FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

MEDYCYNA NURKOWA - Choroba morska

Sławek G. - 09-04-2007, 21:40
Temat postu: Choroba morska
Nigdy wcześniej o to się nie podejrzewałem, a jednak - stojąc jedną nogą jeszcze na lądzie, a drugą na pokładzie łódki, już wiem, że czekają mnie wszystkie najbardziej uciążliwe objawy choroby morskiej. Ulga przychodzi gdy jestem już w wodzie, a właściwie po zanurzeniu, ale nie na długo. Wystarczy, że w trakcie nurkowania kilkakrotnie zmienię głębokość zaledwie o 1 lub 2 m a wszystko wraca z torsjami włącznie. Nie muszę przekonywać, że to średnia przyjemność (również dla pozostałych nurkujących). Jeśli już minie mnie w trakcie nurkowania, to mam prawie pewne przy wynurzaniu. Oczywiście tylko po rejsie łódką. Zaznaczam, że obżarstwo i przepicie jako przyczynę można odrzucić. Zaskoczyło mnie to, że na forum nie znalazłem postu w tym temacie, ufam jednak że ktoś pomoże mi z moją przypadłością. Być może farmakologia zna antidotum, o którym jeszcze nie wiem.
martin - 09-04-2007, 21:46

Daj przebadac uszy, dokladnie blednik
zabierek - 09-04-2007, 22:40

Dieta, dobrze dobrane sniadanie, na lodzi dobre miejsce i patrzenie w horyzont i pare jeszcze innych dupereli moze pomoc. Ale nie musi... niektorzy tak maja i juz :(
Sa natomiast takie typowe "bledy" ktore prowadza do zygania:
- sniadanie na mneij niz 1-2h przed wyplynieciem,
- sniadanie, ktore nie jest lekkostrawne i pozniej mdli (najlepiej chleb suchy, dlugo gryzc, popijac woda. To samo na lodzi)
- zbyt cieple ubranie
- przesiadywanei w sterowce lub w kajutach
- przesiadywanie w miejscu, gdzie smierdzi dieslem,
- przesiadywanie na rufie (rufa kreci sie najbardziej przy wiekszosci kierunkow fali)
- patrzenie w fale
- chodzienie w skafandrze, szczegolnie z zalozona manszeta
- chodzenie na dziob
- zbyt szybkie zakladanie sprzetu (szczegolnei przed oznaczeniem pozycji, wtedy przy manewrach trzeba isc na srodokrecie i patrzec w horyzont)

to tak w skrocie. Mozna tez przyklejac plasterki (skopolamine, u nas niedostepna ale mozna kupic w "swiecie"), na niektorych dzialaja, ale jak nie sa polaczone z "ogolnymi" zabezpieczeniami j.w. to i tak zyganie murowane.

Pozaym wazne: unikac malych stateczkow, takie 18m na batyk to minimum.

Andrzej Kosko - 09-04-2007, 23:02

zabierek napisał/a:
niektorzy tak maja i juz
fakt-marna to pociecha,ale wielki angielski admirał Horatio Nelson rzygal jak kot...
Chopin - 10-04-2007, 06:34

Nie wiem czy to cię pocieszy, ale to z czasem mija, poprostu organizm się przyzwyczaja, może popłyń na jakiś rejs po Bałtyku - jednemu wystarczy jeden solidny, czasem trzeba kilka. Niesktórym to wraca, a czasami nawet podczas sztormu nic już nie bierze.
lkulos - 10-04-2007, 09:52

hmmm problem Duzy zwłaszcza dla otaczajacych Cie wspol nurow.

moim sposobem na kolyszace statki to.... 1/2 szklanki metaxy :) aviomarin przytlumia metaxa nie.

WADA : NIE NURKOWAC

D@rek - 10-04-2007, 10:20

zabierek napisał/a:
sniadanie na mneij niz 1-2h przed wyplynieciem,
- sniadanie, ktore nie jest lekkostrawne i pozniej mdli (najlepiej chleb suchy, dlugo gryzc, popijac woda. To samo na lodzi)
- zbyt cieple ubranie
- przesiadywanei w sterowce lub w kajutach
- przesiadywanie w miejscu, gdzie smierdzi dieslem,
- przesiadywanie na rufie (rufa kreci sie najbardziej przy wiekszosci kierunkow fali)
- patrzenie w fale
- chodzienie w skafandrze, szczegolnie z zalozona manszeta
- chodzenie na dziob
- zbyt szybkie zakladanie sprzetu (szczegolnei przed oznaczeniem pozycji, wtedy przy manewrach trzeba isc na srodokrecie i patrzec w horyzont)


dodał bym jeszcze unikania wszelkiego rodzaju zapachów np.kuchni,dymu papierosowego itp
-nie czytaj książki
-skup wzrok na jakimś stałym punkcie ,widnokręgu, latarni,chmurce,
-wgm żyganie lub nieżyganie jest kwestją dnia i katowanie się rejsami rowerem wodnym na Borholm nic nie da a nadwyręży znacznie samopoczucie i budżet.
A jak już żygać to z wiatrem :(

Smok - 10-04-2007, 10:29

D@rek napisał/a:
A jak już żygać to z wiatrem :(

Kapitan (MW potem Handlowej bandery) radził suszone śliwki, tak samo przechodzą w obie strony.

pozdrawiam rc

zabierek - 10-04-2007, 12:12

to juz lepiej czekolade :) Tak samo w obie strony smakuje :)
martin - 10-04-2007, 12:28

zabierek napisał/a:
to juz lepiej czekolade

Albo banana, budyn, galaretke...

Voodoo - 10-04-2007, 14:18

zabierek napisał/a:
przesiadywanei w sterowce lub w kajutach
- przesiadywanie w miejscu, gdzie smierdzi dieslem,
- przesiadywanie na rufie (rufa kreci sie najbardziej przy wiekszosci kierunkow fali)

zabierek napisał/a:
chodzenie na dziob


to gdzie siedzieć na łodzi ?

bskb - 10-04-2007, 14:44

Cytat:
to juz lepiej czekolade Tak samo w obie strony smakuje


Ja znam kisielek: jak wraca to nie wybija zębów :22:

A co do przyzwyczajenia organizmu, to u niektórych działa. Ale najlepszy do tego jest rejs jachtem. Przy czym proces przyzwyczajania jest b. nieprzyjemny. I na niektórych nie działa. A i efekt przyzwyczajenia mija jak nie pływasz... Ogólnie z chorobą morską jes syf :/ i podziwiam cię, że w ogóle pływasz. Mam nadzieję, że twoi partnurzy umieją ci pomóc pod wodą w razie problemów.

trzymaj się

[ Dodano: 10-04-2007, 14:59 ]
Voodoo napisał/a:
to gdzie siedzieć na łodzi ?


To trochę zależy od kursu względem fali i typu samej fali.

Dziób lata najbardziej w górę i w dół (ma największą amplitudę), gdy statek idzie kursem na fale. Rufa nieprzyjemnie kołysze się, gdy statek idzie "baksztagiem" czyli jak fale przychodzą po skosie od rufy lub prosto od rufy - w ogóle z chorobą morską jest tak, że najgorzej uderza, gdy kołysanie nie jest regularne (jak statek idzie na fale i kołysanie jest takie "piłokształtne", to można się przyzwyczaić). Każdy, w dodatku ma jakąś częstość, której najbardziej nie lubi.

Ogólnie miejsce pomiędzy śródokręciem a rufą jest ok (chyba, że masz tam właśnie rurę wydechową)

burek_polny - 10-04-2007, 15:12

Polecam lekkie sniadanie + aviomarin na min 2 godz. przed wyjsciem z portu. Troche muli, ale to lepsze niz zyganie w automat. Mi pomaga.
Grzyb - 10-04-2007, 15:20

Voodoo napisał/a:
zabierek napisał/a:
przesiadywanei w sterowce lub w kajutach
- przesiadywanie w miejscu, gdzie smierdzi dieslem,
- przesiadywanie na rufie (rufa kreci sie najbardziej przy wiekszosci kierunkow fali)

zabierek napisał/a:
chodzenie na dziob


to gdzie siedzieć na łodzi ?


:20:
przede wszystkim, trzeba wybierac odpowiednie lodzie - np. czerwona strzala Andrzeja Sali na "srodokreciu" nie ma ani sterowki, ani kajut, a gdy plynie pod wiatr, to nie czuc spalin - czyli sie kwalifikuje :mrgreen:
a Hestia odpada :mrgreen:

Zibi72 - 10-04-2007, 15:26

Co tu mozna jeszcz dodac ...zabierek i Darek podali dokladne odpowiedzi z mojej strony (doswiadczenie zawodowe 11lat na morzu) to wiem ze jeszcze duzy wplyw na twoj organizm ma rodzaj fali czy jest ona ostra czy lagodna jej czestotliwosc .Środki medyczne moze Tobie pomoga ,ale jak juz czujesz ze nie dasz rady ,to musisz wtloczyc w siebie wode przeprosic kolegow i z jechac z wiatrem :22: moze wtedy poczujesz sie lepiej .Neptun musi odebrac swoje wiec mu to daj;).
kjar - 10-04-2007, 18:23
Temat postu: Re: Choroba morska
Sławek G. napisał/a:
... Wystarczy, że w trakcie nurkowania kilkakrotnie zmienię głębokość zaledwie o 1 lub 2 m a wszystko wraca z torsjami włącznie. Nie muszę przekonywać, że to średnia przyjemność (również dla pozostałych nurkujących). Jeśli już minie mnie w trakcie nurkowania, to mam prawie pewne przy wynurzaniu.
Z opisu wynika, że nie chodzi o sytuacje typowe. Choroba morska powinna szybko ustąpić po wejściu do wody i zanurzeniu się poniżej zasięgu pionowego ruchu fal. Z tego co piszesz wnoszę, iż męczy Cię pod wodą. Nie wydaje mi się by było to naturalne. Zacznij od szczegółowych badań ucha i błędnika.
Sławek G. - 14-04-2007, 22:02

Witam.
Wszystkim serdeczne dzięki za zainteresowanie, garść cennych spostrzeżeń i porad (nawet tych lekko podszytych humorkiem). Mam nadzieję, że pomogą mi one w znacznym stopniu ograniczyć, a może całkowicie wyeliminować mój problem. Łudzę się, że może trafiłem na słabsze dni, albo że najgorsze już za mną (swego rodzaju chrzest lub ofiara dla Neptua jak kto woli). Po majowym weekendzie wyjaśni się.
Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki.

Zibi72 - 15-04-2007, 14:36

Pamiętam jak popłyneliśmy na bornholm w ubieglym roku.Mieliśmy w nocy przepłynąć z Kołobrzegu na wyspę.Delikatnie nas wykołysało podczas, tego "delikatnego" sztormu choć dla lódki o długości 10 m to był już dosyć mocny sztorm, w nocy musielismy domocowywać szpej by nie zmyło nam go z pokładu :) .Pokład uciekał z pod stóp :20: , mozna wtedy ladnie potracic zęby :22: .Zresztą trzeba to przeżyć samemu jest o czym opowiadać . Dodam na koniec ,ze do konca naszej wyprawy juz bylo spokojnie a trwała 3 dni. Więc głowa do góry, kufle w dłoń i mozna też cos zaśpiewać np. to:)

Morskie opwieści.

Kiedy rum zaszumi w głowie,
Cały świat nabiera treści,
Wtedy chętnie słucha człowiek
Morskich opowieści.

Hej, ha! Kolejkę nalej!
Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.

Kto chce, ten niechaj słucha,
Kto nie chce, niech nie słucha,
Jak balsam są dla ucha
Morskie opowieści.

Łajba to jest morski statek,
Sztorm to wiatr, co dmucha z gestem,
Cierpi kraj na niedostatek
Morskich opowieści.

Pływał raz marynarz, który
Żywił się wyłącznie pieprzem,
Sypał pieprz do konfitury
I do zupy mlecznej.

Był na "Lwowie" młodszy majtek,
Czort, Rasputin, bestia taka,
Że sam kręcił kabestanem
I to bez handszpaka.

Jak pod Helem raz dmuchnęło,
Żagle zdarła moc nadludzka,
Patrzę - w koję mi przywiało
Nagą babkę z Pucka.

Niech drżą gitary struny,
Niech wiatr grzywacze pieści,
Gdy płyniemy pod banderą
Morskich opowieści.

Od Falklandu-śmy płynęli,
Doskonale brała ryba,
Mogłeś wędką wtedy złapać
Nawet wieloryba.

Rudy Joe, kiedy popił,
Robił bardzo głupie miny,
Albo skakał też do wody
I gonił rekiny.

I choć rekin twarda sztuka,
Ale Joe w wielkiej złości
Łapał gada od ogona
I mu łamał kości.

Może ktoś się będzie zżymał
Mówiąc, że to zdrożne wieści,
Ale to jest właśnie klimat
Morskich opowieści.

Kto chce, ten niechaj wierzy,
Kto nie chce, niech nie wierzy
Nam na tym nie zależy,
Więc wypijmy jeszcze.

Pij bracie, pij na zdrowie,
Jutro Ci się humor przyda,
Spirytus Ci nie zaszkodzi,
Sztorm idzie - wyrzygasz

bosze - 30-04-2007, 23:14

żucie korzenia imbiru pomaga, dużo leków przeciwko chorobie morskiej na nim właśnie bazuje.
Sail - 24-07-2007, 23:52
Temat postu: Choroba morska ( lokomocyjna )
Na chorobę morską najlepiej jest położyć sie na ziemi po dębem ! ( hi )
a tak naprwadę to brakuje płynu w błedniku ucha srodkowego . Wszysci ci którzy go mają za mało będą mieli kłopoty . Z moich doswiadczeń żeglarskich wynika że najgorszym rozwiązaniem jest zażycie Aviomarinu lub podobnego Lokomotwu , należy siedzieć w przewiewnym miejscu z dala od wszelakich zapachów , z widokiem na horyzont , skutkuje również skubanie suchego chleba. Praca na pokładzie , zwijanie lin , sterowanie również pomaga . W najgorszym przypadku asymilacja do choroby morskiej następuje po 40 godz. i puszczenie pawia za burtę przynosi ulgę . Oczywiście są sposoby farmakologiczne ale tę wiadomość mogę przekazać na PRV. są też ostatnio modne sposoby medycyny wschodniej - opaski na nadgarstek i przylepiec na nos .
Pozdrawiam
Mirek
Kapitan Jachtowy i motorowodny

TomM - 25-07-2007, 09:21
Temat postu: Re: Choroba morska ( lokomocyjna )
Sail napisał/a:
tak naprwadę to brakuje płynu w błedniku ucha srodkowego


Że co proszę? To coś jak brak piątej klepki? Nie pisz bredni, jeśli masz do przekazania jakąś rzetelna wiedzę, z przyjemnościa wszyscy przeczytamy. Jak nie pamiętasz szczegółów to sprawdź najpierw. A nie twórz opowieści "z magli"

TOMA52 - 25-07-2007, 10:26

Sail napisał/a:
brakuje płynu w błedniku ucha srodkowego


Tak, z moich żeglarskich doswiadczeń, to chyba chodzi Ci o 40% roztwór spirytusu? :mrgreen:

Sail - 27-07-2007, 22:14
Temat postu: Choroba morska
Alkohol pomaga niektórym w postaci pojedynczego piwa ale tylko tym niej chorującym - tych co muli .
Są takie leki które likwidują chorobe lokomacyjna na ok 6 miesięcy , trzeba tylko uzupełnic płyn w błędniku .

Mirek

FotoMiś - 27-07-2007, 23:28

Sail napisał/a:
trzeba tylko uzupełnic płyn w błędniku


Stary! Znowu rum zaszumiał w głowie? Przestań z tymi "morskimi opowieściami", bo się biedny Bochenek w grobie przewraca :???:

Może zdradź nam, tajemnicę jakiego płynu dolewasz do błednika? R3? Borygo? I, co najważniejsze, w jaki sposób? Wolalbym najpierw, przed następnym wyjazdem, poćwiczyć tą kosmiczną technologię na kocie. :asthanos:

Michał

Sail - 29-07-2007, 22:15
Temat postu: Choroba morska
Może niezbyt prezyzynie się wyrazam jeżeli chodzi o płyn w błędniku ale nie tak bardzo odpowiada to rzeczywistości - http://portalwiedzy.onet....wagi,haslo.html
Mirek

Syrenka_013 - 16-01-2008, 21:44

jestem zadziwiona, ze ani razu nie padlo to magiczne slowo DRAMENEX....
zadne Lokomotivy, Aviomariny itp. nic nie pomaga. tylko TO! do dostania w kazdej aptece i niemalze kazdym markecie w Egipcie.
mnie uleczylo calkowicie, a dobrze nie bylo, oj nie :!!:

FotoMiś - 16-01-2008, 22:32

Syrenka_013 napisał/a:
magiczne slowo DRAMENEX....
zadne ... Aviomariny itp. nic nie pomaga. tylko TO


Jaaasne.. No i oczywiście na 'zemstę faraona' musi być koniecznie egipski Antinal bo Nifuroksazyd za cholerę nie zadziała. A gdy główka boli to zapewne jedynym ratunkiem będzie Apap bowiem żadne guana typu Codipar czy Paracetamol nie pomogą. ;)

W końcu Goździkowa ma zawsze rację - nawet w telewizorze mówili.. :)

Michał

Sławek G. - 16-01-2008, 22:49

Syrenka_013 napisał/a:
jestem zadziwiona, ze ani razu nie padlo to magiczne slowo DRAMENEX....

Cześć
Wielkie dzięki. Wcześniej miałem info na temat "złotego" środka dostępnego właśnie w Egipcie, ale nikt nie potrafił mi podać żadnych konkretów. Jednak od czasu ukazania się mojego postu udało mi się opanować w dużym stopniu moją przypadłość. Mam za sobą trzy imprezy na łódkach w tym także w Egipcie i choć zapewne wilkiem morskim nie zostanę, to udaje mi się zmobilizować organizm do posłuszeństwa nawet przy niezłym bujaniu. Tym niemniej nigdy nie wiadomo kiedy można znaleźć się tarapatach dlatego jest to cenna informacja. Serdeczne dzięki za pomoc

Mania - 16-01-2008, 22:54

rzadko mam chorobe morska, ale jesli juz to po prostu pozwalam naturze wziac sobie co jej, wypijam cole i po problemie.

Mania

TURBISS - 17-01-2008, 08:04

Syrenka_013 napisał/a:
jestem zadziwiona, ze ani razu nie padlo to magiczne slowo DRAMENEX....
zadne Lokomotivy, Aviomariny itp. nic nie pomaga. tylko TO!

Sławek G. napisał/a:
Wielkie dzięki. Wcześniej miałem info na temat "złotego" środka dostępnego właśnie w Egipcie, ale nikt nie potrafił mi podać żadnych konkretów.


garść fatów na temat tego złotego środka

Dramenex -- substancja czynna to Dimenhydrinate--50mg/tab --producent: El Kahira

nasz rodzimy

Aviomarin- subsatancja czynna to Dimenhydrinate--50 mg/tab

:humor: :humor: :humor:

$$ - 17-01-2008, 08:10

TURBISS napisał/a:
substancja czynna to Dimenhydrinate--50mg/tab --producent: El Kahira
nasz rodzimy- subsatancja czynna to Dimenhydrinate--50 mg/tab
Jak doskonale wiesz czasem forma podania ma wpływ na przyswajalność, dlatego mogą występować różnice w odczuciach + efekt placebo (oni to stosują, to jest dobre, pomoże i mnie).

pozdrawiam rc

TURBISS - 17-01-2008, 09:21

$$ napisał/a:
ak doskonale wiesz czasem forma podania ma wpływ na przyswajalność, dlatego mogą występować różnice w odczuciach


z tego co wiem w obu przypadkach mamy do czynienie z tabletką --- więc forma podania jest taka sama !!

nie za bardzo wiem na jakie aspekty farmakokinetyki zwracasz uwagę wysuwając taka tezę???????? ale jestem ciekaw i z chęcią wysłucham Twojego zdania a jeśli posiadasz też jakieś badania dotyczące Dramenex to z chęcią przeczytam

pzdro

$$ - 17-01-2008, 11:04

TURBISS napisał/a:
nie za bardzo wiem na jakie aspekty farmakokinetyki zwracasz uwagę wysuwając taka tezę???????? ale jestem ciekaw
Obserwacja czysto subiektywna na podstawie 2 leków na bazie tej samej substancji czynnej, podawanych w tabletkach, lecz z różnymi wypełniaczami. Mam też inną informację ale to dowiesz się inną drogą.

pozdrawiam rc

BitPump - 17-01-2008, 11:35

$$ napisał/a:
Obserwacja czysto subiektywna na podstawie 2 leków na bazie tej samej substancji czynnej, podawanych w tabletkach, lecz z różnymi wypełniaczami.


Wtrącę się w dyskusję medyczną mimo, że z medycyną ma wspólnego tyle, że czasami choruję.
Otóż ja zawsze mam bardzo silną chorobę morską. Jest to dla mnie bardzo duży problem jako, że jestem kapitanem jachtowym i instruktorem żeglarstwa. Od wejścia na łódkę mam jakieś 2 godziny spokoju, a potem się zaczyna. Po 30 godzinach przechodzi i potem mogę żeglować bez problemu wiele dni.

Odnośnie nurkowania to pierwszego dnia na łodzi mam chorobę morską. Nawet, gdy falowanie jest minimalne. Drugiego dnia z reguły już problemu nie ma. Chociaż bywa, że drugiego jest też źle, a dopiero trzeciego wszystko OK.
W moim przypadku zanurzenie się poniżej poziom falowania trochę pomaga, ale i tak mam opracowaną technologię wymiotowania pod wodą. Niestety, tak ta choroba wygląda.

Próbowałem różnych środków medycznych. Jak do tej pory najlepiej mi się sprawdził LOCOMOTIVE do ssania. Ten do połknięcia w ogóle na mnie nie działał. Jakby to był zupełnie inny lek. Myślałem, że mając Locomotive już problem się rozwiązał... Niestety, w grudniu na nurkowaniach mimo Locomotive przez dwa dni miałem chorobę morską.

Nie widzę po sobie żadnych predyspozycji do choroby morskiej, zwłaszcza, że duuużo pływałem na żaglach i w żaden sposób się nie uodporniłem.
Z tego co czytałem, to trochę choroby jest w błędniku, a trochę w głowie (psychika). Odnośnie psychiki - to jak ktoś się spodziewa, że go weźmie... to go weźmie. Natomiast co do błędnika... to zauważyłem, że jak uczyłem się nurkować i za szybko się wynurzałem to miałem "kręcenie w głowie". Dwa razy po zbyt szybkim wynurzeniu jezioro było dla mnie przez 1 - 2 sekundy krzywe :)

Skutecznej metody na walkę z chorobą morską dla siebie nie znalazłem. Jak na razie LOCOMOTIVE do ssania był najlepszy, ale nie rozwiązał problemu. Pozostaje usiąść w cieniu drzewa - to działa zawsze.

~BitPump

TURBISS - 17-01-2008, 14:24

masy wypełniające tabletki i nie tylko ----są to zwykle substancje obojętne nie wychodzące w reakcje z substancjami czynnymi --- ale myślę że wśród nas na pewno jest farmaceuta który znacznie lepiej to wytłumaczy

BitPump napisał/a:
Nie widzę po sobie żadnych predyspozycji do choroby morskiej, zwłaszcza, że duuużo pływałem na żaglach i w żaden sposób się nie uodporniłem.


to o czym piszemy nie jest patologią lecz odpowiedzią naszego organizmu na zmianę którą spowodowaliśmy (brak stabilności podłoża ) i niestety nie ma skutecznego "sposobu uodpornienia się" który można by wszystkim zaproponować . na całe szczęście po pewnym czasie nasz organizm adaptuje się warunków otoczenia i przykre objawy łagodzą się lub zanikają

Leki jedynie łagodzą objawy ale niestety u niektórych osób mogą wydłużać okres adaptacji do nowych warunków

WolfEeel - 17-01-2008, 16:06

Obawiam sie ze przy takiej jezdzie to nic nie pomoze :((: TU

PS. To tak dla rozluznienia dyskusji

$$ - 17-01-2008, 16:22

TURBISS napisał/a:
masy wypełniające tabletki i nie tylko ----są to zwykle substancje obojętne nie wychodzące w reakcje z substancjami czynnymi
Tak sie składa że jeden z kolegów był szefem kontroli jakości, w firmie farmaceutycznej należącej do koncernu BAYER AG. Ich antybiotyk dawał mało powikłań, a ten z południowej polski więcej i miał podobną nazwę. Ta sama substancja czynna, wymogi tej samej farmakopei, a efekt kliniczny inny. Dlatego nie jestem przekonany że te dodatki są zawsze zupełnie obojętne.
Czasem pozorny drobiazg jest katalizatorem. Podawał przykład z chromatografem, żeby zanalizować preparat trzeba było długo płukać kolumnę, jeden ze składników długo przechodził.

pozdrawiam rc
ps jadąc na Antarktydę jeszcze pracując w PAN obiecał jajo pingwina, niestety celnicy zabrali, więc dostałem nóż La'Spirotechnique.

Mania - 17-01-2008, 17:40

$$ napisał/a:
Dlatego nie jestem przekonany że te dodatki są zawsze zupełnie obojętne


rozumiem, ze jestes farmaceuta co najmniej, albo wrecz lekarzem, by miec podstawy do takich stwierdzen?
$$ - czy ty potrafisz powiedziec - "nie znam sie na tym"?

Mania

TURBISS - 17-01-2008, 17:47

$$ napisał/a:
Dlatego nie jestem przekonany że te dodatki są zawsze zupełnie obojętne.


poruszasz prawdopodobnie tutaj inny temat -czystości substancji czynnej i substancji wypełniających i wpływu"tych zanieczyszczeń" --- ale myślę że te rozważania raczej mocno odbiegają od tematu----- dlatego chyba odpuśćmy sobie dalsze dywagacje

$$ - 17-01-2008, 18:20

Mania napisał/a:
$$ - czy ty potrafisz powiedziec - "nie znam sie na tym"?
W stanie wojennym ocenzurowano rozmowę tel. o HPLC, były 2 w Polsce jeden w ICHO-ICHF PAN drugi na ul Płockiej u innego kolegi, o tym jak działa kolumna wiem od dawna, jak działają pompy na gradiencie stężeń, co pomaga w rozdzieleniu pewnych substancji, też. To pomaga w zrozumieniu działania pochłaniacza CO2.
Natomiast jestem świadom że zdobędę skończony zasób wiedzy, który wobec bezmiaru wszechświata i zjawisk w nim występujących , jest miary zewnętrznej zero.

pozdrawiam rc

conan - 17-01-2008, 22:24

widze ze sporo osob ma ten sam problem

ja rowniez
u mnie problem pojawia sie tylko na lajbie ale co dziwne jesli jestem na jakiejs malej lodce to moze mna rzucac od burty do burty i nic
jak wskocze do wody to chocby byly duze fale to rowniez mam spokoj
ale jak juz jestem na wiekszej lajbie albo nawet promem plyne to mam wielki problem

najlepszy sposob w moim przypadku to pozycja horyzontalna przez caly czas plyniecia
przechodzi mi w sekunde jakby ktos zgasil swiatlo

Sail - 18-01-2008, 10:55
Temat postu: Choroba morska
Proponuję przyjrzeć się dyskusji : http://forum.divetrek.com...=choroba+morska .
Mirek

TURBISS - 18-01-2008, 13:51

cytat z innego forum :
Dobrym lekiem jest Cocculine - homeopatyczny oraz Cinnarizinum ( na receptę ) oczywiście po konsultacji z lekarzem ( tego ostatniego lekarze niestety nie znają i trzeba poprosić aby zajrzeli do specyfikacji ) leki należy zaaplikować min na 12 godzin przed wypłynięciem , zdrowy człowiek będzie miał chorobe morską min na 6 miesięcy z głowy.

te zacytowane stwierdzenia sa co najmniej dyskusyjne
Cocculine - homeopatyczny--- czyli roztwór wodny nie-wiadomo czego w bliżej lub dalej nie określonym stężeniu -- preparat nie znajduje sie na liście leków

Cinnarizinum--- bzdurą jest że lekarze nie znają i nie stosują ale jestem ciekaw skąd takie dawkowanie i na podstawie jakich badań takie stwierdzenia że :"zdrowy człowiek będzie miał chorobe morską min na 6 miesięcy z głowy"" -------------------well well

lek ten jest stosowany w leczeniu szeroko pojętych zawrotów głowy i innych chorób najczęściej o podłożu naczyniowym -- jest to lek nieco starszej generacji i niestety mogący wywoływać zaburzenia neurologiczne dlatego powinien być przyjmowany pod kontrolą lekarską
i jego działanie może osłabiać zawroty głowy czy nudności a nie" uodporniać" nas na chorobę morską

krzyl - 01-07-2008, 08:53

Stugeron.
DeDeK - 01-07-2008, 09:48

a tak kiedys widzialem program w ktorym testowano wlasnie dzialania roznych srodkow
na chorobe morska i najskuteczniejsyzm okazal sie ...............

imbir

nawet sa produkowane tabletki z niego

byl skuteczniejszy niz wsie leki typu lokotoko czy avio nie powodowal sennosci

cytat....

Ostatnio pojawił się bezpieczny i skuteczny lek ziołowy Avioplant, sporządzony na bazie sproszkowanego korzenia imbiru. Cierpiący na chorobę lokomocyjną powinni przyjąć 2 kapsułki leku przed podróżą, natomiast w przypadku wystąpienia nudności można dodatkowo połknąć 1-2 kapsułki co 4 godziny.


Kłącze imbiru stosowane w lecznictwie, otrzymywane jest z imbiru lekarskiego. Substancje czynne występujące w surowcu pobudzają wydzielanie śliny, soku żołądkowego i żółci. Mogą hamować takie objawy choroby lokomocyjnej jak wymioty, ból głowy czy uczucie nudności towarzyszące podróżom samochodem, samolotem czy statkiem. W niektórych krajach imbir stosowany jest w zapobieganiu wymiotom wywołanym chemioterapią lub lekami podawanymi celem przygotowania do zabiegu operacyjnego (premedykacją).
Działanie przeciwwymiotne imbiru testowano m.in. na kadetach marynarki wojennej podczas sztormu. Surowiec może być stosowany również u dzieci.

vt0101 - 07-09-2008, 23:38

DeDeK napisał/a:
Ostatnio pojawił się bezpieczny i skuteczny lek ziołowy Avioplant, sporządzony na bazie sproszkowanego korzenia imbiru


Polecam, imbir jest rewelacyjny, sprawdzony na rzeszy nurasów i ichnich dzieci. + herbatki miętowe i anyżowe.
Żadna choroba morska niestraszna, tylko wskazane zacząć kuracje ze 2 dni wczesniej

jcsjacekj - 08-09-2008, 09:26

vt0101 napisał/a:
Polecam, imbir jest rewelacyjny, sprawdzony na rzeszy nurasów i ichnich dzieci. + herbatki miętowe i anyżowe.
Żadna choroba morska niestraszna, tylko wskazane zacząć kuracje ze 2 dni wczesniej


Czy to tez ma zastosowania w aucie ?
(choroba lokomocyjna dziecka)

$$ - 09-09-2008, 15:38

jcsjacekj napisał/a:
choroba lokomocyjna dziecka
Mój synek nie miał problemów lokomocyjnych, jacht motorowy, AN2, helikopter czy samochody. Ale jadąc z sąsiadem z Ustki pawia puścił. Bo sąsiad miał zbyt gwałtowny sposób jazdy. Może też zbyt gwałtownie hamujesz, oby to była tak prosta przyczyna.

pozdrawiam rc

BitPump - 09-09-2008, 15:45

$$ napisał/a:
Mój synek nie miał problemów lokomocyjnych, jacht motorowy, AN2, helikopter czy samochody. Ale jadąc z sąsiadem z Ustki pawia puścił. Bo sąsiad miał zbyt gwałtowny sposób jazdy. Może też zbyt gwałtownie hamujesz, oby to była tak prosta przyczyna.


Ja nie mam problemów lokomocyjnych w samochodzie, samolocie, heliktopterze... Ale jak tylko jestem na morzu (motorówka lub jacht) to pierwsze półtora dnia jestem totalnie chory. Niezależnie czy flauta czy wieje 8.
Wejście do wody (na nura) nie pomaga.

Kiedyś działał na mnie locomotive do ssania, ale ostatnio nie pomógł.

Egipski kucharz na łodzi dawał mi cytrynę pokrojoną w kawałki do powolnego ssania twierdząc, że to pomoże. Może chodzi o pobudzenie soków żołądkowych? Pomogło, ale to był drugi dzień, więc pewnie i bez tego by przeszło.

~BitPump

sskijop - 29-03-2009, 00:29

ostatnio wyczytałem ze są leki na chorobe morską. nie wiadomo jaką masz postac tej choroby. w niektórych przypadkach trzeba je brac dzien przed nuraniem. skonsultuj to z lekarzem.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group