marek Macner napisał/a: | | Orginalne części są zaś dostępne jedynie u fabrycznych dystrybutorów - i najczęściej kosztują tyle (lub więcej) co serwis u nich robiony. |
Nie do konca. Cena servisu to robocizna + czesci. Ta pierwsza mozna zaoszczedzic, chociaz zaoszczedzenie paru zlotych nie jest argumentem.
| Marek Macner napisał/a: | | A swoją drogę - dlaczego w Polsce częściej można spotkać dyskusje o "zamarzających" z byle powodu automatach niż np w Niemczech, Anglii? |
IMO to bardziej sprawa serwisowania sprezarek niz automatow. W gronie moich znajomych (~200 nurkujacych osob) nie potrafil bym pokazac jednego, ktory regularnie serwisuje sprzet. Zazwyczaj robia to sami lub kolega.
waldo - 22-01-2005, 21:27
| Marek Macner napisał/a: | | Jeśli tak było, to dlaczego o tym nie poinformowałeś innych. Wskazując z imienia i nazwiska (firmy) - kto i co żle zrobił. |
DLaczego uważasz, że nie informowałem ? Owszem, informowałem wszystkich znajomych o nierzetelnym serwisie i jak się okazało, podobne doświadczenie spotkało wiele innych osób.
A na forum nie informowałem, ponieważ jeszcze nie było tego forum
Znalazłem inny solidny serwis, do którego jak na razie nie mam zastrzeżeń, ale dzięki tym doświadczeniom rozumiem, że jest spora grupa nurkó, która pragnie samodzielnie wykonać przegląd automatów. I niekoniecznie musi to być związane z oszczędnością.
[ Dodano: 22-01-2005, 21:32 ]
| Marek Macner napisał/a: | | A swoją drogę - dlaczego w Polsce częściej można spotkać dyskusje o "zamarzających" z byle powodu automatach niż np w Niemczech, Anglii? To też efekt serwisowania. Ładujemy dużą kasę w sprzęt, a na serwis, szkolenia, gazy - już "szkoda". Niej jest to zresztą cecha nurkowania - także narty, rowery, windurfing. Jak popatrzycie na nasz - Polaków - sprzęt za granicą, to jesteśmy w czołówce. Gorzej z resztą... |
Hmmm, Martin już napisał o możliwych powodach zamarzania, a ja mogę jedynie potwierdzić, że do butli zamiast czystego powietrza jest ładowany gnój
Baster - 24-01-2005, 13:36
| Cytat: | | Czy myślenie o tym, "żeby było taniej" nie doprowadza was czasem do zaniku instynktu samozachowawczego? Czy też zapomnieliście, że automat oddechowy to jest coś od czego zależy wasze życie pod wodą? |
Marku,
Na kurs w Scuba Servisie zapisałem się z ciekawości - ot,żeby zobaczyć jak to wygląda w środku. Zabrałem moje dwa Posejdony,które dwa miesiące wcześniej wróciły z przeglądu. Po rozebraniu znalazłem tam taki syf,iż śmiem twierdzić, że kretyn,bo inaczej nazwać go nie potrfię, nawet ich nie rozkręcił...nie omieszkał za to trzymać je przez blisko miesiąc wykręcajac się coraz to nowymi wymówkami i skasować "należność". Ktoś powie - wybrałeś byle kogo. Teraz wiem,że to jest byle kto, ale wtedy znałem go jedynie jako dość popularnego w światku M3. Czemu nie mówię kto to jest? Nie chcę,gdyż nie mogę nic udowodnić...tak więc jedyne co mógłbym zyskać to pyskówki i ogólnie rzecz biorąc niezdrowa atmosfera...jeśli słyszę,że ktoś wybiera sie z automatami do niego - serdecznie odradzam. Trudno - świata nie zbawię, bo to zapewne nie jest jednostkowy przypadek.
Żłożenie i rozłożenie Posejdona jest zajęciem relatywnie prostym. Dopóki sprowadza się do wymiany oringów,wyczyszczenia z osadów etc. nie sprawia żadnych problemów.Gdy coś zacznie sie sypać - pomyślę,gdzie dokupić części...najlepszym pomysłem jaki mi w tej chwili przychodzi do głowy to..u autoryzowanego serwisanta.
Mowa o specjalistycznych narzedzaich też jest troche na wyrost - podszlifowana 27emka i kluczyk (szeroki śrubokręt) do elementu II stopnia...ewentualnie imadło.
Jestem daleki od posądzania wszystkich dookoła o fuszerkę ale w myśl porzekadła "chcesz,żeby było dobrze- zrób to sam" przestałem bez potrzeby zawierzać obcym mi osobom.
I jeszcze jedna ważna sprawa - serwis robię sobie i tylko sobie. Jeśli coś spieprzę to pretensje mogę mieć tylko do siebie i tylko ja poniosę tego konsekwencje...i to chyba cenię najbardziej.
Pozdrawiam
orzech - 24-01-2005, 13:50
cześć,
Waldo, powiedz, który serwis uważasz za dobry. Poważnie pytam.
orzech
waldo - 24-01-2005, 14:01
| orzech napisał/a: | cześć,
Waldo, powiedz, który serwis uważasz za dobry. Poważnie pytam.
orzech |
Automaty serwisuje mi Grzegorz Dutkowiak z Katowic - kiedyś pracował w firmie Arena.
Jak na razie jestem zadowolony.
piotrekfire - 24-01-2005, 20:27
A mi "jeden SERWIS" powkładał membrany odwrotnie- PROFESJONALIŚCI he he he i to za kaske
dzinks - 24-01-2005, 23:32
A moze ktos z was serwisował już Scubatecha w Scubatechu w Szczecinie lub w Gorzowie Wlkp. (HighDive lub Marlin)?
Może być odp na prv.
Klaudiusz - 25-01-2005, 18:01
Byłem na kursie serwisowania automatów u p. Dratwickiego.
Na kurs wybrałem się ponieważ mam większe zaufanie do automatów które samodzielnie
rozłożyłem, wyczyściłem i złożyłem.
Na kursie rozebrałem dwa automaty apeksa i aqualunga oraz manometr.
Nie jest to trudne zadanie dla kogoś kto ma jako takie zdolności inżynierskie oraz
zna zasadę działania automatów.
Następny serwis automatów mam zamiar przeprowadzić sam.
W razie problemów p. Dratwickie zawsze służy bezinteresowną pomocą dla swoich byłych "kursantów".
Jeżeli chodzi o części zamienne to producenci zwykle sprzedają service kity (przynajmniej
do apeksa i aqualunga).
Narzędzia niezbędne do przeprowadzenia serwisu też nie są jakieś wyrafinowane.
Pewnie, przydała by się myjka ultradzwiękowa ale bez tego też można sobie poradzić.
W Internecie są dostępne (może niezbyt legalnie) instrukce serwisowe do automatów.
Jeżeli ktoś czuje niedosyt wiedzy po kursie to zawsze można postudiować literaturę fachową - bardzo prosto napisaną, niestety w języku language.
Podsumowując: na kurs warto się wybrać choćby po to żeby być w stanie wykonać
drobne naprawy "polowe" - jeżeli już ktoś nie czuje się w stanie wykonać samodzielnie serwisu automatu.
pzdr
Klaudiusz
Marek Macner - 25-01-2005, 18:15
Witam,
odpowiadając na "zapotrzebowanie społeczne" zasięgnąłem języka w kilku miejscach (czytaj u dystrybutorów) i stan jest następujący:
żaden z dystrybutorów nie ma zamiaru ani teraz ani w przyszłości przeprowadzać kursów serwisowania swojego sprzętu dla tzw. generalnej publiczności - jest to bowiem wbrew ich żywotnym interesom. Po prostu:
a) producent/dystrybutor nie zgodzi się na to by serwis prowadził nie-autoryzowany punkt usługowy
b) sprzedawcy detaliczni - sprzeciwiają się by serwis prowadził ktoś poza nimi - czyli by ktoś inny miał autoryzację
c) producent/dystrybutor ulega sprzedawcaom detalicznym - bo to oni mu zapewniają przychody, a nie pojedyncza osoba gotowa zapłacić nawet paręset złotych za kurs serwisowy i następnie kupować 1-2 kity serwisowe rocznie.
Innymi słowy: life is brutal...
Jak ktoś chce sam robić serwis - to ma jedyne wyjście - uczyć się "prywatnie", bez papierów - i tyle.
Kriss - 25-01-2005, 20:05
A teraz zagadka ; który dystrybutor sprzedaje tzw. kity - każdemu ?
Drobna podpowiedż - koszerny - kurs serwisowania pod wodą - cięzko jest autoryzować.
To była reklama ?
|
|