Warto poczekać, tak w realu jak i oglądając ten film, bowiem karpie nie grzeszą odwagą i dokładnie na odwrót niż to ma miejsce u szczupaków pierwszy ich 'zwiad' to najmniejsze osobniki z lokalnej ferajny. Najcięższe 'armaty' wytaczają się na końcu ...
Dołączył: 13 Lis 2010 Posty: 1959 Skąd: UBeckie metody Panów
Wysłany: 05-06-2014, 23:15
Ciekawe podejście do Środowiska . Jak długo kolegujesz już z tymi Karpiami w tym miejscu ?
Swoją drogą aż ciśnie się pytanie czy mógłbyś któregoś z nich zjeść
Ostatnio zmieniony przez slawek290 05-06-2014, 23:16, w całości zmieniany 1 raz
Co do pytania, które jak wnioskuję wywiera na Ciebie takie ciśnienie to powiem, że mam w miarę zdrowy układ pokarmowy i mam jeszcze wystarczająca ilość zębów, co razem ze sobą zestawione pozwala mi z dumą oznajmić, że jeszcze jestem w stanie zjeść karpia. Mało tego, pochwalę się, że nawet marchewkę jak dotąd jestem jeszcze w stanie schrupać.
Karpie na swoich stałych miejscówkach gdy wyczują w wodzie zbliżający się duży obiekt kryją się głęboko w trzcinach - przepływają powoli ze swoich 'domków' przy brzegach trzcin korytarzami do identycznych 'domków' jakie mają przygotowane głęboko w trzcinach. I tam siedzą aż 'niebezpieczeństwo' minie. Lubię je tam podchodzić dla sportu z kamerą, ale czasem , po prostu gdy ma się inny cel - np. zorientowanie się ile i jakiej wielkości karpie są na danej miejscówce. A także czy nie ma wśród nich chorych sztuk - do tego tak naprawdę służy mi ta metoda. Dobrze gdyby dało się je w jakiś sposób przywabić i utrzymać blisko siebie. Na tej miejscówce miesiąc temu pojawił się chory duży ok 20 kg osobnik karpia, o czym 'zameldowałem opiekującym sie akwenem wędkarzom podsyłając im film z tym spleśniałym karpiem. Na szczęście po miesiącu nie spotkałem innych chorych, mało tego ten co był chory już ewidentnie ozdrowiał (poznałem go bo był charakterystyczny)
Potraktowałem problem od nieco innej strony - skoro nie mogę ukryć przed karpiami swojej obecności i mojego przemieszczania się w wodzie to sprawię, że będą uważały mnie za dużego karpia jako sprawcę tego zamieszania na ich rewirze. Wtedy nie będzie to dla nich niebezpieczeństwo, ośmielą się i może nawet potraktują mnie jak 'swojego' i wypłyną z trzcin się poznajomić. Wyszedłem od obserwacji zachowania się karpi w stadzie po ich rozproszeniu, oraz odgłosów jakie wydają duże karpie i sposobu ich poruszania się.
Te 'klaskanie' jak moze sie wydawać, to nie klaskanie, a lekkie uderzanie złączonymi palcami jednej rekawicy w nasadę drugiej dłoni. Przy odpowiednio dobranej sile powoduje to w wodzie odgłos identyczny jak odgłos wywoływany przez ogon dużego, rozpędzającego się karpia. Przyjrzyjcie się karpiom na filmie - jeden, dwa lub trzy ruchy ogonem w zależności od potrzebnej karpiowi prędkości i dystansu. I przerwa na 'szybowanie'. Nie więcej bo więcej oznaczałoby już ucieczkę - ciągłe szybkie płyniecie, i było sygnałem ostrzegawczym dla innych karpii.
Z kolei kolisty ruch dłonią w jedną stronę, który pokazuję na poczatku przy pomocy swojego cienia to wysyłany sygnał, że ten karp zatrzymał się i chwilę pływa spokojnie po wąskim okręgu - przed badaną miejscówką. A więc to przypłynął duży karp i sobie zatacza kółka - a więc nie ma niebezpieczeństwa, skoro inny duży karp pływa sobie jakby nigdy nic.
W praktyce odstawiam 'karpia' tak - na przemian trochę płynięcia po prostej (stukanie), od czasu do czasu kółka (dłoń), oczywiście cały czas w totalnej ciszy, bez zawadzania o siebie płetwami, bez żadnych gwałtownych ruchów, oddychanie bardzo rzadkie, oczy nie wprost na oczy ryb. Poruszanie się po prostej - płetwy nie nożycami a delikatną, cicha żabką (kto nurkuje scuba ten dobrze wie o co chodzi, bez problemu robię to nawet w swoich długich deskowatych millenium comp)
To działa. Po jakimś (niedługim) czasie oglądam je już wszystkie i sprawiają wrażenie jakby się niespecjalnie stresowały moją obecnością. Przyznaję, że na tej miejscówce 'koleguję' sie z rybami od wielu już lat
Łowiectwo podwodne mylnie kojarzy się ciągle tylko i wyłącznie z oddawaniem strzałów z kuszy do ryb. Tymczasem sport ten (bo piszę tu o sporcie a nie o kłusownictwie i waleniu do wszystkiego co sie nawinie przez przypadek) polega przede wszystkim na wytrenowaniu umiejętności cichego poruszania sie w wodzie, przebywania pod woda na wstrzymanym oddechu i wytrenowaniu umiejętności podchodzenia ryb na bliską odległość
Film nagrałem na Pogorii III w Dąbrowie Górniczej - spore, ponad 200 ha lustro czystej wody. Nie przerybiony karpiem komercjał czy hodowlanka. Oczywiście woda w rejonie miejscami mocno zmącona - po tym poznaje się miejscówkę dużego białorybu. Gatunek dokładniej można ustalić po miejscach odpoczynku (na filmie) i po śladach żerowania różnych dla rożnych ryb, a także w niektórych przypadkach po pozostałościach odchodów. Tutaj akurat nie pokazałem śladów żerowania dużych karpi poza trzcinami, bo choć je nagrałem na potrzeby filmu, to potem nie mogłem potem odnaleźć właściwego fragmentu właściwego filmu... W każdym razie to takie podłużne rytowiska z jednej strony łagodnie się zaczynające (rozmyte strumieniem wody od płetw piersiowych), a z drugiej kończące się dość ostrym 'zboczem'
Takie akweny, jak właśnie Pogoria III, na których nie ma możliwości uzyskania zezwolenia na pływanie z kuszą, a jednocześnie są rybne dają świetną mozliwość do trenowania spearfishingu. Jak widzisz niemożność pływania tam z kusza wcale nie wyklucza uprawiania tam łowiectwa podwodnego. Po prostu strzelam ryby kamerą lub aparatem zamiast kuszą. To nawet mi bardziej pasuje, bo gdybym upolował jakiegoś to musiałbym go sprawić, a potem zjeść, a nie będac na urlopie w dziczy, tylko pływając w wodzie blisko domu nie potrzebuję zdobywać pożywienia, ani nie mam na to ochoty. Na takich akwenach trenuję, a przy okazji pomagam miejscowym wędkarzom. Zresztą jak pływam z kuszą (a podejść rybę z kuszą jest znacznie trudniej niż bez kuszy, dlatego trening z kusza jest najbardziej miarodajny i właściwy w łowiectwie podwodnym) na wodach gdzie jest mi to dozwolone, to tez w ogromnej większości przypadków strzelam ryby jakie uda mi sie podejśc jedynie kamerą - nie odczuwam jakiejś potrzeby zabicia ryby ponieważ mam kuszę, a ryba, którą podszedłem się rusza i jest duża. Jeśli jej nie zabiję, to przecież bedę mógł ją jeszcze podejść innym razem, a więc znowu będę miał frajdę z polowania na nią - podejrzewam, że pewnie o tym nie pomyślałeś w ten sposób - tak właśnie działają stereotypy. Odczuwam natomiast potrzebę bycia coraz lepszym, lepszym od coraz lepszej, większej, czujniejszej ryby ... takie według mnie jest podejście do łowiectwa podwodnego jako do sportu.
Dołączył: 13 Lis 2010 Posty: 1959 Skąd: UBeckie metody Panów
Wysłany: 06-06-2014, 09:29
Fajnie że udało mi się sprowokować do tak obszernej wypowiedzi . Nie jestem przeciwnikiem polowań . Jestem przeciwnikiem bezmyślnego zabijania wszystkiego co się rusza . Mało tego sądzę iż jako Myśliwy dbasz więcej o środowisko wodne jak dziesięciu nieuświadomionych nurków .
Podoba mi się ten Twój tok rozumowania . Zakolegowanie się z karpiami jest mistrzostwem . Karpia trudno podglądać dlatego byłem w wielkim szoku widząc ten film .
Myślałem jedynie iż przyzwyczajasz karpie do pewnych dzwięków , a tu się okazuje że Ty sam jesteś Karpiem prawie .
Co do zjedzenia tych " Kolegów" to tych " oklaskanych " nie miał by sumienia .
bruner napisał/a:
Odczuwam natomiast potrzebę bycia coraz lepszym, lepszym od coraz lepszej, większej, czujniejszej ryby ... takie według mnie jest podejście do łowiectwa podwodnego jako do sportu.
Podoba mi się to podejście - Dlatego od dłuższego czasu trzymam kciuki za powodzenie akcji uświadamiania nurkujących a bezsensownie i nieumiejętnie strzelających do ryb .
Myślę iż dobre zrzeszenie skupiające naprawdę wielu Łowców mogło by w sposób znaczący przyczynić się do cywilizowania i uświadamiania sposobów myślenia podobnych do Twojego .
Tak mamy strzelających czasami idiotycznie myśliwych i grono kolegów tolerujących bezsensowne Kłusownictwo pozbawione jakiejkolwiek logiki , byle więcej zabić .
Jedno z czym się nie zgodzę to wasze zawody . Zabijanie dużych sztuk w ich czasie jest moim zdaniem barbarzyństwem .
No właśnie Sławku - ja tez nie zgadzam się z zawodami w łowiectwie podwodnym w Polsce rozgrywanymi w takiej postaci jak obecnie. Dlatego też konsekwentnie nie biorę udziału w żadnych takich zawodach, chociaż bardzo chętnie bym w nich udział brał.
Co najmniej 2 punkty regulaminów tych zawodów powodują, że zamiast być promocją łowiectwa podwodnego są one masakrą wszystkiego co się rusza w wodzie - na ilość, a ich wyniki (z tego właśnie powodu) na zdjęciach zamiast do pokazywania nadają się (z małymi wyjątkami) do opuszczenia nad nimi zasłony milczenia. Na dobrą sprawę tak rozgrywane zawody można by zastąpić strzelaniem z kuszy do ruchomych sztucznych celów. Oczywiście szanuję i podziwiam nieprzeciętne umiejętności czołowych zawodników .. ale ja w czymś takim nie mam zamiaru brać udziału, dopóki regulaminy zawodów nie zmienią się znacząco. Oczywiście mógłbym brać udział w zawodach postępując wg swoich zasad. Ale wtedy samą swoja obecnością na nich z kusza w wodzie przeczyłbym temu co postuluję. Wszystko co mogę w tym temacie robić to od czasu do czasu zgłaszam swoje od lat przemyślane postulaty co do zmian w regulaminach zawodów i rozmawiam z wieloma, szczególnie początkującymi łowcami, żeby im coś tam przekazać w tym kierunku. Na początku spotykałem się tylko z delikatnie mówiąc dezaprobatą biorących udział w zawodach. Teraz już pojawiają się powoli symptomy, że nie tylko ja tak myślę i że myśli w ten sposób coraz więcej doświadczonych zawodników. Pożyjemy - zobaczymy.
Dołączył: 13 Lis 2010 Posty: 1959 Skąd: UBeckie metody Panów
Wysłany: 07-06-2014, 12:57
Bruner , podejrzewam że sam mógłbyś być czołowym zawodnikiem . Nie możesz na zawodach polować z kamerą ? Dobrze gadasz , powinieneś mieć naśladowców .
Mam jeszcze pytanie , jak długo rośnie metrowy szczupak i jak długo rośnie
10 kilowy karp ? Czy tak duże ryby jeszcze są " rozrodowe " czy tylko są przewodnikami w stadzie ?
Właśnie wróciłem z tygodniowego pobytu na Woświnie gdzie nie miałem dostępu do netu.
Jeśli chodzi o karpie to w naszych warunkach klimatycznych się one zasadniczo nie rozmnażają (zbyt krótki okres gdy woda ma odpowiednią temperaturę). To znaczy wytwarzają ikrę, lecz się nie trą i po prostu ją potem wchłaniają (podobnie jak tołpygi i amury). Dawnymi czasy bodaj benedyktyni rozmnażali karpie w Polsce przygotowując w tym celu płytkie trawiaste, dobrze nasłonecznione łąki, które zalewali wodą i wpuszczali tam tarlaki. Raz na kilka sezonów im sie to udawało i uzyskiwali żywy narybek, co świadczy o tym, ze w pewnych szczególnych przypadkach może dojśc do tarła karpi w Polsce.
Co do 'płodności' to ichtiolodzy sa na podstawie swoich badań (dla celów hodowli ryb prowadzonych), że najbardziej produktywna jest ikra ryb, w wieku młodym i średnim - takich, które przystepują do tarła maksymalnie 3 - 4 raz. Chodzi o to, że podobnie jak i u ludzi w starszym wieku ikra nie jest już tak trwała, a narybek z niej wykluty ma mniejsza przeżywalność. Więc duże okazy, stare są zdolne do rozmanażania, ale nie jest to jakościowo dobre rozmnażanie. Są opinie, że takie stare samice w akwenie 'psują' tarło, gdyż szczególnie w przypadku szczupaka absorbują uwagę dużej ilości młodych samców, przez co te tracą one swoje 'geny' i siły na zapładnianie ich ikry, zamiast zużywać je podczas godów z młodszymi samicami.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko