FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

TECHNIKA NURKOWANIA I SPRZĘT - Pas balastowy

nuras5 - 27-05-2004, 19:58
Temat postu: Pas balastowy
Ostatnio obserwuję na forum pogląd, że nie należy zrzucać balastu praktycznie w żadnych okolicznościach.
W związku z powyższym np. pas można mocować pod KRW.
Skąd się wziął ten pogląd i czym jest uzasadniony?

t0m1 - 27-05-2004, 20:56

pasa nie powinno sie zrzucac, bo nie ma sie wtedy najmniejszego wplywu na predkosc wynurzania. lepiej poswiecic wiecej czasu i sie pozadnie wywazyc.
oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze moga zaistniec sytuacje w ktorych moze sie nie udac bez zrzucenia pasa. ale cala sztuka polega na tym aby do takiej sytuacji nie dopuscic.

Hubert Mazurek - 27-05-2004, 22:57

Problemy trzeba umieć rozwiązać pod wodą.
Zrzucenie pasa jest ostatecznym rozwiązaniem w sytuacji walki o utrzymanie się na powierzczni po wynurzeniu.
Oczywiście na kursach OWD jest cwiczenie "wynurzenie awaryjne przez zrzucenie pasa balastowego", ale szczerze mówiąc jest to procedura nieco dyskusyjna.

Pitt_M - 27-05-2004, 23:06

:sad:
Cytat:
Oczywiście na kursach OWD jest cwiczenie "wynurzenie awaryjne przez zrzucenie pasa balastowego", ale szczerze mówiąc jest to procedura nieco dyskusyjna.

Z góry sorki jeżeli kogoś urażę - ale jeżeli naszemu koledze z Hańczy udało by się zrzucić pas istnieje cień szansy że byłby z nami :cry:
Pozdrawiam

nuras5 - 27-05-2004, 23:11

Hubert Mazurek napisał/a:
jest to procedura nieco dyskusyjna.


Właśnie-dlaczego dyskusyjna?
Szybkie, nawet nie kontrolowane wynurzenie [ jeśli nie wpadło się w panikę i pamięta się o barotraumie] nie jest niczym groźnym.
Oczywiście racją jest, że należy się dobrze wyważać, rozwiązywać problemy pod wodą itd, ale zrzucenie pasa w sytuacji awaryjnej, gdy nie można sobie poradzić pod wodą - jest naturalnym i logicznym rozwiązaniem.
Nic nie usprawiedliwia zapinania pasa pod KRW, tak żeby nie mozna było go zrzucić.

Hubert Mazurek - 27-05-2004, 23:21

Właśnie dyskusyjnośc tej procedury, polega na tym, że daje jakieś realne szanse na małych głębokościach. Wynurzenie przez zrzucenie pasa z 40 m, gdzie nie jest to pierwsze nurkowanie w dniu (90% że było to nurkowanie dekompresyjne) to rosyjaka ruletka. Tyle że naboi w rewolwerze jest z 4-5 a nie jeden. Oczywiście przy wyborze między śmiercią i cieniem szansy na życie, choćby na wózku inwalidzkim można próbować.
nuras5 - 27-05-2004, 23:26

Hubert Mazurek napisał/a:
, choćby na wózku inwalidzkim można próbować.


moim zdaniem należy próbować.
Lepszy lekki DCS od utopienia - nie każdy DCS oznacza inwalidztwo.
Znacznie łatwiej jest udzielić komuś pomocy na powierzchni- nawret medycznej, nie tylko sprzętowej, niż pod wodą.

lobster - 27-05-2004, 23:44

Hubert Mazurek napisał/a:

Oczywiście na kursach OWD jest cwiczenie "wynurzenie awaryjne przez zrzucenie pasa balastowego", ale szczerze mówiąc jest to procedura nieco dyskusyjna.


Na niektorych kursach. I przynajmniej w kowbojowie dawno temu. Teraz nikt juz tego nie przeprowadza.

Ja mam swoja teze, ze w naturze ludzkiej lezy skwalpliwosc w przekonywaniu sie ze wszystko bedzie dobrze i ochoczo akceptujemy cokolwiek co pozwoli nam to ciepelko osiagnac i zrzucanie pasa to taki wlasnie wytrych. Rezultat jest taki, ze nurasy zamiast popracowac nad soba albo zdobyc na jakas refleksje mowia: "E tam. Jakby cos to se pas zrzuce i bedzie ok".

Nie twierdze ze pas ma byc znikniety a caly olow niezrzucalny, tylko, ze demonizowanie zrzucalnosci pasa przy calkowitym pominieciu przyczyn doprowadzajacych do sytuacji gdy to jest konieczne jest slepa uliczka.


nuras5, barotraumy pluc mozna sie nabawic nie wstrzymujac oddechu. Wszystko zalezy od predkosci podrozy i stanu pluc delikwenta.

Hubert Mazurek - 28-05-2004, 00:19

Przy nurkowaniach w okolicach 40 m ten "lekki DCS'ik" do wielkie szczęście w nieszczęściu. Większość tabel i programów dekompresyjnych określa bezdekompresyjne czas nurkowania na 40 m poniżej 5 min. Więc w zasadzie, każde nurkowanie robi się dekompresyjne. Samo pominięcie deco już może zaprocentować DCS'ikiem. Jak dołożymy znaczne przekroczenie prędkości wynurzania (bez balastu) robi się troszkę gorzej. Jeśli to drugi nurek jak na Hńczy to po pięciu minutach na tej głębokości mogło być więcej deco niż 1min/3m. Weźmy pod uwagę zimną wodę, wysiłek, kondycję fizyczną, wiek, odwodnienie itp, itd. (nie dotyczy to wypadku na Hańczy)
Oczywiście, że trzeba próbować i większość spróbuje. Ale to nie oznacza, że błędy w planowaniu nurkowania, doborze sprzętu, braki w treningu, niewiedzę, niewłaściwe procedury, brak wyobraźni itp korygujemy złotym środkiem - "zrzucamy pas"
Moim zdaniem wpajanie takiego przekonanie "zrzucasz pas i OK" robi sporo złego. Wiele osób lepiej pamięta ze szkoleń podstawowych zrzucanie pasa niż np. wychodzenie na automacie partnera, zachowywanie odpowiedniej odległości z partnerem, czy umie się właściwie wyważyć. Na dodatek analiza wypadków nurkowych pokazuje paradoks. Przy problemach na powierzchni ludzie nie zrzucają pasa. Dlaczego? można się domyślać: szkoda pasa?, może dam sobie jakoś radę?, a może właśnie mamy nadmierne przekonanie że na powierzchni problemy same się rozwiążą?
Druga sprawa. Każde rozwiązanie w nurkowaniu ma swoje plusy i minusy. Ważne aby stosować takie rozwiązania, które mają możliwie mało minusów i rozumieć dlaczego stosujemy dane rozwiązanie. Z balastem jest tak, że jeśli jest "niezrzucalny", to można powiedzieć, że w pewnych sytuacjach gdyby była możliwość zrzucenia dało by to szansę ucieczki. Jeśli jest zrzucalny i ktoś go zgubi, to można powiedzieć że niezrzucalny uchronił by kogoś przed wypadkiem.

nuras5 - 28-05-2004, 07:39

lobster napisał/a:
barotraumy pluc mozna sie nabawic nie wstrzymujac oddechu. Wszystko zalezy od predkosci podrozy i stanu pluc delikwenta.


Chyba wstrzymując oddech :oops:

Jeśli chodzi o planowanie nurkowania , wyważanie się itd. - całkowicie się z Wami zgadzam, chodzi mi o to, że zrzucenie balastu jest normalną procedurą awaryjną[ a nie panaceum na wszystko], którą też trzeba znać, umieć zastosować i wiedzieć kiedy.
Może dlatego pasy mają zapięcia łatwo rozpinalne, a kamizelki ze zintergrowanym balastem możliwość jego szybkiego odrzucenia.

Przy nurku na 40 m i np. pobycie na dnie 10 - 15 min[ a więc dekompresyjnym], bez wachania zrzuciłbym balast i ryzykowałbym DCS, a nie wybrałbym utonięcie po próbach stosowania 10 innych alternatywnych rozwiązań - oczywiście nie byłby to mój pierwszy ruch.

lobster - 28-05-2004, 08:05

nuras5 napisał/a:
lobster napisał/a:
barotraumy pluc mozna sie nabawic nie wstrzymujac oddechu. Wszystko zalezy od predkosci podrozy i stanu pluc delikwenta.


Chyba wstrzymując oddech :


Wstrzymujac oddech na 100%, nie wstrzymanie oddechu nie gwarantuje 0%. Szczegolnie narazeni na to sa palacze, ktorzy maja w plucach podwyzszona ilosc sluzu oraz podraznione oskrzeliki o zmniejszonym swietle. Wszelkiego rodzaju infekcje i zatory uswiadomione i nie uswiadomione rowniez zwiekszaja podatnosc na barotraume. Ja znam jeden lokalny przypadek, w ktorym instruktor kipnal wlasnie na barotraume po wykonaniu CESA ze studentem. Student nie doznal najmniejszego uszczerbku.

Nieco napisane jest na www.scuba-doc.com o barotraumach wlasnie.

A tak na zdrowy rozum, jak sie wezmie mokra kartke i w nia solidnie dmuchnie to sie zrobi dziura. Tkanka plucna jest jeszcze deliktaniejsza niz tak kartka.

martin - 28-05-2004, 08:32

Hubert Mazurek napisał/a:
Większość tabel i programów dekompresyjnych określa bezdekompresyjne czas nurkowania na 40 m poniżej 5 min.


Nastepna iluzja.... Nie ma nurkowan bezdekompresyjnych...
To co ty nazywasz nurkowaniem bezdekompresyjnym jest w rzeczywistosci nurkowaniem bez wyraznych przystankow dekompresyjnych. W tego typu profilach dekompresje robi sie poprzez zachowanie szybkosci wynuzania. Mala, ale istotna roznica

nuras5 - 28-05-2004, 09:59

lobster napisał/a:
ktorzy maja w plucach podwyzszona ilosc sluzu oraz podraznione oskrzeliki o zmniejszonym swietle. Wszelkiego rodzaju infekcje i zatory uswiadomione i nie uswiadomione rowniez zwiekszaja podatnosc na barotraume.


Zgoda, ale to są przeciwwskazania do nurkowania w ogóle -przy każdym nurkowaniu mogą spowodować barotraumę.
Nie znam wytrzymałości mokrej kartki, ale zdrowa tkanka płucna ma wytrzymałość ok. 0,3-0,4 bar

Hubert Mazurek - 28-05-2004, 10:34

martin napisał/a:
Hubert Mazurek napisał/a:
Większość tabel i programów dekompresyjnych określa bezdekompresyjne czas nurkowania na 40 m poniżej 5 min.


Nastepna iluzja.... Nie ma nurkowan bezdekompresyjnych...
To co ty nazywasz nurkowaniem bezdekompresyjnym jest w rzeczywistosci nurkowaniem bez wyraznych przystankow dekompresyjnych. W tego typu profilach dekompresje robi sie poprzez zachowanie szybkosci wynuzania. Mala, ale istotna roznica


To oczywiście prawda, ale nie wszyscy o tym wiedzą/pamiętają. Dlatego uważają, że gdy komp nie pokazuje deco, to zrzucenie pasa jest dobrym rozwiazaniem. Właśnie dlatego szablonowo podzieliłem nurkowania na dekompresyjne i bezdekompresyjne. Taki szblon niestety został wpojony większości nurków. Oczywiście DCS może się pojawić przy szybkim wynurzeniu nawet przy takzwanym nurkowaniu bezdekompresyjnym. Dlatego twierdzę, że ta procedura jest dyskusyjna. Natomiast przy nurkowaniach głębokich, jak wspomniałem wcześniej takie wynurzenie to wybór między problemem (jeśli nierozwiązywalny - śmierć), a różnymi powikłaniami DCS'u ze śmiercią włącznie.

Tomek Tatar - 28-05-2004, 13:07

Hubert Mazurek napisał/a:
Na dodatek analiza wypadków nurkowych pokazuje paradoks. Przy problemach na powierzchni ludzie nie zrzucają pasa. Dlaczego? można się domyślać: szkoda pasa?, może dam sobie jakoś radę?, a może właśnie mamy nadmierne przekonanie że na powierzchni problemy same się rozwiążą?

Moim zdaniem jednak przeważa przyczyna szkoda pasa/dam sobie rade. Równie często pod wodą ludzie giną nie zdejmując pasa.

Wydaje mi się, że za bardzo mówicie ze swojego punktu widzenia. Nie każdy nurkuje na 40 (czy nawet 30) metrów. Nikt nie sugeruje zrzucania pasa, gdy można się wynurzyć przy użyciu kamizelki. Każdy będzie zrzucał pas tylko w ostateczności - choćby ze względu, że "szkoda pasa". Ale czy automatyczne pozbywanie się takiej możliwości powinno być reklamowane? Jeśli ktoś dojdzie do wniosku, że dla jego konfiguracji / wykonywanych nurkowań / doświadczenia jest to wskazane, to OK. Ale może nie zalecajmy tego automatycznie wszystkim.

Przypominam sobie taki przypadek - po nurkowaniu przy linie, podczas wynurzania, na głębokości ok. 3 metrów płetwonurek zasłabł (nie wiem czy stracił przytomność, ale na pewno był tego bliski). Pierwsze co zrobił instruktor to zrzucił mu pas. Wydobyli go na powierzchnię, wsadzili na ponton, wszystko się dobrze skończyło. Oczywiście można było wyciągać go przy użyciu kamizelki, ale na pewno trwałoby to kilka sekund dłużej i po co w takiej sytuacji dodatkowo wyciągać z wody ołów?

Jeśli mamy zrzucalny balast, to możemy go zrzucić lub nie. Jeśli mamy całość na stałe - nie mamy wyboru.

Osobiście nie lubię pasa balastowego. Chętnie bym się go pozbył. Ale na razie mnie nie przekonaliście. :-)

To tylko moje 3 grosze...
Pozdrawiam.

zabierek - 28-05-2004, 14:23

Nurkowanie na 40m i zrzucenie pasa w limitach "bezdekompresyjnych" ma bardzo, bardzo mala sznse wywolania DCS. Brak pasa moze byc usadniony TYLKO w przypadku odpowiednio przygotowanego nurka z odpowiednim sprzetem i jakas forma zastepcza odrzycanego balastu (karnister latarki np.). Procedura odrzucenia pasa w przypadku typowych, malo wytrenowanych i przygotowanych nurkow jest najlepsza metoda ratowania sie w przed smiercia. Jesli ktos ma 1 butle i zamarznie mu AO na 30m, za 20-30 sekund nie ma gazu. Na pletwach nie wyjdzie, bo gdyby byl przygotowany do takich sytuacji, to by nie zamrozil AO wiec jak komus zamarza AO na 30m, to jest to powiedzmy "poczatkujacy". Taki gosc albo ma partnera, ktory go wyjmie z tej wody, albo odrzuci balast i wyplynie.
Tak samo ma sie sprawa z obecnie modnym "twinseciarstwem" u tak samo nieprzygotowanych nurkow, tyle ze czas do calkowitej utratu gazu bedzie nieco dluzszy.

Inaczej ma sie to w przypadku nurkowan podlodowych, jaskiniowych czy dekompresyjnych (naprawde dekompresyjnych, nie z deco 3 minuty tylko np. 40-60 minut po 15/55 czy czyms takim). Wtedy na strate balastu nie moza sobie pozwolic.

Pozostawny wiec roznego rodzaju formy nieodrzucalnego balastu dla tych, co juz sa do tego dojrzali i przygotowani. A co co nie sa niech uzywaja formy odrzucalnego balastu. To nie jest wstyd, moze nie jest "trendy" ale tylko tyle :)

lobster - 28-05-2004, 16:50

nuras5 napisał/a:
lobster napisał/a:
ktorzy maja w plucach podwyzszona ilosc sluzu oraz podraznione oskrzeliki o zmniejszonym swietle. Wszelkiego rodzaju infekcje i zatory uswiadomione i nie uswiadomione rowniez zwiekszaja podatnosc na barotraume.


Zgoda, ale to są przeciwwskazania do nurkowania w ogóle -przy każdym nurkowaniu mogą spowodować barotraumę.


Pluca to nie jest worek, w ktorym cisnienie rozklada sie w miare rowno.

To nie jest tak, ze lekarz opuka ostuka i powie: "O pan to ma zatory i sie do nurkowania nie nadaje". Scianki oskrzelikow sa pokryte czyms na co angole mowia "surfacant", co zapobiega ich zlepianiu. Czasem jest go mniej, czasem wiecej i czasem oskrzeliki jest trudniej rozkleic, a czasem nie. Przy odpowiedniej kombinacji takich zlepien i zmian cisnienia mozna sobie zaaplikowac lokalne uszkodzenie.

Naszym kochanym palaczom hula do tego w zakamarkach podraznionych pluc sluz i przy zmianach cisnienia efekt jest taki jak proba wydmuchania szklanki wody przez slomke - rowniez moze to prowadzic do lokalnych uszkodzen. Tutaj rowniez lekarz jedynie pokiwa glowa "O pali pan.. to niezdrowe", chyba ze sam pali wtedy nawet sie nie zajaknie.

Podejmuje sie ktos zgadnac jaki mamy procent palacych instruktorow w ojczyznie?

Dorzuc do tego poczatki infekcji, o ktorych nie mamy nawet pojecia, lub nie daja nieprzyjemnych objawow jak goraczka.

W ogole nurkowanie jest strasznie niebezpieczne i mozna sie widowiskowo zabic. Nie wiem co mi sie stalo ze wlaze do tej wody :) .

W kazdym razie zrzucanie pasa to dla mnie cos w rodzaju poduszki powietrznej w samochodzie. Niech sobie bedzie, ale "normalna procedura awaryjna" bym tego nie nazwal. Lepsze efekty uzyskam szlifujac umiejetnosci jazdy.

Hubert Mazurek - 28-05-2004, 21:53

nuras5 napisał/a:


Chyba wstrzymując oddech :oops:

Jeśli chodzi o planowanie nurkowania , wyważanie się itd. - całkowicie się z Wami zgadzam, chodzi mi o to, że zrzucenie balastu jest normalną procedurą awaryjną[ a nie panaceum na wszystko], którą też trzeba znać, umieć zastosować i wiedzieć kiedy.
Może dlatego pasy mają zapięcia łatwo rozpinalne, a kamizelki ze zintergrowanym balastem możliwość jego szybkiego odrzucenia.

Przy nurku na 40 m i np. pobycie na dnie 10 - 15 min[ a więc dekompresyjnym], bez wachania zrzuciłbym balast i ryzykowałbym DCS, a nie wybrałbym utonięcie po próbach stosowania 10 innych alternatywnych rozwiązań - oczywiście nie byłby to mój pierwszy ruch.


Właśnie o to mi chodzi. W ostateczności jest to jakieś rozwiązanie.
Każdy człowiek będzie tego próbował nie mając innych szans na przeżycie.
Natomiast trafnie zauważyłeś, że po wykorzystaniu innych możliwości.
Problem sprowadza się do tego, że ludzie nie znają innych rozwiązań i widzą rozwiązanie wszystkiego w tym jednym. O ile można opierać się na tej procedurze w zakresie małych głębokości dla których ją przewidziano, o tyle bezmyślne budowanie złudnego poczucia bezpieczeństwa na tej procedurze przy coraz głębszych nurkowaniach nie jest najmądrzejsze.
Druga sprawa, którą trzeba sprecyzować. Niezrzucalny balast nie oznacza
tego, że nie możemy nic odrzucić. Zawsze część balastu jest zrzucalna :)

martin - 28-05-2004, 22:18

zabierek napisał/a:
Nurkowanie na 40m i zrzucenie pasa w limitach "bezdekompresyjnych" ma bardzo, bardzo mala sznse wywolania DCS.


Malusienkie "ale", juz bez wiekszej checi na dyskusje:

Zabawy w "koreczek" bezlitosnie wala po szybkich tkankach, miniecie paru minut godzinnej dekompresji to praktycznie przesycenie tylko wolnych tkanek...

zabierek napisał/a:
Procedura odrzucenia pasa w przypadku typowych, malo wytrenowanych i przygotowanych nurkow jest najlepsza metoda ratowania sie w przed smiercia.


Absolutnie nie. Najlepsza metoda na ratownanie sie przed smiercia dla malo przygotowanych i malo wytrenowanych nurkow jest:
a.) dobry buddy
b.) nie przekraczanie wlasnych granic

Wszystko inne to leczenie objawow zamiast powodow....

Porownujac do innych sportow: Kupisz trampki i porwiesz sie na maraton, to w najgorszym wypadku wrucisz taksowka. W wodzie taksowek niestety nie ma....

GruĂ?,
Martin

Arturro - 29-05-2004, 11:48

Witam,
Może to zabrzmi infantylnie, ale wielu kolegów zapomina o pewnej ważnej zasadzie. Kilka razy zdażyło mi się że podczas nurkowania mojemu partnerowi zamarzł automat. Mając jedną butlę z jednym zaworem należy czym prędzej zacząć sie wynurzać do bezpiecznej głebokości wykorzystując posiadane jeszcze powietrze. Zakręcanie sobie zaworów butli na 30 metrach i korzystanie z oktopusa patnera już nie raz doprowadzało do tragedii! Będąc na kilku metrach mamy do wyboru wiele możliwosci łącznie ze zrzuceniem pasa.
Pozdrawiam,
Arturro

I - 29-05-2004, 15:09

A'propos zrzucania balastu:

Często powtarzana jest procedura, że w sytuacji awaryjnej, należy zrzucać kanister latarki. Typowe kanistry w wodzie ważą ok. 0,5 kg (max. 2 kg).
Dodatkowo, coraz częściej widzę, że "na wypadek sytuacji awaryjnej", ludzie biorą pas z balastem np. 2 kg.

Czy rzeczywiście możliwość zrzucenia 1,5 kg ma aż tak istotny wpływ na bezpieczeństwo nurkowania? A może to konieczność np. dostosowania się do formalnych wymogów ustawy [...] na podstawie dyrektywy nr...?

Przecież zamiast kanistra latarki można "zrzucić" nóż, czy ... sprężyny od płetw. ;-)

P.
I

lobster - 29-05-2004, 22:14

I napisał/a:

Czy rzeczywiście możliwość zrzucenia 1,5 kg ma aż tak istotny wpływ


Zalezy od tego co poza tym zrzucalnym balastem nuras ma na sobie, ile zabral gazu itd.

martin - 29-05-2004, 22:25

I napisał/a:
Czy rzeczywiście możliwość zrzucenia 1,5 kg ma aż tak istotny wpływ na bezpieczeństwo nurkowania?


Fizyka jest brutalna: masz gestosc wieksza niz woda, idziesz na dol, mniejsza niz woda idziesz do gory. Jesli masz jestes tak wywazony, ze masz 20g negatywnej plywalnosci, zrzucenie 21g powoduje ze masz pozytywna plywalnosc. W praktyce 1.5 kg moze miec duze znaczenie (aczkolwieg wychyle sie przez okno i powiem, ze 1.5 kg mozna spokojnie wywazyc plucami). Zrzucenie malej ilosci olowiu nie powoduje ze stajesz sie korkiem, male zmiany latwiej opanowac niz duze...

waldo - 30-05-2004, 00:19

martin napisał/a:

Absolutnie nie. Najlepsza metoda na ratownanie sie przed smiercia dla malo przygotowanych i malo wytrenowanych nurkow jest:
a.) dobry buddy
b.) nie przekraczanie wlasnych granic


Zarówno z teoretycznego jak i praktycznego punktu widzenia, liczenie na partnera, który uratuje nurka przed śmiercią jest nieporozumieniem.
Przeciętny, mało przygotowany i mało wytrenowany nurek, raczej ma niewielkie szanse na znalezienie na każde nurkowanie dobrego partnera, który będzie mu w stanie zawsze pomóc. Bardzo często początkujący nurek schodzi pod wodę z przypadkowym partnerem, bez sprawdzenia nawet jego logbooka i stopnia wyszkolenia.
Poza tym, w jaki sposób początkujący nurek będzie w stanie ocenić "pewność" partnera w sytuacjach krytycznych ? Taką pewność uzyskujesz dopiero po wystąpieniu takiej sytuacji, a na wyciągnięcie wniosków może już nigdy nie być czasu.
Tak więc planując nurkowanie i sytuacje awaryjne, trudno jest mi sobie wyobrazić, aby na pierwszym miejscu wkalkulować partnera jako rozwiązanie sytuacji awaryjnej.

I - 30-05-2004, 02:34

lobster napisał/a:

Zalezy od tego co poza tym zrzucalnym balastem nuras ma na sobie, ile zabral gazu itd.

Jak?

martin napisał/a:

Fizyka jest brutalna: masz gestosc wieksza niz woda, idziesz na dol, mniejsza niz woda idziesz do gory. Jesli masz jestes tak wywazony, ze masz 20g negatywnej plywalnosci, zrzucenie 21g powoduje ze masz pozytywna plywalnosc. W praktyce 1.5 kg moze miec duze znaczenie (aczkolwieg wychyle sie przez okno i powiem, ze 1.5 kg mozna spokojnie wywazyc plucami). Zrzucenie malej ilosci olowiu nie powoduje ze stajesz sie korkiem, male zmiany latwiej opanowac niz duze...


Rozumiem, że chodzi o hipotetczną sytuację, gdy nieprzytomny, samotny nurek zrzuca sobie 1,5 kg balastu i akurat trafia w pozytywną pływalność. :cool:


Mam spore problemy, aby wymyślić prawdopodobną sytuację, w której zrzucenie kanistra latarki dałoby wymierne korzyści. (kiedy dla dodatkowego 1-1,5 kg warto by tracić 2-6 kPLN :???: )
1.
Po dłuższym namyśle, coś mi przyszło do głowy. Konieczność wyciągania nieprzytomnego na płetwach i zrzucenie 2 latarek naraz. Wtedy 3 kg mogą mieć sens. Ale i tak, trafienie tymi 3 kg w granicę "da się - nie da się" jest na tyle mało prawdopodobne, że tworzenie z tego standardu procedury awaryjnej, wydaje mi się wątpliwe.
(dodatkowo może być szkoda 4-12 kPLN na próby i czasu oczywiście).
2.
Może chodzi o kwestie psychologiczne - poświęciłem "coś dużego", na pewno mi się uda...
3.
Można jeszcze tworzyć teorie np.: długi przystanek deco, gdy delikwent ma drobny problem z pywalnością (np. o ok 4 kg za dużo złotych muszelek w kieszeniach. Wtedy zrzucenie prawie połowy nadmiarowego obciążenia wydaje się warte rozważenia...) Tylko co może być powodem zaistnienia akurat takiego przeważenia.

Macie jakieś inne propozycje?

P.
I

PS (dla ciekawych)
konfiguracje, które widywałem to:
- gruba pianka (czasem suchy),
- balast przyczepiony do butli, do płyty, upchany w kieszeniach (niezrzucanych), nanizany na pasy uprzęży itp.
- pas balastowy - 2 kg - bo musi być coś do zrzucania, a nie obciąża kręgosłupa.

lobster - 30-05-2004, 06:34

Jak jestes w niekompresowalnym suchym to niezaleznie od nadmuchania skrzydla i glebokosci nie powinienes byc nigdy bardziej negatywny niz gaz jaki masz ze soba. Jesli jestes, to znaczy ze masz za ciezkie butle, albo za duzo olowiu. Dodam, ze w takiej konfiguracji z pustym skrzydlem i spuszczonym suchym pelne 2x12l ja daje rade z pewnym wysilkiem wyplynac na samych pletwach, wiec wywalanie pasa nie zmienia za wiele.

Z piankami historia wyglada zupelnie inaczej. Zgadnij dlaczego DIR zabrania laczenia pianek i stalowych twinow? I czemu suchacze neoprenowe sa be? W piance na 10m wywalenie 5kg pewnie cos pomoze, na 40m juz pewnie nie za wiele.

martin - 30-05-2004, 09:21

waldo napisał/a:
Zarówno z teoretycznego jak i praktycznego punktu widzenia, liczenie na partnera, który uratuje nurka przed śmiercią jest nieporozumieniem.


Zalezy w ktorym momencie zaczniesz ratowac przed smiercia. Jedni robia to na 40m po zamarznieciu wszystkich AO, inny na briefingu ogladajac logbook, przygladajac sie jak partner skreca sprzed czy po prostu z nim rozmawiajac...

waldo napisał/a:
Przeciętny, mało przygotowany i mało wytrenowany nurek, raczej ma niewielkie szanse na znalezienie na każde nurkowanie dobrego partnera, który będzie mu w stanie zawsze pomóc.


FACK. Czy nie lepiej znalesc partnera, ktory nie dopusci do powstania sytuacji z ktorych trzeba ratowac? Takim partnerem moze byc nawet przyslowiowy egipski OWD - wystarczy ze kategorycznie bedzie sie czymal swoich granic i co wazniejsze granice te znal...

martin - 30-05-2004, 14:04

I napisał/a:
Macie jakieś inne propozycje?


nio.... Wez butelke 1.5l po Doli na nastepne nurkowanie i zobatrz co daje napelnienie jej powietrzem w twojej konfiguracji. 1.5 l to mniej/wiecej tyle daje zrzucenie kanistra :)

I - 30-05-2004, 23:39

martin napisał/a:
nio.... Wez butelke 1.5l po Doli na nastepne nurkowanie i zobatrz co daje napelnienie jej powietrzem w twojej konfiguracji. 1.5 l to mniej/wiecej tyle daje zrzucenie kanistra :)


Kiedyś do naszej agencji (reklamowej) zadzwoniła pewna pani:
PANI: dziendobry, trzy to agiencjia
NASZ: Tak, słucham.
PANI: Ja by chcieła u was pratsowatć
NASZ: No, OK. A co Pani umie
PANI: A ja już PRATSOWAŁA !!! ....

Odpowiem więc - Ja już pracował...

Nawet w zeszłym roku, testując latarkę, trochę się przeważyłem. I, jak później obliczyłem, z 16 m musiałem "wyciągać" ok 5 kg na bezdechu (może 6 kg).

Dlatego nadal nie rozumiem idei odrzucania 1,5 kg.

P.
I

lobster - 31-05-2004, 05:02

I napisał/a:

Dlatego nadal nie rozumiem idei odrzucania 1,5 kg.


W niektorych konfiguracjach wystarcza, zeby sie wynurzyc.

Do mnie natomiast idea odrzucania czegokolwiek nie przemawia jako glowny sposob radzenia sobie z problemami.

lobster - 31-05-2004, 05:18

Jesli instruktor twierdzi:

waldo napisał/a:

Zarówno z teoretycznego jak i praktycznego punktu widzenia, liczenie na partnera, który uratuje nurka przed śmiercią jest nieporozumieniem.


To jak on ma nauczyc studentow czegos w co sam nie wierzy? Samospelniajace sie proroctwo.

nuras5 - 31-05-2004, 09:01

lobster napisał/a:
Do mnie natomiast idea odrzucania czegokolwiek nie przemawia jako glowny sposob radzenia sobie z problemami.


Ale może być najprostrzym i najskutecznieszym/najszybszym

zabierek - 31-05-2004, 10:31

lobster napisał/a:
Jesli instruktor twierdzi:

waldo napisał/a:

Zarówno z teoretycznego jak i praktycznego punktu widzenia, liczenie na partnera, który uratuje nurka przed śmiercią jest nieporozumieniem.


To jak on ma nauczyc studentow czegos w co sam nie wierzy? Samospelniajace sie proroctwo.


To napisal Waldo, ktory nie podpisuje sie jako instruktor.

Te wszystkie dywagacje na temat odrzucenia kilograma czy pol w przypadku nurka poczatkujacego sa nieporozumieniem. Jesli gosc ma 10-20 nurkowan i znalazl sie w sytuacji niebazpiecznej na np. 30m (majac taka ilosc nurkowan moze miec juz takie uprawnienia), jest ze swoim super buddy, obaj maja po butli 15l i jednemu zamarzl AO - jest bez gazu.
DIR policzy rockbottom - wyjdzie ze obaj maja juz za malo gazu, bo tamtemu sie zostalo powiedzmy 100ata. Ale wialcza. Z czym walcza? ten co nie ma gazu nie ma INFLATORA, ma pianke i byl dobrze dowazony, ale pianke ma 7+9mm - wiec jest na tej glebokosci conajmniej 5-6kg za ciezki. I co, jego partner go wyjmie z wody? Bo jest rescue i cwiczyl to na 6m? Ale na 6m to dziala troche inaczej a metoda na jackecie ofiary nie dziala, bo jacketu ofiary nie ma. Wiec na swoim, ale nieszczesliwie kolega sie wysmyknal, i ten co ciagnal jest na powierzchni a ten drugi z powrotem na dnie. Typowy scenariusz zdaje sie.

Aluminiowe butle na plecach - to dziala, ale nie jak pianka jest 7+7 czy 7+9. Bo jaka roznica w tym, ze ma sie balast nieodrzucalny czy stalowe butle? Zadna. Trzeba sie dowazyc tak i tak, bo taka pianka ma sporo ciagu. Wiec uklad alu+pianka 3mm ma sie nijak do alu + 7mm.

Ciekawe rozwiazania typu odrzucenie karnistra latarki itd. czy 0.5kg sprawdzaja sie ale jak nurek jest wytrenowany. Po pierwsze, nie dopusci do calkowitej utratu gazu, jest opanowany i nie wpadnie w panike w ciagu pierwszych 10 sekund, ma suchy a nie pianke i nie jest makabrycznie przewazony na glebokosci. Oczywiscie wszyscy nurkowie powinni tacy byc, i pewnie wiekszosci wydaje sie ze sa, statystyka wypadkow mowi jednak co innego. Trudno rowniez bedac typowym, sportowym nurkiem robiacym 20-30 nurkowan rocznie dojsc do takiego poziomu wytrenowania.

Pozostaje wiec balast odrzucalny, conajmniej taki zeby na danej glebokosci zbilansowac kompensacje pianki. W przypadku sportowego turysty jest to w naszych wodach konieczne dla jego bezpieczenstwa.

Co do tkanek i DCS. Takie typowe nurkowanie "bezdekompresyjne" bardzo malo saturuje tanki srednie, wolne w zasadzie sa prawie nie ruszone. Takie samo przesycenie tkanek wolniejszych jest duzo bardziej tragiczne jak przesycenie tkanek szybkich. Nurkowania w limitach "bezdekompresyjnych" nie dopuszcza do mocnego przesycenia tkanek. Odrzucajac pas osiagnie sie predkosc 20-30m/min wynurzenia, co czesciowo odsaturuje tkanki szybkie. Ryzyko DCS istnieje, oczywiscie, ale glownym problemem jest w tym przypadku barotrauma, nie DCS. Dlatego wlasnie taka wage przywiazuje sie do prawidlowego wydechu.

waldo - 31-05-2004, 11:28

lobster napisał/a:

waldo napisał/a:

Zarówno z teoretycznego jak i praktycznego punktu widzenia, liczenie na partnera, który uratuje nurka przed śmiercią jest nieporozumieniem.

To jak on ma nauczyc studentow czegos w co sam nie wierzy? Samospelniajace sie proroctwo.


Ależ ja jestem zwolennikiem systemu partnerskiego i w niego wierzę, ale ...
moja wypowiedź była w kontekście wypowiedzi Martina i nie sprecyzowałem jej, przez co źle mnie zrozumiałeś..

martin napisał/a:

Absolutnie nie. Najlepsza metoda na ratownanie sie przed smiercia dla malo przygotowanych i malo wytrenowanych nurkow jest:
a.) dobry buddy
b.) nie przekraczanie wlasnych granic


I to właśnie w priorytetach jest problem. Uważam, że liczenie na partnera w pierwszej kolejności jest nieporozumieniem. Moim zdaniem powinno się w pierwszej kolejności pilnować własnych limitów i granic aby nie dopuścić do takich sytuacji, a jeżeli już do nich dojdzie ,to przede wszystkich liczyć na siebie i swoje umiejętności, a dopiero w dalszej kolejności na pomoc partnera.

Jeżeli nurkowi będzie od początku wpajane, że w sytuacji awaryjnej powinien liczyć w pierwszej kolejności na swojego partnera, a nie na siebie samego, to jaka będzie motywacja tego nurka do doskonalenia własnych umiejętności i planowania nurkowania ?

Patrząc od drugiej strony (partnera), każdy nurek jako partner, powinien w swoim planie uwzględniać sytuacje awaryjne, które mogą wystąpić u niego i u jego partnera i być przygotowanym na udzielenie natychmiastowej pomocy partnerowi.
Tak więc wiara w partnera istnieje i jest mocna, ale nie jest wkalkulowana na pierwszym miejscu (tak jak zasugerował Martin) w plan nurkowania, jako rozwiązywanie sytuacji awaryjnych.

martin - 31-05-2004, 21:08

waldo napisał/a:
I to właśnie w priorytetach jest problem. Uważam, że liczenie na partnera w pierwszej kolejności jest nieporozumieniem. Moim zdaniem powinno się w pierwszej kolejności pilnować własnych limitów i granic aby nie dopuścić do takich sytuacji, a jeżeli już do nich dojdzie ,to przede wszystkich liczyć na siebie i swoje umiejętności, a dopiero w dalszej kolejności na pomoc partnera.


Przyznam sie, ze piszac to nie stawialem priorytetow - kolejnosc jest przypadkowa.

Masz racje, ze w wodzie, jesli umiesz liczyc, licz na siebie. Poleganie na (przypadkowym) buddy jest prozba o nieszczesci.

Dla mnie system "buddy" zaczyna sie jednak duzo szybciej. Wazniejsze od tego czy moj buddy bedzie w stanie mi pomoc jest, czy buddy nie dopusci do tego aby pomoc byla potrzebna - do tego nie musi byc super wyszkolonym nurkiem, wystarcza odrobina zdrowego rozsadku.

onufry - 22-06-2004, 22:41

ja kurs robilem z bratem wiec za jakis czas bedziemy mogli liczyc na siebie. puki co bedziemy plywali z instruktorami. troche kosztowne, ale zycie jest wazniejsze,
Na kursie zauwazylem, ze pod woda dogadujemy sie lepiej niz nad:)
choc przy pierwszym dzieleniu sie powietrzem, brat troche sie opil bo zadlugo trzymalem jego ustnik, na szczescie bylo to na basenie. :mrgreen:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group