Strona Główna FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy    KalendarzKalendarz
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Sprawozdanie z safari nurkowego w Egipcie 6-14.11.04.
Autor Wiadomość
Victoria 



Stopień: DM, Adv. Nitrox
Kraj:
Poland

Wiek: 50
Dołączyła: 04 Cze 2003
Posty: 922
Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-11-2004, 12:01   Sprawozdanie z safari nurkowego w Egipcie 6-14.11.04.

W safari nurkowym na poludnie Egiptu w dniach 6-14.11.04. wzielo udzial 22 uczestnikow, w tym 18 Polakow i 4 Litwinow*

* tego nie jestesmy do konca pewni, gdyz mimo posiadania paszportow litewskich osoby te swietnie sie porozumiewaly po polsku, a na pytania "Where are you from?" odpowiadaly "We are from Poland".

Opieke nad nami sprawowali Dorota i Wojtek oraz Mr Max - kontrowersyjny Dive Master egipski.

Nasza lodz nazywala sie Shalkamy Explorer, ale przylgnela do niej nazwa Titanic. Nie spotkalismy na calym Morzu Czerwonym wiekszej lodzi. Sun deck byl tak olbrzymi, ze umozlil duzym grupom cwiczenia na sucho. Byla tez mozliwosc prowadzenia tematycznych dyskusji oraz kursow w wielu podgrupach.

Juz na lotnisku w Warszawie otrzymalismy info, ze pogoda jest wspaniala i taka sie utrzymala przez caly czas.

Po przylocie pobralismy brakujacy sprzet oraz przejechalismy do Qusir. Tam zaokretowalismy sie na naszego Titanica. Wieczorem poznalismy sie (nie wszystkie osoby sie znaly) i ustalilismy plan na caly tydzien.

Pierwszego dnia nurkowego odbylismy nurkowanie sprawdzajace. Dla niektorych z nas bylo to pierwsze nurkowanie w cieplej wodzie :) Dobralismy odpowiednia ilosc balastu oraz sprawdzilismy nasze konfiguracje sprzetowe. Ekipa fotografow/filmowcow sprawdzala filtry, balans bieli itd. Nie spodziewalismy sie po tym nurkowaniu niczego specjalnego, ale jeden z nurkow juz na tym nurkowaniu wytropil rekina. Nurkiem tym byl Pawel, forumowy McZaq, nazwany Łowcą Rekinów :)

Drugiego dnia poplynelismy do Dolphin House, gdzie niektorzy szczesliwcy mieli szanse plywac z delfinami. Niektorzy zanim wskoczyli do wody to widzieli tylko bomble... Dobra kondycja oraz pobyt na wlasciwym zodiaku zapewnial niezapomniane przezycia.

Trzeciego dnia odbyl sie dlugo zapowiadany przez naszego egipskiego przewodnika 'multilevel orgasm dive', czyli "nurkowanie z orgazmem wielokrotym". Wojtek przez caly wyjazd uczyl sie nazwy tego nurkowania po litewsku i odpytany na lotniku wyrecytowal, ze byl to "doukartinis orgazmus". Rafa okazala se rzeczywiscie bardzo piekna. Takiej roznorodnosci korali, labiryntow i uroczyc zakamarkow jeszcze nie widzialam.

Tego dnia byly urodziny MarcinaB, ktorego czekalo kilka niespodzianek. W czasie dziennego nurkowania dostal pod woda tabliczke z zyczeniami i podpisami od calej grupy. Gdy zapadla ciemnosc zostal poinformowany, ze cos w wodzie na niego czeka. Mialam przyjemnosc towarzyszyc mu podczas poszukiwan i musze przyznac, ze usmiech nie schodzil mu z ust. Wiedzialam tyle, co on - gdzies jest ukryty prezent. Marcin odnalazl linke zaczepiona do opustowki na dziobie i rozpoczal plyniecie w wyznaczonym kierunku. Linka prowadzila dookola raf, wielokrotnie zmienialismy kierunek plyniecia. Oprocz zabawy w poszukiwania ekipa zakladajaca poreczowki zadbala o wrazenia estetyczne - mijalismy po drodze slupy koralowe. Po kilkunastu minutach plyniecia Marcin znalazl ukryta paczke w malej jaskince. Gdy chcial siegnac reka zauwazyl skrzydlice, ktora nie chciala go do prezentu dopuscic :) Trzeba bylo to zrobic "na sposob". Swiecilam w bok, aby skrzydlica poplynela do swiatla, a Marcin w tym czasie wyciagnal paczuszke. Droga powrotna okazala sie jeszcze trudniejsza - Marcin musial zwijac poreczowke, uwazajac na skrzydlice. Co jakis czas trzeba bylo odganiac skrzydlice swiecac dla zmylki w inna strone. Pod koniec towarzyszyly nam 4 dorodne skrzydlice - tym razem nie bylismy z tego powodu zachwyceni...

... przerwa na sen po locie... c.d.n.
 
 
 
Olas 


Stopień: CMAS***
Kraj:
Poland

Wiek: 54
Dołączył: 18 Maj 2003
Posty: 95
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 14-11-2004, 12:06   

...ale co było w paczce ???
 
 
 
yogi
[Usunięty]

Wysłany: 14-11-2004, 12:09   

to się nazywa stopniowaniem emocji itak trzymać
super czekamy na dalszą częsc
pozdrowienia
 
 
Victoria 



Stopień: DM, Adv. Nitrox
Kraj:
Poland

Wiek: 50
Dołączyła: 04 Cze 2003
Posty: 922
Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-11-2004, 19:01   

c.d.

... co bylo w paczce Marcina moze powiedziec tylko Marcin :) mysle, ze mialo to cos wspolnego z jego dumna mina oraz wypieta klata przy prezentowaniu obrazow okolonurkowych :)

Wieczorem czekala nas i MarcinaB jeszcze jedna niespodzianka - zaloga przygotowala dla niego przepyszny tort :)

Mysle, ze zorganizowanie sobie urodzin podczas safari to bardzo sprytny pomysl :)

Dzien czwarty to moje ulubione nurkowanie przy scianie. Uwielbiam nurkowania, gdy nie ma pode mna dna. Uwielbiam opadac dlugo w dol, az do zadanej glebokosci.
Zaplanowalam wraz z partnerem nurkowanie glebokie - na glebokosc do 40m. Na taka glebokosc moga nurkowac osoby majace odpowiednie przygotowanie z zachowaniem odpowiednich procedur. Zaplanowalismy szczegolowo plan nurkowania z maksymalnym czasem pobytu na tej glebokosci oraz z procedurami wyjscia w tym z deep stopami. Tego dnia mielismy wykonac jeszcze maksymalnie jeszcze jedno nurkowanie.

Mysle, ze nurkowanie tego dnia bylo duza lekcja pokory dla nas. Mam nadzieje, ze bedzie takze dla czytelnikow forum, dlatego zdecydowalam sie na opis tego zdarzenia.

Przed tym nurkowaniu jedna z osob powiedziala: "W Morzu Czerwonym przy nurkowaniu na 40 metrow narkoza nie wystepuje. Te glebokosc mozna porownac do nurkowania w Polsce na 15 metrach".

To nurkowanie pokazalo, jak zludne moze byc poczucie bezpieczenstwa w Morzu Czerwonym. Pokazuje tez jak wazne sa cwiczenia z zakresu plywalnosci.

Wolno opadalam z partnerem. Caly czas bylismy w bliskiej odleglosci, mielismy kontakt wzrokowy. Partner opadal nieco szybciej, pokazywalam, aby zwolnil. Caly czas sprawdzalismy, czy wszystko jest w porzadku. Na 35 metrze partner pokazal, ze jest OK. Na 38 metrze pokazalam, ze utrzymujemy glebokosc i nie opadamy glebiej. Niestety partner nie odpowiedzial i dalej opadal. Zrzucilam powietrze z jacketu i polecialam za nim. Niestety opadal szybciej niz ja, dlatego musialam jeszcze z pletwy przyspieszyc. Gdy zlapalam partnera na 47m i spojrzal na komputer to zaczal gwaltownie pompowac jacket. Poniewaz mial duuuze skrzydlo, to ruszylismy bardzo szybko do gory. Zlapalam za jego inflator i spuscilam z niego powietrze. Zatrzymalismy sie na 30 metrze. Potem wykonalismy deep stopy i przedluzona dekompresje. Tego dnia obserwowalismy sie i nie nurkowalismy ponownie.

To nurkowanie przypomnialo nam, ze w Morzu Czerwonym narkoza wystepuje. Przypomnialo takze, ze nurkowania do 40 metrow sa nurkowaniami glebokimi i nalezy zachowac ostroznosc. Druga nauczka jest zabieranie odpowiedniej ilosci balastu i doskonalenie plywalnosci.

Na safari prowadzone byly zajecia z prawidlowego wywazania sie. Sprawdzalismy jaka plywalnosc maja poszczegolne elementy naszego sprzetu oraz jaka jest optymalna ilosc zabieranego balastu.

Kazdy mogl "zwazyc" swoj sprzet. Np. do pianki przyczepilam pas balastowy i probowalam ja zatopic. Nastepnie zatapialam kolejne elementy sprzetu. Okazalo sie, ze takze rozne butle aluminiowe maja rozna plywalnosc.

W trakcie safari mozna bylo wziac udzial w kursie PPB - Peak Performance Buoyancy, ktory obejmuje cwiczenia w zakresie doskonalenia plywalnosci.

Poczatkowo spotkal sie ten kurs z poblazliwymi usmiechami i komentarzami "ja mam cwiczyc plywalnosc? przeciez umiem sie utrzymac na danej glebokosci", "nurkuje od 3 lat, czego niby moglbym sie jeszcze nauczyc?".

Okazalo sie, ze kurs byl bardzo interesujacy. Zawieral szereg cwiczen, ktore pomagaja poprawic plywalnosc i ograniczyc zuzycie powietrza.

Jednym z cwiczen bylo perfekcyjne wywazanie sie. Dla mnie bylo bardzo wazne znalezienie takiego miejsca ulozenia balastu, aby moj trym byl idealnie poziomy. W wyniku doswiadczen zminilam plyte stalowa na aluminiowa oraz znalazlam odpowiednie miejsce na butli, gdzie mocuje balast. Gdy biore kamere, ktora ma ujemna plywalnosc, to przesuwam pas mocujacy ok. 10 cm w dol.

Wiele osob sie "odchudzilo", dzieki czemu zabiera mniej balastu, niz wczesniej.

Bardzo trudne poczatkowo byly cwiczenia precyzyjnego wynurzania sie - z 6 do 0 metrow z przystankiem 1-minutowym na kazdym metrze. Okazuje sie, ze im dluzej cwiczymy, tym lepsze mamy efekty.

Kolejnym cwiczeniem byla nauka plywania do tylu. Bardzo chcialam sie tego nauczyc, gdyz po cwiczeniach na DIR Fundamentals z trudem cofalam sie o 2 metry. Na skutek cwiczen i przyjecia metody Wojtka, przeplyniecie kilkunastu metrow do tylu przestalo byc wiekszym problemem :) Mysle, ze moze sie tego nauczyc kazdy z nas :) Teraz pozostaly mi cwiczenia z bardziej precyzyjnych ruchow pletwami, aby niewielki ruch powodowal cofanie sie.

Acha - podczas tych cwiczen Wojtek popelnil najwieksze faux - pas. Podczas, gdy ja sie meczylam w plywaniu w najbardziej dirowych pletwach na swiecie, Wojtek zdjal pletwy i poplynal do tylu!! Dla niedowiarkow zostanie udostepniony material filmowy.

c.d.n...
 
 
 
yvette
[Usunięty]

Wysłany: 14-11-2004, 19:22   

Cytat:
Nasza lodz nazywala sie Shalkamy Explorer, ale przylgnela do niej nazwa Titanic.


dlatego ze taka fajna,czy dlatego ze trzeba bylo ja niespodziewanie

Cytat:
"nurkowanie z orgazmem wielokrotym".
zmieniac na srodku morza ;-) :mrgreen:
a macie to jakos udokumentowane ?? np. jakies fotki :idea: :?:



bardzo ciekawy wyjazd...tylko pozazdroscic :-D ;-) byle to c.d.n.. pojawilo sie jak najszybciej
pozdrawiam...
 
 
Victoria 



Stopień: DM, Adv. Nitrox
Kraj:
Poland

Wiek: 50
Dołączyła: 04 Cze 2003
Posty: 922
Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-11-2004, 19:29   

yvette napisał/a:
Cytat:
Nasza lodz nazywala sie Shalkamy Explorer, ale przylgnela do niej nazwa Titanic.

dlatego ze taka fajna,czy dlatego ze trzeba bylo ja niespodziewanie zmieniac na srodku morza ;-) :mrgreen:

Nasz Titanic byl poprostu przeogromny :) Mial kilka pokladow, kazda dwuosobowa kabina miala wlasna lazienke, do wyboru byly wielkie loza malzenskie oraz pojedyncze. Pojawialy sie dowcipy na temat gory lodowej, ale atmosfera nie pozwolila na jej powstanie :)

yvette napisał/a:
"nurkowanie z orgazmem wielokrotym". a macie to jakos udokumentowane ?? np. jakies fotki :idea: :?:

Film sie sklada :) Zdjecia napewno powstawiaja nasi fotografowie :)

yvette napisał/a:
bardzo ciekawy wyjazd...tylko pozazdroscic :-D ;-) byle to c.d.n.. pojawilo sie jak najszybciej

Pisze sie, pisze :) Jak tylko pozostali uczestnicy sie wyspia, tez pewnie cos od siebie dorzuca :) W planie sa nastepne wspolne wyjazdy, powstaly takze pomysly safari tematycznych :)
 
 
 
Przemek 



Stopień: DM+dry suit+nitrox
Kraj:
Poland

Wiek: 40
Dołączył: 13 Kwi 2004
Posty: 589
Skąd: warszawa
Wysłany: 14-11-2004, 19:59   

Vicki ale ci zazdroszcze :!: :22:
super wyjazd, mam nadzieje ze na wiosne tez pojade na safari, ale na razie ucze sie do kolosow :cry:
 
 
 
Victoria 



Stopień: DM, Adv. Nitrox
Kraj:
Poland

Wiek: 50
Dołączyła: 04 Cze 2003
Posty: 922
Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-11-2004, 20:08   

Przemek napisał/a:
Vicki ale ci zazdroszcze :!: :22:
super wyjazd, mam nadzieje ze na wiosne tez pojade na safari, ale na razie ucze sie do kolosow :cry:

Ucz sie, ucz :) wyjazdow duzo jeszcze przed nami :) Planujemy safari w okolicach kwietnia, gdy morze sie juz uspokoi i temperatura ociepli. Najblizsze 4 miesiaca zamierzamy przeznaczyc na treningi plywalnosci i roznych magicznych sztuczek :)

[ Dodano: Nie 14 Lis, 2004 21:11 ]
c.d.

Czwartego dnia nurkowego mielismy druga szanse na plywanie z delfinkami. Te wspaniale zwierzaki plywaly przy nas robiac salta i pokazujac sie z roznych stron. Nie wiem kto mial wieksza zabawe, czy my, czy delfinki :) Z tego plywania takze montowany jest material filmowy. Obawiam sie, ze zarzucimy Was ogromna iloscia zdjec i filmow :)

Piatego dnia wstalismy wczesniej i bardziej podekscytowani, niz zwykle. Przybylismy na miejsce o nazwie Elphistone Reef, ktore slynne jest z przepieknej rafy i z rekinow.
Podekscytowani wysluchalismy omowienia i wskoczylismy do wody. Plynelam w parze z Jarkiem, w poblizu Janusza - operatora drugiej kamery i z McZaq - Lowcy Rekinow. Przez 30 minut podziwialismy przepiekna rafe. Moja radosc byla tym wieksza, ze bylo to kolejne nurkowanie przy scianie. Nastepne kilkanascie minut krecilismy sie po wyplyceniu na koncu rafy. Niestety po rekinach nie bylo nawet sladu. W pewnym momencie zauwazylam brak Lowcy Rekinow. Stwierdzilam "acha..." i juz wiedzialam... po chwili go znalazlam - oczywiscie w parze z rekinem :) Niestety musielismy sie wynurzyc z powodu konczacego sie czynnika oddechowego.

Po rozebraniu sie ze sprzetu pozostalismy na snorkling w wodzie. Przez godzine plywalismy wsrod pieciu rekinow. Kilkakrotnie czulam uderzenie adrenaliny, gdy rekin plynal wprost na mnie i skrecil na 1-2 metry ode mnie. Zapewniam, ze sa to niezapomniane wrazenia :)

Drugie nurkowanie wykonalismy z drugiej strony rafy. Jest ona bardzo dluga, plynac czekalismy, kiedy pojawia sie znowu rekinki. Po 40 minutach nurkowania poplynelismy w blekit w strone lodzi, gdzie poprzednio spotkalismy rekiny. Wisielismy tak wyczekujaco w blekicie na paru metrach krecac helikopterki. Nagle pojawily sie :) Nasza radosc byla ogromna. Zastanawialam sie, czy to rekiny kraza wokol nas, czy my krazymy wokol rekinow :)

Niektore osoby przyznaly, ze wszesniejsze cwiczenia z plywalnosci zapewnily im komfort podczas wiszenia na glebokosci paru metrow, gdy wokol nas i pod nami byl tylko blekit wody. Brak punktu odniesienia powoduje, ze trudniej jest utrzymac plywalnosc. W przypadku niektorychc osob, takze tych, ktore nurkuja pare razy w roku, bylo widac, ze czuja sie prawie jak rekin w wodzie :) i ze cwiczenia przyniosly znakomity skutek.

Goraco zachecamy do cwiczen w zakresie idealnej plywalnosci. W momencie przygody z rekinami przyda sie jak znalazl :)

c.d.n....

[ Dodano: Pon 15 Lis, 2004 00:23 ]
c.d.

Ostatniego dnia nurkowego czesc z nas w dalszym ciagu cwiczyla plywalnosc i rozne metody plywania. Podczas tego nurkowania cwiczylismy co zrobic, gdy zetkniemy sie przypadkowo z rafa. Zdarza sie to np gdy robimy zdjecia i podplyniemy troszke za blisko lub gdy zagapimy sie na jakas rybke, a przed nami "wyrosnie" kawalek rafy.

Takie cwiczenia przydaja sie takze na warunki polskie, gdy aby nie wzbudzic mulu z dna powinnismy sie delikatnie podniesc lub we wrakach czy tez jaskiniach, gdzie delikatnosc jest szczegolnie wskazana.

Zabawa polegala na tym, aby wyladowac delikatnie na piasku i nie poruszajac pletwami podniesc sie oddechem. Nastepnie cwiczylismy to samo wiszac 5 cm nad dnem.
Ladowalismy na piasku w roznych pozycjach i nie uszkadzajac otoczenia wycofywalismy sie.

Podobno podczas tego nurkowania plywal wokol nas delfin. Niejaki Janusz nawet film pokazywal, ale on wogole ciagle pokazywal jakies filmy z National Geographic, wiec nie wierzylabym mu tak do konca :)

Ostatnie nurkowanie wiekszosc z nas przeznaczyla na nurkowanie bezcwiczeniowe, ale niektorzy uparcie wisieli i cwiczyli - uwaga, to zarazliwe :)

Na tym nurkowaniu spotkalismy zolwia. Byl to jedyny zolw spotkany podczas safari. Szybowal w blekicie, az opadl na rafe i pozwolil sie podziwiac z bliskiej odleglosci. Mysle, ze nasz Lowca Rekinow ma calkiem udane zdjatka. Moze i mnie przez chwilke nie drzala reka podczas filmowania :)

Podczas safari odbywal sie kurs nitroxowy - gratuluje nowym nitroxowcom dolaczenia do grona oddychajacych ulepszona mieszanka.

Kilka osob uczestniczylo w kursie PPB, pracujac nad plywalnoscia, technikami plywania i metodami obnizania zuzycia powietrza.

Mielismy takze niezwykle wyjatkowa i wyjatkowo przygotowana pare kursantow AOWD.

Niezwykle ciekawy okazal sie kurs specjalisty sprzetowego. Jego uczestnik mial mnostwo roboty przy podgladaniu "co serwisant robi z moim automatem?"

Oto wstepny opis nurkowan, prosze uczestnikow o opisywanie, jak z ich strony to wygladalo. Byc moze rafa, na ktorej ja sie skupilam na cwiczeniach plywalnosci, dostarczyla komus wyjatkowych atrakcji. Byc moze inne miejsc nurkowe okazalo sie bardziej multilevel...? :)

Wkrotce ploteczki, czyli np. kto turlal dropsa... :) mysle, ze Wojtek z przyjemnoscia pare podrzuci :)

c.d.n....
 
 
 
Dorota i Wojtek 



Stopień: Instruktorzy GUE
Kraj:
Poland

Dołączył: 11 Lut 2003
Posty: 1986
Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-11-2004, 12:04   

hm...

tak się ciągle zastanawiam jak to naprawdę było... ;-)

jako znany maruda skupiłem sie na błędach* - znalazłem jeden duży:
zdecydowalismy się przeprowadzić za dużo kursów w zbyt krótkim dla nas czasie

o ile kurs EAN w wersji podstawowej jest w głównej mierze fajnym spędzaniem czasu na prostych obliczeniach (PADI wykombinowało, że uatrakcyjni??? wszystko i dodało obliczenia z wykorzystaniem 5-ciu różnych tabel - więc trza było siedzieć i kombinować... ;-)

o tyle AOWD wymaga dużo większej koncentracji - to kurs pokazujący nam naszą "przyszłość nurkową" - jednym z największych błędów instruktora (naszym zdaniem oczywiście) jest tu zrobienie 5-ciu następujących po sobie nurkowań - całość w ciągu 2 dni...
...o mało nie udało nam się spaść do tego poziomu... (ale co tam - pocieszamy się, że niektórzy proponują Rescue w łikend z wliczonym EFR... :22: ;-) )

-"sprzętówka" tu się wkurzłem - ciągle brakowało mi czasu - efekt: sprawę narzędzi tnących i technik wycinania z sieci omawialiśmy w autobusie jadąc już do bazy... :angry:
... udało nam się za to przeprowadzić ciekawe doświadczenie: wiele osób sądzi, że automat oddechowy to magiczne urządzenie... Mariusz miał szansę udowodnić jak bardzo błędne jest to założenie: rozłożony "do ostatniej śrubki" Ist automatu postanowił poskładać bez jakiejkolwiek podpowiedzi korzystając jedynie ze schematu (robił to pierwszy raz w życiu, a automat został rozłożony tak, że Mariusz tego nie widział)...
...i złożył całkowicie bezbłędnie :cool:

- jak zwykle największe wyzwanie to Grzegorz WS - ten to już niczego nie potrafi zrobić normalnie... ;-) - tym razem postanowił mnie załatwić kursem "Night Diver"...
Broniąc sie dzielnie zaproponowałem mu wersję nieco szerszą, na którą przystał ochoczo: do ćwiczeń objętych standardami dołożyliśmy niemal cały program GUE Fundamentals, realizowany w nocy...

...i się porobiło... ale o tym to pewnie Grzegorz z chęcią napisze...


Jak na razie jawi się nam pierwszy, ale za to bardzo konkretny wniosek: chieliśmy dużo i dobrze, a zrobiliśmy co najwyżej spore zamieszanie... ;-) . Końcowa cześć tego wniosku brzmi: wszystko poprawimy na następnym safari... :cool: :cool:



:wave:


* chodzi oczywiscie o błedy DiW
 
 
Piotr - Malediwy 



Stopień: DM
Kraj:
Poland

Wiek: 50
Dołączył: 23 Mar 2004
Posty: 327
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 15-11-2004, 12:41   

Dorota i Wojtek napisał/a:

wszystko poprawimy na następnym safari... :cool: :cool:


A ja bardzo chciałbym się na tym safari znaleźć....
 
 
Tomasz-Szeryf 



Stopień: DM, Blender, LOK
Kraj:
Togo

Wiek: 48
Dołączył: 03 Paź 2004
Posty: 797
Skąd: Piła, P-ń,
Wysłany: 15-11-2004, 13:47   

Cytat:
Kolejnym cwiczeniem byla nauka plywania do tylu. Bardzo chcialam sie tego nauczyc, gdyz po cwiczeniach na DIR Fundamentals z trudem cofalam sie o 2 metry. Na skutek cwiczen i przyjecia metody Wojtka, przeplyniecie kilkunastu metrow do tylu przestalo byc wiekszym problemem Mysle, ze moze sie tego nauczyc kazdy z nas Teraz pozostaly mi cwiczenia z bardziej precyzyjnych ruchow pletwami, aby niewielki ruch powodowal cofanie sie

Gratulacje Victoria. Ja ze swoim partnerem narazie opanowaliśmy dirowska żabkę i powoli helikopter. Do tyłu to nam daleko bo za nic w świecie nie wychodzi !
Czy jest to może gdziec dokładnie opisna ?
Safari kultowe - chyba trza pomyśleć o wyjeździe !
 
 
 
Dorota i Wojtek 



Stopień: Instruktorzy GUE
Kraj:
Poland

Dołączył: 11 Lut 2003
Posty: 1986
Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-11-2004, 13:48   

...miało być tyle zdjęć...

...a tu nic... ;-)

no to z naszej strony potworów kilka:

oto Sabina i jej straszna ryba


a tu nasz nieustraszony łowca reknów Paweł


po jakimś czasie Paweł wybierał już tylko te rekiny, które mu sie szczególnie podobały... rano po pierwszym nurkowaniu zwykł mawiać " co nowego? - nic, znowu wszędzie rekiny..."

no i jeszcze jeden (w tle jakieś szeroko rozwarte oczy... )



Tak po prawdzie to bardzo rekini był jeden dzień, a w zasadzie 2 nurkowania. Ci co chcieli siedzieli pod łódką i pływali z rekinami, inni - alpiniści, jakieś ściany zdobywali, jeszcze jacyś, podglądali rekiny z powierzchni.
Drugiego nura w niemal stałym towarzystwie 4-6 rekinów robilismy z Edi, Sabiną, Rysiem i Mariuszem - naprawdę niezłe przeżycie... :asthanos:


:wave:
 
 
Mirka Żytkowska 

Stopień: OWD
Wiek: 50
Dołączyła: 02 Gru 2003
Posty: 98
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 15-11-2004, 14:34   

Witajcie!

Piotr - Malediwy napisał:

Cytat:
A ja bardzo chciałbym się na tym safari znaleźć....


I ja też, ja też... Czy ktoś może brał pod uwagę jako termin następnego safari II połowę maja przyszłego roku? Co na to DiW - ruszycie do tego czasu z własną bazą? :-D

Zdjęcia są wspaniałe - tylko pozazdrościć wrażeń... Czekam na relację GrzegorzaWS - opis jego kursu nurkowania wrakowego śledziłam z dużym zainteresowaniem.

Tomasz-Szeryf napisał:
Cytat:
Ja ze swoim partnerem narazie opanowaliśmy dirowska żabkę i powoli helikopter. Do tyłu to nam daleko bo za nic w świecie nie wychodzi !
Czy jest to może gdziec dokładnie opisna ?

Ktoś kiedyś na forum podawał linki do filmików na stronach GUE - tam jest przynajmniej pokazane, jak się pływa do tyłu i robi pod wodą te wszystkie cuda. Poszperaj trochę, na pewno znajdziesz (post był chyba zatytułowany "filmiki GUE" - ale nie jestem tego pewna :roll: ). Warto powalczyć - mnie też pływanie do tyłu na początku nie szło za żadne skarby świata; teraz już poruszam się bez problemu. A jaka satysfakcja, kiedy człowiek drgnie wreszcie i popłynie do tyłu!
Życzę powodzenia i udanych prób.

Czekam z niecierpliwością na relacje pozostałych uczestników safari.
Pozdrawiam serdecznie,
Mirka
 
 
kjar 



Stopień: MSD
Kraj:
Poland

Wiek: 64
Dołączył: 22 Lis 2003
Posty: 1366
Skąd: Szczecin
Wysłany: 15-11-2004, 17:00   

Mirka Żytkowska napisał/a:
...linki do filmików na stronach GUE - tam jest przynajmniej pokazane, jak się pływa do tyłu...Mirka

Taaak. Długie minuty wpatrywania się w pokazaną na filmie technikę, niezłomne postanowienie opanowania tej sztuki i godzinny trening na basenie. Sukces połowiczny. To znaczy, że podczas próby pływania do tyłu już nie posuwam się do przodu. :evil:
 
 
MikeN 


Stopień: OWD
Wiek: 50
Dołączył: 30 Sty 2004
Posty: 50
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: 15-11-2004, 19:02   

Też bym sobie popłynął na takie safari, ale tydzień w bazie Colona pod okiem Wojtka (pierwsze 2 dni), Aliena i reszty anglojęzycznej ekipy z bazy uświadomiły mi i żonie, że jeszcze nie czas, jeszcze nie pora. Jesteśmy za świezi, ale CAŁY CZAS ĆWICZYMY. :balloon:

pozdrawiam
 
 
 
Dorota i Wojtek 



Stopień: Instruktorzy GUE
Kraj:
Poland

Dołączył: 11 Lut 2003
Posty: 1986
Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-11-2004, 20:49   

Cześć Tomek!
MikeN napisał/a:
uświadomiły mi i żonie, że jeszcze nie czas, jeszcze nie pora


hm...
coś pokręciłeś, albo żona jeszcze tego nie czytała...

chciałeś oczywiście napisać " żona mi uświadomiła" ;-)


a my kilka podobno mało groźnych stworów przedstawiamy - niektóre z nich mają kłopoty z pływalnością, dno ryją, ale co tam... każdemu sie moze zdarzyć...








kiepskawa jakość zdjęć wynika m.in. z tego, że definusy czaiły się zawsze tam gdzie widoczność była taka sobie...

tak jak już wspomnieliśmy w innym poście - nie jesteśmy w stanie podać wszystkich autorów zdjeć - zazwyczaj po wynurzeniu wszyscy się nimi wymieniali...



:wave:
 
 
PORTOS 


Stopień: DM
Kraj:
Thailand

Wiek: 59
Dołączył: 16 Lip 2003
Posty: 37
Skąd: Warszawa
Wysłany: 17-11-2004, 08:55   

Kurcze ale zazdroszę Wam
Tyle pieknych rekinków wokół pływa pooglądać sobie mozna , az serducho sie raduję :serce: i ku tej głebi ciało ciagnie
Ja ostatni cały tydzień pływałem w Sharmie i ani jednego nie udało mi sie zobaczyć :(
Ale za to mogłem podziwiać zółwia

Pozdrawaim wszystkich
 
 
 
mczaq 


Wiek: 60
Dołączył: 14 Mar 2004
Posty: 15
Skąd: W-wa
Wysłany: 17-11-2004, 18:40   

witam,
to jest niniejszy "Titanic"
http://www.album.astral.p...s=1&album_pass=
 
 
 
Victoria 



Stopień: DM, Adv. Nitrox
Kraj:
Poland

Wiek: 50
Dołączyła: 04 Cze 2003
Posty: 922
Skąd: Warszawa
Wysłany: 17-11-2004, 20:26   

A oto zdjecia Titanica w srodku, autorstwa uczestniczki safari - Magdy Walter, ktora obiecuje, ze juz wkrotce dolaczy do naszego forum :)

Tutaj zwyklismy jadac:



Takze uroczyste kolacje...



Kucharz bardzo byl dumny ze swojego dziela...



A Wojtek z przyjemnoscia je niszczyl...



W tym salonie odbywaly sie odprawy. Tutaj takze ogladalismy zdjecia i filmy z nurkowan...



Wieczorkami odbywaly sie kolejne wyklady na jednym z tarasow...



O poranku mozna bylo zaczac nurkowanie na sucho na gornym sun decku...



Aby nastepnie dolaczyc do delfinkow...



c.d.n.... :)
 
 
 
mczaq 


Wiek: 60
Dołączył: 14 Mar 2004
Posty: 15
Skąd: W-wa
Wysłany: 17-11-2004, 20:48   

tego wojtek chyba jeszcze nie zdążył powiesić :-D
http://www.album.astral.p...prev=700&next=0
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Dodaj do: Wypowiedź dla Wykop  Wypowiedź dla Facebook  Wypowiedź dla Wyczaj.to  Wypowiedź dla Gwar  Wypowiedź dla Delicious  Wypowiedź dla Digg  Wypowiedź dla Furl  Wypowiedź dla Google  Wypowiedź dla Magnolia  Wypowiedź dla Reddit  Wypowiedź dla Simpy  Wypowiedź dla Slashdot  Wypowiedź dla Technorati  Wypowiedź dla YahooMyWeb
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi
umieszczanych przez użytkowników na Forum. Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24
godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.

Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych.
Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania.
Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.
Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko
FORUM-NURAS topic RSS feed