| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ... |
 |
HYDE PARK - kraina huraganów i rycerzy dżedaj...
Dorota i Wojtek - 25-10-2005, 13:09 Temat postu: kraina huraganów i rycerzy dżedaj... Hej!
Po ponad 40godzinach szwędania się po różnych lotniskach (i nie tylko ) dotarliśmy wreszcie do High Springs - krainy czarnego zakonu
Po drodze spotkaliśmy Wilmę - taki wiaterek wiejący w kółko , a wczoraj to nawet siostrę samego Luka Skajłokera - miła laska szkoda, że pierwsze co zrobiła to dała nam do "natychmiastowego przyswojenia" zmiany w standardach...
Różnica w czasie wynosi coś koło 6 godzin - czyli w tej chwili dochodzi u nas 8.00 rano.
Dzisiaj kolejny dzień szwędania się po okolicy - w planach mamy zakradnięcie się i podglądactwo w miejscu gdzie podobno powstaje jeden z najbardzij kontrowersyjnych sprzętów nurkowych - wyposażenie dżedaj, czyli miejsce gdzie wszędzie przyklejają naklejki H
Wczoraj byliśmy w Extreme Exposure i tam też wszystko było na H... no, może prawie wszystko .
Natomiast w hotelu spotkaliśmy znajomego z... Hurghady mieszkającego we Włoszech - sympatycznego rycerza GUE - Mario Arena (fotka w naszym materiale o dirowcach) .
Tak wogóle to zapowiada się tu pierwszy pogodny dzień (Wilma mimo wszystko zrobiła swoje)- więc czas na śniadanie i... do pracy
[ Dodano: 25-10-2005, 15:13 ]
aaa...
to, że walczyłem ze swoją super latarą naprawiając ją przez kilka dni wogóle nie ruszyło kolesi z kontroli celnej - pierwsze co zrobili to urwali mi jeden z drutów w aku (a Doro oczywiście nie pozwoliła mi zabrać lutownicy...).
Na pocieszenie wsadzili do bagażu karteczkę "jest nam wery sory..."
kjar - 25-10-2005, 13:19 Temat postu: Re: kraina huraganów i rycerzy dżedaj...
| Dorota i Wojtek napisał/a: | wyposażenie dżedaj, czyli miejsce gdzie wszędzie przyklejają naklejki H | A świstaki siedzą i mechacą te worki
amanecer - 25-10-2005, 15:24
No prosze, gdzie sie nie ruszycie to znajomi
KrzyHo - 25-10-2005, 15:55
Idźta i uczta się pilnie wiedzy tajemnej. Niech moc będzie z wami!
Za parę miesięcy przyjedziemy ekipą dirowychmin i sprawdzimy czego się nauczyliście!
Pzdr
KrzyHo
Dorota i Wojtek - 25-10-2005, 21:42
Aga - o Was jeszcze będzie Ale już teraz możemy zacząć dziękować za wszystko co dla nas zrobiliście
Nawiasem mówiąc auto, które nam pożyczyliście żyje własnym życiem - DOro się go boi (bo podobno straszy...
No to trochę o naszej Ameryce...
Za co można pokochać ten kraj?
-Nie wolno palić! Nigdzie, w żadnym publicznym miejscu, ani razu nie poczuliśmy smrodu papierosów
-Odgłos pracy silników samochodów... hm... trzeba byłoby nagrać - trafiliśmy do niewielkigo miasteczka, gdzie auta (nawet te małe) wyglądają jak czołgi ) większość ma po 6-8 cylindrów...
Kjar - jesteśmy po dość drobiazgowej "kontroli" firmy H - jak na razie możemy powiedzieć, że świstaki zostały przegonione, powód zacinania się inflatorów jest już jasny, a za dwa dni (dalsza część naszego śledztwa) będą oglądać moją technologię naprawy super latary...
O "H" z pewnością jeszcze napiszemy, no i oczywiście pokażemy co nieco...
aaa...
większość tutejszych obywateli to małe, albo duże grubasy - zrozumieliśmy dlaczego po pierwszej wizycie w knajpce gdzie zamówiliśmy 2x "coś" z najmniejszym rozmiarze...
Z jednej porcji możnaby przygotować 3 posiłki .
Jutro pierwsze nury, a na razie... walczę z przeziębieniem i zatkanym uchem
martin - 25-10-2005, 21:58
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | walczę z przeziębieniem |
Uwazaj na kostki lodu... Dransto jest wszedzie. Kazdy napoj sklada sie z kostek lodu nabitych ile tylko wlezie do kubka, polanych lekka nutka zamowionego specjalu. Proszac "without ice" dostjesz natychmiast mase pogardliwych spojrzen. Gdy zamowisz posilek z "free refill" strzez sie przed banda kelnerow, czatujacych na to, zebys upil choc lyka z napoju. W momencie kiedy to zrobisz pedza z wielkimi dzbanami pelnymi lodu i dorzucaja ile tylko wlezie.
Ciekawostka jest niekompatibilnosc kubkow na napoje z samochodami. Chociaz niektorzy uwazaja, ze amerykanskie samochody sa projektowane w nastepujacy sposob: kladziemy nascie "cub holder" i naokolo tego budujemy samochod. I obojetnie ile "cub holder" nie mial by twoj samochod, obejetnie jak wielkie by byly, mozesz byc pewien, ze napoj zamowiony w pobliskim "drive in" bedzie tak duzy, ze nie bedzie do zadnego z nich pasowal
Jadore - 25-10-2005, 22:36
hehe, ja mam podobne spostrzezenia dot. miedzy innymi wilekosci porcji
A co do mojej Ameryki - w mississippi nie wolno sprzedawac alkoholu w niedziele, nawet w knajpach, wiec o polnocy w sobote nagle bary pustoszeja...
Poza tym nie da sie tu kupic schlodzonego piwa (w moim county...) zeby czasem za szybko sie nie podelektowac....
dziewczyny chodza na zajecia w pseudo-pizamach (rozciagniete spodnie-worki, albo krotkie spodenki rownie rozciagniete + duzy t-shirt). Natomiast na mecz footballu ubieraja sie w szpilki i sukienki....i zrozum tu czlowieku tych amerykancow...
pozdrowienia
Mania - 26-10-2005, 08:38
Floryda to jeden z moich ulubionych regionow. Najwiekszych grubasow i najwiekszych lasek jakie w USA widzialam. Laski byly w Miami i Palm Beach, grubasy wszedzie indziej.
ja sie temu nie dziwie - dokladnie jest jak DiW opisali - nawet mala salatka to - przynajmniej dla mnie - danie, ktore tutaj wystarcza mi na dwa dni jedzenia.
Malej coli nie ma - wszystko wielkich rozmiarow.
Acha - no i najwazniejsze - nie chodzi sie na spacery. Corka mojego kolegi kiedys kazala mu zaparkowac blizej wejscia do mall'a mowiac "tato - to nie jest Polska - tutaj sie nie chodzi..."
Mania
Dorota i Wojtek - 26-10-2005, 10:39
Hej!
| Mania napisał/a: | | Acha - no i najwazniejsze - nie chodzi sie na spacery. |
to niestety smutna prawda
Wczoraj idąc do siedziby Halcyona zapytaliśmy o drogę w jednym ze sklepów. Wyjaśnili ładnie - okazało się, że do pokonania mamy ok. pół mili. Na nasze stwierdzenie, że zrobimy sobie fajny spacer, odwróciło się w naszym kierunku kilka głów z hm... niewyraźnymi, albo raczej nieco przestraszonymi minami...
Sprzedawca zaoferował, że nas podwiezie, albo załatwi jakiś samochód, a kiedy powiedzieliśmy, że zostawiliśmy nasze auto w hotelu specjalnie po to by się przejść - zatkało go całkiem
Okolica jest tu naprawdę rewelacyjna - jednak niezależnie od pory dnia nie widać nikogo chodzącego pieszo...
...wszędzie tylko te mruczące 8-śmio cylindrowce
kjar - 26-10-2005, 11:05
| Dorota i Wojtek napisał/a: | to niestety smutna prawda |
Kiedyś (dawno temu) gdy zrobiłem sobie spacer (nieco poza miasto) wzdłuż drogi, grzeczni amerykanie zatrzymywali swe samochody i proponowali podwiezienie do najbliższego warsztatu, skoro mój samochód się zepsuł.
KrzyHo - 26-10-2005, 11:30
Samochody wielkie? Tam nawet kurna kamienie w parku narodowym są większe niż w Europie
A jak wypożyczałem sobie samochód żeby przejechać z LA do SF (jakieś 700 kilosów), to zabronili mi brać Compacta (coś wielkości Astry), bo to kawał drogi i za tą cenę dali mruczącego V8
Jacy mili ludzie
Pzdr
KrzyHo
amanecer - 26-10-2005, 15:42
Wydaje Wam sie ze na Florydzie wszystko jest duze? Musicie pojechac zatem do Teksasu, do dopiero kraina XXXXL-owych rozmiarów!
A na spacery faktycznie nikt z lokalersów nie chodzi, po co nózki meczyc, albo jeszcze gorzej zmeczyc sie i spocic, zrzucajac przy okazji pare zbednych funtów... Za to jakakolwiek podwyzka (kilkucentowa) ceny paliwa wzbudza wielki lament wlascicieli 8-smio cylindrowców
Sandii - 26-10-2005, 16:56
my przez to kupujemy suchacze z zaworem upustowym z przodu zamiast z boku
a koszuli Scuba Training rozmiar XL używam jako piżamy
hmmm a jest tam moda na jedzenie typu "light"
Sandii
lobster - 26-10-2005, 17:02
ledwo przyjechali i juz marudza . Cos czuje ze wam tu "crash course" po jadlodalniach zaaplikuje. Przywieziecie do domu pare kilo obywatela wiecej
amanecer - 26-10-2005, 17:13
Jedzenie typu "light": 1.cola koniecznie typu light, 2.hamburger bez bulki, 3.extra porcja frytek 4. a jak ktos % wersje zamawia to bronek (a najlepiej dwa) tez typu light
Sie tak beszczelnie nabijam z miejscowych zwyczajów, ale jak ktos chce to zje smacznie, zdrowo i nie za duzo A co do spacerów to kolezanka mi podpowiada, ze co to w ogóle za praktyka lazic po ulicach. Na spacer to sie jedzie w weekend, 20 mil za miasto, do parku, z rodzina i tam sie idzie na spacerek. 20 minut spacerowania a potem lancz, typu light oczywiscie
martin - 26-10-2005, 17:55
| amanecer napisał/a: | | co to w ogóle za praktyka lazic po ulicach |
W sumie ma racje. Najbezpieczniejszy sposob na przejscie na druga strone ulicy to... wsiasc w samochod i pojechac na druga strone
Karolina - 26-10-2005, 18:27
| amanecer napisał/a: | | co to w ogóle za praktyka lazic po ulicach. |
Dokladnie. Tutaj nawet ci uprawiajacy sporty cwicza glownie na silowniach. Chociaz i tych jest malo. U mnie na uniwerku malo kto do kompleksu sportowego zaglada, bo nie dosc, ze jest na drugim koncu kampusu to ( i tu autentyczny cytat z wypowiedzi amerykanskich studentow) " jest za daleko od parkingu" ( nawet 300m nie ma ).
Jadore - 27-10-2005, 00:02
ulubiona przekaska Amerykanow - chipsy ziemniaczane LIGHT
[ Dodano: 26-10-2005, 18:04 ]
pytanie kasjerki w supermarkecie patrzac na warzywa w moim koszyku: "a ty to jesz, czy co z tym robisz?"
WolfEeel - 27-10-2005, 03:41
Propouje wam sie wybrac do restauracji typu "all you can eat buffet", dopiero mozna zobaczyc "zdrowe" okazy.
Ps. Gdy moja ciotka wpadla do nas pare lat temu, na pytanie "Jak sie jej podoba Kanada?" odpowiedziala ze nigdy w zyciu nie widziala tylu grubasow na raz.
Sandii - 27-10-2005, 08:01
hmmm jak to leciało:
"gdyby nie było mężczyzny to świat byłby pełen grubych, szczęśliwych kobiet"
Może to zostało zrealizowane w usa
tylko Lobster do tej teorii nie pasuje
Sandii
Dorota i Wojtek - 27-10-2005, 12:01
Hej!
Wczoraj zrobiliśmy pierwsze nury .
Trafiliśmy fajnie bo mimo, że oficjalne zajęcia rozpoczynają się dopiero w piątek to każdy ćwiczy ile może. To, co najbardziej nam się tu podoba, to fakt, że nikogo nie trzeba zachęcać do ćwiczeń - to jedyny temat całej międzynarodowej ekipy, która się tu zjechała (oczywiście drugim tematem jest jedzenie ) . Do naszej dwójki dołączył sympatyczny i koszmarnie nieśmiały Raymond z Singapuru. Poniżej można go podglądnąć obok Doro.
Pierwszy kontakt z tutejszą podwodną okolicą robi spore wrażenie. Nurkuje się w źródłach, mających swój początek w jaskiniach/grotach/innych mniejszych lub większych dziurach .
Na pierwsze nury pojechaliśmy do Ginnie Springs - to co najbardziej nas zaskoczyło to... absolutna cisza . Rewelacyjny las, a w zasadzie puszcza otacza tu wszystko (być może niepotrzebnie się podniecamy, ale w Egipcie las jest towarem dość deficytowym ).
Ok. wjeżdża się do lasu (oczywiście po uiszczeniu odpowiedniej opłaty ) i dojeżdża się praktycznie nad samą wodę. Do wyboru mamy tu różne zatoczki o średnicy od kilku, do kilkunastu metrów. W każdej z nich można znaleźć dziurę na dnie której znajduje się źródło.
Oto największa z napotkanych zatoczek
Głębokość samych zatoczek to 1-5 metrów, a każda dziura schodząca głębiej ma jakąś malowniczą nazwę typu "Oko diabła", "Ucho diabła" itp... Woda oczywiście słodka .Jej temperatura jest bardzo stabilna ok. 21st. Widoczność... taa jak ktoś myśli, że w Egiptowie jest niezła - powinien tu przyjechać - z marszu jakieś 40m na wodzie otwartej, a w jaskiniach... hmm... ano zobaczyliśmy jak słabym światłem jest 18W HID - widoczność ogranicza praktycznie tylko zasięg latary.
Wejścia do wody są przygotowane przy każdym źródle w podobny sposób: szerokie schody, wyłożone antypoślizgowym materiałem, kończące się jakiś 1-1,5m pod wodą. Wejście/wyjście w twinie nie stanowi tu większego problemu.
Jak wspomnieliśmy, w każdej z zatoczek jest jakaś dziura - ta w której pływaliśmy należała do najmniejszych, zaliczanych raczej do gatunku "grota" niż "jaskinia" (choć w Egipcie obwołano by ją pewnie największą jaskinią na świecie ) . Fajna - przestrzeń wielkości małej sali sportowej z licznymi zakamarkami i jednym zakratowanym, wiodącym w dal, zaciskającym się korytarzem - wiodący do samego źródła. Krata ma jakieś 2x2 metry. Kiedy przed nią przepłynąć, okazuje się, że woda wypływająca ze źródła tworzy prąd o całkiem niezłej sile - prawie 0,7m/sek, który zabiera nas w drogę powrotną do wyjścia.
Wyjście... to jeden z ładniejszych podwodnych widoków jaki mieliśmy okazję oglądać w ostatnim czasie. Widać przez nie powierzchnię wody, przez którą świeci słońce, a otaczający las powoduje niesamowity "tunelowy" efekt... Trzeba tu wrócić
Każda zatoczka tworzy małą rzeczkę, wpadającą do większej rzeczki, a potem do jeszcze większej... Widoczność w rzece przekracza 40 metrów, a pływa w niej kilkanaście gatunków ryb kompletnie ignorujących kolesi z butlami na plecach...
Po raz pierwszy spotkaliśmy się tu z... żółwiem Kolega żółw miał ok. 50cm, skorupę porośniętą czerwono-rdzawymi glonami i zajadał coś, co wcześniej wygrzebał z dna...
Pływanie w rzece, po pływaniu w grotach/jaskiniach daje pewien ciekawy efekt. Otóż powietrze wydychane pod spodem, przedostaje się przez dno rzeki (które jest równocześnie sufitem jaskini) tworząc efekt "napowietrzacza w akwarium". Masa olbrzymich korzeni drzew, dużo życia, bąble powietrza i super widoczność zrobiły na nas bardzo duże wrażenie, a podobno widzieliśmy tylko troszeczkę z tego co można tu zobaczyć...
Oto widok na rzekę z jednej z zatoczek
Warto wspomnieć, że wszystkie wejścia do wody mają przygotowane miejsca parkingowe, stoły i ławy na sprzęt, a także toalety z łazienkami w których można wziąć ciepły prysznic...
Jako, że dochodzi tu 7.00 rano - czas wziąć się do pracy - do zobaczenia
Tomek Tatar - 27-10-2005, 12:22
| Dorota i Wojtek napisał/a: | Trafiliśmy fajnie bo mimo, że oficjalne zajęcia rozpoczynają się dopiero w piątek to każdy ćwiczy ile może. To, co najbardziej nam się tu podoba, to fakt, że nikogo nie trzeba zachęcać do ćwiczeń - to jedyny temat całej międzynarodowej ekipy, która się tu zjechała (oczywiście drugim tematem jest jedzenie ) . |
No, wydało się - zajęcia, ćwiczenia - znaczy się jakiś kurs. Pewnie gdzieś już było, ale mi oczywiście umknęło - jakiż?
Najlepsze pozdrowienia.
Dorota i Wojtek - 27-10-2005, 13:05
| Tomek Tatar napisał/a: |
No, wydało się - zajęcia, ćwiczenia |
Niby co się wydało?
Na Florydę przylecieliśmy na zaproszenie JJ'a i szczerze powiedziawszy nie wiemy jakie ma w stosunku do nas plany...
Nasze "założenie nurkowe" jest takie: nie ćwiczysz - nie umiesz nurkować - więc nie właź do wody bo jeszcze ci maskę zaleje...
...a tu po prostu spotkaliśmy grupę ludzi, którzy myślą dokładnie tak samo - więc staramy się jak najwięcej od nich nauczyć...
amanecer - 27-10-2005, 14:46
Ale sie ciesze ze Wam sie nurkowanie w zródlach podoba Dobrze, ze woda "ciepla" bo temp. powietrza letko ponizej normy ostatnimi dniami
Bogen - 27-10-2005, 23:19
DiW czy jest choc minimalna szansa na fotki z Waszych podwodnych akrobacji?
Dorota i Wojtek - 28-10-2005, 00:25
Cześć Bogen!
Podejrzewając sporo roboty pod wodą zrezygnowaliśmy z ciągnięcia ze sobą obudowy... ...
...ale zawsze ktoś tam krąży w okolicy z jakimś fotorejestratorem - o ile taki się rzeczywiście znajdzie, postaramy się żeby się podzielił...
piotrm - 28-10-2005, 10:04
Na zdjeciu Doroty z kolega z Singapuru wsrod czarnego sprzetu na pierwszym planie widze o zgrozo! jakies elementy w innym kolorze. W jaskini samego lwa, no, no (no chyba, ze to nie Wasze ).
A krotko mowiac zazdroszcze Wam nurkowania w takim miejscu i tyle.
Pozdrawiam
Dorota i Wojtek - 28-10-2005, 12:08
| piotrm napisał/a: | | wsrod czarnego sprzetu na pierwszym planie widze o zgrozo! jakies elementy w innym kolorze. |
Raymond postanowił pławić się w tutejszych wodach w zwykłej piance i ma trochę fajowych dodatków...
...ale żeby nie było: nasze miecze dżedaj mają niebieskie osłonki zrobione z neoprenowych uchwytów na gorące picie...
...musimy to jakoś ukryć
Za godzinę zajęcia z najwyższym masterem zakonu (ciekawe czy przyjdzie w czarnym hełmie i stosownej zwiewnej pelerynce...
papa
Tomek Tatar - 28-10-2005, 12:48
| Dorota i Wojtek napisał/a: |
Niby co się wydało?
Na Florydę przylecieliśmy na zaproszenie JJ'a i szczerze powiedziawszy nie wiemy jakie ma w stosunku do nas plany... |
Byłem ciekaw jakie oficjalne zajęcia zaczynają się w piątek...
Najlepsze pozdrowienia.
Dorota i Wojtek - 29-10-2005, 00:36
eee... piątek... taki sam dzień jak każdy inny
to aurat nie jest żadną przeszkodą dla słynego zakonu
Marcin_alien - 31-10-2005, 10:47
ha, czytajac Wasze opisy widze, ze sporo racji jest w definicji amerykanina wg. ktorej amerykanin to takie "zwierze", ktore:
- w pionie porusza sie winda,
- w poziomie autem,
- a reszte czasu spedza przed tv
a pieszy (wg. tej samej definicji) to osoba, ktora:
- idzie do samochodu,
- wlasnie z ni go wysiadla
Adam Frajtak - 31-10-2005, 11:12
| Marcin_alien napisał/a: | | ha, czytajac Wasze opisy widze, ze sporo racji jest w definicji amerykanina wg. ktorej amerykanin to takie "zwierze", ktore: |
Nie posiada elementarnej wiedzy o swiecie
http://www.funiaste.net/image.php?image=\2005\pazdziernik\31\OnTheStreetsOfAmerica3.wmv
Mania - 31-10-2005, 11:49
Tak daleko bym jednak scaner nie szla. Przecietny Polak (i nie tylko przecietny - vide niektorzy dawni i obecni poslowie) to wtorny analfabeta, a jego wiedza o swiecie zadna. Kazde spoleczenstwo przecietnie jest banda polglowkow.
Mania
PS. Dlatego demokracja atenska byla wyjatkowa i jest moim idealem - z niewielka zmiana - prawo do glosu maja osoby z IQ powyzej 130
Marcin_alien - 31-10-2005, 11:58
| Mania napisał/a: | | prawo do glosu maja osoby z IQ powyzej 130 |
interesujace
przy takich zalozeniach:
1. nie byloby na kogo glosowac,
2. maloby bylo uprawnionych do glosowania
jciolek - 31-10-2005, 12:03
| Mania napisał/a: | | PS. Dlatego demokracja atenska byla wyjatkowa i jest moim idealem - z niewielka zmiana - prawo do glosu maja osoby z IQ powyzej 130 |
A pamięta Pani trzy dobre i złe ustroje według Arystotelesa?
Mania - 31-10-2005, 12:29
No pewnie ze pamietam. Krolestwo nie jest zle...
Oligarcha i demokracja sa zle.....Ale uwazam, ze dekoracja atenska (czyli tylko oligarchowie mieli prawo glosu) nie byla wcale takim zlym wyjsciem
Mania
PS. Arystotelesa prawie znam na pamiec - byl zasadnicza czescia mojej pracy magisterskiej, choc bardziej mnie interesowalo mimesis i katharsis (jakby sie kto pytal - to te slowa nikogo nie obrazaja.... ).
Adam Frajtak - 31-10-2005, 12:43
| Mania napisał/a: | | Tak daleko bym jednak scaner nie szla. Przecietny Polak (i nie tylko przecietny - vide niektorzy dawni i obecni poslowie) to wtorny analfabeta, a jego wiedza o swiecie zadna. Kazde spoleczenstwo przecietnie jest banda polglowkow.: |
Jasne ze w kazdym spoleczenstwie znajdzie sie kretyn ale zgodnie z moimi uprzedzeniami i stereotypami w USA jest ich najwiecej
" nie lubie zasad, wolę swoje uprzedzenia" Oscar Wilde
| Mania napisał/a: |
PS. Dlatego demokracja atenska byla wyjatkowa i jest moim idealem - z niewielka zmiana - prawo do glosu maja osoby z IQ powyzej 130 |
Niestety to nie takie proste wysokie IQ potwierdza tylko kompatybilnosc pacjenta z kalkulatorem. Natomiast EQ ( inteligencja emocjonalna) czesto mylona z IQ stanowi o sukcesie czlowieka i tu zaczynaja sie schody dla amerykanow. EQ tylko czesciowo zalezy od predyspozycji wrodzonych a reszta od wplywu rodzicow i otoczenia tym samym w USA sa niewielkie szanse na wysokie EQ u doroslego czlowieka zgodnie z zasada wrona orła nie urodzi
" Cóż za smutna epoka, w któej łatwiej jest rozbić atom, niż zniszczyć przesąd." Albert Einstein
jciolek - 31-10-2005, 13:27
| Mania napisał/a: | | No pewnie ze pamietam. Krolestwo nie jest zle... |
Oczywiście
PS. jestem młodocianym sympatykiem Klubu Zachowawczo- Monarchistycznego
| scaner napisał/a: | Jasne ze w kazdym spoleczenstwie znajdzie sie kretyn ale zgodnie z moimi uprzedzeniami i stereotypami w USA jest ich najwiecej
" nie lubie zasad, wolę swoje uprzedzenia" Oscar Wilde |
Niewątpliwie ma Pan rację, aczkolwiek oprócz dużej ilości kretynów USA ma też mnóstwo jednostek wybitnych...
Adam Frajtak - 31-10-2005, 13:36
| jciolek napisał/a: |
USA ma też mnóstwo jednostek wybitnych... |
George Bush??
Sandii - 31-10-2005, 13:53
| jciolek napisał/a: | | USA ma też mnóstwo jednostek wybitnych... |
z importu
czy u nas Olbrychski mógłby zostać prazydentem (a Cugowski Senatorem )?
w Warszawce standardem jest że odległośc ponad 500m podlega pod samochód lub komunikacje miejską Nie jest tu niczym niezwykłym czekanie 10-15 minut na tramwaj by przejechać jeden przystanek
co nie zmienia postaci rzeczy, czli amierikańcy to klocki (nie ociosane )
Sandii
jciolek - 31-10-2005, 14:02
| scaner napisał/a: | | George Bush?? |
np. Milton Friedman
Adam Frajtak - 31-10-2005, 14:11
| Sandii napisał/a: |
z importu
Sandii |
z importu hmmmm.... Andrzej Gołota?
[ Dodano: 31-10-2005, 14:30 ]
| jciolek napisał/a: |
np. Milton Friedman |
No dobra Milton Friedman to jeden amerykanin wiec zostalo jeszcze 290 342 553 potencjalnych kretynow
wrobel.cwirek - 31-10-2005, 14:51
No tak. Jak wiadomo, Amerykanie sa glupi, Polacy to zlodzieje, Zydzi zadza swiatem a nurkowie PADI... nie sa nurkami bo nie umieja nurkowac...
Jak ja kocham uprzedzenia i generalizowanie...
(very private opinion)
duch - 31-10-2005, 15:51
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | Trafiliśmy fajnie bo mimo, że oficjalne zajęcia rozpoczynają się dopiero w piątek to każdy ćwiczy ile może. |
A nie jest to czasem jakowyś kursik na instruktora, jak to Kamyk określa: DUI ?
Pozdr Duch
Mirka Żytkowska - 31-10-2005, 17:28
Witajcie!
DiW chyba dostają w kość, bo skoro Wojtek przez trzy dni nie siadł do komputera i nie pisnął ani słowa o ciekawostkach i dziwnościach napotkanych w samej jaskini lwa, to musi być ciężko ...
DiW, dajcie znać, czym Was tam katują i czy JJ zdradził podstępne plany wobec Was; popieram też domaganie się zdjęć spod wody... Z wielkim zainteresowaniem i niecierpliwością czekam na Wasze posty, z całej siły oczywiście trzymając za Was kciuki!
Pozdrowienia dla wszystkich, Mirka
adriano - 31-10-2005, 22:07
Oj czekamy na Wasze posty, zwłaszcza te długie (szczerze, baaardzo lubie Wasze długie i profesjonalne posty ). Czekamy z niecierpliwością!!!
Dorota i Wojtek - 01-11-2005, 01:45
Hej!
| Mirka napisał/a: | | bo skoro Wojtek przez trzy dni nie siadł do komputera |
eee... zaraz nie siadł Siadamy przed kompem codziennie tyle, że na krótko. Inna sprawa to przesunięcie w czasie, które powiększyło się wczoraj w nocy (przeszli tu na czas zimowy) co powoduje jeszcze większe "rozbieżności".
Czy dostajemy w kość? Hmm - to bardzo względne pojęcie. Wymagania stawiane przez GUE są wysokie, ale dalecy jesteśmy od opinii jakoby to Fundamenty były kursem stawiającym świat na głowie a C1 czy T1 czymś z bardzo odległej planety . Szkolenia są wymagające, ale nie niemożliwe do przejścia.
Ciągle najbardziej podoba nam się fakt, że nikogo nie trzeba zachęcać do pracy - to cel "własny" każdego z naszych starszych i nowych znajomych .
Ciekawostki...
ano np. w czasie jednego z nurkowań w miejscu zwanym "Blue Grotto" ćwiczyliśmy strzelanie różnych typów bojek. Kiedy pora przyszła na największy wór, rycerza-strzelacza zaatakował słodkowodny żółw . Okazał się okrutnym krwiopijcą bo nie chciał się oddalić mimo, że biedny dżedaj użył bezpośrednich środków przymusu...;)
Sytuacja była o tyle zabawna, że strzelacz był oceniany i nagrywany przez jednego z bogów, więc starał się pozbyć natrętnego zwierza trzymając idealny trym i kontynuując ćwiczenie niezły widok...
Poniżej widok na wejście do wody w Blue Grotto (40mil na południe od High Springs)
Z innej beczki: dzisiaj mieliśmy wykłady z metodologii nauczania prowadzone przez Szefa Działu Kontroli Jakości GUE. Były to jedne z najciekawszych zajęć tego typu w jakich mieliśmy przyjemność uczestniczyć )
| duch napisał/a: | | A nie jest to czasem jakowyś kursik na instruktora |
Od kilku dni bierzemy udział w ITC (kurs dla chcących szpanować super plastikami )
| adriano napisał/a: | | szczerze, baaardzo lubie Wasze długie i profesjonalne posty |
hmm... tu węszymy jakiś podstęp (jak na Polaków przystało)
Jeszcze przed wyjazdem spotkaliśmy się z grupką nurków i jakoś pojawił się temat Forum. Jeden z kolegów nurków powiedział, że zna nas z Forum gdzie widział nasze posty. Na pytanie, które ma na myśli? - odpowiedział "nie wiem - wszystkie są za długie"
Misteres - 01-11-2005, 04:22
Amerykańska mania (Mania ?) wielkości powiadacie...
A pamiętacie taki dowcip o Polce-emigrantce przybyłej na wakacje do rodzinnego kraju?
Poszła biedaczka do warzywniaka, stanęła przed ladą i pokazując na jabłka pyta:
- Co to jest?
- Jabłka - odpowiada nieco zaskoczony sprzedawca.
- Jak to jabłka? - pani na to - Takie małe? U nas w Stanach to jabłka wielkie są i soczyste, a nie takie małe. Jak jabłka mogą być takie małe? To nie do pomyślenia u nas w Stanach. Da pan dwa kilogramy.
Następnie przyszła kolej na śliwki, gruszki, marchewkę, ogórki, pomidory itp. itd. Za każdym razem narzekanie na wielkość i porównania do Stanów.
Po kilkunastu minutach sprzedawca miał rządzę mordu w oczach. Pani wydawała się tego nie zauważać.
W końcu objuczona torbami Pani zebrała się do wyjścia. Dochodząc do drzwi przyuważyła leżący przy nich stosik arbuzów.
- A to co jest?
- To? K***a groszek zielony.
.
kjar - 01-11-2005, 09:55
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | ...wszystkie są za długie... | Nie traćcie wiary! Są tacy, którym wystarcza cierpliwości.
Prawdą jest jednak, że wieksza ilość obrazków ułatwia przyswajanie. Czekamy na zdjęcia podwodne.
adriano - 01-11-2005, 10:59
| Dorota i Wojtek napisał/a: | hmm... tu węszymy jakiś podstęp (jak na Polaków przystało) |
To żaden podstęp. Naprawdę Wasze posty są ciekawe (nie żeby jakaś wazelinka )
Dorota i Wojtek - 01-11-2005, 12:28
W kraju wielkich 8-śmio cylindrowców właśnie minęła 6.00 rano. Za pół godziny wyjeżdżamy na nury (na miejscu powinniśmy być przed 8.00)
| kjar napisał/a: | | Czekamy na zdjęcia podwodne. |
Jarku - już wcześniej wtrąciliśmy smutną prawdę - nie zabraliśmy do US. obudowy do aparatu. Jak do tej pory mieliśmy jedną szansę na zrobienie jakichkolwiek zdjęć pod wodą - było to pierwszego dnia, kiedy robiliśmy próbne nurkowanie.
Plan i czas zajęć jest tak rozłożony, że nie ma kiedy robić zdjęć: na powierzchni gapią się na Ciebie i czekają aż popełnisz błąd w ułożeniu sprzętu, jego przygotowaniu, nie wyjaśnisz czegoś, co może się wydawać tak oczywiste, że po co wyjaśniać, a może niechcący zapomnisz skontrolować co pozostali członkowie zespołu mają w sowich butlach... W wodzie trzeba się czaić i być ciągle gotowym na różne niespodzianki od drobiazgów typu opadające kolana (które zdecydowanie lepiej zauważyć przed oceniającym ) po "rekonfigurację" zespołu: miałem 4 osoby na wlocie do jaskini, a tu na raz są tylko trzy...
Łowcy błędów są wszędzie, wykorzystują zaawansowane technologie (prawdopodobnie wynalazca kamery był dżedaj ) w celu uświadomienia, że ćwiczenie wykonywane na 6,5m, to nie to samo, co ćwiczenie wykonywane na 6m... Trzeba się czaić, skradać, węszyć podstępy jakich nie spodziewał się nawet dzielny Zorro... Potem wyłazimy na powierzchnię i znowu to samo
Ktoś mógłby powiedzieć, że to straszne i wogóle , a nam się to po prostu podoba . Tyle, że żeby robić to dobrze, trzeba być skoncentrowanym na swojej pracy - niestety jesteśmy jeszcze o wiele za ciency żeby dodatkowo robić zdjęcia, ale pracujemy nad tym .
Z zajęć wracamy kiedy w Polsce będzie coś koło 2.00 w nocy, więc pogadamy później
Miłego dnia
kjar - 01-11-2005, 12:55
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | Jarku - już wcześniej wtrąciliśmy smutną prawdę - nie zabraliśmy do US. obudowy do aparatu. | To pamiętam. I chociaż
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | - niestety jesteśmy jeszcze o wiele za ciency żeby dodatkowo robić zdjęcia | to przecież chyba Wam robią zdjęcia. O tym pisałem. Oczywiście rozumiem, że na początku nie macie jeszcze do tego głowy. Jednak mam nadzieję, że za jakiś czas ...
Mirka Żytkowska - 01-11-2005, 18:04
Cześć!
Czytam sobie Waszy posty i nasunęło mi się kilka pytań - mam nadzieję, że w przerwie między ćwiczeniami zdołacie zaspokoić moją ciekawość...
1. Jak wygląda przestrzeganie wstępnych wymagań stawianych kandydatom na instruktorów? Czy przepłynięcie okreslonego odcinka (nawiasem mówiąc - czy odbywa się to w ABC?) musi mieć miejsce w założonym czasie, czy dopuszczają jakąś tolerancję? Czy np. zakaz palenia jest przestrzegany bezwzględnie, wszyscy to akceptują, czy są osoby, które "popalają" po kryjomu a może nawet nie po kryjomu, a wymóg "must be a nonsmoker" jest traktowany z przymrużeniem oka?
2. Czy ćwiczenia które teraz wykonujecie z założenia wykonuje się w zespole trójkowym, czy różnie to bywa? Z tego co napisaliście wynika, że na jednym znurkowań w zespole były cztery osoby - czy to wynika z tego, że przygotowują Was do sytuacji 6 kursantów w czasie kursu?
3. Na jakiej zasadzie odbywają się ćwiczenia? Czy wygląda to np. tak, że jedno z Was pełni rolę instruktora, a pozostali kandydaci na instruktorów udają kursantów i komplikują Wam życie? Czy osoby prowadzące kurs uczestniczą w nim w czynny sposób, czy tylko pełnią rolę obserwatorów i poszukiwaczy błędów?
4. Czy robicie kurs ITC dotyczący nurkowania rekreacyjnego, czy macie w planach również ITC dotyczący innych typów nurkowań? Zakładając, że robiecie ITC w zakresie nurkowania rekreacyjnego - czy po nim będziecie mogli przeprowadzać kursy DIR Fundamentals i również Recreational TriOx?
5. Ile osób uczestniczy w kursie, w którym bierzecie udział?
To na razie na tyle, co byście trochę też pospali
POzdrawiam serdecznie, Mirka
bann - 01-11-2005, 18:56
| Mirka Żytkowska napisał/a: | | Jak wygląda przestrzeganie wstępnych wymagań stawianych kandydatom na instruktorów? Czy przepłynięcie okreslonego odcinka (nawiasem mówiąc - czy odbywa się to w ABC?) musi mieć miejsce w założonym czasie, czy dopuszczają jakąś tolerancję? |
no wlasnie, jak plywanie poszlo?
Dorota i Wojtek - 02-11-2005, 03:47
Hej!
| kjar napisał/a: | | to przecież chyba Wam robią zdjęcia |
niestety (albo na szczęście ) nie...
| Mirka napisał/a: | | 1. Jak wygląda przestrzeganie wstępnych wymagań stawianych kandydatom na instruktorów? Czy przepłynięcie okreslonego odcinka (nawiasem mówiąc - czy odbywa się to w ABC?) musi mieć miejsce w założonym czasie, czy dopuszczają jakąś tolerancję? Czy np. zakaz palenia jest przestrzegany bezwzględnie, wszyscy to akceptują, czy są osoby, które "popalają" po kryjomu a może nawet nie po kryjomu, a wymóg "must be a nonsmoker" jest traktowany z przymrużeniem oka? |
-pływa się wpław znaczy w majtasach i ewentualnie w okularkach (w masce idzie dużo wolniej) - oczywiście bez płetw; podany jest czas minimalny na przepłynięcie coś koło 0,5km i minimalny dystans do przepłynięcia na bezdechu (również tylko w majtasach )
-palenie jest bezwzględnym przeciwskazaniem do uczestnictwa w jakimkolwiek kursie GUE.
(za co bezwzględnie ich lubimy )
| Mirka napisał/a: | | 2. Czy ćwiczenia które teraz wykonujecie z założenia wykonuje się w zespole trójkowym, czy różnie to bywa? Z tego co napisaliście wynika, że na jednym znurkowań w zespole były cztery osoby - czy to wynika z tego, że przygotowują Was do sytuacji 6 kursantów w czasie kursu? |
-minimalny zespół to 2 maksymalny to 3 osoby; zajęcia dla kandydatów na instruktorów zakładają, że maksymalna szkolona grupa może liczyć 6 osób
-GUE nie prowadzi szkoleń indywidaualnych tzn. kurs dla jednej osoby
| Mirka napisał/a: | | 3. Na jakiej zasadzie odbywają się ćwiczenia? Czy wygląda to np. tak, że jedno z Was pełni rolę instruktora, a pozostali kandydaci na instruktorów udają kursantów i komplikują Wam życie? Czy osoby prowadzące kurs uczestniczą w nim w czynny sposób, czy tylko pełnią rolę obserwatorów i poszukiwaczy błędów? |
-każde z nas wciela się w każdą możliwą rolę: instruktor, operator kamery, asystent, kursant, przynoszacz czegoś do jedzenia
-kursant "trablmejker" to ulubione zajęcie naszych bogów...
-z założenia: nie wymagaj od kursanta czegoś, czego sam nie potrafisz - w momencie kiedy my jesteśmy poszukiwaczami błędów bogowie grzecznie słuchają kandydata na instruktora
| Mirka napisał/a: | | 4. Czy robicie kurs ITC dotyczący nurkowania rekreacyjnego, czy macie w planach również ITC dotyczący innych typów nurkowań? Zakładając, że robiecie ITC w zakresie nurkowania rekreacyjnego - czy po nim będziecie mogli przeprowadzać kursy DIR Fundamentals i również Recreational TriOx? |
-Obecnie uczestniczymy w zajęciach związanych ze szkoleniem na poziomie Fundamentals.
Jeżeli przeżyjemy na tym paskudnym jedzeniu do przyszłego tygodnia, to chcemy wziąć udział w podobnym szkoleniu dotyczącym programu OWD.
-Nasze plany - nasze życie. Czyli ponurkujemy i skrystalizujemy plany pod kątem naszych umiejętności
-Po obecnym zestawie kursów możemy uzyskać dopuszczenie do Egzaminu Instruktorskiego. ITC nie oznacza, że ktoś będzie instruktorem - to kurs oceniający, a także przygotowujący do powyższej roli .
-Jak na razie nie wiemy jeszcze jak będzie z naszym Triox'em.
| Mirka napisał/a: | | 5. Ile osób uczestniczy w kursie, w którym bierzecie udział? |
14+1 (samce + samice )
PS.
Bardzo serdecznie dziękujemy za wszystkie życzenia powodzenia, połamania płetw, zawsze drożnego "pi-valve" i inne serdeczności, które nam wysyłacie - są dla nas bardzo ważne...
kaja2 - 04-11-2005, 10:14
Witam Was...
Wasze teksty są ekstra... czekamy na kolejne opowieści i zdjęcia . .
ech...można sobie tylko pomarzyć.....
Pozdrawiam i powodzenia...
K.
Marcin_alien - 04-11-2005, 10:52
tia, opowiesc w odcinkach
DIRowe Wojny,
DiW atakują,
Mroczny Halcyon,
Dorota i Wojtek - 04-11-2005, 13:47
Hej!
Wczoraj dołączył do nas nasz znajomy Richard Lundgren i... od razu stało się ciekawiej .
Wielcy podzielili nas na nieco mniejsze zespoły i zadali nieco więcej pracy . Pod koniec dnia doszedłem do wniosku, że dirowcy to mnie chyba nie lubią... Jakimś przedziwnym zbiegiem okoliczności trafiają mi się kursanci a to tracący przytomność, a to znowu krecący sobie (i innym) zaworami... itp .
Co niektórzy znaleźli też przyjemność w obserwacji moich krótkodystansowych biegów... W skafandrze nie mam "piwelwa", a robimy po kilka nurkowań w ciągu z omówieniami na powierzchni. Okrutni rycerze od razu zauważają zmianę w moim sposobie poruszania się pod wodą, kiedy pęcherz mam na granicy eksplozji i po wynurzeniu zaczynają od "to omówienie będzie dłuższe niż pozostałe...", po czym mrugając znacząco do reszty zespołu, przesuwają się pod okoliczny wodospadzik...
Doszedłem już do rewelacyjnych rezultatów w rozbieraniu się z wszystkich gratów, rozpinania skafandra jeszcze w wodzie i koziego galopu pod górkę...
Jak to wytrzymuje Dorota nie mam pojęcia... Może już przeszła na ich stronę? Jakiś urynorebrider?
Nieco poważniej. Najwięcej emocji wzbudził u Was fakt, że osoby palące nie mogą brać udziału w kursach GUE.
Jest to jeden ze standardów, którego świadome złamanie może mieć przykre konsekwencje dla instr. prowadzącego.
GUE promuje aktywny, zdrowy sposób na życie, a palenie nijak do niego nie pasuje - więc nie jest w żaden sposób tolerowane.
"...a co jak powiem, że nie palę, a będę palił np. w domu...?
Jak zwykle okazaliśmy się mistrzami na to jak można paląc niepalić...
Jeżeli ktoś przychodząc na kurs mówi, że akurat rzucił palenie - wszystko gra, pod warunkiem, że tak jest naprawdę. Jeżeli w czasie kursu okazuje się, że jest inaczej - dany osobnik kursu nie kończy, podobnie jak w sytuacji "a co jak wytrzymam na kursie, a potem znowu będę palił" - wtedy GUE informuje Cię, że uprawnienia zostały Ci cofnięte.
Żeby nie robić zamieszania - nie chodzi tu o sposób na to "jak ukryć, że jest się palaczem". Powiem - nie powiem - to nie jest rozwiązanie. Chodzi o styl i sposób na swoje życie, a także życie innych.
Albo ktoś akceptuje, że chcąc się szkolić i należeć do GUE nie może palić (a raczej nie powinien akceptować palenia), albo szkoli się gdzie indziej.
Zasady są proste i bardzo jednoznaczne.
Kolejny "problem": komercja; sposób na branie kasy za szkolenia nie dające żadnych uprawnień; lepiej szkolić się gdzie indziej - bo tam mam prawo nurkować głębiej... itd itp.
Jesteśmy instruktorami kilku organizacji nurkowych. Każdy z Was/nas ma prawo szkolić się gdzie mu się podoba - nikt nikogo do niczego nie zmusza.
Staramy się pozostać neutralnymi nie angażując się w rozgrywki "co jest lepsze", dając równocześnie możliwość wyboru tym, którzy rzeczywiście mają jakiś inny cel niż tylko pisanie, że to jest takie, a tamto owakie... (oczywiście jak to zwykle bywa najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy wiedzą "bo słyszałem";) ).
Wybaczcie nie będziemy się angażować w tego typu "dyskusje".
| Marcin napisał/a: | | DIRowe Wojny, |
hehe - nasz epizod powinien nazywać się raczej "pralkowe wojny". Ostatnio życie zmusiło nas do niby przypadkowego spaceru do ogólnodostępnej pralni...
Oj... się działo - możnaby wiele napisać, ale... ciuchy wyprane i wysuszone czym potwierdziliśmy, że wpełni zasługujemy na powszechnie uznawany tytuł "master of łoszin maszin" .
Od dwóch dni jest tu w miarę słonecznie . Mamy nadzieję, że w Polsce też macie się nieźle . Życzymy Wszystkim udanego popołudnia - tutaj nastał chłodny, ale słoneczny poranek .
Mania - 04-11-2005, 14:12
laundretta to najfajnieszje miejsce....o co Wam chodzi?
A ile plotek mozna w niej uslyszec...
Moja w campusie uniwersyteckim byla glownym centrum uniwersyteckiego zycia towarzyskiego - czlowiek umawial sie w laundretcie, pranie sie pralo (potem suszylo), a w barku obok to dopiero sie dzialo...
Bardzo mi potem (na drugim uniwerku, mieszkalam juz w centrum miasta) brakowalo wlasnie tych przyjemnosci campusowego zycia.
Mania
Dorota i Wojtek - 06-11-2005, 14:31
Jakieś 3 dni temu znaleźliśmy wreszcie coś do jedzenia . Może nie zabrzmi to zbyt górnolotnie, ale podgryzamy sobie radośnie sałatkę "Cole Slaw" ... Na jednej z półek w sklepie wypatrzyliśmy kilka gatunków czegoś, co jest sprzedawane jako "Polska kielbasa" ale po oglądnięciu tego cudu krytycznym polskim okiem - odpuściliśmy...
Pani kelnerka w "njasłynniejszym" tutejszym barze obraziła się na nas, bo zjadamy jedną sałatkę na pół i nie wypijamy po 1,5 litra kawy w ciągu 20min natomiast tzw. "dania obiadowe" wyglądają jakbyśby ich wogóle nie dotykali... Na szczeście dla nas (już zaczynaliśmy się martwić, że jesteśmy wybrańcami...;) ) podobne problemy ma np. Richard Lundgren - doświadczony skandynawski Dżedaj, który obgryza z podanych gigantycznych dań tylko marchewki i sałatę
Pralnie już opanowałem - to teren ciągłej wojny albo się jest twardym i się wygrywa, albo się czeka pół dnia na 3 pary skarpetek...
Mania - tutejsze laski (szczególnie te w hm... średnim wieku - tak pomiędzy 50-60 lat) utworzyły prawdziwą mafię pralkową... Jedna zajmuje 17 z 18 dostępnych pralek, druga w tym czasie jakimś tajemniczym sposobem wypełnia 18 suszarek jednym koszem prania... Bylem twardy: kiedy ta druga czaiła się na ostatnią wolną suszarkę, prześliznąłem się jak Janek z "4-Pancernych i psa" przejściem o szerokości 1 metra (dla wspomnianych dziewczyn takie przejście, to szparka nie do pokonania i załadowałem suszarkę moim wsadem... Laski chyba poczuły, że nie będą miały lekko i niewiele brakowało a usłyszałbym pewnie "yo men" . Jednym słowem: pralnia nasza
Wiadomości z frontu
Wczoraj wreszcie nastąpiły "zawody" w pływaniu (przesunięte z pierwszego dnia na przedostatni ze względu na stan mojego zdrowia - za co jedni byli mi wdzięczni, a inni nie . I tu miła niespodzianka: Dorota znalazła się w 8-ce najszybszych wielkich samców. Przez cały odcinek (który tajemniczym sposobem z 450 naciągnął się do blisko 600 metrów) miała stały doping sporej amerykańskiej publiczności . Widok był naprawdę niezły, tym bardziej, że po wyjściu z wody okazało się, że najniższy z facetów jest i tak o głowę wyższy od Doro
Info dla Bartka: płynąłem wolniej niż w Egiptowie, ale się nie utopiłem
Mam wrażenie, że zaczynam rozumieć co amerykańscy dżedaj do mnie mówią... akcenty co niektórych powodują (przy szybkości z jaką rozmawiają), że profilaktycznie kiwam głową . A tu proszę - jestem pewny, że wczoraj jeden z nich powiedział "jes"
Dzisiaj kolejny sądny dzień, ale już się przyzwyczailiśmy
Piotr_K - 06-11-2005, 14:44
Trzymamy za Was kciuki i czytamy Wasze relacje z zainteresowaniem. Poprosimy więcej zdjęć nawet tych znad wody czy zdjęcią mistrzów DIRu i innych ciekawostek.
Pozdrawiam
Piotrek i reszta
TomM - 06-11-2005, 17:10
Słuchajcie! Przy waszym opływaniu i technice pływania w płetwach i tak jesteście tam lepsi od wielu. Wcale Wam nie współczuję Wreszcie trafiliście tam, gdzie wasze miejsce. Bez pedalskiego dymka z papierosa, za to Moc unosi się wokół zmieniając zapach potu z ocieplacza Bardzo się cieszę, że jesteście w swoim żywiole. Może jakies ciekawostki konfiguracyjne? W czym teraz pływa Darth Vader? Dalej w Classicu, czy już zmienił na strzępiący się
Dorota i Wojtek - 07-11-2005, 04:28
| Lider dirowej Rodzinki napisał/a: | | więcej zdjęć nawet tych znad wody... |
prosze bardzo - trochę niepowiązanych różności w dalszej części posta
| Książę ciemnej strony mocy Forum napisał/a: | | Wcale Wam nie współczuję |
no nie... chcesz nas obrazić ? jak chcemy współczucia to piszemy: "chcemy współczucia"
| Książę ciemnej strony mocy Forum napisał/a: | | W czym teraz pływa Darth Vader? |
hehe... dwóch najjaśnieszych pływa teraz w tych nowych "kółkach" - testują je na tzw. "zatarcie" (albo zaprucie ) - reszta bez zmian... no może z wyjątkiem niepełnej czerni
W tym sezonie mistrzowie pływają 350-tkach DUI w czarno-czerwonym zestawieniu - jakoś tak chyba niedirowo...
(dla niezorientowanych: szczegóły boskich konfiguracji można znaleźć w naszym temacie o dirowcach i ostatnim ITC )
Z całkiem innej beczki: może coś się nam pomieszało, ale tu wszędzie zaczynają się przygotowywać do świąt...??? Sklepy są pełne śpiewających jeleni/reniferów, choinek (na razie sztucznych i też często śpiewających ) i innych mery kristmesów...
Poniżej trochę fotek - szersze komentarze na życzenie
wejście do lokalnej bardzo "fejmus" knajpy
a tu wnętrze
a tu część banku gazów w EE/GUE
Raymond z Kanady wyjaśnia o co chodzi w s-drillu
robię odprawę przed nurem na, którym jeden z kursantów "stracił przytomność" (wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem )
takie ciekawostki można znaleźć w Hummerze
niestety nadmiar ciekawostek ogranicza miejsce dla podróżujących
Panos - filozof i matematyk, a przy okazji szef Działu Kontroli Jakości Szkoleń GUE - jedną z ciekawostek może być fakt, że aby otrzymać certyfikat po kursie GUE, trzeba skontaktować się z ww. Działem w celu przekazania informacji o pracy instruktora
Doro walczy ze sprzętem
a tu ja głoszę dobrą nowinę na temat różnych aspektów ratownictwa...
...a Ci udają że jest to strasznie interesujące
schemat miejsca większości z naszych szkoleniowych nurkowań
cennik jednego z fajniejszych miejsc nurkowych
cała Ekipa z niewielkimi brakami kadrowymi
nasz hotelik
zakonnicy...
wnętrze lokalnego sklepu nurkowego
Beto - kumpel Lobstera prezentuje różne typy sosydżów
chwila przerwy
klasowe "nudy"
Gideon - instruktor z Singapuru - asystent bogów (dżedaj jak się patrzy)
WolfEeel - 07-11-2005, 04:44
Tak przez ciekawosc jak sobie radzicie z roznego rodzaju kalkulacjami w stopach, PSI-jach i stopniach Fahrenheita ?
Dorota i Wojtek - 07-11-2005, 04:58
| WolfEeel napisał/a: | | jak sobie radzicie z roznego rodzaju kalkulacjami w stopach, PSI-jach i stopniach Fahrenheita ? |
oj Stary... w tym kraju nie ma niczego co można zmierzyć, zważyć, sprawdzić czy co tam jeszcze w normalny. ludzki sposób
głębokość jakoś tam kalkulujemy, temperatura hm... odejmujemy 30 i resztę dzielimy na pół, najgorzej z ciśnieniem
Jazda jest też na stacjach benzynowych i w sklepach gdzie chcemy kupić np. 1kg bananów...
Jak mamy pływać na 500m to podają to chyba w jardach - bosz...
10 centów wcale nie nazywa się 10 centów, a dolar to czasem dolar
Dobrze, że chociaż czas liczą podobnie
PS.
Dzieki za troskę - trafiłeś w czułe miejsce
wrobel.cwirek - 07-11-2005, 09:17
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | Dobrze, że chociaż czas liczą podobni |
Trzeba by ich nauczyc liczenia czasu w sposob "Srodziemnomorski" hehe. To by mieli pewnie niezly problem jak by mieli wyzucic ze swoich zegarkow wskazowke od sekund i minut
TOMA52 - 07-11-2005, 10:30
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | dla niezorientowanych: szczegóły boskich konfiguracji można znaleźć w naszym temacie o dirowcach i ostatnim ITC |
Witam,
szukam i szukam tego tematu, ale jakoś nie bardzo mogę go znaleźć
Podpowiecie, który to?
Pozdrawiam,
(niezorientowany) Tomek.
Dorota i Wojtek - 07-11-2005, 13:49
Hej!
| TOMA52 napisał/a: | szukam i szukam tego tematu, ale jakoś nie bardzo mogę go znaleźć
Podpowiecie, który to? |
Wybacz proszę - jak to zwykle bywa założyłem, że wszyscy czytają nasze posty ;)
Pod tym linkiem: http://www.forum-nuras.co...79e9b2c6cada04f
można znaleźć informacje o wiosennym kursie ITC i Fundamentals w Hurghadzie. Znajdziesz tam sporo fotek - m.in. ze wspomnianą konfiguracją
Jeżeli ktoś potrzebuje jakiś dodatkowych informacji - piszcie, chętnie odpowiemy .
TomM - 07-11-2005, 14:12
Ja mam pytanie: czy w lokalnym sklepie nurkowym leży na półce takie coś, jak Component O firmy GCM Global? (inhibitor korozji do butli stalowych kompatybilny tlenowo). Czy też stalowe butle są na tyle rzadkim zjawiskiem lokalnym, że trzeba zamawiać?
apis77 - 07-11-2005, 14:27
Witajcie DiW
poperam w całej rozciągości moich przedmówców...
Naprawdę bardzo ciekawa jest Wasza relacja z tej wyprawy...
Ja jako O WIELE MNIEJ DOŚWIADCZONY I NAUMIANY NUREK sporo się uczę z Waszych postów, wskazówek, informacji, itd...
Trzymam za Was kciuki Rycerze Dżedaj i nie dajcie sie szanownemu Lordowi, hi hi
A teraz informacja dka pozostałych forumowiczów: to wcale nie jest wazelina
Uściski i pozdrówki dla wszystkich z chłodnego dziś Lublina
TOMA52 - 07-11-2005, 14:28
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | Wybacz proszę - jak to zwykle bywa założyłem, że wszyscy czytają nasze posty |
Ok, post czytałem - jednak wyszukiwanie w naszym Forum go nie czytało ...
Dzięki,
T.
apis77 - 07-11-2005, 14:28
P.S. DIRowe Wojny ... hmm... ciekawe, ile będzie epizodów?
Marcin_alien - 07-11-2005, 14:56
| apis77 napisał/a: | A teraz informacja dka pozostałych forumowiczów: to wcale nie jest wazelina
Uściski i pozdrówki dla wszystkich z chłodnego dziś Lublina |
za to piszesz wierszem
Syrenka - 07-11-2005, 17:48
Miło poczytać relacje z Waszej wyprawy i pooglądać zdjęcia
Jak wiele osób z forum trzymam za Was kciuki i czekam na kolejne posty i zdjęcia
Pozdrawiam
[ Dodano: Pon 07-11-2005 18:50 ]
... okulary u Wojtka ...?
chyba coś mi umknęło w trakcie pobytu w Egipcie
apis77 - 07-11-2005, 22:13
A nawet nie zauważyłam, że się zrymowało...
To chyba efekt uboczny długiego ślęczenia nad kompem w pracy, hi hi:)
Dorota i Wojtek - 08-11-2005, 02:03
| TomM napisał/a: | | Ja mam pytanie: czy w lokalnym sklepie nurkowym leży na półce takie coś |
nie leży, ale mogą sprowadzić - cud nazywa się w całości:
Oxy-Safe Rust Inhibitor.
Sprzedawane jest w opakowaniach galonowych po 94$ (cena bez narzutu ) kod produktu 42220
| Syrenka napisał/a: | | ... okulary u Wojtka ...? |
hm... tak ze 30 lat najmniej... się czaję skutecznie
Jeszcze raz dziękujemy Wszystkim za miłe słowa - fajnie, że o nas pamiętacie
Piotr_K - 09-11-2005, 10:19
| Syrenka napisał/a: | ... okulary u Wojtka ...?
|
Syrenka, daj spokój , tyle wspólnych nurkowań dziennych + nocnych gdzie Wojtek wypatrywał przez OKULARY , rekinów a tego nie zauważyłaś ? .
TOMA52 - 09-11-2005, 10:39
Hej,
zadam podchwytliwe pytanie
W świetle tego, że przymierzam się do zakupu BCD i śledzę wszelakie informacje nt. różnych wariantów - czy ktoś odważył się przyjechac na Wasz kurs z innym BCD niż H? (czy jedyną odważną jest Dorota, która odważyła się na żółty wąż )
Pozdrawiam
Tomek
Marcin_alien - 09-11-2005, 10:48
| TOMA52 napisał/a: | | czy ktoś odważył się przyjechac na Wasz kurs z innym BCD niż H |
jasne, ten co wylecial pierwszego dnia (przed pierwszymi zajeciami)
kaja2 - 09-11-2005, 13:16
Witajcie...
Dorota gratulacje ! Nie dość że jesteś sama wśród 14 "DIRowych wojowników" to jeszcze
nie ustępujesz im w pływaniu i zapewne w nurkowaniu również.
Pewnie Ci postawni panowie nieźle muszą się namęczyć aby Tobie dorównać
Podziwiam i pozdrawiam
kaja
Dziekujemy za relacje i zdjęcia i czekamy na następne i powodzenia.
Dorota i Wojtek - 09-11-2005, 14:20
Witajcie !
| TOMA52 napisał/a: | zadam podchwytliwe pytanie
W świetle tego, że przymierzam się do zakupu BCD i śledzę wszelakie informacje nt. różnych wariantów - czy ktoś odważył się przyjechac na Wasz kurs z innym BCD niż H? (czy jedyną odważną jest Dorota, która odważyła się na żółty wąż ) |
eee... tak mało podchwytliwe? ...
ale genaralnie bardzo dobre
Zanim odpowiemy, dwa słowa wyjaśnienia (nieco później postaramy się popełnić w tej sprawie jakiś szerszy artykuł, co by dżedajów pokazać z różnych stron ) :
Głównym celem GUE nie jest prowadzenie szkoleń nurkowych - porównywanie GUE z innymi typowo nurkowymi "agencjami" (SSI, PADI, LOK )- to nie najlepszy pomysł. Podstawą są tutaj badania środowiska wodnego i poszerzanie wiedzy na jego temat. Nurkowanie jest narzędziem, które ma temu służyć, a nie przeszkadzać .
Gdyby to przełożyć na "polskie warunki", to GUE byłoby nazywane pewnie czymś na kształt "stowarzyszenia non-profit". Większość osób tu pracujących i współpracujących robi to dla samej przyjemności przebywania z innymi maniakami - to, czy ktoś pływa w czarnym, czy zielonym worku może mieć wpływ tylko na ksywę jaką mu kumple zapodają ... ale do rzeczy:
1. Jako standard szkoleniowy przyjęto konfigurację DIR. Taką konfigurację można złożyć z bardzo różnych komponentów, których producent nie ma żadnego znaczenia.
Nikt, nigdzie nawet nie sygnalizuje, że sprzęt ma być firmy Halcyon. Inna sprawa, że wiele osób jakoś sądzi, że jak kupię H - to będę bardziej dirowy niż jak będę miał DR - nic bardziej mylnego. Istotą pozostaje konfiguracja jako taka, a nie firma.
Czemu zatem tak często H pojawia się w kontekście DIR? Ano dlatego, że H został wymyślony tak, by spełnić wszystkie wymogi konfiguracji DIR (wymyślono go tworząc DIR), innymi słowy kupując H, mamy pewność, że kupujemy "dirowo" (zakupy nie robią z nas jeszcze dirowców )
W wyniku uzyskania sporej popularności wsród nurków dirowa konfiguracja spowodowała zapotrzebowanie na taki, a nie inny sprzęt na rynku - stąd możliwość kupienią różnych komponentów produkowanych przez różne firmy.
Podsumowując: na kursie był sprzęt róznych firm, ale przeważał ten produkowany przez H.
Tomku jeżeli chcesz zbudować sobie konfigurację DIR - zrób to w oparciu o dowolne "kawałki" nie przejmując się literką H. Poznaj założenia dżedaj i poszukaj czegoś,co w Twojej okolicy ma fajny kolor, jest dostępne ze względu na serwis (a nuż coś zacznie się pruć ) ma odpowiednią dla Ciebie cenę .
Wąż Doroty...
To, jak bardzo przeświadczenie, że dirowe musi być czarne jest obecne wśród nurków, mieliśmy okazję sprawdzić na własnej skórze (czyt. własnym wężu )
Jeden z kolegów zapytał Dorotę czemu ma żółty wąż? W odpowiedzi usłyszał, że akurat takie były w sklepie, a poza tym kursant może dokładniej zobaczyć jak jest poprowadzony . Mity i inne opowiastki zazwyczaj zawsze wyprzedzają fakty - tak to już jest, ale co tam
Prawdę powiedziawszy nie umiałem znaleźć węża o odpowiedniej długości dla siebie: jeden był trochę za długi, a drugi trochę za krótki... Już chciałem kupić taki "szyty na miarę" (oczywiście w H ) kiedy w oczy wpadła mi żółtaczka Doroty .
Okazało się, że jest idealny Więc Doro ma teraz wszystko najdirowiejsze, a ja jestem wybrańcem
Jutro kończymy zajęcia i jedziemy podglądać manaty w Cristal River (będziemy męczyć naszą fizycznością Agę i Jonasa ).
Odpoczniemy kilka dni (tak wogóle do już jakiś czas jestem zdrowy - serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia - zadziałały ), a potem...
...czas na Klaifornię, Lobstera, gubernatora-terminatora i chude laski z dużym biustem .
Mamy nadzieję ponurkować trochę w tamtej okolicy...
TOMA52 - 10-11-2005, 09:49
ERRATA
Na stronie 3 ustep 8 jest:
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | Tomku jeżeli chcesz zbudować sobie konfigurację DIR - zrób to w oparciu o dowolne "kawałki" nie przejmując się literką H. Poznaj założenia dżedaj i poszukaj czegoś,co w Twojej okolicy ma fajny kolor, jest dostępne ze względu na serwis (a nuż coś zacznie się pruć ) ma odpowiednią dla Ciebie cenę . |
Powinno być:
Tomku, tu połowa kolesi ma takie same niebieskie RecWingi jak sobie chcesz kupić. JJ ostatnio też w nim pływa i mówi, żebyś sobie je kupił bo jest całkiem spoko (z ang. cool) i się nie pruje.
T.
Syrenka - 10-11-2005, 16:38
| Piotr_K napisał/a: | | Syrenka napisał/a: | ... okulary u Wojtka ...?
|
Syrenka, daj spokój , tyle wspólnych nurkowań dziennych + nocnych gdzie Wojtek wypatrywał przez OKULARY , rekinów a tego nie zauważyłaś ? . |
spostrzegawczość 5 na 5
Dorota i Wojtek - 19-11-2005, 08:39
...kończąc pierwszą część pobytu na Florydzie (druga nastąpi mamy nadzieję w przyszłym tygodniu )
W ostatnim dniu zajęć mieliśmy okazję popływać w rzece jak prawdziwi dżedaj - na skuterach . Próbowaliśmy najmniejszy z Gavinów - jazda była niezła, a i zwierza wszelakiego szwędało się wokół sporo i to w całkiem słysznych rozmiarach do dwóch łokci dochodzących.
Po raz kolejny byliśmy pod wrażeniem kilkunastu żółwi spotkanych w przeciągu niespełna godziny o rybach i innym wielonożnym obrzydlistwie nie wspominając
Poniżej porównanie zabawek dla małych i dużych dżedaj (tego większego to lepiej toczyć niż przenosic )
zdjęcie było zrobione późnym wieczorem po całym dniu zajęć - więc Doro nie ma najszczęśliwszej miny...
Szwędając się po tutejszych okolicznościach przyrody natknęliśmy się na taki oto pojazd
mający "pod maską" V8 Dodge'a
Z High Springs wyjechaliśmy w całkiem niezłych humorach i wróciliśmy do Agi i Jonasa w Crystal River. AiJ mieszkają z trzema kotami - oto jeden z nich
Aga z Jonasem po raz kolejny zafundowali nam sporo wrażeń - pojechaliśmy śledzić manaty, których jak się okazało jest w tutejszych wodach całkiem sporo.
Niestety fotka będzie powierzchniowa
Popularnym zjawiskiem jest tu snorkling z manatami, który radośnie uprawiają przedstawiciele naszego gatunku... Poniżej lokalna łódź - baza podglądaczy manatów
Nie trwało zbyt długo, aż tu całkiem nieoczekiwanie pojechaliśmy do Indian Rocks Beach nad Zatoką Meksykańską. Dziko podniecony polazłem na plażę w poszukiwaniu chudych lasek z dużym biustem i...
...hm... jakby to powiedzieć najdelikatniej... kaszaloty - to nawet chyba komplement
na wszelki wypadek zrobiłem zdjęcie tej części plaży gdzie łaziły tylko ptaki
Tak mi się przypomniało: po okolicy jeździ sporo campibusów - prywatnych domów na kólkach. Co ciekawe, za takim pojazdem holowany jest mniejszy - często jest to samochód terenowy albo van. Interesujący jest sam hol:
A tak ładnie wygląda zachód słońca w tutejszej okolicy
Od kilku dni mieszkamy już na zachodniej cześci US - w Los Angeles, a dokładniej w okolicach skąd pochodził Richie Valens (to taki koleś co śpiewał dobrych parę lat temu - w Polsce znany z filmu "La Bamba") - dolina San Fernando - tutaj króluje nasz forumowy Maciek/Lobster .
Maciek też ma kota, którego osobiście tresuje (bardzo wyszukanymi metodami, przygotowując go do roli "kota-zabójcy"
oto on:
Pierwszego nura w Pacyfiku zrobiliśmy... w nocy polując na lobstery, oglądając różne rekiny, kraby czy co tam jeszcze pływało...
Poniżej przygotowania do pierwszego nura na plaży w Malibu
Połaziliśmy trochę po okolicy, gdzie Pamela ratowała wszystkich w Słonecznym Patrolu (niestety akurat jej nie było na plaży )
Wleżliśmy też na kilka okolicznych szczyytów w górach Santa Monica - oto widok na ocean z trochę większej wysokości
Na linii horyzontu wyspa Catalina - jutro będziemy tam uprawiać podwodne pływactwo z tutejszymi rycerzami pływając m.in. w takiej przerośnietej moczarce kanadyjskiej zwanej tu "kelpem"...
Tak dla porównania Kalifornijski zachód słońca
Wczoraj byliśmy w Hollywood, szukałem Rambo, albo choć Britnej Spirs i...
...zdecydowanie bardziej wolimy morze i góry
kilka fotek na prośbę naszych wielbicieli :
siedziba GUE
jedna z hal produkcyjnych w fabryce Halcyona
no i szef WKPP, a zarazem głównodowodzący w Halcyonie Casey McKinlay na stanowisku montażu latarek
W Polsce prawie 10 rano, a tu prawie północ - więc czas spać - jutro ruszamy przed 5.00
Miłego łikędu
Marcin_alien - 22-11-2005, 10:30
hmm, kot jest bardzo ladny ... i jakby tak troche do Lobstera podobny ... co prawda zwierzaki sie do wlascicieli upodabniaja ale zeby az tak
KrzyHo - 22-11-2005, 10:56
Faktycznie. Ma takie DIR-owe spojrzenie twardziela
Zupełnie odwrotnie niż ten kolo na ostatnim zdjęciu. Ten z kolei wygląda jakby się mamusi spod opieki dopiero co urwał.
KrzyHo
PS.
Jak wy żeście ten cały stuff załadowali do tego Lobsterowego Civica??!!
Dorota i Wojtek - 26-11-2005, 14:05
| KrzyHo napisał/a: |
Jak wy żeście ten cały stuff załadowali do tego Lobsterowego Civica??!! |
gablota Lobstera to bardzo specyficzny pojazd... trza się nią przejechać - wtedy wszystko staje się jasne (gadki o mocy, która przerabia małą Hondę w Orła 1 na nic się nie zdadzą - ju mast traj...)
No i ostatni (nareszcie ) kawałek naszego pisania o tutejszych okolicach. W zasadzie powinniśmy napisać już o "tamtejszych" - wczoraj w nocy udało nam się dotrzeć do HRG, ale co tam...
Zacznijmy od końca, czyli od naszego pobytu w rejonie wyspy (i na wyspie) Catalina.
Wyobraźcie sobie, że jesteście jesienią w gęstym lesie. Przez żółto-zielone liście przebija się słońce, a miejscami widoczne jest mocno niebieskie niebo. Las jest na tyle gęsty, że trudno się w nim poruszać, ale na tyle intrygujący, że wciąga z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej... Co jakiś czas spotykamy olbrzymie głazy, kawałki skał tworzące małe ścianki...
Wychodzimy na zewnątrz i odwracamy się - ściana lasu wygląda jak pole jakiegoś zboża lekko falującego na wietrze. Ciasno zbite, ale ustępujące kiedy poruszać się w jego rytmie...
Tak właśnie odebraliśmy nurkowanie w kelpie - były to jedne z najciekawszych nurkowań w naszym życiu . Warto dodać, że nasza "ściana lasu" miała nawet 30 metrów wysokości i była przsycona różnymi formami życia: od wielu gatunków rekinów począwszy, przez małe i duże lobstery do Sea Lion'ów o różnorakich pomniejszych rybach i orleniach nie wspominając...
Tutaj postanowiliśmy powiedzieć prawdę o podwodnych zdjęciach, a w zasadzie o ich braku .
Kiedy zanurzyliśmy się w kelpie pierwsze o czym pomyślałem to "jak ukatrupic Lobstera" (chodziło o dwunożną odmianę tego osobnika płynącą kawałek przed nami). Zanim wylecieliśmy do US pytaliśmy go czy zabierać wszystkie graty do zdjęć pod wodą (mieliśmy 2 plecaki i torbę i trzebaby było zabrać dodatkową torbę foto)- a kolega Lobster/znawca stwierdził: "nie nie zabierajcie..." no i posłuchaliśmy go... po raz ostatni
Teraz musimy tam wrócić i zrobić foty, a naprawdę warto.
Temperatura wody to 14-16st, widoczność 3-15 metrów, prądy raczej nie występują.
Jedne z najciekawiej "skomponowanych" ogrodów kelpowych występują w miejscy nazywanym tu "Cassino Piont"
Jeżeli ktoś się zastanawia czy warto - nasza podpowiedź brzmi: warto! i to bardzo
Poniżej kelpowy lasek (w tle wyspa Catalina)
tutaj z mniejszej odległości
Na nurkowania wokół Cataliny pływaliśmy łodzią "Sun Diver"
poniżej Lobster i Doro pomiędzy nurkowaniami (przerwy na powierzchni są raczej krótkie 45-60 min, na jednym wypłynięciu robi się 3 nurkowania)
a tu Gina nazywana przez niektórych "T2" - laska z zakonu, która właziła do wody mimo ustrojstwa, które jej założono w celu usztywnienia kolana (bo se zrobiła ałła)
droga powrotna, a my knujemy w sprawie "H"
Na nurkowania robione z wyspy ( Cassino Piont) pływa się promem, a potem startuje z brzegu.
Tak wygląda zatoka "9 Moon Bay"
a tu kawałek urokliwego mikro-miasteczka Avalon
Ilość osób nurkujących była... hm... spora
tak się tu włazi do wody:
a tak się wyłazi
Jeżeli ktoś uważa, że w Egiptowie robi się "nurkowy przemiał kursowy" to warto żeby zobaczył tutejsze okolice . To co zobaczyliśmy w kilku miejscach, a co nazywane było "kursem" postawiło nasze pojmowanie tego tematu na głowie... To bardzo smutne, ale ilość jednoznacznie przebiła się tutaj przez "jakość"
Ciekawostka dla tych, co to dyskutują w jakim kolorze ma być czarne skrzydło
Odpowiadając na jedno z pytań i trzymając się dalej skrzydlatego tematu przedstawiamy (prawdopodobnie po raz pierwszy w Polsce ) :
tak, tak... to nie złudzenie Rycerze Dżedaj muszą być gotowi na każde wyzwanie
Więcej na temat prujących się worków, zacinających inflatorów, czy nowych okrągłych worków zrobionych jak to się wyrazili forumowi znawcy "w celach komercyjnych albo dla tych którzy nie umieją pływać" - napiszemy w niezależnym temacie związanym z Halcyonem.
Za niedługo postaramy się też napisac trochę więcej o GUE. Dla tych, którzy lubią się doskonalić: jeżeli nie zdarzy się jakiś koniec świata, to niedługo można się spodziewać polskiej wersji podręcznika GUE Tech 1 .
Wylatując ze Stanów spóźniliśmy się na samolot i polecieliśmy dzień później
Teraz trochę odpoczniemy, poukładamy sobie wszystko i... zabieramy się do nurkowania
Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy "byli z nami" w czasie naszych "przeszpiegów" w zakonie i nie tylko... Mamy równocześnie nadzieję, że przybliżyliśmy Wam choć trochę tutejsze "okolice".
Jeżeli pojawią się jakieś pytania - postaramy się na nie jak najszybciej odpowiedzieć
kurek - 26-11-2005, 15:03
witam.
tak do kompletu, polecam zdjęcia z sygnaturą 22 i 23,
http://www.pnj.sgw.wroc.p...ncuskie2005.php
pozdr
kurek
bann - 26-11-2005, 15:08
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | Odpowiadając na jedno z pytań i trzymając się dalej skrzydlatego tematu przedstawiamy (prawdopodobnie po raz pierwszy w Polsce ) : |
moda na Flyers'y powraca?
Dorota i Wojtek - 26-11-2005, 15:35
Kurek - dzięki za foty - może dodasz jakś komentarz?
| bann napisał/a: | moda na Flyers'y powraca? |
hehe...
Tak po prawdzie to limitowana wersja Eclipse i Explorer'a zrobiona dla zaprzyjaźnionego Uniwersytetu w Gainesville w ich uniwersyteckich barwach .
Pytaliśmy w Halcyonie czy możliwe jest wyprodukowanie worków w innym kolorze (np. dla zaprzyjaźnionej bandy nurków) ? Nie ma z tym problemu - są tylko dwa warunki:
1. To co na workach nie może nikogo urazić ("Janek jest gupi" - to raczej kiepski pomysł )
2. Minimalna ilość worków to 40szt.
erros - 26-11-2005, 20:23
Tej podwodnej dżungli to strasznie zazdroszczę...
Czyli mamy już nowych, polskich instruktorów GUE czy nie? Nie było chyba żadnej konkretnej przechwałki, że już staliście się oficjalnie mianowanymi kaznodziejami zakonu i czekacie na gratulacje Jeśli tak to kiedy pierwsza grupa dir-kursantów?
Dorota i Wojtek - 26-11-2005, 20:57
| erros napisał/a: | | Czyli mamy już nowych, polskich instruktorów GUE czy nie? Nie było chyba żadnej konkretnej przechwałki |
hehe
rycerze się nie chwalą
a tak bardziej poważnie: widziałeś ile Luk Skajłoker musiał się naskakać z Jodą na plecach, a i tak nie został jeszcze dżedaj... ja skakałem z jednym z bogów (przy nim Joda wygląda jak mały pluszowy miś) i tez klapa
całkiem poważnie:
skończylismy dwa kursy instruktorskie GUE: Fundamentals i OWD, aby dostać czarne peleryny musimy wziąć udział w 3 asystach przy kursach Fund. i potem jak będziemy grzeczni ( i nauczymy się stać na jednej ręce mamy zgodę na Egzamin Instruktorski - jak go zadamy hm... kupię se hełm lorda Vadera (widziałem taki w US. - fajny razem z syntezatorem mowy).
Do tego czasu możemy używac mieczy świetlnych, udawać mądrale przed tymi co nic nie wiedzą ale wszystko pod okiem jakiegoś mistrza - już za niedługo jeden taki tu przyjedzie - będzie sam - to mu odpłacimy za wszystko ...
W praktyce oznacza to, że jeżeli moc będzie z nami, to samodzielne kursy będziemy mogli prowadzić gdzieś po pierwszym kwartale przyszłego roku
Część pytań typu "jak to było na kursie w US ?" dostajemy w formie tajnych maili Nie mamy niczego do ukrycia - jeżeli jesteście zainteresowani jakimiś szczegółami - piszcie. Postaramy się jak najszybciej odpowiedzieć
Mirka Żytkowska - 27-11-2005, 15:13
Witajcie!
DiW napisali:
| Cytat: | | jeżeli jesteście zainteresowani jakimiś szczegółami - piszcie. Postaramy się jak najszybciej odpowiedzieć |
Skoro tacy chętni jesteście, to macie...
Napisaliście, że skończyliście dwa kursy instruktorskie GUE. Jak Was oceniano - czy decyzja o pozytwnym zaliczeniu kursu jest wypadkową obserwacji Waszych poczynań w trakcie całego kursu, czy może jest tak, że najpierw robiliście coć "na próbę", a dopiero potem "na zaliczenie" i dopiero to było oceniane? Jakie są kryteria oceny - czy są ściśle zestandaryzowane, czy trochę zależą od widzimisię oceniających?
Jak oceniacie poziom pozostałych osób uczestniczących w tej całej zabawie? Ile osób z całej 15 zostało dopuszczonych do egzaminu instruktorskiego? Czy były osoby które kompletnie nie przystawały do poziomu, czy też ewentualny brak sukcesu w ukończeniu kursu spowodowany był małymi wpadkami, na które rycerze zakonu nie przymykają oka?
Jeżeli dojdzie do zdawania przez Was egzaminu instruktorskiego - gdzie on będzie miał miejsce, ile potrwa i co w jego ramach będziecie musieli zaprezentować?
Pozdrawiam serdecznie, Mirka
P.S. A Lobster zasłużył na ochrzan - tak nas wszystkich swoimi radami pozbawić podowodnych zdjęć z tego całego "kelpu" Dołączam się do errorsa w wyrazach zazdrości - nawet z powierzchni wygląda to niezwykle interesująco...
Dorota i Wojtek - 27-11-2005, 21:29
Hej!
| Mirka Żytkowska napisał/a: | | Jak Was oceniano - czy decyzja o pozytwnym zaliczeniu kursu jest wypadkową obserwacji Waszych poczynań w trakcie całego kursu, czy może jest tak, że najpierw robiliście coć "na próbę", a dopiero potem "na zaliczenie" i dopiero to było oceniane? Jakie są kryteria oceny - czy są ściśle zestandaryzowane, czy trochę zależą od widzimisię oceniających? |
Oceniani byliśmy w kilku kategoriach . Na początek robiliśmy asystę przy IE takich trzech dżedajów - polegało to na tym, że udawaliśmy kursantów, bedą równocześnie obserwowanymi przez bogów - jaki ogólnie poziom obycia z wodą i tymi wszystkimi pokrętłami posiadamy. Mieliśmy też do zrealizowania zadane problemy - podglądali nas czy ładnie potrafimy udawać, że coś nam nie wychodzi . Kolejną cząstkową oceną była na tym etapie praca w zespole: komunikacja, rozwiązywanie niezależnych problemów, umiejętność prowadzenia zespołu, właściwego reagowania w sytuacjach skrajnie krytycznych (czy dbamy o zespół czy tylko o siebie ) .
Później nasze ITC . Ocena dotyczyła m.in. umiejętności prowadzenia wykładu (zadanego, przypadkowego, w zastępstwie chorego kolegi ) - tu miałem spore problemy - Ci co mnie znają wiedzą, że lubię gadać, tymczasem bogowie ustalili normy czasowe w których trzeba było się zmieścić - ale się wkurzałem
Tutaj było sporo ocen cząstkowych: ogólna prezencja, sposób mówienia, intonacja (np. przypadkowe użycie jakiegoś nieprzystającego słowa typu "fak" = dyskwalifikacja) i kontakt z grupą, mieszczenie się w czasie wykładu , to jaki jest plan uczącego - czyli jak chytrze chce przekazać takie czy inne zagadnienia i na ile jest to jasne dla uczących się.
Na tym etapie zaczęli się pojawiać trablmejkerzy, czyli uczniowie z problemami (oczywiście zawsze grali ich bogowie - więc było bardzo interesująco...)
Suche "drill'e" - czyli jak to dopasować, a po co jest ten karabinek, a czemu suchy taki, a nie inny, a może by tak założyć butle zaworami do dołu , S-drill, V-drill, strzelanie bojki, machanie kończynami uzbrojonymi w płetwy itd itp.
Zajęcia w wodzie...
tu się działo Prowadziliśmy różne nurkowania z programu Fundamentals, w każdej grupie (były 3) zawsze czuwał nurek-wynalazca. Ocena j.w. + zapewnienie pełnego bezpieczeństwa studentom od momentu przyjazdu na nurkowisko do jego opuszczenia. Wykrywanie problemów i umiejętność panowania nad grupą nieco zdezorientowaną przez super-studenta, umiejętność pracy z kamerą. Każdy z nas był: studentem, instruktorem, kamerzystą, asystentem.
Ocena przyszłych instruktorów składała się m.in z tego jak prowadzą odprawę na powierzchni, jak realizują to co powiedzieli, jak wyglądają ich (instruktorów) umiejętności w czasie kiedy pojawia się duża porcja stresu (np. jeden problematycznie-dominujący student każdemu coś porawiał, czymś kręcił, w końcu zakręcił zawór jednemu kolesiowi, zaraz potem zakręcił swoje zawory i... stracił przytomność ) - instruktor oceniany był na kilku płaszczyznach - poza kontrolą właściwymi procedurami bogowie gapili się jaki w tym momencie ma trym, jak prowadzi akcję ratowniczą, jak omawia tak "zakończone" zajęcia z pozostałymi studentami ; a oprócz tego jaki kontak ma instruktor z grupą - na ile zrozumiale "mówi", jak korzysta z komunikacji świetlnej itd...
Pomysły naszych studentów były z piekła rodem , ale bardzo szybko pokazywały zakres umiejętności i doświadczenie instruktorów - całość oczywiście na filmiku - co by potem nie było, że tak nie było
Dalej: omawianie materiału video - oceniana była m.in. umiejętność wychwycenia błędów, personalizacja studnetów (czasem ktoś mówił "widzisz Dżon, w tym miejscu masz zbyt pionową pozycję, a na to Dżon: nie sądzę na tym filmie jestem w żółtym kapturze, a ten koleś ma zielony )
Każdy kandydat na instruktora był oceniany niezależnie przez 4 bogów, którzy potem porównywali swoje oceny i wystawiali jedną wspólną. W każdym momencie kursu, każdy kandydat wiedział gdzie ma słabe punkty i nad czym może (jeżeli chce) pracować.
| Mirka Żytkowska napisał/a: | | Jak oceniacie poziom pozostałych osób uczestniczących w tej całej zabawie? Ile osób z całej 15 zostało dopuszczonych do egzaminu instruktorskiego? Czy były osoby które kompletnie nie przystawały do poziomu, czy też ewentualny brak sukcesu w ukończeniu kursu spowodowany był małymi wpadkami, na które rycerze zakonu nie przymykają oka? |
Trudno mówić o kimś kto przez kilka ostatnich lat robi skomplikowane nurkowania eksploracyjne na wysokim poziomie, że jest taki sobie, szczególnie kiedy oceniający takich nurkowań nie robią , ale... łatwo zauważalna była różnica pomiędzy dobrymi nurkami, a dobrze uczącymi nurkami - to, że ktoś jest w czymś dobry wcale nieznaczy, że potrafi tego dobrze nauczyć...
Do egzaminu bezpośrednio po ITC nie został dopuszczony nikt. Końcowa ocena nigdy nie jest ujawniana - każdy z kandydatów odbywa indywidualną rozmowę z oświeconymi i dowiaduje się co powinien jeszcze zrobić... Jeżeli chce ujawnia to, jeżeli nie - nikt go nie pyta.
W GUE nie ma przymykania oczu. Jeżeli ktoś czegoś nie umie - to nie umie. Jeżeli łamie standard - to klapa (przykładowo: za próbę zrobienia kursu osobie palącej instruktor przestaje być instruktorem, kursantowi, który zataił fakt palenia odbiera się uprawnienia itd.) - bardzo mocną stroną jest tutaj Dział Kontroli Jakości - składa się z 5 niezależnych osób niezwiązanych bezpośrednio ze szkoleniami. W każdej rozpatrywanej sprawie podejmują decyzję, która jest nieodwołalna i żaden z bogów nie ma na nią wpływu .
| Mirka Żytkowska napisał/a: | | Jeżeli dojdzie do zdawania przez Was egzaminu instruktorskiego - gdzie on będzie miał miejsce, ile potrwa i co w jego ramach będziecie musieli zaprezentować? |
Przed nami 3 asysty w Fundamentalsach - mamy nadzieję zrobić je na początku przyszłego roku. Po trzeciej dowiemy się co dalej - jeżeli nasz Mentor (taki dżedaj co wszystko wie ) mrugnie porozumiewawczo 9 razy lewym okiem - wszystko gra, jeżeli 8 razy - klapa
Nasze IE będzie polegało na przeprowadzeniu kursu Fundamentals od początku do końca, będąc stale obserwowanym przez co najmniej 2 dżedajów najwyższych rangą.
Niestety/na szczęście nie wszyscy zaliczają ten egzamin . Jak wszystko się uda - chcemy go zorganizować np. na wiosnę z "pomocą" tych, którzy będą chcieli się u nas uczyć
PS.
Na opis kursu podstawowego zabrakło już miejsca
Victoria - 27-11-2005, 21:45
| Dorota i Wojtek napisał/a: | Później nasze ITC . Ocena dotyczyła m.in. umiejętności prowadzenia wykładu (zadanego, przypadkowego, w zastępstwie chorego kolegi ) - tu miałem spore problemy - Ci co mnie znają wiedzą, że lubię gadać, tymczasem bogowie ustalili normy czasowe w których trzeba było się zmieścić - ale się wkurzałem
|
Ja sie zawsze zastanawiam, jak Ty (Wojtek) to robisz, ze mimo swojego gadulstwa wyrabiasz sie, zeby jakis kurs zrealizowac
Kiedys na wlasnej skorze to poczulam... nie dales spac do 2 w nocy i zerwales o 6 rano. Mysle, ze chyba nie wszyscy sie tak daja
bann - 27-11-2005, 21:50
a, potem i tak zaluje, ze nie powiedzial wszystkiego
Dorota i Wojtek - 27-11-2005, 22:12
no i masz człowieku: napisz coś od serca i zaraz się czepiają
waldo - 27-11-2005, 22:15
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | . Kolejną cząstkową oceną była na tym etapie praca w zespole: komunikacja, rozwiązywanie niezależnych problemów, umiejętność prowadzenia zespołu, właściwego reagowania w sytuacjach skrajnie krytycznych (czy dbamy o zespół czy tylko o siebie ) . |
Jak wyglądały sytuacje skrajnie krytyczne i czego oczekiwano od Was ? Rozumiem, że najważniejszy był trym
Victoria - 27-11-2005, 22:25
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | który zataił fakt palenia odbiera się uprawnienia |
Czy jezeli osoba ma jakiekolwiek uprawnienia w GUE i zaczyna palic / wraca do palenia to odbierane sa jej uprawnienia?
TomM - 27-11-2005, 22:44
Przecież Ty nie palisz (?)
Dorota i Wojtek - 27-11-2005, 22:45
Hej!
| waldo napisał/a: |
Jak wyglądały sytuacje skrajnie krytyczne i czego oczekiwano od Was ? Rozumiem, że najważniejszy był trym |
Powyższe to wszystkie sytuacje związane z bezpośrednim zagrożeniem życia.
Na kurs Fundamentals trafiają osoby będące już po jakimś przeszkoleniu - więc raczej odpadają typowe "numery" ze szkolenia OWD - choć oczywiście nie da się ich wykluczyć: np. na jednym z nurkowań JJ rozwalił swój pasek z maski i oczywiście ruszył do góry - wyjątkowo spokojnie. Mój błąd polegał na tym, że zamiast od razu podać mu swoją zapasowa maskę najpierw złapałem jego w odruchu "może jakoś naprawię". W czasie pogoni za niewidzącym oceniana była kontrola nad grupą, dobór najefektywniejszego sposobu poruszania się (warto wspomnieć, że "trym" nie oznacza idealnie poziomej pozycji, a tylko "pozycję"; więc właściwy trym nie zawsze oznacza kolesia leżącego jak deska pod wodą, a raczej optymalną pozycję dla zaistaniałej sytuacji - mówimy wtedy o "właściwym trymie" hehe błysnąłem nie ? )
Najwięcej możliwych do wystąpienia sytuacji awaryjnych ma miejsce przy S i V - drill'u - oczekiwano od nas wyłapania problemu przed jego powstaniem, ewentualnie rozwiązania problemu zaistniałego w sposób bezpieczny dla zespołu. W tzw. "międzyczasie" powinniśmy efektywnie używać światła i "wyglądac jak na instruktorów przystało" (bazyliszkowe spojrzenia itp )
Osobiście udało mi się "utopić" jednego kursanta, ratując innego: paskuda zaczął zabawiać się jednym zaworem u kumpla, a kiedy tamten nie zrozumiał mojego znaku, że ma go sprawdzić i ruszyłem żeby samemu to zrobić, osobnik niepokorny cichaczem zakręcił swój lewy, wiedząc, że za chwilę jego kolejka do "V". Ja myśląc, że opanowałem sytuację (całość dzieję się na wlocie do jaskini wiszac na 6m) zacząłem "V" u dowcipnisia, a ten grzecznie sprawdził back-up (jakoś nie skojarzyłem, że manometr ma celowo odwrócony żeby nie było widać wskazania), zamknął swój prawy, przeszedł na back-up i... grzecznie się utopił mimo podanego przez innego członka zespołu automatu z gazem...
[ Dodano: 27-11-2005, 23:48 ]
| Victoria napisał/a: |
Czy jezeli osoba ma jakiekolwiek uprawnienia w GUE i zaczyna palic / wraca do palenia to odbierane sa jej uprawnienia? |
Tak, są odbierane, o czym dowiadujesz się ze stosownego listu wysłanego z Florydy - instruktor, lub inny członek GUE powinien o tym zakapować
Victoria - 27-11-2005, 22:59
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | Victoria napisał/a: |
Czy jezeli osoba ma jakiekolwiek uprawnienia w GUE i zaczyna palic / wraca do palenia to odbierane sa jej uprawnienia? |
Tak, są odbierane, o czym dowiadujesz się ze stosownego listu wysłanego z Florydy - instruktor, lub inny członek GUE powinien o tym zakapować |
Czy donosy osob nie zwiazanych z GUE sa sprawdzane? Np Tomek sie wkurzyl na Zbyszka i napisal do GUE, ze Zbyszek pali papierosy. Czy wtedy GUE pisze do Zbyszka "Zbyszku, doniesiono nam ze palisz. Czy moglbys sie wypowiedziec na temat tego donosu?"
Jezeli "nie czlonka" donos nie jest wazny, to zalozmy, ze czlonek sie wkurzyl i j.w.
GUE wtedy od razu wyklucza, czy zapytowuje Zbyszka? I zalozmy, ze Zbyszek mowi, ze nie pali, ze Tomek klamie. Tomek mowi, ze Zbyszek pali.
Moze sie czepiam, ale sytuacja zupelnie mozliwa...
bann - 27-11-2005, 23:05
ajaj,
to dopiero skomplikowana sytuacja
Dorota i Wojtek - 27-11-2005, 23:12
hehe...
ja bym tam Zbyszka wywalił (na wszelki wypadek - gdyby zaczął palić ) ...
Szerze, to nie jestem pewny czy Tomkowi chciałoby się szukać adresu Działu Kontroli Jakości GUE (do znalezienia na www.gue.com ).
Nie mam pojęcia jak wtedy działa ww Dział.
Zakłada się, że do GUE trafiają ludzie nie szkodzący świadomie swojemu zdrowiu, ale kto tam wie co w Zbyszku piszczy...
Sorry - nie umiemy konkretnie odpowiedzieć na to pytanie
icek - 27-11-2005, 23:30
| Dorota i Wojtek napisał/a: | Zakłada się, że do GUE trafiają ludzie nie szkodzący świadomie swojemu zdrowiu
|
rozumiem, że za picie Coca Coli też wywalają? jak dbamy o zdrowie, to dbamy...
pozdrawiam,
kapusta
Dorota i Wojtek - 27-11-2005, 23:35
no i jogurty tylko niskotłuszczowe zjadać można, i tylko w ściśle określonej standardami ilości
Coli nie wolno, ale Pepsi tak bo jeden z bogów sam spożywa (widziałem )
waldo - 27-11-2005, 23:45
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | Zakłada się, że do GUE trafiają ludzie nie szkodzący świadomie swojemu zdrowiu |
A co w takim razie z McDonalds ?
TomM - 28-11-2005, 00:00
Przecież wiesz, że w Stanach jest teraz histeria z paleniem papierosów. Pomijam celowo znaczenie tego nałogu. Chodzi tylko o zjawiska obyczajowe. Na kongresach medycznych (w Stanach) nikt nie pali. Kto z uczestników ośmieliłby się puścić dymka, zostanie nieomal zlinczowany... Co nie zmienia faktu, że ci sami ludzie wieczorem w wynajętej knajpie za zamkniętymi drzwiami kopcą jak kominy, przestrzegając niepisanej umowy o dyskrecji.
Ostatnio coraz to nowe przepisy zakazujące palenia to tu, to tam. Podwyższone stawki ubezpieczeniowe dla palących. Oferowanie pracy "nonsmokers only".
Wszystko to jednak pic, chodzi o poprawność polityczną, a nie o promocję zdrowia. Społeczeństwo amerykańskie trapią choroby cywilizacyjne. Nawyki żywieniowe, tryb życia.
Chodzi o wizerunek. Takie działanie na pokaz.
Dorota i Wojtek - 28-11-2005, 00:00
Waldo Ty też...
no to kawałek standardów co by nie rozpatrywać całego menu poszczególnych knajp w kontekście "mogę czy nie mogę"
General Training Standards, Policies and Procedures
1.6 General Prerequisites for All GUE Courses
1. ...
2.Must be physically and mentally fit
3. ...
4. Must be a nonsmoker
Nikt nikogo nie śledzi - zakłada się wzajemną uczciwość i zrozumienie tematu - ci którzy chcą, na 100% zrozumieją o co chodzi, a że są też inni... Cóż, zawsze można nurkować po swojemu
Oczywiście każdy może powiedzieć, że "mi Mc' nie szkodzi bo uprawiam karate 3x w tygodniu, a moja babcia ma 104 lata i pali jak lokomotywa, więc idę za przykładem starszych...
Temat był poruszany wielokrotnie więc proponujemy go tu zakończyć - szkoda miejsca na jakimś twardzielu gdzie siedzą dane Forum...
Marcin_alien - 28-11-2005, 09:18
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | mentally fit |
oupsss! to nie dla mne
Mirka Żytkowska - 28-11-2005, 11:07
Cześć!
Nie dają mi spokoju te niedoszłe zdjęcia z nurkowania w kelpie... Kelp kelpowi pewnie nierówny, ale jeżeli nurkowanie DiW wyglądało choć trochę jak tu:
http://www.oceanlight.com/html/kelp.html
to zzieleniałam z zazdrości
Wyglądało?
Pozdrawiam, Mirka
Dorota i Wojtek - 28-11-2005, 11:17
| Mirka Żytkowska napisał/a: |
Wyglądało? |
ooo... całkiem jak zdjęcia, które mieliśmy zrobić
tylko więcej gatunków rekinów było i wogóle zwierza gęściej wszelakiego
a sam kelp miejscami miał większą gęstość - trochę tak jakbyś stanęła przed ścianą pola kukurydzy...
Ogólnie - bardzo podobnie...
Znowu się wkurzyłem na Lobsterownika...
kjar - 28-11-2005, 11:26
| Mirka Żytkowska napisał/a: | to zzieleniałam z zazdrości | Mirko! Namiastkę takich widoków możesz mieć na Ińsku. Nie te głębokości, troche mniej zwierza, ale zawsze to lepsze niż "zzielenienie z zazdrości"
KrzyHo - 28-11-2005, 11:58
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | Znowu się wkurzyłem na Lobsterownika |
On chyba jest strażnikiem tego parku, bo jakoś tak niechętnie i mało zachęcająco się wypowiada o nim jakby chciał zachować jak najwięcej dla siebie
Ech! żeby mnie trochę wtedy zachęcił, przycisnął, to bym zrezygnował z jakiegoś Holiłuda czy Yosemita i zamiast brunatnych niedźwiedzi oglądał sobie brunatnicowy las, a tak trzeba się będzie tłuc jeszcze raz taki kawał drogi.
Pzdr
KrzyHo
Mirka Żytkowska - 28-11-2005, 12:41
Witam!
kjar napisał:
| Cytat: | Mirko! Namiastkę takich widoków możesz mieć na Ińsku
|
Wierzę! Dlatego możesz się mnie tam spodziewać Niestety dopiero na wiosnę, Panie Spryciarzu z Suchym Skafandrem
Pozdrawiam serdecznie!
Mirka
lobster - 28-11-2005, 17:13
| Mirka Żytkowska napisał/a: | A Lobster zasłużył na ochrzan - tak nas wszystkich swoimi radami pozbawić podowodnych zdjęć z tego całego "kelpu" Dołączam się do errorsa w wyrazach zazdrości - nawet z powierzchni wygląda to niezwykle interesująco... |
zere ju gol
Wiecej na Underwater Planet
Dorota i Wojtek - 03-12-2005, 10:59
Hej!
Trochę o GUE'owym "open water" - czyli kursie podstawowym...
Program kursu nie jest jakoś niesamowicie rozbudowany- ma on nauczyć podstaw bezpiecznego nurkowania w zespole.
- zaczyna się on od wprowadzenia w "skin diving" czyli baraszkowanie na powierzchni i pod wodą w samym ABC (tak, tak - dirowcy używają fajki... )
- całość zajęć podwodnych odbywa się bez kontaktu z dnem
- w programie nie ma ćwiczeń dla ćwiczeń, za to wymagana jest konieczność zrozumienia tego co się robi
- od samego początku kandydaci na nurków pracują w zespołach (nie ma możliwości zrobienia kursu indywidualnie - solo)
- od samego początku wskazanae jest użycie światła jako spsobu komunikacji
- teoria jest bardzo ciekawą częścią kursu: obejmuje m.in.: różne aspekty pracy w zespole, kurs nitroksowy, planowanie nurkowania (min. gas, min. deco), wprowadzenie w trimix i inne tajne ciekawostki
-podobnie jak wszystkie inne kursy organizowane przez GUE, tak i kurs podstawowy można zaliczyć, albo i nie...
Jednym z najzabawniejszych momentów w naszym kursie była chwila, kiedy miały się rozpocząć zajęcia w ABC, a tu się okazuje, że wszyscy kandydaci mają na sobie suchacze... . Cóż... prawdziwy dżedaj nigdy się nie poddaje - założyliśmy do tych sucharków płyty i... poszliśmy robić scyzoryki i inne podwodne "fikołki"
Jazda była niezła: pierwszy raz w życiu miałem okazję ćwiczyć pływanie do tyłu, na bezdechu, prezentując równocześnie zdjęcie i założenie maski...
Jak tylko dżedaje poczuli moc - ruszyli ochoczo do różnych takich podrygów: poprawny trym i helikoptery, użycie skutera, zalewanie i oczyszczanie maski, ale co najważniejsze - stale pracując w zespole
Nasze małe podsumowanie...
taa... fajnie było, ale nasuwa się kilka refleksji:
-byliśmy za słabo przygotowani do całości, trzeba więcej pracować kondycyjnie - testy pływackie pokazały to najlepiej, kiedy JJ dawał kilkadziesiąt metrów przewagi wszystkim, po czym doganiał grupę, dopingował, wyprzedzał o kilkadziesiąt metrów, zawracał znowu dopingował i tak przez całe 600 metrów (na dodatek, na mecie był dużo wcześniej niż najszybsi z peletonu... )
-brakuje nam opływania w kofiguracji typu twin+2 stage+2x scuter realizowanego w czasie długich nurkowań. Porównując ilość naszych nurkowań z bogami - robimy ich nieco więcej w ciągu roku, ale nurkowania mamy zdecydowanie krótsze i uboższe w sprzęt
-kiedy poprzeczka stawiana przez oceniającego wisi znacznie wyżej niż zazwyczaj, ma się sporo czasu, aby zobaczyć swoje umiejętności z całkiem innej perspektywy... Zazwyczaj patrzą na nas (w Egiptowie) jak na nieszkodliwych "odmieńców";), którzy nie wiadomo po co włażą do wody i przez 2 godz ćwiczą podawanie OOA, albo ściąganie maski... ("...przecież jesteście instruktorami - po co tracicie czas na takie zabawy?..."). Na Florydzie poczuliśmy się jak w domu - spotkaliśmy wyłącznie "odmieńców", którym niczego nie trzeba było wyjaśniać - nurek robiący 700 nurkowań rocznie, ćwiczył zmiany maski z takim samymy zadowoleniem jak cała resszta... Nikt tu nie mówił, że ktoś jest lepszy albo gorszy - każdy starał się pomóc temu, kto tylko takiej pomocy potrzebował - główny cel: zawsze coś można zrobić lepiej . Czuliśmy się trochę rozpieszczani, będąc w otoczeniu nurków z dużym doświadczeniem na poziomie C2/T2 i wyższym, ale równocześnie jesteśmy im bardzo wdzięczni za wszystkie uwagi i cenne sugestie, których nam udzielali...
-szkolenie w US. niestety nie należy do tanich . Jeżeli dołożyć do tego wszystkie "dodatki" to robi się jeszcze mniej kolorowo , ale...
...jeżeli mielibyśmy pojechać tam jeszcze raz - zrobilibyśmy to bez zastanowienia - dokładniej mówiąc: najbliższy nasz wyjazd szkoleniowy na Florydę planujemy w przyszłym roku - naprawdę warto .
piotrm - 05-12-2005, 11:32
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | tak, tak - dirowcy używają fajki... |
A skad oni biora czarne fajki? Ja widzialem takie tylko raz, ale to bylo w katalogu Maresa (apage!).
Pozdrawiam
TomS - 05-12-2005, 11:51
Ze względu na trudności ze znalezieniem czarnych fajek produkują kolorowe worki...
Dorota i Wojtek - 05-12-2005, 17:31
...hehe...
Fajki zostały dowiezione (oczywiście w jedynym słusznym kolorze, niestety poważnie zaburzonym przez pomarańczowy pasek na wylocie...) w stosownym worku, opatrzonym godłem firmy "S"...
...a ustniki śakieś takie niewygodne , ale daliśmy radę
poseidon - 05-12-2005, 23:40 Temat postu: z pl.rec.nurkowanie Czesc,
Nie chcialbym, zeby moj post byl zrozumiany opacznie, bo uwazam ze to jedna z najlepszych relacji nurkowych, jakie ostatnio udalo mi sie przeczytac, ale mimo wsztko ciekawy jestem odpowiedzi:)
Kolega KIVI na liscie pl.rec.nurkowanie napisal:
"Na razie obejrzałem pierwsza stronę i w ramach wspólnej dyskusji mam takie
pytanie:
DIR zaleca butle bez kaloszy, podstawowym argumentem przemawiającym za tym
rozwiązaniem jest fakt, ze brak kapci uniemozliwia stawianie butli. Butla ma
leżeć, bo stojąca może się wywrócić i doprowadzić do katastrofy.
I tu moje pytanie: Na pierwszym zdjęciu stoją sobie dwa piękne twinsety,
stoją sobie na podwyzszeniu (żeby w przypadku ewentualnej wywrotki
spotęgowac efekt). Jak to się ma do powyższego?"
Pozdrawim
Wojtek
TomS - 06-12-2005, 01:16
| poseidon napisał/a: | Na pierwszym zdjęciu stoją sobie dwa piękne twinsety,
stoją sobie na podwyzszeniu (żeby w przypadku ewentualnej wywrotki
spotęgowac efekt). Jak to się ma do powyższego? |
Odpowiedź pierwsza:
Właśnie dlatego stoją dwa. Zgodnie z zasadą dublowania sprzętu na wypadek awarii.
Odpowiedź druga:
Stoją na podwyższeniu aby na pewno upadły na zawory i automaty. Nurek DIR robi wszystko najlepiej jak się da.
Odpowiedź trzecia:
Zakaz stawiania dotyczy tylko butli stalowych ponieważ mają obłe denka i po prostu postawić ich się nie da w satysfakcjonująco krótkim czasie (tank drill). Butle aluminiowe są łatwostawialne stąd brak zakazu dotyczącego ich stawiania.
Odpowiedź czwarta:
Przecież to są ćwiczenia a DiW pisali wielokrotnie o nurkach kłopotogennych - to właśnie ich dzieło a DiW, jako odwróceni od problemu, nie zdołali na czas go wykryć, usunąć po czym skarcić pedagogicznie winowajcę; oto co obiektyw czyni z psychiką Gwiazd...
A może Wojtek fotografował i jest to zdjęcie kompromitujące tylko jego najbliższą konkurencję...
TomM - 06-12-2005, 12:35
TomS - naprawdę dobre. Zwłaszcza T-Drill - dostępny tylko dla prawdziwych gladiatorów
Sandii - 06-12-2005, 12:52
| poseidon napisał/a: | DIR zaleca butle bez kaloszy, podstawowym argumentem przemawiającym za tym
rozwiązaniem jest fakt, ze brak kapci uniemozliwia stawianie butli. Butla ma
leżeć, bo stojąca może się wywrócić i doprowadzić do katastrofy. |
jedno z wielu tłumaczeń, bardziej mi się podoba to: nie ma kapci po to by nurek mógł sie wykazać pomysłowością przy montowaniu i zakładaniu zestawu
Sandii
Dorota i Wojtek - 06-12-2005, 18:22
W zasadzie wszystko już zostało napisane
Poseidon - nie masz się co martwić - tak jak pisaliśmy wielokrotnie, chętnie odpowiemy na każde pytanie (w razie wyjątkowo hm... "wyszukanych", powiemy, że nie odpowiemy... )
...a wracając do tematu:
tak się jakoś dziwnie złożyło, że parę lat temu podzielono, a raczej oddzielono DIR od GUE... Pojawili się różnej maści "znawcy", kreujący nową kontrowersyjną (jak się można było spodziewać) dyscyplinę pt. DIR.
Naszym zdaniem to spory błąd, ale co tam...
Efekt jest taki, że mamy masę "dirowców" i prawie wcale "guowców", a naprawdę szkoda (to, że większość "dirowców" jest z gatunku kipiłem płytę, więc jestem dirowcem - to oddzielny temat)
Poseidonie, w najbliższym czasie postaramy się popełnić trochę artykułów w powyższym temacie - tak po prostu dla tych, którzy mimo wszystko wolą widzieć .
Stopa w butli? Ano główym powodem dla którego bym ją wywalił jest niewidoczna korozja, która pod nią postępuje. Stawianie twina? hehe... niezłe jeżeli jest pod kontrolą - czemu nie - na przedmiotowm zdjęciu poprosiłem Raymonda żeby podszedł trochę bliżej Doro, a ten łamiąc wszystkie najświętsze reguły dał się złapać? Z pewnością nie - DIR uczy myślenia, a nie klepania formułek typu "nurek dir nigdy nie robi "t-drill'a" (Tom - dzięki - Twój występ był mistrzowski i w zasadzie nie chciałem niczego więcej dodawać żeby go nie zepsuć...).
Swoją drogą Sandi wspomniał o dosyć istotnej sprawie: montaż twina z kaloszami to niezłe dośwaidczenie
Mamy nadzieję, że przynajmniej niektórzy wyciągają co nieco z naszych tekstów i nie traktują ich wybiórczo. Nie koniecznie chodzi tu o jakąś wielką naukę, ale próbę wyrobienia obiektywnego poglądu na taką, czy inną sprawę. Jeżeli będziemy się upierać przy swoich wybiórczych teoriach, to raczej trudno będzie nam dowiedzieć się czegoś nowego, nie mówiąc o zaakceptowaniu tego...
Aby odpowiedzieć na możliwe pytania: powyższe nie znaczy wcale, że wiemy lepiej, ale, że staramy się pokazać to co wiemy w sposób możliwie obiektywny - to, że nie zawsze nam wychodzi tak jak chcemy - cóż jesteśmy tylko ludźmi...
Na koniec "wyjaśnienie":
jeżeli ktoś śledzi nasze wypowiedzi, to nietrudno będzie mu się zorientować, że nie bierzemy udziału w różnorakich "ostrych jazdach" .
Wybaczcie, ale nie będziemy się wypowiadać również w naszych tematach, jeżeli przyjmą one taką formę.
To, że nie piszemy np. na prn. spowodowane jest prostą sprawą: lubimy się dzielić naszą wiedzą, doświadczeniami czy umiejętnościami - poświęcamy na to spory kawałek naszego czasu, starając się robić to najlepiej jak potrafimy - jeżeli w wyniku tego słyszymy o komercji czy braku hasła "market" - to dochodzimy do prostego wniosku: szkoda czasu...
Mamy nadzieję, że nikogo powyższą wypowiedzią nie uraziliśmy - jeżeli tak, bardzo przepraszamy. i
Warto pamiętać, że zawsze można wybrać magiczny przycisk "ignoruj"
TomS - 06-12-2005, 20:15
DiW, mam szczerą nadzieję, iż nie odebraliście jakiegokolwiek fragmentu mojego żarciku jako afront... no bo nie wiem...
Przy okazji mam do Was pytanko: ostatnio znalazłem precyzyjny zestaw sekwencji v-drill na jakiejś stronie gue-dir-like. Czy możecie potwierdzić słuszność wobec Waszych ostatnich doświadczeń a jeśli nie to skorygować?
VALVE DRILL
1. POKAŻ PARTNEROWI ZAMIAR WYKONANIA ĆWICZENIA I POTWIERDŹCIE WSPÓLNIE OK
2. SPRAWDŹ ZAPASOWY 2ST (PRZYCISKIEM DODAWCZYM)
3. ZAKRĘĆ PRAWĄ RĘKĄ PRAWY ZAWÓR
4. ODDYCHAJ DO KOŃCA Z PODSTAWOWEGO 2ST; NASŁUCH.UJ CZY NADAL LECĄ BĄBELKI
5. ZAMIEŃ PODSTAWOWY NA ZAPASOWY 2ST; PODSTAWOWY ODWIEŚ NA PRAWY D-RING
6. ODKRĘĆ PRAWY ZAWÓR I SPRAWDŹ PODSTAWOWY 2ST (PRZYCISKIEM DODAWCZYM)
7. ZAKRĘĆ IZOLATOR PO CZYM NATYCHMIAST GO ODKRĘĆ
8. ODEPNIJ PODSTAWOWY 2ST OD D-RINGU
9. ZAKRĘĆ LEWY ZAWÓR LEWĄ RĘKĄ
10. ODDYCHAJ DO KOŃCA Z ZAPASOWEGO 2ST; NASŁUCH.UJ CZY NADAL LECĄ BĄBELKI
11. ZAMIEŃ ZAPASOWY NA PODSTAWOWY 2ST
12. ODKRĘĆ LEWY ZAWÓR
13. SPRAWDŹ ZAPASOWY 2ST (PRZYCISKIEM DODAWCZYM)
14. ODEPNIJ MANOMETR I SPRAWDŹ CIŚNIENIE W ZESTAWIE
15. SPRAWDŹ WSZYSTKIE BUTLE BOCZNE - ODKRĘĆ ZAWORY I NATYCHMIAST ZAMKNIJ ABY NIE UŻYĆ ICH OMYŁKOWO;
UTRZYMUJ CIŚNIENIE W UKŁADZIE ABY ZABEZPIECZYĆ AUTOMATY PRZED DOSTĘPEM WODY
16. SPRAWDŹ BUTLE ARGONOWE I INFLACYJNE CZY ZAWORY SĄ CAŁKOWICIE ODKRĘCONE I MOŻNA JE ŁATWO ZAKRĘCIĆ
17. POKAŻ PARTNEROWI OK JAKO ZNAK ZAKOŃCZENIA ĆWICZENIA
Dorota i Wojtek - 06-12-2005, 22:44
Hej!
Niczego nie odebraliśmy w niewłaściwy sposób - wszystko gra (trza się nieźle napracować żeby nas wkurzyć )
ok - "V" wg zakonu (sorry Tom, że nie skomentujemy "Twojego" bezpieczniej będzie napisać w całości) :
1.Sygnał "patrz się na mnie - robię "welwa" (partner powinien wyraźnie skrócić dystans na wypadek draki - ewentualny trzeci w zespole robi za kolesia od nawigacji, ostrzega przed atakami rekinów itp. )
2.Sprawdzam drugi (naciskam by-pass)
3.Zamykam prawy zawór - równocześnie sygnał światłem "mam kupę na zaworze"
4.Zjadam całe dostępne powietrze
5.Przechodzę na drugi i zawieszam pierwszy
6.Otwieram prawy zawór
7.Zamykam, a następnie otwieram separator - równocześnie sygnał światłem "mam kupę..."
8.Wypinam pierwszy i sprawdzam go (by-pass)
9.Zamykam lewy zawór - równocześnie sygnał światłem "mam... "
10.Zjadam powietrze do końca.
11.Przechodzę na pierwszy
12.Odkręcam lewy zawór i sprawdzam drugi (by-pass)
13.Robię zmodyfikowanego "V-drilla" (kontrolne sprawdzenie pozycji zaworów zaczynając od prawego)
W czasie ćwiczenia wymagany jest stały wzrokowy kontakt z zespołem i poprawny trym.
Przed "V" warto zrobić zmodyfikowanego "V" - naciśniecie na by-pass drugiego może spowodować, że niewłaściwie interpretując ilość wylatującego gazu, pozbawimy się go całkowicie zakręcając prawy zawór (lewy może być zamknięty - przypadek z naszego kursu
-"pierwszy" - automat na długim wężu
-"drugi" - automat na krótkim wężu
-"mam kupę na zaworze" - hm... no, że coś leci mi z zaworu
W ramach publicznej odp. na priv'a
DIR nie jest niezmienny - każda nowa możliwość wykonania "czegoś" jest skrupulatnie analizowana, sprawdzana w praktyce i jeżeli okaże się lepszą od dotychczasowej - staje się tą "właściwą" - ilość tych zmian bywa różna - za każdym razem Bogowie proszą, aby je przekazywać innym dżedajom .
Mając na uwadze powyższe nie jest najlepszym pomysłem powoływanie się na artykuł "o DIR"z gazety nurkowej wydanej 2 lata temu...
waldo - 07-12-2005, 00:09
| Dorota i Wojtek napisał/a: | -byliśmy za słabo przygotowani do całości, trzeba więcej pracować kondycyjnie - testy pływackie pokazały to najlepiej, kiedy JJ dawał kilkadziesiąt metrów przewagi wszystkim, po czym doganiał grupę, dopingował, wyprzedzał o kilkadziesiąt metrów, zawracał znowu dopingował i tak przez całe 600 metrów (na dodatek, na mecie był dużo wcześniej niż najszybsi z peletonu... ) |
Rozumiem, że piszesz o pływaniu w pław (bez żadnego sprzętu) ?
Jaki czas uzyskiwaliście na 600 m ?
Jeżeli jesteśmy przy kondycji, to może napiszecie coś więcej, tym bardziej, że kondycja jest bolączką znacznej większości nurków.
A jak wyglądały podczas Waszego kursu inne "zabawy" kondycyjne ?
TomS - 07-12-2005, 00:29
Czyli różnice niewielkie, dochodzi sygnalizowanie kupy, naciskanie po odkręceniach i odpięciu, mod.v.drill na koniec;
brak kontroli dodatkowych butli to uproszczenie jak rozumiem;
ale brak kontroli ciśnienia na koniec? przeoczenie?
a brak procesów podsłuchowych? funkcja domyślna?
A jak poprawnie sygnalizować ową kupę?
[ Dodano: 2005-12-07, 00:34 ]
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | mamy masę "dirowców" i prawie wcale "guowców" |
mogli byście ramowo nakreślić różnice pomiędzy nimi? Z punktu widzenia GUE oczywiście no i pomijając dir patologiczny.
Chyba, że wystarczy poczekać na:
| Dorota i Wojtek napisał/a: | | w najbliższym czasie postaramy się popełnić trochę artykułów w powyższym temacie | to poczekam sobie na pełną wersję
Dorota i Wojtek - 07-12-2005, 06:27
Hej!
Waldo:
czas na prawie 600m (jakieś 585m ) w słodkiej wodzie (istotne - bo nasz traning odbywał się w słonej i jak wleźliśmy do słodkiej rzeki, to od razu na dno ) to trochę poniżej 11min.
Drugi "super wyczyn", to 25 metrów pod wodą na bezdechu bez sprzętu - tu - to luzik: nic na na powierzchnię nie wywalało - można było pływać w te i z powrotem kilka razy .
Nie ma innych oficjalnych wymogów zaliczeniowych, ale na porannym i wieczornym bieganiu spotykali się prawie wszyscy (w zależności od wybranej trasy ) - mimo, że nikt nie powiedział słowa w stylu "rano będziemy się ganiać"...
Tom:
ze spraw ważnych - nie wpisałem OK - na końcu "V", którym to znakiem kończymy każdego drill'a. - sorry
Dodatkowe flachy nie biorą udziału w "V" - masz je na lewo od nosa, więc "V" mający pomóc w zlokalizowaniu i ew. usunięciu wycieku jest tu dużo szybciej do pooglądania.
Generalnie V-drill to gmeranie przy zaworach podstawowego zestawu trzymanego zazwyczaj na plecach (twin, singel).
Jeżeli nie umiem zlokalizować wycieku - zawsze mam zespół, który mi w tym pomaga - w takiej sytuacji sygnał: "kupa" + "gdzie są bąble"
Nie wiemy jak wygląda procedura w wypadku dodatkowych butli ciągniętych na tzw. "smyczy".
Procesy nasłuchowe (trudne do zweryfikowania - choć oczywiście możliwe przy symulacjach wycieku) pozostawiliśmy jako domyślne. Kontrola ciśnienia nie występuje ani w "V" ani w "S".
Sygnalizacja "kupy" : światło w kierunku partnera i dynamiczne ruchy "prawo-lewo"
Zmodyfikowany "V" przed głównym nie jest wymogiem, natomiast po nim jest wskazany
"Niestety" czas do pracy, więc o tym czy disatowiec może być dirowcem napiszemy później...
lobster - 09-12-2005, 23:34
| Dorota i Wojtek napisał/a: |
Nie wiemy jak wygląda procedura w wypadku dodatkowych butli ciągniętych na tzw. "smyczy".
|
Butle na smyczy sa zamkniete. Wlasnie dlatego, ze by nie bylo nic slychac gdyby lecialo.
amanecer - 19-12-2005, 17:14
Nie do konca w temacie nurkowania ale na pewno w temacie wiesci z krainy huraganów- niezwykle rzadkie (gatunek zagrozony) ptaszydla zawitaly na centralna Floryde.
Bociany, które nie mam pojecia jak po naszemu sie zazywaja, ale w langlydzu znane jako whooping cranes. Ptaki migrujace z Kanady, glównie do Texasu. Jeden z programów (Operation Migration) ochrony whoopersów ma na celu "nauczenie" ptaków jaka maja obrac "droge" swoich migracji. Jak? Ano tak:
Bociany traktuja obiekt latajacy jako swojego przewodnika i podazaja za nim az do miejsca przeznaczenia. Tym sposobem zapamietuja I ucza sie trasy na przyszly rok.
Pewnie dlatego wciaz o Ikarach glosza...
Marcin_alien - 19-12-2005, 17:29
| amanecer napisał/a: | | Bociany traktuja obiekt latajacy jako swojego przewodnika |
hmmm, pewne podobienstwo nawet dostrzegam ... pomijajac wielkosc
piotrm - 20-12-2005, 08:19
| amanecer napisał/a: | | Bociany, które nie mam pojecia jak po naszemu sie zazywaja |
Żuraw krzykliwy (Grus americana), gatunek zagrozony wymarciem.
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBuraw_krzykliwy dla ciekawych.
A metoda lotni-przewodnika nie jest nowa, powstal nawet film fabularny o tym (tylko tam "graly" gesi).
Pozdrawiam
amanecer - 20-12-2005, 15:34
Piotr dzieki za info. Faktycznie byl i film- Sztuka Latania (Fly Away Home).
nuras5 - 20-12-2005, 16:24
| piotrm napisał/a: | | powstal nawet film fabularny o tym |
Bodajże "Makrokosmos" - fantastyczne zdjęcia[ zresztą tak jak i w Mikrokosmosie]
Dorota i Wojtek - 20-12-2005, 17:26
ooo...
Fajnie, że tak się przyrodniczo zrobiło .
Musicie wiedzieć, że Aga (Amanecer) i jej kowboj Jonas spędzają prawie cały wolny czas na podglądaniu różnego rodzaju kur i gęsi - a naprawdę mają gdzie. Okolice Crystal River to wymarzone miejsce na podglądactwo tych co skaczą i fruwają, pływają, gryzą czy co tam...
Jonas to nawet razu pewnego chciał nam stosowny sprawdzian wiedzy zrobić (żeby sprawdzić czy jako dżedaje młodzi na tych wszystkich kaczkach się znamy), ale na szczęście zabrakło niektórych materiałów programowych...
trochę kapowania:
Jonas jest nauczycielem w super położonej High School - mamy trochę zdjęć gdzieś. Uczniowie tam mają raj na wodzie (dosłownie) robią se różne melodramatyczne odczyty w kajakach, się wczuwają w romantyczny nastrój i inne takie... nic tylko pozazdrościć - Jonasowi zresztą też - na widok tego kolesia większość jego nastoletnich uczennic traci przytomność popiskując i wzdychając z cicha .
Co ciekawe Jonas jest Amerykaninem mówiącym bardzo hm... precyzyjnie po polsku - ciekawe, może się skusi i coś napisze?
Jeszcze raz dzięki za fajne zdjęcia, a PiotrowiM za wyjaśnienie "sprawy"
|
|