| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ... |
 |
TECHNIKA NURKOWANIA I SPRZĘT - RED BULLE w bólach
Pedro - 02-07-2003, 13:37 Temat postu: RED BULLE w bólach Na prośbę Kubasa wklejam tu opis wytopu red bulli. Jeśli ktoś by chciał dostać 'koszerny' opis ze zdjęciami, to proponuję wysłać mailik na jtrembowelski@hotmail.com i kolega Jacek przyśle go mailem.
Ja tu zamieszczę tylko swój oparty na tak zwanej recepturze trembowelskiej .... dla tych co to im się spieszy...
Przepis na red bulla dla nura
To jest tak....
Bierzesz sobie puszkę red bulla, jakieś 15 cm drutu miedzianego (szóstki - możesz kupić w sklepie elektrycznym i nienerwowo oskubać z izolacji), zapałki, kombinerki, ołów w złomie, karabińczyk (najlepiej duży i 'z cynglem') garnek (ok. litrowy), taki do wyrzucenia, młotek, grube rękawice (żeby jakoś cieplutki garnek w łapy wziąć), łyżkę (taką do wyrzucenia, byle nie cynkową, bo będziesz nią z gorącego ołowiu różny badziew wyciągał) oraz puszkę piwa (do użytku wewnętrznego) i udajesz się na świeże powietrze (lubo jako niewiasta Aisą zwana sugerowała - na balkon) coby oparami rodziny nie potruć... (no chyba, że ktoś ma inny cel, bo np. akurat mieszka z teściową..).
Na początek proponuję wypić red bulla (na wzmocnienie i coby w puszce miejsce na ołów zrobić).
Teraz trzeba 'rozpalić pod kuchnią' i wstawić garnek ze szczątkami ołowiu (przed wrzuceniem ołowiu proponuję wyciągnąc z niego co się tylko da, a nie jest ołowiem, np. papier, bo potem śmierdzi jakby się małpy... no mniejsza z tym co..)
Niech się grzeje. W międzyczasie proponuję zacząć sączyć piwo...
W czasie kiedy ołów się topi ( i żeby za szybko całego piwa nie wypić) trzeba wyciąć górę puszki od red bulla żeby nam się dziura na wlewanie ołowiu nieco zwiększyła.
Na karabińczyk (tę część, która wyląduje w ołowiu) zaczepiamy drut i robimy z niego coś w rodzaju powykręcanej pseudokotwiczki zabezpieczającej karabińczyk przed wypadnięciem ( w razie jakby cuś).
Nadal sącząc piwo sprawdzamy czy ołów nam nie kipi aby przypadkiem....
Jeśli jest już roztopiony, to z wierzchu ściągamy łyżką cały syf, który się tam pojawił i pływa, dotąd aż zostanie tylko srebrniutki roztopiony ołów.
Załóż rękawice (tylko uwaga, bo gar jest gorący jak jedno wielkie nieszczęście! A i waży niemało...) i wlej ołów w puszkę po redbullu, tylko tak żeby jej nie przewrócić.
Zanim ołów zastygnie trzeba wziąć karabińczyk (z drucianą pseudokotwiczką) kombinerkami i nienerwowo wetknąć go w ołów (tak żeby 'pętelka' od karabińczyka była w całości zatopiona w ołowiu). Potem chwilę potrzymać czekając aż ołów trochę zastygnie (tak żeby puszczony karabińczy się nie przewrócił). Potem czekaj na całkowite wystygnięcie ołowiu kończąc piwo...
Po zastygnięciu zerwij kombinerkami puszkę z ołowianego ciężarka i młoteczkiem obstukaj kanciaste kanty ciężarka. Red bull gotowy.
Później można jeszcze go zagotować w wodzie w rurce termokurczliwej żeby nie brudził i za bardzo się nie obijał.
To by było na tyle. Jak już pisałem w razie wątpliwości lub niezadowolenia proponuję konsultacje z obermajstrem hutniczym Jackiem T.
Pozdrawiam,
Mati - 02-07-2003, 14:59 Temat postu: Re: RED BULLE w bólach
| Pedro napisał/a: | Po zastygnięciu zerwij kombinerkami puszkę z ołowianego ciężarka i młoteczkiem obstukaj kanciaste kanty ciężarka. Red bull gotowy.
Później można jeszcze go zagotować w wodzie w rurce termokurczliwej żeby nie brudził i za bardzo się nie obijał.
Pozdrawiam, |
ten sam efekt po zostawieniu w puszce.
Mam jedno zastrzeżenie technologiczne:
to niezbędne minimum!
cad - 02-07-2003, 21:06
jeśli zahcaczysz puszką może zrobić się ostry zadzior z blachy, a to już są kłopoty (jacket i suchacz). brak puszki i koszulka są bezpieczniejszą opcją.
kuba.
cad - 02-07-2003, 21:25
ja dostałem ołów w postaci odważników do kół samochodowych. małe kawałki z wtopionymi blaszkami. po roztopieniu te blaszki płyają po powierzchni i łatwo je wyjąć.
swoją drogą ołów topi się łatwiej niż możnaby się spodziewać.
ja przed zalaniem puszek karabińczyki powiesiłem na drucie na kiju miedzy dwoma taboretami, tak, że wisiały na odpowiedniej wysokości już w puszkach. wystarczyło tylko zalać i czekać. kotwiczka z drutu przyda się na pewno bo ołów jest mięki i łatwo wyrwać niezabezpieczone karabińczyki.
i jeszcze jedno, tak jak kolega wspomniał garnek z roztopionym ołowiem jest cholernie ciężki, można się zdziwić
kryzys - 02-07-2003, 23:53
Pedro - naprawdę piękny wykład.
A, nie ma takich gotowych, odlanych "red bulli" z wytłoczonym napisem mares ???:lol:
Pedro - 03-07-2003, 09:02
| kryzys napisał/a: |
A, nie ma takich gotowych, odlanych "red bulli" z wytłoczonym napisem mares ???:lol: |
Z tym napisem, to możesz mieć co najwyżej kieszeń... i to na ogół pustą
kubik - 05-07-2003, 14:13
Ja ze swej strony dodam, że przed zalaniem ołowiem, warto puszkę dokładnie umyć i wysuszyć. Resztki napoju powodują niezłe "bulgotanie" ołowiu nawet, jeśli te resztki już dawno w puszce zaschły. Jak sądzę, ma to związek z rozkładem cukrów i redukcją tlenków ołowiu, ale myślę, że chemicy mnie poprawią Warto również jeszcze przed umyciem opalić puszkę z wewnętrznej powłoki. Powstające pęcherze gazu w ołowiu naruszają strukturę odlewu i utrudniają poprawne osadzenie karabińczyka.
pzdr
w szczególności obermajstra
kubik
maretzky - 06-07-2003, 01:05
| kubik napisał/a: | | Ja ze swej strony dodam, że przed zalaniem ołowiem, warto puszkę dokładnie umyć i wysuszyć. |
Jezeli mozna jeszcze dorzucic cos do wypowiedzi kubika-odlewnika to tyle, że jak ktoś sobie życzy mieć nieodbarwione od temperatury napisy na puszce to po wlaniu malej ilosci Pb na dno puszki trzeba ja wstawic do garnuszka z woda (oczywiscie tak zeby wody do srodka nie wlac) i dopiero wlewac reszte olowiu. Garnek mozliwie duzy bo trzeba bedzie czesto wode zmieniac
kufcio - 06-07-2003, 20:52
A jesli juz o oszczednosciach to mozna tez Biedronkowego "red bulla" kosztuje 1.99 a wyglada i smakuje tak samo..
Bo jesli ktos nie lubi napoju a potrzebuje pare puszek....
pozdrawiam
kubik - 06-07-2003, 21:09
Gdyby ktoś potrzebował pustych puszek w ilościach hurtowych, to mam obecnie 22 sztuki i w dobre ręce oddam. Chwilowo zarzuciłem zabawę w hutnika.
pzdr
kubik
kubik - 09-07-2003, 01:18
I jeszcze w temacie hutnictwa:
http://www.scubadoo.at/se...Blei%20gieĂ?en:
pzdr
kubik
silver111 - 27-09-2003, 13:54
a na śrut zna ktoś jakiś sposób
kufcio - 27-09-2003, 19:34
kiedys probowalem w ten sposob ze rozgrzany olow cienkim strumieniem wlewalem do wiadra wypelninego woda, niestety wychodzi srut ale lekko w ksztalcie sopli tzn. jeden koniec jest ostry.... mi to nie przeszkadzalo ale moze w przyszlosc dziurawic woreczek...
Pozdrawiam
sharkey - 08-10-2003, 22:04
Zamiast śrutu proponuję zakup plomb ołowianych - nie wiem jak teraz ale kiedyś w Centrostalu to była taniocha - zrobiłem sobie taki woreczek do "miękkiego' pasa balastowego , jako "poszwy" użyłem kilkakrotnie zawiniętej pończochy mojej żony ( tylko musi być tworzywo sztuczne )- miała to być prowizorka ale działa już jakieś 5 lat i wygląda na to że będzie wieczna.
silver111 - 08-10-2003, 22:17
dzieki za odpowiedzi.
srut juz kupilem w firmie:
"Baterpol" Sp. z o.o.
40-335 Katowice, ul. Obrońców Westerplatte 108
woj. śląskie
tel. (032) 759-20-00
Cena za 1kg to 4,70zł netto + (22% VAT) = 5,734zł
Na worki kupiłem materiał do plandek samochodowych w cenie 20zł za 1 m2
Szyc zamierzam na zwyklej maszynie nylonowa nicia.
Gosciu u ktorego kupilem material mowil ze przy szyciu trzeba go smarowac olejem zeby stopka maszyny mogla sie slizgac.
pozdrawiam
silver111
marcinlisek - 09-10-2003, 20:59
Zbliża się sezon wymiany opon letnich na opony zimowe, a co za tym idzie będzie można tanio kupić ołów.
Na worki do śrutu świetnie nadają się wąże strażackie po wyrwaniu z wnętrza plastikowego uszczelnienia (coś w rodzaju duużego kondoma a w zakładzie szewskim nie będzie problemu z szyciem worka bo mają odpowiednie maszyny i nici.
Lis_a - 13-03-2004, 15:38
A ile taki red bull waży???
silver111 - 13-03-2004, 15:49
redbull wazy tyle ile zechce jego "producent". Standardowo używa się puszek 0,25 ; 0,33 ; 0,5 litra. Można je zalewać do pełna lub tylko częściowo. 1 litr czystego ołowiu waży 11,336kg wiec łatwo policzyć ile waży taka puszeczka.
pozdrawiam
silver111
Aston - 14-03-2004, 01:36
hejka!
redbulek to redbulek, nie widzialem jeszcze wiekszych niz 0,25 l
pozdrowionka!
silver111 - 14-03-2004, 09:29
Ja widziałem, i to wielokrotnie. Chlopaki ubierają to do suchaczy. Może nie nazywa się tu już redbull ale konstrukcja jest taka sama. Taki redbull 0,25 może okazać się niewystarczająco ciężki. Jeśli ktoś potrzebuje większego balastu to musi powieśić sobie jakieś "cocacolki 0,33" albo i nawet jakieś "browarki 0,5"
pozdrawiam
Aston - 15-03-2004, 00:29
Hi hi!
Cos towarzycho spowaznialo jakos ,
ja tak tylko w ramach objetosci...
Pozdrowionka!
|
|