| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ... |
 |
TECHNIKA NURKOWANIA I SPRZĘT - Sieci...
Dorota i Wojtek - 17-05-2003, 09:16 Temat postu: Sieci... Zastanawiamy się nad zrobieniem czegoś na kształt "symulatora do wycinania się z sieci" .
Chodzi o ramę zatopioną na kilku metrach (wilekość np. 2x2metry), w której na czas ćwiczeń rozwieszalibyśmy sieć rybacką. Całość miałaby dać możliwość przećwiczenia wycinania się z sieci w "realnych" warunkach pod pełną kontrolą prowadzących zajęcia.
Co myślicie o takim pomyśle? Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia w tym temacie? Czy Waszym zdaniem warto to robić, czy lepiej pozostać przy nauce wycinania "na sucho" ?
Art - 17-05-2003, 09:28
Dla mnie rewelacja! Tylko musiałoby to być na małej głębokości, żeby ćwiczący nie wpadł w prawdziwą panikę
Chętnie bym poćwiczył takie wycinanie, choć u nas to tylko chyba na kursach wrakowo-morskich robią takie zajęcia.
Pomysł jak najbardziej przedni
Tommy222 - 17-05-2003, 10:22
Jasne po to robi sie kurs wrakowy aby sie tego nauczyc pomysł swietny
Artur - 17-05-2003, 15:12
Rozumiem że miała by to być rama równomiernie opuszczana i podnoszona ( w sytuacji krytycznej) -czyli mechanizm, który jak wiadomo im bardziej skomplikowany tym bardziej zawodny? ale co w sytuacji gdy próbujący się "wyciąć" nagle nie daje rady a mechanizm nagle się zacina , to rozumiem że do wody wskakuje 10-ciu nurasów z nożami? - ryzykowne, jeszce mu odetną nie to co trzeba. Ja jednak nie zaryzykuję... pozdrawiam Artur
Art - 17-05-2003, 15:38
Chyba jednak nie chodziło o podnoszona ramę...raczej o zamontowanie jej powiedzmy na 3-4 metrach.
W razie paniki i niemożliwości samowyplątania (wycięcia) nie ma ryzyka przekroczenia czasu bezdekompresyjnego (no bo niby jak
Przy odpowiednim podejściu instruktora do ćwiczenia nie jest chyba ono niebezpieczne.
a jak sobie biedaczek sam nie poradzi to zawsze jest ktoś kto go wytnie i będzie o kolejne doświadczenie więcej.
Jeśli jestem w błędzie i moje kombinowanie pogalopował gdzieś za daleko to proszę o poprawki
Pozdrawiam
Dorota i Wojtek - 17-05-2003, 16:36
Zamierzenie jest następujące:
Rama np. 2x2metry (podobna do ramy drzwi - wielkość to kwestia drugorzędna) na stałe osadzona na dnie w pozycji pionowej. Głębokość max 6metrów (płycej występuje dosyć silne falowanie - co mogłoby skomplikować ćwiczenie). Na czas ćwiczenia w "oknie", które tworzy rama rozwieszamy sieć np. nylonową (trudno powiedzieć jakie są tu dostępne...). Sieć pozostaje na tyle luźna, że może dobrze zasymulować realne zaplątanie się.
Całe ćwiczenie jest wykonywane najpierw w analogicznej ramie na sucho, na lądzie.
W trakcie wykonywania ćwiczenia pod wodą, dwóch instruktorów (instruktor i asystent) ustawionych jest bezpośrednio przy ramie - każdy po jednej stronie. W pogotowiu każdy ma urządzenie tnące oraz octo. Ćwiczący świadomie napływa na sieć i... Dalsza część to już kwestia inwencji: oplecenie siecią od tyłu, od przodu, działanie w zespole (pomoc partnera przy wycinaniu) - pomysły pojawią się w trakcie użytkowania (jeżeli oczywiście do niego dojdzie).
Wydaje nam się, że świadomość tego, że nad bezpieczeństwiem czuwa dwóch asekurujących - pozwoli na pełniejsze wykorzystanie potencjału ćwiczącego. Mamy nadzieję, że skupi się w większym stopniu na zastosowaniu właściwej techniki wycinania i skutecznie ją przeprowadzi. Ćwiczenie, może doskonale pokazać jak skonfigurować i jaki optymalnie zastosować sprzęt potrzebny do przeprowadzenia całej akcji.
Całość można nagrać i analizować 10 min. później w klasie...
Bardzo nam zależy na Waszych opiniach - od nich w głównej mierze będzie zależała realizacja tego pomysłu.
Przedstawcie nam wszystkie minusy, jakie możecie "wymyślić" - jeżeli okaże się, że całość jest zbyt niebezpieczna - pomyślimy nad udoskonaloną wersją lądową.
DarekS - 17-05-2003, 17:25
Jeżeli chcecie siatkę zawiesić na ramie to nie jest to najlepszy pomysł. Nie ma ona takich właściwości jak normalnie postawiona siatka.
Żeby zrobić takie ćwiczenia najlepiej się zaopatrzyć w typową siatkę z oczkiem ok. 5 cm o wys. 3 m. z korliną lub pływakami i ołowianką na dole. Długość siatki powinna mieć minimum 5 m.
Postawcie ją normalnie jak to robią rybacy i wówczas macie 100% symulacji wplątania. Oczywiście nadzorować powinno to min. 2 osoby.
Najlepiej odkupić od rybaków mocno zużyte sieci stylonowe. Są one często w takim stanie, że można je rwać co zapewni w awaryjnych sytuacjach max bezpieczeństwa.
Nie polecam te nauki siatek żyłkowych.
Dorota i Wojtek - 17-05-2003, 18:46
Jak zachowuje się taka sieć w wypadku silnego falowania i przy pływach sięgających 1 metra? Trzeba by ją jakoś dodatkowo stabilizować?
Czy luźno zawieszona w większej ramie dałaby podobny efekt?
Całość powinna być łatwo rozstawialna i łatwa do demontażu - nie mamy zbyt dużego doświadczenia w rybołóstwie...
lobster - 17-05-2003, 19:00
po mojemu to za falowanie powinniscie kasowac ekstra a nie starac sie uniknac. W koncu takie sa prawdziwe warunki - im bedzie trudniej na cwiczeniu, tym bedzie latwiej w zyciu.
Krzysiek_J - 17-05-2003, 19:46
Sieć powinna być przymocowana tylko do górnej części ramy. Z boków i od dołu powinna swobodnie zwisać. Wtedy można się lepiej zaplątać
Co do falowania to wydaje mi się że czym będzie trudniej, tym lepiej dla kursanta.
Pomysł świetny. Wycinanie się w wodzie to nie to samo co na lądzie.
GrzegorzWS - 17-05-2003, 22:15
Dokładnie TAK! Doskonały pomysł i w sumie wraz z nauką może to być dobra zabawa dola asystujących lub obserwujących
Ja się chętnie piszę na takie ćwiczenie! Najlepiej w połączeniu z nocnym...hihi
Pozdrowienia, Grzegorz.
waldo - 18-05-2003, 16:57
| Dorota i Wojtek napisał/a: | Bardzo nam zależy na Waszych opiniach - od nich w głównej mierze będzie zależała realizacja tego pomysłu.
|
Bardzo dobry pomysł. Sam nie miałem nigdy do czynienia z sieciami i bardzo chętnie bym spróbował w "bezpiecznych" warunkach.
Bart - 18-05-2003, 18:32
Pomysł jest rewelacyjny. Nie miałem "przyjemności" wyplącywania się z sieci, ale chętnie zobaczyłbym jak ktoś to robi wawarunkach kontrolowanych.
Kilka razy widziałem sieć rybacką , która wygląda w wodzie jak postawione ogrodzenie, tzn. stoi w wodzie. U góry ma pływaki z korka, zaś u dołu obciążona jest z reguły balasem ołowianym. Powoduje to, iż nie kładzie się.
Propozycja:
Ćwiczenie odbywa się na akwenie o głębokości 5-6 m. Używamy odcinka siatki o szerokości 3-4 m i wysokości ok. 2 m. W zależności od tego, jak bardzo obciązymy siatkę będzie ona stała na dnie lub będzie falowała po powierzchni. Ćwiczący wpływa na siatkę i szamocząc się może się dosłownie nią owinąć (przy ramie nie będzie to możliwe). Jeśli konieczna będzie pomoc instruktora będzie możliwość wyciągnięcia delikwenta razem z siatką na powierzchnię. W przypadku ramy (chyba) trzeba go wycinać przed wynurzeniem.
Taki rozwiązanie umożliwiałoby wybranie sobie wariantu:z falowaniem, czy bez.
Mam nadzieję, że nie zamieszałem zbytnio.
Gdyby udało się wam zrealizować pomysł z wyplątywaniem z siatki, liczę, że nagracie krótki filmik z ćwiczeń. Byłby bardzo pouczający.
Zboj - 19-05-2003, 00:37
DiW,
Na świerzo przemyślenia po przedwczorajszym wplątywaniu się i wycinaniu.
Ćwiczyliśmy na ok 2m wodzie (Bałtyk). Sieć około 6-7 m. szerokości i ok 3 m. długości. Dwie osoby trzymają końce i asekurują trzecią, która ma się wplątać i wyplątać.
Jako pierwsze przećwiczyliśmy baleronik, czyli uzmysłowienie sobie co sieć może zrobić z nurkiem. Nie wiem czemu mnie wybrano na obiekt ćwiczeń, ale jak padło już, to postarałem się jak najlepiej. Wpłynięcie w sieć, śruba, a potem wyjście na powierzchnię nogami do góry (suchy).
Auć. To naprawdę było okropne. Moje wrażenia:
- nie byłem w stanie ruszać nogami i jedną ręką
- sieć zaczęła mi zrywać z twarzy maskę i była ciągle zalewana
- nie byłem w stanie ruszyć głową, bo automat się zaczepił w sieci i każdy ruch mi go wyrywał
- automat zaczął poza powietrzem podawać trochę wody
- byłem na skraju paniki (oddech przyśpieszył tak ze cztery do pięciu razy) pomimo, że sytuacja była kontrolowana i gdy tylko dałem sygnał, że mam dość, to zostałem wycięty po uprzednim nadmuchaniu i umieszczeniu bezpiecznie na powierzchni - wycinanie trwało ok. 5 minut i jedna z wycinających osób samam się trochę zaplątała- gdyby to była rama i gdyby mi wyrwało ustnik, wole nie myśleć o następstwach, bo nie było nawet jak mi podać octo.
- na szczęście nie zacząłem się miotać tylko spokojnie sobie leżałem pomimo, że całe ciało dawało wszelkimi sposobami informacje by stamtąd jak najszybciej spadać
- no i już nie wspomnę, że gdyby nie pomoc to bym za ..... sie nie wyplątał.
Po moim pokazie jakoś już nikt nie chciał się wplątać całkowicie, więc ćwiczyliśmy z mniejszą siecią tylko proste wpłynięcie, próba wycofania się i wycięcia z trzymających kawałków sieci. Wszystkie z powodzeniem.
W mojej opini sieć na stałe przyczepiona pod wodą jest dużym ryzykiem, gdyż w przypadku paniki kursanta grozi wyrwaniem ustnika i utonięciem, nawet przy sprawnej akcji nurków asekurujących. Natomiast trzymanie przez nurków asekurujących sieci w ręku daje możliwość ewakuowania delikwenta na powierzchnię w przypadku utraty ustnika. No i nie zapomnijmy go walnać w splot słoneczny - bo jakoś dziwnie jestem przekonany, że jest duża szansa iż człowiek zaplątany w sieci pod wodą, któremu zostanie wyrwany ustnik, jakoś nie będzie skory do miarowego wypuszczania powietrza.
GrzegorzWS - 19-05-2003, 22:24
Czytałem z zapartym tchem! Niemal jak bym tam był obok! A jednak może takie ćwiczenie być niebezpieczne! Dziękuję za rady, bo kto wie czy nie bede pierwszym "królikiem doświadczalym" u Doroty i Wojtka
Pozdrowienia, Grzegorz.
Aston - 21-05-2003, 01:21
Witam!
Na poczatku, jak zaczalem czytac ten temat, wszystko bylo proste i ok. Dobry pomysl, potrzebna umiejetnosc, opanowanie paniki, nowe doswiadczenie itd.
Po kilku konstruktywnych opiniach zaczalem myslec ponownie (zdarza mi sie).
DiW maja pomysl i propozycje. Jednak jak sie okazuje po przemysleniach i praktyce w takich zabawach to nie jest tak hop hop.
Temat jest dobry i powazny. W pewnym momencie przygody z nurkowaniem nie mozna nie umiec tego wykonac.
Dla mnie, ktory nie ma zbyt duzego stazu, metoda DiW wydaje sie latwiejsza - trudniej sie powaznie zaplatac - latwiej wyswobodzic. Pomysl ze "swobodna" siecia jest mocno stresujacy - jezeli dwoch opiekunow trzyma siec to jak moga pomoc?
A moze 2 etapy szkolenia?
Pozdrowienia!
maretzky - 21-05-2003, 01:38
| Aston napisał/a: | | Dla mnie, ktory nie ma zbyt duzego stazu, metoda DiW wydaje sie latwiejsza - trudniej sie powaznie zaplatac - latwiej wyswobodzic. Pomysl ze "swobodna" siecia jest mocno stresujacy - jezeli dwoch opiekunow trzyma siec to jak moga pomoc? |
Ważne jest żeby ten kto się pcha w siatkę miał dość mocną psyche i to wszystko. Nawet jak sie skokonujesz na 5 metrach to możesz tam leżeć przez kilka godzin i jeszcze bedziesz miał czy oddychać. A potem zawsze cie mogą wywlec wciągarką na plażę gdzie malutkie arabusiki nożykami z muszelek cie wykaraskaja... spoko spoko Astonku
Kuba - 21-05-2003, 08:16
no i trzeba Aston pamietac, ze jak cos podobnego stanie sie rzeczywistoscia, to nie bedzie juz mozliwosci rozwazania co by bylo, gdyby...bedziesz musial wykazac sie silna psychika i dzialac b. sprawnie.
nie mam (na szczescie) zbyt wielu doswiadczen w wycinaniem sie, zaplatalem sie jak na razie 2 razy (raz zylka i raz octopusem na wraczku :lol: (kiedys tu juz tu gdzies opisywalem)) lecz musze przyznac ze i jeden i drugi przypadek dobrze zapamietalem. czlowiek, ktorego trzyma jakas nieznana sila strasznie dziwnie sie czuje.
ja osobiscie jestem zwolennikiem testowania tego typu sytuacji w jak najbardziej rzeczywistych warunkach. jak poplatanie to dosc mocne, lecz wczesniej bardzo pozadna odprawa, mocna podpora psychologiczna, wczesniejsze przecwiczenie sprawnego wyciagania noza/sekatora w roznych pozycjach i koniecznie 2 instruktorow caly czas tuz obok w razie co.
no i glebokosci, plyciutka, lecz moze nie tak by fala rzucala na wszystkie strony...
pomysl DiW uwazan za naprawde b. dobry i tylko czekam az ktorys z klubow pokusi sie o "plagiat" :lol:
bede wtedy jednym z pierwszych chetnych na testy
pozdrawiam
Kuba
maretzky - 21-05-2003, 08:33
| Kuba napisał/a: | pomysl DiW uwazan za naprawde b. dobry i tylko czekam az ktorys z klubow pokusi sie o "plagiat" |
Ciężko mówić o "pomyśle" i "plagiacie". W szkoleniach wrakowych CMAS właśnie bardzo podobnie to wygląda. Bardzo fajne (niestety nie byłem) warsztaty również pozaszkoleniowe tego typu robione były w zeszłym roku na Mazurach.
No chyba że chodzi o baze w Egipcie. Tam raczej będą jedyni na razie. I dobrze.
Przynajmniej widać że im sie chce cos wiecej przekazac kursantom a nie tylko Pay Another Dollar Immediately...
Zboj - 21-05-2003, 11:00
| Aston napisał/a: | Pomysl ze "swobodna" siecia jest mocno stresujacy - jezeli dwoch opiekunow trzyma siec to jak moga pomoc?
|
Ponieważ ją trzymają, to mogą w każdej chwili wyciągnąć zaplątanego na powierzchnie i odcholować w razie bardzo dużej awarii na płytką wodę, tak by głowa delikwenta gdy się go postawi na płetwach była nad powierzchnią wody. Wtedy można wycinać i wycinać i....
Dodatkowo ponieważ trzymają sieci w rękach, to moga je zacząc zbierać, zmniejszając powierzchnię w która delikwent jest się wstanie zamotać
Dorota i Wojtek - 21-05-2003, 15:38
Trzymanie sieci w rękach przez prowadzących zajęcia raczej odpada:
-oboje trzymają sieć (kursant jest "sam")
-w razie draki (czyt. nerwowy baleronik) obydwaj instruktorzy ruszą na pomoc nieszczęśnikowi... sieć wypuszczona z rąk może zachowywać się bardzo nieprzewidywalnie.
-w razie dużej draki... instruktorzy ruszają na pomoc, ale duża fala oplata ich siecią i zaczyna się hm... problem...
Pomysł DarkaS z rozstawieniem sieci wydaje nam się na razie optymalny - jeżeli zrezygnować z ramy...
Musimy się najpierw nauczyć rozstawiać sieci...
Plagiat... zdecydowanie nie (raczej w naszym wydaniu ) techniki wycinania z sieci uczą w Polsce niektórzy instruktorzy na WM1 (i to od baaardzo dawna) - spotkaliśmy się tylko z wersją "na sucho"...
Ostatnio na rynku pokazało się sporo różnych urządzeń tnąco - wycinających. Czy macie jakieś sprawdzone wielokrotnie? Czy możecie coś zaproponować?
Arex - 21-05-2003, 15:55
Co do urzadzen to moge polecic sekator. Ale nie taki z zachodzacymi na siebie ostrzami (jak nozyczki) tylko kowadełkowy.
Idealnie przytrzymuje nawet luzno wiszacy sznurek.
A cena?
Cale 30zl w sklepach typu Nomi, Obi.
W sklepach nurkowych podobne ustrojstwa sa za 130 zł
Pozdrawiam
WolfEeel - 21-05-2003, 18:57
| Arex napisał/a: | Co do urzadzen to moge polecic sekator. Ale nie taki z zachodzacymi na siebie ostrzami (jak nozyczki) tylko kowadełkowy.
Idealnie przytrzymuje nawet luzno wiszacy sznurek.
Pozdrawiam |
Co to jest sekator kowadelkowy? Czy ktos zna odpowiednik Angielski?
Marcin
Zboj - 21-05-2003, 19:31
| WolfEeel napisał/a: | Co to jest sekator kowadelkowy? Czy ktos zna odpowiednik Angielski?
Marcin |
Sekator kowadełkowy, to taki, który zamiast dolnego ostrza ma płaską krawędź, a górna dociskana jest do niej pod kątem 90 stopni. Mniej więcej tak:
\/ górne ostrze
-- kowadełko ostrza dolnego
||
Dzięki temu sznurek jest cięty "idealnie".
Ale kilka uwag. Sekator taki powinien być cały metalowy, bez plastikowych nakładek na kowadełko, gdyż linki sieci potrafią się wcisnąć pod plastik i jest duży problem.
Dobre są też specjalne urządzenia jednoręczne z ostrzem w kształcie haka i plastikową rączka. Tak jak w przypadku sekatorów, niekoniecznie te sprzedawane w sklepach nurkowych będą najlepsze. Można kupić w sklepach typu Obi takie noże pod nazwą noży do kartonu.
Przy każdym zakupie urządzeń tnących dobrze ze sobą mieć kawałek linki, sznurka (może byc mokra) i zobaczyć czy potrafią przeciąć nienaprężoną (ewentualnie naprężoną) sieć.
I przypominam, że według zaleceń CMAS podczas nurkowań w rejonach sieciogennych powinno się mieć trzy niezależne urządzenia do ich cięcia. Nóż nurkowy może byc jednym z nich, aczkolwiek sprawuje się najgorzej (chyba, że jest długi, tarkowaty i bbaarrddzzoo ostry - a najlepiej se stali rdzewnej...).
Zboj - 21-05-2003, 19:39
| Dorota i Wojtek napisał/a: | -oboje trzymają sieć (kursant jest "sam")
-w razie draki (czyt. nerwowy baleronik) obydwaj instruktorzy ruszą na pomoc nieszczęśnikowi... sieć wypuszczona z rąk może zachowywać się bardzo nieprzewidywalnie.
-w razie dużej draki... instruktorzy ruszają na pomoc, ale duża fala oplata ich siecią i zaczyna się hm... problem... |
Jak dużej sieci chcecie używać????
Pamiętajcie, że nawet jeśli na początku weźmiecie dużą sieć, to już po pierwszych zajęciach będzie dużo mniejsza i w wielu kawałkach.
W praktyce kawałek 2m na 2m zupełnie wystarcza do ćwiczeń pod wodą. No chyba, że chcecie robić baleronik
Aha. Przypomniało mi się co jeszcze robiliśmy na kursie:
- płynięcie jednego nurka wzdłuż sieci a dwóch trzymających obserwuje jak się sieć zachowuje na skutek zawirowań wywoływanych przez pływaka
- podpłynięcie do sieci, a następnie wspinanie sie po niej do góry - najlepsza metoda zwiewania sieciom
I wszystkie ćwiczenia wykonywaliśmy sami - bez asysty instruktorów (to znaczy oni byli na brzegu ).
Kuba - 24-06-2003, 09:58
w ubiegły weekend mialem przyjemnosc uczestniczyc w szkoleniu z wycinania sie z sieci.
Szkolenie mialo miejsce u Pawła Golika "Szczura" w jego bazie na Helu.
podziele sie kilkoma wskazowkami dla tych, ktorzy rowniez chcieliby doznac tego wspanialego uczucia totalnego poplatania.
po pierwsze wczesniej na powierzchni, na sucho przecwiczcie jak sie tnie rozne rodzaje sieci, roznymi narzedziami tnacymi.
jezlei chodzi o radzaje sieci to jestem zupelnym lajkonikiem, ale jak dla mnie zdecydowanie inaczej tnie sie takie sieci "zylkowe" a inaczej sieci w tych cienkich sznureczkow.
narzedzia tnace, ktorymi cwiczylem to noz nurkowy, sekatorek, noz do ciecia kartonu i takie dlugie nozyczki. noz do ciecia kartonu jest zdecydowanie najwygodniejszy i najszybszy.
zwykly noz ma te wade, ze jedna reka sie trzyma siec a druga tnie.
sekator to masa ruchow, ktore nalezy wykonac. tnie sie dobrze tylko poszczegolne linki, gdy jest ich wieksza ilosc to nie bardzo to wychodzi.
podstawowa wada nozyczek jest to, ze nie mialy sprezynki miedzy ramionami. bardzo wazne jest by nie trzeba bylo wykonywac ruchu otwierania nozyczek (sekatora) i zamykania. powinien to byc tylko ruch zamykajacy (tnacy). otwieranie samoczynne pod wplywem sprezyny.
noz do kartony byl najlepszy - szerokim ruchem pozbywalem sie wielu linek na raz.
wycinajac sie pamietajcie by:
ciac siec dooloka siebie, na wyciagniecie reki. nie bardzo blisko ciala, do mozna sie niechcacy znow zaplatac. to co zostanie na was moze zostac i jezeli nie przeszkadza to w oddychaniu czy wykonywaniu ruchow pod woda.
uwazajcie by poza sieciami nie odciac sobie jeszcze czegos (np automatu). ja w ferworze walki pozbylem sie karabinka na koncu kolowrotka.
nie wykonujcie szybkich ruchow (choc to wcale nie jest latwe). siec zaczepia sie o kazdy zaczep, a takich miejsc przy nurkowaniu jest naprawde sporo.
pamietajcie by zachowac spokoj - i tak zuzycie powietrza bedzie znacznie wieksze niz zwykle.
jezeli partner pomaga w wycinaniu to nalezy bardzo uwazac, by i on sie nie zaplatal.
przygotowujac cwiczenia zadbajcie by wczesniej nie poplatac sieci. rozplatanie ich pod woda tylko po to by sie zaraz w nie specjalnie zaplatac nie jest mile.
koniecznie cwiczcie to z asekuracja, a wczesniej dokladnie ustalcie z partnerem po jakim znaku powinien przystapic do akcji ratunkowej
a poza tym - jak juz to bedziecie cwiczyc, to po przecieciu kilku linek i zobaczeniu o co tak naprawde chodzi, to polecam zdjac maske. wtedy to sie dopiero zaczyna jazda. nie widac sieci, ciagle cos gdizes trzyma....naprawe poziom trudnoscie zwieksza sie DRASTYCZNIE, a niestety w rzeczywistosci sytuacja taka, ze siec zerwie maske jest b.prawdopodobna. fajnie jest sie tez zawinac w "kokonik" i wtedy probowac jak to jest...
naprawde bardzo polecam takie cwiczonko kazdemu, kto sie wybiera na nurki w Baltyku. warto byc wczesniej przygotowanym psychicznie do skutecznej reakcji.
pozdrawiam
Kuba
maretzky - 24-06-2003, 10:08
| Kuba napisał/a: | | fajnie jest sie tez zawinac w "kokonik" i wtedy probowac jak to jest... |
...jak to jest wtedy trudno siegnac do noza na lydce
Zboj - 25-06-2003, 00:17
| Kuba napisał/a: | fajnie jest sie tez zawinac w "kokonik" i wtedy probowac jak to jest...
naprawde bardzo polecam takie cwiczonko kazdemu, kto sie wybiera na nurki w Baltyku. warto byc wczesniej przygotowanym psychicznie do skutecznej reakcji.
|
Oj fajnie, fajnie. Tak sobie wisisz skokonikowany i myślisz, "kiedy te kolegi ubezpieczające zorientują się, że nie mam możliwości dać sygnału, że coś jest nie tak..."
Kuba - 25-06-2003, 12:57
narzedzia tnace mialem 3:
noz domocowany do lydki
sekator dolaczony do jacketu tuz przy ramieniu
noz to tektury przy jackecie w kieszeni
nie lubie dodatkowych paskow na reke, ale to ostatnie moze niedlugo tam zamontuje.
w zaleznosci to tego jak mnie owinie powinienem miec mozliwosc dotarcia do ktoregos z tych ostrzy...przynajmniej mam taka nadzieje
a co do partnera to rezerwowym (poza znakami) rozwiazaniem byl sygnal nurkowy. inflator mialem caly czas blisko siebie i mialem mozliwosc wcisniecia przycisku przez caly czas
Kuba
ps. partnerem byl badz co badz doswiadczony instruktor. byl tam po to by sie zorientowac, gdy sytuacja wymknie sie z kontroli. z calym szacunkiem, ze z kims "malo doswiaeczonym" to wolalbym tego nie probowac.
Jan Nurkowski - 25-06-2003, 17:36
Te "sznureczki" to sieć dakronowa-syntetyczne włókno poliestrowe - najgorsza zaraza z jaką można się spotkać pod wodą.
nie boi się ostrego noża ( większość żagli jest z dakronu ).
W takiej sieci ćwiczył Kuba.
Dodam, że miał utrudnioną sytuację, bo sięć nie była bardzo napreżona.
Uwolnienie nastąpiło po 10 min., co biorąc pod uwagę w/w i pierwszy raz jest wynikiem bardzo dobrym.
pzdr
Jan
GrzegorzWS - 30-06-2003, 00:06
Kuba - gratuluję realizacji już dawno podjętego postanowienia przeszkolenia w tym zakresie! Czytałem wszystkie uwagi "jednym tchem"... czy możesz podzielić się kontaktem do organizatora "szkolenia"?
Kuba - 30-06-2003, 08:46
calosc zorganizowal Janek Nurkowski. pojechalem tam razem z nim, Janek pilnowal mnie rowniez pod woda i mial znaczacy udzial w zaplatywaniu mnie w siec
calosc teorii i cwiczenia na brzegu prowadzil Pawel Golik "Szczur" z Aquarisa (w Wawie na wale miedzyszynskim) www.divingpoland.com
podrawiam
Kuba
GrzegorzWS - 02-07-2003, 22:27
Kuba - pięknie dziękujuę za wyczerpującą wiadomość. Skorzystam kiedyś i opowiem jak było
lobster - 06-07-2003, 23:55
A tu sa zdjecia sieci:
i jeszcze jedno:
Kuba - 07-07-2003, 08:32
ladne zdjecia, lecz powiedzialbym, ze zbyt ladne...
wygladaja tak spokojnie...
w baltyku nie bedziesz miec zazwyczaj takiej widocznosci....o sieciach mozna sie dowiedziec o jedna sekunde za pozno...
gdyby ktos jeszcze cwiczyl wypatywanie sie z sieci, to moze tez by dolaczyl zdjatka....zylka owinieta dookola szyji, zaplatana butla z zaworami, oplatane nogi...no moga byc ciekawe zdjecia (oczywiscie jezeli robione w kontrolowanych warunkach
Kuba
Jan Nurkowski - 07-07-2003, 18:19
Centrum szkolące wycinanie się z sieci w/g programu marynarki wojennej:
http://www.cw-aquarius.com.pl/
Na wszystkie pytania odpowiada Paweł Golik lub moja bardzo skromna osoba.
pozdrowienia
Jan
0601351673
Miłosz - 09-07-2003, 19:43
| Kuba napisał/a: |
nie wykonujcie szybkich ruchow (choc to wcale nie jest latwe). siec zaczepia sie o kazdy zaczep, a takich miejsc przy nurkowaniu jest naprawde sporo.
pamietajcie by zachowac spokoj - i tak zuzycie powietrza bedzie znacznie wieksze niz zwykle.
|
Jak sie okazało wystarczy znacznie mniej, niż sieć, żeby się zaplątać.
Jak rasowy *, wypłynąłem dziś rano z bojką przyczepioną na lince, pod nadzorem. Płyniemy z Barbarett i schodzimy gdzieś pod 9m, pod termoklinę. Pogoda nie za dobra na górze: wiatr dochodzi do 5', dość ciemno, więc i na dole nie za jasno. Płyniemy na azymut i dopływamy do liny od boi postawionej na jeziorze. Świadom faktu, że sam ciągnę za sobą bojkę mijam linę (dość blisko) i spoglądam za siebie, gdzie mniej więcej wlecze się ciągnięta przeze mnie bojka. Już widzę, że źle zrobiłem. Fale chyba zdryfowały moją bojkę do przodu i nie opłynąłem dużej boi jak trzeba. Widzę, że linki splątane i jak tak dalej popłynę, to pewnie zaczepią się na powierzchni. Więc ja na leniucha - wracam do dużej boi i mijam ją z drugiej strony, trzymając linkę od własnej bojki z dala grubej liny. Próbuję płynąć - figa. Patrzę w górę, w dół - ani drgnę. Pociągnąłem lekko - nogę mam w lince od boi, ta sama linka gdzieś jeszcze się trzyma (zawór butli?), rękę w międzyczasie splątałem własną bojką. Prawie nie mogę się ruszać. Noża oczywiście nie mam przy sobie - czekał jeszcze wtedy na poczcie na odbiór (nie zdążyłem przed wyjazdem). Pierwsza głupia myśl - pójdę na pocztę, wrócę i się wyplączę. Przez ten czas zdążyłem namulić tak, że nie widać nic na 20cm. Śmiech mnie ogarnął z lekka, że tak się wpakowałem z dwiema tylko linkami. Pomny faktu, że nic na szybko i nerwowo (i tego właśnie postu, Kubo), przestałem się na chwilkę ruszać, żeby zwolnić tempo, zawisłem sobie, sprawdziłem manometr ( ) i zacząłem się wyplątywać metodycznie. Kilkanaście sekund i wszystko było skończone.
Morał prosty: nie potrzeba sieci, żeby się splątać, zwłaszcza początkującemu. No i faktycznie - spokój podstawą jest.
Pozdrówko,
Nishigoi
Kuba - 10-07-2003, 09:18
spokoj i DOSTEP do narzedzi tnacych... nie jednego - min 2!!!
a moglbys jeszcze napisac gdzie to mialo miejsce i jaka byla reakcja Barbarett - nasza "lwica morska" - badz co badz byliscie w parze - czy asekurowala Cie? zawiadomila "nadzorce"? pomagala wyplesc?
gratuluje opanowania
Kuba
Miłosz - 10-07-2003, 10:11
| Kuba napisał/a: | spokoj i DOSTEP do narzedzi tnacych... nie jednego - min 2!!!
a moglbys jeszcze napisac gdzie to mialo miejsce i jaka byla reakcja Barbarett - nasza "lwica morska" - badz co badz byliscie w parze - czy asekurowala Cie? zawiadomila "nadzorce"? pomagala wyplesc?
gratuluje opanowania
Kuba |
To prawda. Za drugim juz sie rozgladam. Barbarett byla nieco z przodu (padla komenda do plyniecia na nowy azymut, ok - ok i ona ruszyla, a ja... nie) i wlasnie zaczela do mnie zawracac, ale nie zdazyla sie wykazac, bo sie wyplatalem, wiec kiedy doplynela bylo juz po fakcie.
Najlepsze z tego zaplatywania jest to, ze nawet nie wiesz kiedy. Plyniesz normalnie, a nagle caly jestes w linkach. Dalbys sobie uciac glowe, ze niczego nie dotykales... Az strach myslec o sieciach.
Dziekuje za gratulacje i wnoszacy post, ktory znacznie mi pomogl
Pozdro,
Nishigoi
t0m1 - 13-07-2003, 10:55
Mysle, ze wazne jest aby cwiczenia takie kilkakrotnie powtarzac. Wczoraj na poglebiarce kolega zaplatal sie w poreczowke. Oczywiscie pierwsza jego reakcja bylo zesztywnienie ciala. Nastepnie zlamal sie pod katem prostym i opadl na dno. Dalej nie widzialem co sie z nim dzieje... Podplynalem do niego i zaczelem wyplatywac linke (wtedy nie widzialem nic po za linka i zatrzaskiem) z jego zatrzasku przy lewej pletwie. Nie bylo latwo, bo chlopak sie wyrywal! Myslalem juz zeby go wyciac ale udalo sie wyszarpac linke i chlopak natychmiast poszedl do gory. Nie wystrzelil ale rozpoczal wynurzanie. Zapomnial nawet wypiac poreczowke...
Cwiczmy Bracia i Siostry. Jak najczesciej i w jak najbardziej extremalnych warunkach po to aby nie dac sie strachowi. Strach ma wielkie oczy, po fakcie jak zastanawiam sie nad tym co wczoraj sie stalo to uwazam, ze byla to blachostka, pikus. Ale bedac pod woda, w ciemnosci na 38 metrach, w momencie gdy juz wracalismy do opustowki po 15 minutowym pobycie na dnie nie mialem wrazenia, ze to kaszka z mleczkiem! A to byla tylko opustowka, a co gdyby byla to siec? Prawdopodobnie zablakloby powietrza Wiec oprocz technik wycinania cwiczny tez spostrzegawczosc.
nuras5 - 13-07-2003, 11:42
Nie zgodzę się z Tobą, że to była błachostka- w taki sposób ludzie tracą życie.
Najpierw zaplątanie, póżniej panika a w końcu niekontrolowane wynurzenie - nazywasz to drobiazgiem? Mieliście duuużo szczęścia
A przy okazji- nie chciałbym wyjść na pedanta, ale co CMAS* robi na 38m?
t0m1 - 13-07-2003, 21:08
| nuras5 napisał/a: | | Nie zgodzę się z Tobą, że to była błachostka- w taki sposób ludzie tracą życie. |
Napewno.
| nuras5 napisał/a: | Najpierw zaplątanie, póżniej panika a w końcu niekontrolowane wynurzenie - nazywasz to drobiazgiem? Mieliście duuużo szczęścia |
Nie wiem gdzie przeczytales o niekontrolowanym wynurzeniu. Nie dopowiadaj czegos czego nie napisalem! Z reszta drobiazgiem wydaje sie to dla mnie teraz. Pod woda wykonalem to co do mnie nalezalo. Pomoglem buddiemu. W nurkowaniu nie ma co liczyc na szczescie. Szczescie to jest dobre jak sie gra w rulete.
nuras5 - 14-07-2003, 12:04
| t0m1 napisał/a: | | ale udalo sie wyszarpac linke i chlopak natychmiast poszedl do gory. |
Tak ten fragment zrozumiałem, jeśli nadinterpretacja - przepraszam
martin - 14-07-2003, 15:56 Temat postu: Re: Sieci...
| Dorota i Wojtek napisał/a: | Zastanawiamy się nad zrobieniem czegoś na kształt "symulatora do wycinania się z sieci" ...
Co myślicie o takim pomyśle? |
Podejrzewam, ze "kursantowi" przed "cwiczeniem" podsuniecie swistek, w ktorym zostanie zmuszony do deklaracji, ze "instruktor" za nic nie odpowiada????
Dorota i Wojtek - 14-07-2003, 18:07
Nie rozumiemy pytania: "podejrzewam" , "zmuszanie kogoś do czegoś", "instruktor", "świstek"...?
Wydaje nam się, że pomyliłeś fora...
Jeżeli masz jakiekolwiek pytania dotyczące naszego systemu i sposobu szkolenia pytaj wprost.
martin - 15-07-2003, 09:06
Nie mecz sie: na to pytanie wystarczyla by mi prosta odpowiedz w formie "tak" lub "nie". Nic wiecej! Wszystko co napisal(e/a)s, to nadinpretacja. Nie bede sie staral zgadnac w jakim celu....
Jezeli naprawde nie potraficie (w dwojke!) zgadnac o co mi w tym pytaniu chodzilo sprobuje jeszcze raz:
Czy osoba chcaca wykonac opisane przez was cwiczenie, przed cwiczeniam podpisuje formularz zwalniajacy was/centrum nurkowe/organizacje* od odpowiedzialnosci cywilnej?
Prosze odpowiedz prostym "Tak" lub "Nie", jestem na tyle dorosly aby oceny i interpretacji dokonac sam. I nie boj, nie nede moich przemyslen publikowal....
* - niepotrzebne wykresl
Jan Nurkowski - 15-07-2003, 19:24
Prosze odpowiedziec sadowi tak lub nie:
Czy pan juz przestal zdradzac zone ?
A powaznie, gdybys Ty byl instruktorem, to dal bys taki formularz do podpisu czy nie ?
pzdr
Jan
martin - 16-07-2003, 16:14
| Cytat: | Prosze odpowiedziec sadowi tak lub nie:
Czy pan juz przestal zdradzac zone ? |
Odpowiedz brzmi: "nie". Ze wzgladu na brak stalej zona, funkcja zdrada wywoluje run time error.
Brak odpowiedzi lub odpowiedz nie zgodna z pytaniem jest zreszta tez odpowiedzia.
| Cytat: | | A powaznie, gdybys Ty byl instruktorem, to dal bys taki formularz do podpisu czy nie? |
Rozwijasz dyskusje w strone ktora chcialem uniknac. Dlatego w skrocie: Wykonujacy to cwiczenie ma duze szanse powrotu do domu jako konserwa. Dlatego interesuje mnie, czy proponujacy to cwiczenie stara sie jakos zabezpieczyc prawnie.
t0m1 - 16-07-2003, 17:14
| martin napisał/a: | | Wykonujacy to cwiczenie ma duze szanse powrotu do domu jako konserwa. |
Gdybys byl laskaw uargumentowac swoja odpowiedz, bylbym niezmiernie zobowiazany....
|
|