| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ... |
 |
TECHNIKA NURKOWANIA I SPRZĘT - Jaka kusza na polskie warunki
genghiskhan - 06-02-2005, 21:58 Temat postu: Jaka kusza na polskie warunki Uprzedzam, że temat może wydąć sie trochę kontrowersyjny...
Gdyż wielu z nas nurkuje w myśl zasady "No kill" !!!
Jednak przychodzi taki dzień w życiu, w którym człowiek pragnie zabawić sie w istotę "wyspecjalizowanego myśliwego" lub jako degustatora odpowiednich gatunków ryb(Zwłaszcza podczas wyjazdu poza nasze granice kraju choćby Skandynawii,wypadu z rodzinka na na jakimś mazurskim odludziu, lub w okresie wigilijnym). Sięga w po narzędzie stworzone pod kątem przechytrzenia (dla innych uśmiercenia) przyszłej ofiary... zwanej "Wędką"
A sam problem stanowi odpowiedni wybór modelu (Gdyż teraz tego ci już u nas dostatek)
-Z naciągiem na gumę
-Pneumatycznej z papką
-z naciągiem sprężynowym
(chodzi o sposób zmieniania magazynków pod wodą)
Koloru, gdyż z jednej strony wygląd to sprawa gustu, ale z drugiej chyba wręcz przeciwnie ślinotoku na twarzy Strażnika Państwowej Straży rybackiej
-Wielkości kalibra?? tj. długości 40-50 cm wędki (wg. PZW długość ta wynosi 30cm ) ale jednak w naszym przypadku, który okaże sie lepszy bo chyba każdy wie na jaką odległość można sie zbliżyć do przyszłej naszej ofiary i oddać celny strzał .Tylko problem w tym czy odpowiednia siła dynamiczna z naszej "wędki" pozwoli w miarę celnie a zarazem z łatwością przebić skóre od choćby wieloryba
Jeżeli ktoś mógłby sie wypowiedzieć to zapraszam do lekko kontrowersyjnej dyskusji ...
DarekS - 06-02-2005, 22:12 Temat postu: Re: Jaka kusza na polskie warunki
| genghiskhan napisał/a: |
-Z naciągiem na gumę
-Pneumatycznej z papką
-z naciągiem sprężynowym |
Zgodnie z ustawą o broni zdecydowanie polecam pneumatyczną. Na pozostałe musisz mieć pozwolenie.
genghiskhan - 06-02-2005, 22:25
no tak ale z drugiej strony takie wytłumaczenie mija sie scelem gdy chodzi o nurkowanie z aqualungiem (tj. komercyjnym wpadzie) a nie o łowiectwo podwodwodne
Garnett - 07-02-2005, 08:34
Witam
Polecam rosyjskiej produkcji kusze pneumatyczna , taka srebrna z czarna rączką ( lepszej na rynku nie znajdziesz i siła wystrzału tez jest doskonala ) . Do kupienia na allegro lub w wawie na stadionie Xlecia za w sumie nie duze pieniądze . Mialem taka kiedys i bylem bardzo zadowolony ale w przyplywie glupoty sprzedalem i teraz mecze sie z kusza na gume ale to juz nie to.
Artur1234 - 07-02-2005, 08:49 Temat postu: kup sobie kup sobie np. Maresa mam typ mini mini 44 cm jest super napompowałem ją 4 lata temu i nigdy nie dopompowywałem (jest ocxzywiście pnełmatyczna) a ile żarcia już dziękni niej było....
Artur
nuras5 - 07-02-2005, 08:53
Na nasze wody najlepsza jest krótka, pneumatyczna. Dł. 40 cm jest optymalna.
Wygodnie można poruszać się w szuwarach, a siła wystrzału jest wystarczająca.
Jeśli chodzi o ruskie kusze- ja nie polecam. Te które miałem lubiły się zacinać.
Jeśli chodzi o marki- miniministen lub coś technisuba. Cressi ma niezbyt wygodną rączkę.
Whiskey - 07-02-2005, 12:12
Jak bedziesz na stadine X lecia to kup sobie granat zamiast "wedki", wyjdzie taniej, a jaka bedzie atrakcja na mazurskim odludziu i ile żarcia dzieki niemu bedzie
Garnett - 07-02-2005, 13:54
| Whiskey napisał/a: | ile żarcia dzieki niemu bedzie |
Zarcia duzo nie bedzie bo na powierzchnie wyplynie tylko ok 30-40% ryb a pozatym to przeciez jest klusownictwo i tak nie mozna a z kuszka to co innego a jezeli chodzi juz o metody z wrzucaniem czegos do wody to lepsza jes buleczka zmieszana z kwaskiem bornym ( do kupienia w aptece ) bo to napompuje rybkom pecherze plawne jak zjedza i wypyna na powierzchnie i mozna je "pozbierac" a te ktorych nie zbierzesz to przezyja jak przetrawia ta bulke
Kriss - 07-02-2005, 14:57
| genghiskhan napisał/a: | no tak ale z drugiej strony takie wytłumaczenie mija sie scelem gdy chodzi o nurkowanie z aqualungiem (tj. komercyjnym wpadzie) a nie o łowiectwo podwodwodne |
Piszesz o polskich warunkach i wtym kontekście Ci odpowiem .
W naszych mętnych , brudnych , biednych , zimnych polskich wodach - schodzenie w sprzęcie pod wodą z kuszą to jest przestępstwo , że o kwestiach rozsądku i bezpieczeństwa nie wspomnę . Coś tak prozaicznego jak zasady fair play też pominę .
Długość i firma producenta nie mają znaczenia dla wprawnego kłusownika.
Swego czasu Mirek Kierepka - prezentował samoróbkę wielkości paczki papierosów , znalezioną na "Koparkach" . Gdybyś jednak zechciał zmienić swój program aprowizacji i dał szansę faunie i florze poprzez stosowanie się do zasad 'łowców" - satysfakcja będzie większa , sumienie spokojniejsze a i wymiana doświadczeń z innymi "łowcami" łatwiejsza bo oparta o legalne doświadczenia .
Polowanie według zasad "łowieckich" bywa równie efektywne co działania kłusownicze i dostarcza wilelu przeżyć , czasem nawet satysfakcji .
Kłusownictwo dostarcza mięcha i adrenaliny . W tym zakresie równie ekscytująca może okazać się wizyta na pobliskim bazarze i napad na miejscowy sklep z rybami.
Jak się uda będziesz miał mięcho i adrenalinę , jak się nie uda masz kilka opcji ;
1.Zbierzesz łomot od obsługi ,
2.Wylądujesz w areszcie ,
3. Wariant 1+2+ dopiszą Ci do kartoteki wszystkie napady na "rybne" w województwie .
Licząc na to ,że przemyślisz sprawę i wybaczysz mi lapidarność powyższego - pozdrawiam-Kriss.
p.s. Nie muszę chyba dodawać , że nie lubię kłusownictwa ? Mało tego , z zasady wszelkie jego formy zauważone w realu tępię wszelkimi możliwymi metodami od perswazji począwszy na niszczeniu sprzętu skończywszy.
Dziwi mnie także swoiste przyzwolenie środowiska na zachowania pozbawiające nas możliwości podziwiania obcego nam środowiska na zasadach w nim obowiązujących .
p.s.2 - koszt zakupu kuszy + koszt dojazdu + powietrze + ryzyko konfiskaty sprzętu(całego
plus środek transportu ) + ew.kara grzywny = no właśnie , ile można na tym "zarobić" - Ktoś to policzy ? Może sklep "rybny" wychodzi taniej ?
tsharny - 07-02-2005, 15:43
| Kriss napisał/a: | | Nie muszę chyba dodawać , że nie lubię kłusownictwa |
Kriss, chyba mamy podobny punkt widzenia na tą kwestię
Ja myśle - niech sobie kupi kuszę i idzie na te polowanko. Tylko w ramach równych szans niech zostawi cały szpej w domu, wejdzie do wody tylko w kąpielówkach + kusza oczywiście (może być pianka coby nie zmarzł za szybko) , bez ABC. I wtedy polowanie będzie cool
pozdrawiam
tsharny
maczaty - 07-02-2005, 16:25
| tsharny napisał/a: | I wtedy polowanie będzie cool |
Polowanie może i jest cool, ale kiedy faktycznie jesteś n-ty dzień w głuszy, nie masz zapasów i nie masz za bardzo wyboru. W Polsce, gdzie jest relatywnie gęsta infrastruktura i prawie w każdej wiosce są przynajmniej ze dwa "markety", ganianie ryb z kuszą to zabawa w pluton egzekucyjny .
Szkoda tzw. substancji
genghiskhan - 07-02-2005, 17:13
Już to widze jak w wyzej wspomnianym mazurskim odludziu szukacie chocby jednego hipermarkety a następnie będziesz wciskał rodzince wałka, że złowiłeś to dziś rano (gdzie tu sens, gdzie logika??? Gdzie ten klimat )
A tak między nami nurasami to edkarstwem zajmuje sie od małego (wyczynowym również) więc wiem najlepiej jak sie sprawy maja ze świeżością oferownego asortymentu
A co do wypowiedzi, że możemy stracić cały sprzęt !!!!!
Heh wg. mnie jak już cos strzelisz pod wodą to chyba nie wyskoczysz z wody ze zdobyczą w ręku i zaczniej wołać I AM THE CHAMPION
Pozatym gdy masz coś w dłoni nik o zdrowych zmysłach sie do ciebie nie zblizy Takwięc sprawa jest prosta albo sprzet albo ty
Mania - 07-02-2005, 17:31
| genghiskhan napisał/a: | Już to widze jak w wyzej wspomnianym mazurskim odludziu szukacie chocby jednego hipermarkety a następnie będziesz wciskał rodzince wałka, że złowiłeś to dziś rano |
Zlowiles, a nie zabiles w nierownej walce....
To chyba jednak jest roznica.
Popieram Krissa
Mania
genghiskhan - 07-02-2005, 18:27
"Zabijasz by przeżyć (tj. nie umrzeć z głodu), lub by nie zostac zabitym" PRAWO DŻUNGLI
maniu
Dla przyjemności tego nikt nie robi....
Kriss - 07-02-2005, 19:06
| Cytat: | Heh wg. mnie jak już cos strzelisz pod wodą to chyba nie wyskoczysz z wody ze zdobyczą w ręku i zaczniej wołać I AM THE CHAMPION
Pozatym gdy masz coś w dłoni nik o zdrowych zmysłach sie do ciebie nie zblizy Takwięc sprawa jest prosta albo sprzet albo ty |
1. Piszesz to wszystko na serio czy tak co by pogadać ?
2. Zmień zdjęcie w profilu albo poglądy
3. Chyba nie widziałeś nigdy jak wygląda łapanie kłusownika o ile oczywiście chce się go złapać ,
4. Jak będziesz miał do wyboru jak piszesz sprzęt albo ty - zapewniam Cię , że wybierzesz sprzęt ,
5. Czasem jeszcze z roboty wywalą .
Zawsze mówię , że masz swój rozum , swój wybór i rachunki też będziesz płacił sam.
Głupio tylko by było , gdyby nikt na tym forum Ci tego nie uświadomił .
Mógłbyś mieć o to pretensje .
Pozdrawiam - Kriss
MARCIN750 - 07-02-2005, 19:08
apropos utraty sprzętu to dwa lata temu na jez.Trześniowskim policja złapała dwóch kolesi podczas wychodzenia z wody z rybkami i kuszami i niestety zostali aresztowani, sprzęt zarówno kusze jak i cała reszta zostały skonfiskowane. Jak sprawa potoczyła się dalej tego niestety niewiem.
piotrekfire - 07-02-2005, 19:36
W nocy najepsze wyniki i płytka woda :
1. Pianka
2. Latarka
3. ABC
4. No i strzelba
I nic więcej ci nie trzeba
Nigdy w sprzęcie !!!
gogolek - 07-02-2005, 19:42
kułsownictwa nie popieram aaaaaaalllllleeeeeee jeśli masz tylko sprzęt łowcy czyli ABC + pianka + kusza to jest to całkiem niezłe doświadczenie i jestem w 100% przekonany że ryba ma 100 razy wieksze szanse niż w wędkarstwie. PS dużo pływam na bezdechu, bez kuszy, widziałem ryby duże czasem bardzo duże że az było ciepło w piance i to jest fajne że one są. jak rybie nie damy szansy to już sobie nie popatrzymy wiec może dajmy spokuj kuszy. druga sprawa to bandycka polityka zakładów i przedsiębiorstw rybackich ich powinniśmy sie czepiać nie paru oszołomów z kuszą co zasad nie przestrzegają. kilku ludzi nie wytrzebi pogłowia ryb a rybacy na pewno to zrobią wiec może zróbmy jakiś protest albo manifest
Mania - 07-02-2005, 20:39
| genghiskhan napisał/a: | "Zabijasz by przeżyć (tj. nie umrzeć z głodu), lub by nie zostac zabitym" PRAWO DŻUNGLI
maniu
Dla przyjemności tego nikt nie robi.... |
A to nie wiedzialam, ze zyjesz w dzungli. Nie napisales tego w swoim profilu. No i ze umierasz z glodu. A z Twojego postu - poki co - wynika, ze raczej chcesz to robic dla przyjemnosci....
W ABC szanse sa rowne. W sprzecie nurkowym nie - i tyle.
A w ogole polowan, jakichkolwiek, nie lubie. Wole pojsc do sklepu.
Mania
TomS - 07-02-2005, 23:00
| Mania napisał/a: | W ABC szanse sa rowne. W sprzecie nurkowym nie - i tyle.
|
Równe szanse masz polując na rybę posiadającą potencjalne zdolności zabicia człowieka.
Nie znam takiego gatunku zamieszkującego polskie wody.
Te_Pe - 08-02-2005, 07:47 Temat postu: jeden na jeden
| TomS napisał/a: | | Mania napisał/a: | W ABC szanse sa rowne. W sprzecie nurkowym nie - i tyle.
|
Równe szanse masz polując na rybę posiadającą potencjalne zdolności zabicia człowieka.
Nie znam takiego gatunku zamieszkującego polskie wody. |
Podobnież w zalewie szczecińskim pojawiły sie piranie. może tam?
Whiskey - 08-02-2005, 13:40
| Cytat: | W nocy najepsze wyniki i płytka woda :
1. Pianka
2. Latarka
3. ABC
4. No i strzelba
I nic więcej ci nie trzeba
Nigdy w sprzęcie !!! |
w nocy wg przepisow nie wolno polowac...
Zastanawia mnie przedziwny pociag czesci nurkow do zabicia resztek "atrakcji" jakie wystepuja pod woda. Gospodarka rabunkowa przedsiebiorstw rybackich + klusownictwo sieja dostatecznie duzo zniszczen. Preferowane metody polowu "pradem" wyniszczaja narybek. Na zarybianie nie ma pieniedzy (ew kola wedkarskie). Krotko mowiac to ciecie galezi na ktorej sie siedzi.
Uwazam, ze my nurkowie powinismy w miare mozliwosci chronic flore i faune naszych wod, a na pewno nie wolno nam jej niszczyc.
Mania - 08-02-2005, 13:48
Musze tutaj stanac w obornie gospodarstw rybackich - zasadnicza czesc z nich bardziej dba o jeziora niz Ci sie wydaje. Natomiast poziom klusownictwa jest po prostu niewyobrazalny....
Mania
Whiskey - 08-02-2005, 14:17
| Cytat: | | Musze tutaj stanac w obornie gospodarstw rybackich - zasadnicza czesc z nich bardziej dba o jeziora niz Ci sie wydaje |
Mam nadzieje Maniu, ze masz lepsze informacje ode mnie i masz racje.
Jednak podczas pisania mojej pracy mgr w katedrze Rybolowstwa Srodladowego i Akwakultury mialem stycznosc z wielom takimi przedsiebiorstwami. Sa nastawione na zysk, to jest naturalne. W naszym kraju kondycja finansowa tych przedsiabiorstw jest slaba, dlatego czynniki ekonomiczne (zyski) i spoleczne (miejsca pracy) zdecydowanie przewazaja czynniki srodowiskowe.
Absolutnie nie twierdze, ze ludzie pracujacy tam to krwiozercze bestie nastawione na zysk i dewastacje tak jak klusownicy. Oni maja zwiazane rece, a jeziora sa w coraz gorszej kondycji.
Mania - 08-02-2005, 15:09
Whiskey (zwany tez Burbonem )
Naprawde dobrze znam PGRyby na Warmii i Mazurach i co nich jestem pewna. Zreszta wiekszosc zarybiania robi Olsztynski Instytut Rybactwa Srodladowego, znany mi zreszta bardzo dobrze.
A skoro studiowales Rybactwo Srodladowe to pewnie sie kiedys zetknales z pracami mojej mamy....
Mania
gogolek - 08-02-2005, 15:21
maniu te zarybienia to są tylko na papierze a nie w wodzie znam paru rybaków dobrze nawet powiedział bym bardzo dobrze i mówili jak to sie odbywa to całe zarybianie w moim małym jeziorku od 5 lat nie zostało wpuszczona ani jedna rybka a od wiosny do zimy raz w tygodniu rybacy buszują z sieciami wiec nie wmówisz mi że jeden czy kilku nurków zrobi więcej szkody w jeziorze niż rybacy to oni są winni temu co widzimy pod wodą a raczej temu czego tam już nie ma !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mania - 08-02-2005, 15:34
gogolek
No coz - znasz rybakow czy tych, ktorzy zarybiaja? Bo ja tych, ktorzy zarybiaja i wiem jak i kiedy jest to robione.
Mania
PS. to czego nie widzimy pod woda przede wszystkim zawdzieczamy klusownictwu, ktore w tym kraju odbywa sie na masowa skale
Whiskey - 08-02-2005, 16:00
Maniu ciesze sie w takim razie, ze na Warmii i Mazurach lepiej sie dzieje. Tamte tereny znam przelotnie z parudziesieciu nurkowan. Zauwazylem, ze klusownictwo jest tam wiekszym problemem niz w Wielkopolsce.
| Cytat: | | A skoro studiowales Rybactwo Srodladowe to pewnie sie kiedys zetknales z pracami mojej mamy.... |
Studiowalem Ochrone Srodowiska, ale pisalem prace mgr w katedrze Rybactwa...
Bardzo prawdopodobne, ze mialem kontakt z pracami Twojej mamy...
Pozdrawiam
gogolek - 08-02-2005, 16:00
jeju ale kułsownik nie jest w stanie wybic tyle ryby co ciągła eksploatacja zbiornika przez rybaków ile taki kułsownik wezimie ryby niech wezimie raz w tygodniu 10 szczupaków a siecią naciągną setki
Whiskey - 08-02-2005, 16:04
| Cytat: | | jeju ale kułsownik nie jest w stanie wybic tyle ryby co ciągła eksploatacja zbiornika przez rybaków ile taki kułsownik wezimie ryby niech wezimie raz w tygodniu 10 szczupaków a siecią naciągną setki |
tu nie rozchodzi sie o ilosc....
dla przykladu zlodziej, ktory kradnie malo nie jest zlodziejem
Chronmy podwodne zycie, bo niedlugo atrakcja pod woda beda tylko zatopione autobusy, koparki lub platformy szkoleniowe.
gogolek - 08-02-2005, 16:11
ależ ja jestem za ochroną ale chodzi mi o to że najwiecej szkody nie robi kułsownik a zakłady rybackie napisałem już że nie popieram kułsownictwa ani zabijania dla sportu czy dla chorego ego fakt raz w roku jak popłyniesz i strzelisz sobie rybke to przecież nie zaszkodzi to jeziorku.
BEZAPELACYJNIE JESTEM ZA RATOWANIEM TEGO CO JESZCZE JEST I ŻYJE W NASZYCH WODACH !!!!!
Tomek Radomski - 08-02-2005, 17:53
| Cytat: | | Chronmy podwodne zycie, bo niedlugo atrakcja pod woda beda tylko zatopione autobusy, koparki lub platformy szkoleniowe. |
Można dodać jeszcze flaszki po jabolach, puszki po piwie i stare opony..........
snoop - 08-02-2005, 18:04
No to i ja włączę się w tą drażliwą i emocjonującą dyskusję
| Mania napisał/a: | | PS. to czego nie widzimy pod woda przede wszystkim zawdzieczamy klusownictwu, ktore w tym kraju odbywa sie na masowa skale |
A co droga Maniu powiesz na zastaną przeze mnie sytuację ?
Jezioro Siecino, lato, godzina około 8 rano.
Budzę się w doskonałym nastroju z zamiarem wykonania porannego nurka, aż tu nagle słyszę jakieś pyrkanie.
Okazało się, że rybole w majestacie prawa jeździli po wszystkich zatoczkach i odławiali wszystko co się dało (dobrze, że nie byłem pod wodą) prądem.
Po powiadomieniu policji przyjechało dwóch panów, z czego jeden się jeszcze chwalił, że do służby rybackiej należy i oznajmili, że jak mieli głośny agregat to byli rybacy i oni mają pozwolenie raz na miesiąc odłowić rybę przy użyciu prądu.
I (może) nie zdenerwowałoby mnie to bardzo, gdyby to nie działo się drugi poranek z rzędu.
No chyba, że oni nie przestawali od poprzedniego razu i cały czas łowili ? Wtedy może i byłby to raz w miesiącu.
pozdravki
silnie zniesmaczony naszym prawem
gogolek - 08-02-2005, 19:13
i o to mi własnie chodzi to nie drobni kułsownicy ani paru nurków z kuszą nie wyniszczy jeziorka tylko ci rybacy co chowają sie za prawem i to oni powinni być karani za babdycką polityke łowiecką to przez nich mamy coraz miej żyjątek do podiwiania w polskich jeziorkach
genghiskhan - 08-02-2005, 20:09
Nie wiem jak to zabrzmi ale podobno "dzieci i ryby głosu nie maja" ale może tez i kobiety więc maniu watpie, że widziałaś kiedyś w akcji jak wyglądają prawdziwe wyrafinowane metody polskich kłusowników (Ps. Byś może to jest kolejny temat na forum) By od razu poznac takiego delikwenta z twarzy i dzwonić na 997)
A co do samego kłusownictwa, bo już można przyznać temat taki otrzymał
To sprawa wygląda dosyć podobnie jak z nurkowaniami solo (ktoś idzie sam a ktoś zostaje na górze dla asekuracji ps. "na czatach" lub z tel. do komory) a i same wyczyny z obu przypadków pozostają raczej jako indywidualna sprawa, o których sie głośno nie mówi...
Pozatym z ust duzo starszego mojego kolegi wędkarza usłyszałem jedna rade "Jeśli nie jesteś u siebie, to robisz co ci sie podoba...(byle pocichu)" A teraz odwołajcie sie do swojej intuicji i prosze odpowiedzcie czy przykładowo po co ludzie jerzdzą do skandynawi ze styrapionowymi skrzyniami wypełnonymi lodem ???? bo chyba nie poto by mrozic
nuras5 - 09-02-2005, 09:05
To i ja zabiorę głos- osobiście lubiłem zawsze strzelić rybkę na kolację.Nie chodziło mi o oszczędności, a o przyjemność popływania, i lubię świeżą rybkę przy ognisku. Nie strzelałem nigdy małych, ani na sprzedaż. Robiłem to pływając na ABC oczywiście.
Nie widzę nic złego w takim działaniu - dla porównania- wędkarze też nie zawsze mają karty, odpowiednią ilość wędek itd, a wyciągają co się da.
Piszę w czasie przeszłym bo od kilku lat nie mam kuszy- pływanie 3-4 godz. żeby coś złowić to już nie przyjemność.
To, że gospodarstwa rybackie nie zawsze zarybiają to jedno, ale głównym problemem są kłusownicy - niech ktoś spróbuje w wyszukiwarkę wbić hasło"wędka elektryczna" - to jest rzeczywiste zło
Mania - 09-02-2005, 09:32
snoop - ja nie powiedzialam, ze wszyscy rybacy sa OK. Poza tym - w istocie maja prawo lowic pradem. Ghenghiskhan - widzialam w akcji i tych co klusuja i tych co zarybiaja i rybakow z gospodarstw rybackich. Podejrzewam, ze wiecej niz ty - nie dlateog by mnie to jakos fascynowalo, tylko dlatego, ze ciagle mnie na lodki zabierali i niejedne wakacje spedzone na terenie warminsko - mazurskich PGRybow.
Mania
PS. gogolek - klusownicy dzialaja hurtowo - to nie jest jeden drobny koles co sobie rybki wedka bez pozwolenia lowi, uwierz mi.... Jak to Was interesuje to sobie pogrzebcie w archiwach gazetowych - na poczatku lat 90 - tych klusownicy zabili conajmniej kilku straznikow ze strazy rybackiej, ktora wtedy nawet nie miala prawa noszenia broni. U nas sa powazni klusownicy, a nie drobni klusownicy....
snoop - 09-02-2005, 13:23
| Mania napisał/a: | | ja nie powiedzialam, ze wszyscy rybacy sa OK. |
Nie chodziło mi o to, że rybole są OK czy nie są chociaż może bardziei o to, że nie są.
Głównym powodem mojej wypowiedzi było nasze prawo dopuszczające masowy odławianie wszystkiego co pływa, przy pomocy prądu elektrycznego.
Takie małe/wielkie oficjalne przyzwolenie.
Dowiedziałem się, że rybole mają do wypełnienia karty odłowu danej ryby - mają tam wpisać co za "rasa" , ilość w kilogramach, i gdzie to odłowili.
Wszystko byłoby (powiedzmy) ok, gdyby nie to, że karty te są wypełniane w momencie kontroli polocyjnej i do tego momentu to hulaj dusza MAMY PRĄD (a hunting we will go, a hunting we will go...)
Co do kłusoli w pełnym tego słowa znaczeniu, to walą prądem nawet w okolicach bojek nurkowych i nie jest to małe napięcie
A wracając do rzeczonego przypadku na Siecinie.
Zagadnąłem do pana policjanta, że "panowie" stwarzają zagrożenie dla naszych kursantów, którzy mogliby być na porannym nurku w zatoczce (bo pięknie się ogląda rybki wygrzewające się w słońcu na płytkiej ~ 4- 5 m wodzie).
Pan policjant na to w te słowa - "NUREK MUSI MIEĆ BOJĘ NIE WAŻNE GDZIE PŁYWA" - celowo dużymi literami bo i podniósł pan na mnie głos.
Ja na to do miłego pana w niebieskim - " A jaka to powinna być bojka ?"
Tu odpowiedzi nie dostałem...
gogolek - 09-02-2005, 13:45
a ja mam taki mały przykładzik i dowód na to że kułsole nie mają wpływu na niszczenie populacji danej ryby, a rybacy i tylko oni mogą ją wyniszczyć.Pprzykładem jest taka fajna rybka co sie zwie SIELAWA jak wiemy rybka ta żywi sie planktonem i występuje w dennych częściach jeziorka i to na znacznej głębokości bo poniżej 30m albo jeszcze lepiej. Przykład i dowód dotyczy tego że zwiedzam sklepy rybne poszukując ów tej rybki w sklepie ale nie osobników jak palec tylko takich ja 10-15 lat temu co na kilogram wchodziło 3-4 ryby a nie jak teraz i 20 potrafi.Prosze mi wieżyci od kilku lat nie spotkałem sie w sklepie z takimi osobnikami, może nie mam szczęścia ale bywam na mazurach jakieś 3 miesiące w roku i przez ten czas w kilku sklepach i u kilku przedsiębiorstw rybackich, takiej ryby nie spotkałem. KUŁSOWNIK przecież technicznie nie da rady wyłapac tej ryby to czemu coraz mniej i coraz mniejsze sobniki sie łapie. a i chyba z zarybianiem to jest tylko na papierze bo widziałem sielawe w sieciach prawie taką jak narybek!!!!!!!! Może oni narybek sprzedają ????
pozdrawiam obrońców rybaków
Andrzej Kosko - 09-02-2005, 19:18
He he-odkad nuram,to właśnie ten temat dzieli środowisko nurasów(i nie tylko)Sam kiedyś polowałem z kuszą-no,powiedzmy straszyłem ryby.Ale sam fakt taplania po jeziorku jest fajny.No i ta adrenalina:noc,latarka,wszystko jakieś inne...Ukrywanie sprzętu-bo to nielegalne było.Słowem-jakis smaczek był.Dzis mnie to nie bawi,rybki "strzelam" aparatem foto.Niemniej będę bronił podwodnych łowców(nie kłusowników w akwalungach),bo to nie oni niszczą rybostan.Ale najlepiej właśnie wychodzi wskazywać nurasów jako żródło wszelkiego zła.
Pozdrawiam,Andrzej
jenny - 10-02-2005, 13:20
Witam,
wiem, że jestem tendencyjna, ale kłusownictwa nie lubię i już. Wiem, że trzeba jakoś zdobyć jedzonko i bynajmniej nie jestem wegetarianką. Ale robienie sobie rozrywki z zabijania mnie mierzi.
Są rzeczy, których się nie robi i już. Równie dobrze mogę zastawiać sidła albo wnyki lub dać w łeb staruszce z siatkami, bo pewnie ma w nich jedzenie, aprawo dżungli każe zabijać żeby nie umrzeć z głodu.
A może lepiej by tak wybrać się na grzyby?
Pozdrawiam
jenny
Andrzej S - 10-02-2005, 13:39
| jenny napisał/a: | | wiem, że jestem tendencyjna, ale kłusownictwa nie lubię i już. |
To tak jak ja !!!
| jenny napisał/a: | | A może lepiej by tak wybrać się na grzyby? |
Z grzybami jest jednak ten problem, ze jest to zabawa sezonowa Oby do wrzesnia!
Pozdrawiam,
Andrzej
Andrzej Kosko - 11-02-2005, 11:53
| Cytat: | | zastawiać sidła albo wnyki lub dać w łeb staruszce | Można też pofatygować się do ubojni lub fermy kurzej,aby dowiedzieć się skąd bierze się mięsko na talerzu. | Cytat: | | kłusownictwa nie lubię | Dobrze jest też poznać różnicę między kłusownictwem a łowiectwem | Cytat: | | grzybami jest jednak ten problem, ze jest to zabawa sezonowa | No,jak rosyjska ruletka-trujacy czy nie?...Na samych grzybkach długo się nie pozyje...
Pozdrawiam,Andrzej
jenny - 11-02-2005, 12:26
Różnica między łowiectwem a kłusownictwem jest prosta - coś jest zgodne z przepisami, albo nie.
Nie twierdzę, że zabijanie zwierząt w rzeźni jest humanitarne,a z kuszą nie. Chodzi mi o pobudki do takiego działania. Czym innym jest biologiczna potrzeba jedzenia, a czym innym robienie sobie zabawy z zabijana zwierząt. Wiem, że rybie "jest wszystko jedno" z jakiego powodu została ukatrupiona, ale z punktu widzenia oceny postępowania motyw jest równie ważny jak sam czyn.
Pozdrawiam
jenny
nuras5 - 11-02-2005, 13:23
Pobudki podwodnego łowcy są bardzo klarowne- przyjemność popływania, adrenalinka i w końcu - w nagrodę smaczna rybka z grila.
Co tu potępiać???????????????????????
Mania - 09-03-2005, 12:50
| gogolek napisał/a: | | przykładem jest taka fajna rybka co sie zwie SIELAWA jak wiemy rybka ta żywi sie planktonem i występuje w dennych częściach jeziorka i to na znacznej głębokości bo poniżej 30m albo jeszcze lepiej. Przykład i dowód dotyczy tego że zwiedzam sklepy rybne poszukując ów tej rybki w sklepie ale nie osobników jak palec tylko takich ja 10-15 lat temu co na kilogram wchodziło 3-4 ryby a nie jak teraz i 20 potrafi. |
Wreszcie sprawdzilam.
Sielawy nie ma bo.....nie ma tlenu. A dokladniej - nasze jeziora sa mocno zanieczyszczone (kiedys pisalam o stopniach eutrofizacji - mozna poszukac). Sielawa jest ryba, ktora lubi zimna wode i duzo tlenu. Tymczasem w zasadniczej wiekszosci mazurskich jezior (wlacznie z wielkimi) nie ma wystarczajacej ilosci tlenu pod termoklina - czyli konczy sie na mniej wiecej 7 - 8 metrach.
Tak wiec sielawe wykonczylismy sami - bo to my - turysci i rolnictwo jestesmy powodem powiekszajacej sie eutrofizacji jezior.
Acha - i jeszcze ciekawostka - bynajmniej nie wyssana z palca tylko proste dane naukowe wynikajace z prowadzonego rejestru polowow. Wedkarze odlawiaja 2,5 do 3 razy wiecej ryb niz rybacy (gospodarstwa rybackie)!!!!!
Mania
Przemek - 09-03-2005, 13:04
Hmm cóż, ja nie lubie i nie potrafie zrozumieć co może być fajnego w strzelaniu z kuszy do ryb, choc tak samo nie czaje co jest fajnego w strzelaniu do zwierzat i nazywaniu sie mysliwym... I robieniu z tego czegoś bardzo bardzo... =\
Kiedyś łowiłem ryby ale jak zacząłęm nurkować to wole ję "łowić" na kliszy...
nuras5 - 09-03-2005, 13:56
Norwegowie- to są dopiero krwawi sadyści- u nich prawo pozwala polować na ryby nawet w pełnym ekwipunku
Isabelle - 09-03-2005, 14:30
| genghiskhan napisał/a: | | "Zabijasz by przeżyć (tj. nie umrzeć z głodu), lub by nie zostac zabitym" PRAWO DŻUNGLI |
nie rozsmieszaj mnie, ze umrzesz z glodu.. Ktos napisal ze w terenie jak naprawde nie ma wyjcia... ale to sie rzadko zdarza i chyba nie to miales na mysli...
| genghiskhan napisał/a: | Dla przyjemności tego nikt nie robi.... |
Niestety robi. Wiekszosc klusownikow robi to dla przyjemnosci..
Popieram calkowicie Manie i Krissa.
maczaty - 09-03-2005, 14:58
| nuras5 napisał/a: | Norwegowie- to są dopiero krwawi sadyści- u nich prawo pozwala polować na ryby nawet w pełnym ekwipunku |
Jest pewna przepaść znaczeniowa między "polowaniem" a "krwawym sadyzmem" - nijak nie idzie postawić tu znaku równości. Coś by mogły o tym powiedzieć np. kanadyjskie foki...
Jeśli nie musimy polować, nie polujmy. Jeśli nie musimy zabijać, nie zabijajmy. To, czy musimy, jak na razie nie zależy od przepisów prawa.
Przemek - 09-03-2005, 15:03
Maczaty zupełnie się z tobą zgadzam=D
Szatan - 09-03-2005, 18:51
| nuras5 napisał/a: | Norwegowie- to są dopiero krwawi sadyści- u nich prawo pozwala polować na ryby nawet w pełnym ekwipunku |
W Norwegii nawet kuszy z torby nie wyciągałem. Chciałem rybkę zjeść, to na wędkę była większa zabawa. A pod wodą wolę polować z aparatem fotograficznym, kusza leży zakurzona.
gogolek - 09-03-2005, 20:28
| Cytat: | | W Norwegii nawet kuszy z torby nie wyciągałem. Chciałem rybkę zjeść, to na wędkę była większa zabawa. A pod wodą wolę polować z aparatem fotograficznym, kusza leży zakurzona |
Po co ją brałeś ???????
Po co kupiłeś ????????????
Nie lepiej było pozostać przy aparacie fotograficznym ??????????????
pozdrawiam
Szatan - 09-03-2005, 22:19
Brałem ją w obronie przed morskimi stworami, ale jakoś ich nie spotkałem. Leżała więc w torbie.
Nie kupiłem jej tylko dostałem w czasach kiedy o kuszę było łatwiej niż o aparat i kiedy jeszcze ryby były w wodzie. To nie moja wina, że ich już nie ma- uwierz mi nie wybiłem wszystkich. A pogoń za rybą z kuszą w ręku pozwoliła mi opływać się jak nic innego. Mówię tu o 6 godzinnych pobytach w wodzie (we wrześniu przez ok. 25 dni). Spróbój tego dokonać pływając w kółko bez celu w jakiejś badziewiastej piance, bo taką wtedy miałem. Taraz pewnie pływał bym z aparatem...
A kusza rdzewieje już od 4 lat.
gogolek - 09-03-2005, 22:21
Mania napisała:
Wreszcie sprawdzilam.
Sielawy nie ma bo.....nie ma tlenu. A dokladniej - nasze jeziora sa mocno zanieczyszczone (kiedys pisalam o stopniach eutrofizacji - mozna poszukac). Sielawa jest ryba, ktora lubi zimna wode i duzo tlenu. Tymczasem w zasadniczej wiekszosci mazurskich jezior (wlacznie z wielkimi) nie ma wystarczajacej ilosci tlenu pod termoklina - czyli konczy sie na mniej wiecej 7 - 8 metrach.
Tak wiec sielawe wykonczylismy sami - bo to my - turysci i rolnictwo jestesmy powodem powiekszajacej sie eutrofizacji jezior.
Maniu przekonałaś mnie!! To może być prawdziwy powód małej ilości tej ryby w sklepach. Mam jeszcz do Ciebie prośbę - jak pisałaś masz znajomych rybaków - spytaj się ich czy oczka w sieciach do połowu sielawy są takich samych rozmiarów co 20 lat temu ?
Jesli jest tak jak ja myślę to by tłumaczyło dlaczego tak małe rybki trafiają do sklepów.
Dzięki i pozdrawiam >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
[ Dodano: Sro 09 Mar, 2005 ]
| Szatan napisał/a: | Brałem ją w obronie przed morskimi stworami, ale jakoś ich nie spotkałem. Leżała więc w torbie.
Nie kupiłem jej tylko dostałem w czasach kiedy o kuszę było łatwiej niż o aparat i kiedy jeszcze ryby były w wodzie. To nie moja wina, że ich już nie ma- uwierz mi nie wybiłem wszystkich. A pogoń za rybą z kuszą w ręku pozwoliła mi opływać się jak nic innego. Mówię tu o 6 godzinnych pobytach w wodzie (we wrześniu przez ok. 25 dni). Spróbój tego dokonać pływając w kółko bez celu w jakiejś badziewiastej piance, bo taką wtedy miałem. Taraz pewnie pływał bym z aparatem...
A kusza rdzewieje już od 4 lat. |
To nie ja Cię piętnuje za łowienie kuszą !! Choć nie jestem zwolennikiem tej metody połowu jestem w stanie (w przeciwieństwie do innych) zaakceptować to, że od czasu do czasu jakiś nurek w ABC "strzeli"jakiegoś szczupaka by go zjeść prz ognisku w miłym gronie. UMIAR,ROZWAGA a ryb nam nie zabraknie i dla fotografów i smakoszy. Hihihihi
Pozdrawiam
nuras5 - 10-03-2005, 06:57
| Cytat: | | Choć nie jestem zwolennikiem tej metody połowu jestem w stanie (w przeciwieństwie do innych) zaakceptować to, że od czasu do czasu jakiś nurek w ABC "strzeli"jakiegoś szczupaka by go zjeść prz ognisku w miłym gronie. UMIAR,ROZWAGA a ryb nam nie zabraknie i dla fotografów i smakoszy. |
To jest podejście które mi najbardziej odpowiada -jestem ZA
Szatan - 10-03-2005, 10:50
Pod tym chyba się większość może podpisać. Chyba nie my stanowimy zagrożenie. Jakoś nie zaobserwowałem nurków wywożących cały bagażnik ryby. Ale wielokrotnie widziałem wędkarzy z wiaderkiem rybeczek (chyba dla kota albo na anchovis, albo żeby żona uwierzyła, że byli nad wodą ). Nie obce są mi też połowy troci na tysiące sposobów( widły, sieci, prąd) przez całe wsie w okresie, kiedy ryba ta ma tarło. Policja, urząd morski i strażnicy są bezradni... Widok pod wodą koło pomostów też jest ciekawy- pudełeczka po robakach, worki po zanętach, puszki i butelki po piwie. Czasami aż bierze ochota zanurzyć wędkarza, żeby obejrzał to sobie pod wodą.
agrest - 11-03-2005, 12:44
Wedkarz wedkarzowi nierowny. Nie uogulniajmy. Sam jestem (a moze bylem) wedkarzem i fakt, rybki sie lapalo ale przewaznie tez wypuszczalo. Oprocz tego bralem czynny udzial we wszelkiego rodzaju imprezach zarybiania rzek i stawow oraz ich czyszczenia. A rybki faktycznie lubie lapac, na wedke. Kusze kiedys sobie pozyczylem od kumpla zeby sprobowac tego pod woda ale jakos mi sie to nigdy nie udalo, wolal bym z niej postrzelac do celu (oczywiscie pod woda) i z tego co wiem on tez nigdy do zadnej ryby nie strzelal. Nie znaczy to ze jestem przeciwnikiem madrego wykorzystanai kuszy. Wracajac do wedkowania, to wiekszosc z tych ktorych znam jezdzi tylko po to zeby posiedziec sobie nad woda, odpoczac i poobserwowac przyrode. Powaznie, sa tacy wedkarze. Jesli przy tym zlapie sie jakas rybke to jest jeszcze wieksza frajda a jeszcze wieksza jak sie ja wypusci
Pozatym wiekszosc wedkarzy przyczynia sie do dokarmiania ryb. Moi znajomi ktorzy lapia na durzych rzekach, zeby przygotowac sobie miejsce wysypuja do wody ogromne ilosci rybich przysmakow.
Wydaje mi sie ze wiekszym zagrozeniem dla ryb sa nurkowie niz wedkarze. Szczegolnie ci ktorzy dla "jaj" rozwalaja dno i wyrywaja rosliny a tak naprawde najgorsza ze wszystkiego jest gospodarka wodna naszego kraju. Wykorzystac wszystko na maxa a pozniej niech sie ktos inny martwi.
Szatan - 11-03-2005, 19:16
Nie pisałem o wszystkich wędkarzach a tymbardziej o tych nurkujących, którzy doskonale wiedzą jak "ładnie" wyglądają śmieci koło pomostu. Poznałeś widocznie samych idealnych wędkarzy. Ja kręcąc się często koło wody i mając swoją wodę na prawdę na oglądałem się wiele. Wiem, że nie wygląda to kolorowo. Jeżeli chcesz się o tym przekonać przejdź się do najbliższego sądu grodzkiego - kiedyś to były kolegia, zobaczysz ile jest spraw za kusownictwo, również przeciw posiadaczom kart wędkarskich.
agrest - 11-03-2005, 21:34
No ... cos sie popie... i jeszcze ta pogoda....
NURTUR - 11-03-2005, 22:45
W naszych bardzo ubogich wodach,gdzie fajnej ryby trzeba szukać, gostek w sprzęcie i z kuszą to normalny BANDYTA i tak należy takiego osobnika traktować. Jak stać kogoś na sprzęt to zapewne nie strzela ryby aby zapewnić pożywienie dla swojej indiańskiej wioski.
Aniołek - 11-03-2005, 22:48
| Cytat: | | W naszych bardzo ubogich wodach,gdzie fajnej ryby trzeba szukać, gostek w sprzęcie i z kuszą |
Masz rację, bo z kuszą poluje się w ABC...
Szatan - 11-03-2005, 22:51
...i tylko o takim łowiectwie tutaj dyskutujemy, bo reszta to kusownictwo.
woodnik - 23-03-2005, 19:39
fakt, temat cholernie kontrowersyjny dlatego, że ryb coraz mniej a czasami jak na lekarstwo, a kusoli coraz wiekszej maści. Począwszy od miejscowej ludności która tnie wszystko co przypomina rybę zakończywszy na (sory) tz nurasach. Proponuję daj sobie spokój z kuszą i poswięć się niszczeniu sieci kłusowników. Ja tak w każdym razie robię
|
|