Wiek: 47 Dołączył: 18 Mar 2003 Posty: 329 Skąd: Polnoc
Wysłany: 15-01-2004, 12:37
Racja, racja... partnera sie wyciaga na jego/swoim BC. A parter podobnie postepuje z toba jezeli jestes w klopocie.
Ale czlowiek cierpiacy na olowice nie jest zadnym partnerem. Ale skoro juz jestes z nim podwoda, to rzeczywiscie dobrze byloby miec 60lbs. albo 70. albo jeszcze wiecej. Viva la strokes!!!
Wiek: 57 Dołączył: 08 Maj 2003 Posty: 683 Skąd: Warszawka
Wysłany: 15-01-2004, 17:20
Hej
w ramach szkolenia technicznego IANTD uczono nas jak wynurzac sie na bojce (użytej jako awaryjny środek wybornościowy)
łapie sie takie ustrojstwo za konce i na biezaco upuszcza powietrze w miare wznoszenia
oczywiscie samodzielnie a nie siebie i partnura
nie jest to latwe ale da sie zrobic nawet z przystankiem na wybranej glebokosci
Sandii
ps
testowalem to i na dlugim fiuc.. i na gruszce z zaworem i bez zaworu upustowego (najgorszy jest kaczy dziub ;) - da sie zrobic
ps2
parnura uczyli mnie wyciagac na jego jackecie, raczej nie zakladalbym obslugiwania w takiej sytuacji wiecej niz dwoch zaworow (jacket partnura i suchacz); juz trzeci zawor (suchacz partnura) moze byc ciezki w nadazaniu :(
ps3
plywanie na 60-80 lbs bo byc moze potencjalny partnur bedzie cierpial na olowice? to moze ciezarowke sprzetu :)
Stopień: zdolny ale leniwy
Wiek: 56 Dołączył: 30 Gru 2002 Posty: 790 Skąd: LA
Wysłany: 15-01-2004, 19:25
I napisał/a:
Umiejętność wyciągania partnera (nie)przytomnego i na jego, i na swoim jackecie (tak jak wynurzanie się na jednym automacie/octopusie), są jednymi z bardziej podstawowych umiejętności trochę zaawansowanego nurka.
Myślę, że warto jest je pielęgnować, jako uniwersalne narzędzie mogące ratować życie. (przez ćwiczenie właśnie)
Jednym z powtarzajacych sie schematow w wypadkach nurkowych jest puszczenie sie dwoch nurkow w takiej wlasnie sytuacji. Zwykle konczy sie smiercia ratowanego i embolizmem ratujacego. Przy wyciaganiu na jackecie ratujacego. Do wyciagania na jackecie ratowanego sie nie czepiam,
I napisał/a:
powinniśmy nauczyć się zdobywania przestworzy okrakiem na specjalistycznym liftbagu z zaworem u góry. Tak a'propos czy kiedyś tego próbowałeś?
Owszem. Dziala. Nie polecam. W pierwszym rzedzie lepiej pozbyc sie nadmiarowego olowiu u siebie i partnera, i zapewnic sobie wygodniejsza w obsludze redundancje w swoim sprzecie. Suchy na przyklad.
Ostatnio zmieniony przez lobster 15-01-2004, 19:41, w całości zmieniany 1 raz
Ale to było szkolenie techniczne, gdzie obowiązują trochę inne zasady.
A w życiu co byś wybrał, w przypadku uszkodzonego jacketu, wynurzenie na bojce, czy przy asekuracji partnera (a zostawienie bojki jako drugą rezerwę)?
Jeżeli chodzi o "kto kogo", ja bym wybrał opcję, w której posiadacz działającego jacketu obsługuje inflator.
Po pierwsze nie lubię, gdy ktoś bez powodu gmera przy moim sprzęcie.
Po drugie ratowany ma dwie wolne ręce i nimi może się czepiać czego chce, a nawet pokazywać znaki.
A co dotyczy różnych nadmiarowości w sprzęcie, w końcu nurkujemy rekreacyjnie. Jeżeli dla zwiększenia bezpieczeństwa (czyt. lepszego samopoczucia) mam ochotę wziąć (nie wypominając ) np. dodatkową latarkę, to biorę. Może się przyda mi, może mojemy buddy .
Wszystko w granicach rozsądku. Do momentu, gdy zbytnia rozbudowa sprzetu nie wpływa na pogorszenie bezpieczeństwa albo tylko zmniejszenie komfortu.
Ahoj, opaleni i wygrzani
Igor
PS
27l to raczej jeszcze normalna pojemność. Mi trudno jest postawić wyraźną granicę między 23, a 27l. Ba... druga cyfra mi się bardziej podoba.
Jednym z powtarzajacych sie schematow w wypadkach nurkowych jest puszczenie sie dwoch nurkow w takiej wlasnie sytuacji. Zwykle konczy sie smiercia ratowanego i embolizmem ratujacego.
Dlatego warto marnować czas na ćwiczenia .
Pozdro
I
PS
Drugie rozwiązanie po suchym - partner - nie bojka.
Stopień: zdolny ale leniwy
Wiek: 56 Dołączył: 30 Gru 2002 Posty: 790 Skąd: LA
Wysłany: 15-01-2004, 19:48
I napisał/a:
A w życiu co byś wybrał, w przypadku uszkodzonego jacketu, wynurzenie na bojce, czy przy asekuracji partnera (a zostawienie bojki jako drugą rezerwę)? W końcu nurkujemy rekreacyjnie.
W piance jedna butle mozna z powodzeniem wypedalowac z 30m. Wystarczy dobrac odpowiednio balast i wszystkie podwojne skrzydla i bojki sa zbedne.
Ani LOK ani CMAS -Lobster przeczytaj dokładnie mój post cytuję "wyjście awaryjne we dwóch na jednym jackecie (sterując swoim inflatorem-czyli odwrotnie niż się zaleca) " to było ćwiczenie na pewną szczególną sytuację a nie powiesz mi chyba że ćwiczenie różnych wariantów rozwiązywania różnychsytuacji jest głupie czy niepotrzebne.
Cała nasza dyskusja zaczyna lekko "gonić w piętkę" wychodzi na to że po prostu patrzymy na problem z dwóch różnych stron( nazywając umownie "nadmiarowość "czy "fundamentalizm ) -tylko pytanie czyja jest słuszna ( "każdy z was ma rację " jak mówił pewien stary rabin .Mistrzu ale to niemożliwe -powiedział uczeń -" ty też masz rację " )
PS.jeżeli kiedyś się spotkamy z dziką chęcią pójdę z Tobą na dobre piwo nadyskutować się o nurkowaniu do oporu.
bye
W piance jedna butle mozna z powodzeniem wypedalowac z 30m.
Tak tylko po co. Przy takiej czynności zużywa się olbrzymie ilości powietrza. Dochodzi ryzyko hiperwentylacji oraz UCP (gdy delikfent się "zatnie w sobie"). Jeszcze zwiększony stres, a na powierzchni znów nie jest różowo.
A jak sie dobrzy naumieć "chwytu" to i prawdopodobieństwo rozlonczenia malieńkie.
lobster napisał/a:
Tak przy okazji, ktora z agencji uczy wyciagania na jackecie ratujacego? Bo o ile sie nie myle to PADI nie, NAUI tez nie. CMAS? LOK?
Nieprzytomnego, żadna. Pod warunkiem, że ma działający jacket odpowiedniej pojemności.
Czasam warto zastanowić się nad genezą.
Myślę, że pomysł jest taki. Po ewentualnym rozłączeniu przytomny jakoś sobie poradzi. Natomiast z dwojga złego lepiej, żeby nieprzytomny leciał do góry.
W naszym przypadku holowany jest przytomny, a i tak wrazieco wyciągnie bojkę lub będzie próbował na płetwach.
Jeszcze raz pozdrawiam i czekam na twórczą dyskusję
I
PS
Na kursie CMAS robiliśmy sobie różne ćwiczenia. Tak aby mieć gotowe, na wypadek braku innej możliwości: na swoim, na partnera, na płetwach (zdecydowanie najcięższe), na jednym automacie, z leżącego itp.
Stopień: zdolny ale leniwy
Wiek: 56 Dołączył: 30 Gru 2002 Posty: 790 Skąd: LA
Wysłany: 15-01-2004, 22:08
I napisał/a:
A tam.. potrykajmy się jeszcze...
widze nie tylko ja sie nudze w pracy...
I napisał/a:
A jak sie dobrzy naumieć "chwytu" to i prawdopodobieństwo rozlonczenia malieńkie.
Jacket jacketowi nierowny. Chwyt na HUBa moze skonczyc sie np. uduszeniem faceta w chomacie . No ale niech bedzie.
I napisał/a:
Czasam warto zastanowić się nad genezą.
Myślę, że pomysł jest taki. Po ewentualnym rozłączeniu przytomny jakoś sobie poradzi. Natomiast z dwojga złego lepiej, żeby nieprzytomny leciał do góry.
No wiec amerykanska geneza jest taka, ze ratujac kogos nie powinnismy zwiekszac zasiegu razenia awarii samemu sie narazajac. Uzywanie wlasnego jacketu jako lift-bagu pod to podpada. Przytomny, czy nie przytomny, nurek nie powinien podnosic na sobie nic ciezszego niz jakies 4-7kg (za PADI cytuje). W wypadku o ktorym wczesniej pisalem ratowany byl swiezym studentem (ktoremu wyszedl caly gaz), a ratujacy jego instruktorem, wiec przypuszczam ze jakies tam wysrubowane standardy spelnial, co go i tak nie uchronilo przed podroza do komory po barotraumie pluc.
A zeby jeszcze bardziej dyskusje skierowac w kompletnie innym kierunku, ciekaw jestem ile osob widzialo uszkodzony terminalnie jacket. Ciekawi mnie w ilu wypadkach bylo to rozdarcie, w ilu wypadkach byl to wysadzony zawor, albo wyrwany waz. Ja osobiscie widzialem dwa wyrwane weze (w tym jeden pod woda). 0 rozdartych jacketow i 0 wysadzonych zaworow. Moi lokalni najstarsi gorale rowniez twierdza, ze to najczestsza przyczyna utraty urzadzenia wypornosciowego (rura znaczy).
Skrzydla owszem dziurawia sie czasem, ale jakos zawsze ograniczone byly do kosmetycznych dziurek bez specjalnych konsekwencji dla plywalnosci. Moze zamiast kruszyc kopie o to jak postepowac w razie jakby co, warto w ramach prewencji pozbyc sie zaworow co sie weza ciagnie?
Sorry nie wytrzymałem
Lobster:"Moze zamiast kruszyc kopie o to jak postepowac w razie jakby co, warto w ramach prewencji pozbyc sie zaworow co sie weza ciagnie?"
Idąc tokiem tego rozumowania ( a wcześniej- "Najprostszym rozwiazaniem jest zaniechanie nurkowania z kims kto jest zagrozeniem dla siebie i otoczenia. Mozna byc niesmialym, miec jacket z nadwyzka i liczyc na szczescie, a mozna zaryzykowac, ze potencjalny partner sie obrazi i nurkowac w komforcie, albo nie nurkowac wcale." -też Lobster.)należy ograniczać czynniki potencjalne niepotrzebne i zawodne pod wodą . Tak się zastanawiam że ostatnio z reguły się mówi o tym że najbardziej zawodnym czynnikiem w układzie człowiek-maszyna jest co ?. ( chwila ciszy..) no właśnie - człowiek !!!!!
No to jak likwidujemy?
\najbardziej zawodnym czynnikiem w układzie człowiek-maszyna jest co ?. ( chwila ciszy..) no właśnie - człowiek !!!!!
No to jak likwidujemy?
Zgadzam się z tobą w zupełności. Też mam wrażenie, że Lobster z uporem maniaka ciągle pomija aspekt ludzki. Przecież przy nurkowaniu dobrze jest ćwiczyć myślenie także w tym kierunku.
Ale we dwóch napewno go zreedukujemy , a jak nie, to... zlikwidujemy.
lobster napisał/a:
W wypadku o ktorym wczesniej pisalem ratowany byl swiezym studentem (ktoremu wyszedl caly gaz), a ratujacy jego instruktorem
Jeżeli dobrze kojarzę wypadek, to instruktor pokazał wiele rzeczy, które mogły właśnie wskazywać, że nie spełniał ani wyśrubowanych, ani nawet standardów.
Dodatkowo nie wziął pod uwagę właśnie czynnika ludzkiego - konfiguracja sprzętu była OK.
Z twojego przykładu pośrednio wynika drugi przypadek, kiedy jacket może przestać nie działać - utrata czynnika oddechowego. Ale to się nigdy nie zdarza...
Pozdrowienia
I
PS.1 (kolejny czynnik ludzki - "serwisant nie pomyślał")
Wracając do inflatorów, już kilka razy w wypożyczalni wręczano mi jacket ze stwierdzeniem "mocowanie inflatora tylko tak wygląda. Jak się porządnie dokręci będzie git". Gdy prosiłem o dokręcenie okazywało się, że gwinty spłuczki i jacketu są trochę inne, a inflator zostawał w ręce serwisanta.
APELUJĘ WIĘC - OGLĄDAJMY MOCOWANIA INFLATORÓW, CZY NIE WYGLĄDAJĄ "JAKOŚ DZIWNIE".
PS2
Odlecieliśmy już całkiem od tematu "OMS czy Diverite". Proponuję założyć jakiś prowokacyjny nowy wątek. Nie obraź się, na razie spasuję, Tu jest 00:45, i powoli kończę przygotowanie prezentacji na jutro rano. Właśnie tak się nudzę w robocie od ponad tygodnia Chyba będę dluugo odpoczywał... Dzięki za miłą pogawędkę, która pomogła nie ugotować tego, co mi jeszcze zostało między uszami.
Stopień: zdolny ale leniwy
Wiek: 56 Dołączył: 30 Gru 2002 Posty: 790 Skąd: LA
Wysłany: 16-01-2004, 04:43
I napisał/a:
Też mam wrażenie, że Lobster z uporem maniaka ciągle pomija aspekt ludzki.
Zaraz zaraz.. Jak to pomijam? Ja przeciez zachecam do intensywnego socjalizowania sie z przyszlym partnerem i pozbawiania go zbednego olowiu. Staram sie przekonac, ze czynnik ludzki nalezy odpowiednio uswiadomic i poznac zanim sie z czynnikiem ludzkim, jego nadmiarowymi kilogramami i skrzydlem co rura wylata znajdziemy w wodzie.
I napisał/a:
Z twojego przykładu pośrednio wynika drugi przypadek, kiedy jacket może przestać nie działać - utrata czynnika oddechowego. Ale to się nigdy nie zdarza...
Jakcet dzialal, automatyczny nawiew nie dzialal. Pominmy milczeniem fakt, ze instruktor byl na tyle pozbawiony wyobrazni, zeby swojego swiezego studenta zabrac na 30m bez dna. Ostatnia kretynska decyzja jaka podjal bylo wyciaganie ich obu na swojej kamizeli. Albo student, albo on mogli spokojnie studenta dodmuchac. Nawet gdyby student byl kompletnie niedouczony, to w najgorszym razie wyladowalby z barotrauma na powierzchni i moze nawet przezyl - helikopter sie tam zjawia w 5 minut. Ale za to instruktor nie wyladowalby w komorze. Jak dla mnie rachunek jest prosty.
Tak sobie mysle, ze ten ped do wyciagania na wlasnym jackecie to moze dlatego, ze to sie wydaje szybkie i proste. Ja pozostane przy swoim zdaniu, ze jak juz kupa trafi w wentylator, to lepiej zainwestowac pare dodatkowych sekund w rozwiazanie problemu w ten sposob, zeby zminimalizowac zagrozenie dla siebie.
I napisał/a:
Odlecieliśmy już całkiem od tematu "OMS czy Diverite". Proponuję założyć jakiś prowokacyjny nowy wątek. Nie obraź się, na razie spasuję, Tu jest 00:45, i powoli kończę przygotowanie prezentacji na jutro rano.
I to jest wlasnie najpiekniejsze.. Jak mnie przegadacie to wystarczy, ze was przeczekam i tak bede mial ostatnie slowo . Ide spac.
Moją intencją nie było wycofanie się z tej dyskusji raczkiem, raczkiem...
Raczej, to że część wątków została w miarę pozamykana, a z rezsztą chodzimy w kółko. ale przede wszystkim - nie mogę już patrzeć na komputer.
Ale jeśli chcesz podsumujmy:
- nie wolno, w normalnych warunkach, podnosić ciężkich przedmiotów na jackecie
- najlepszym sposobem wyciągania poszkodowanego jest użycie jego kamizelki
- pisząc "brać pod uwagę czynnik ludzki" nie mam na myśli ani wymiany inflatorów we wszystkich kamizelkach na świecie, ani nawet odołowiania partnerów.
Chodzi mi o zdobywanie wyczucia w przewidywaniu zachowań ludzi.
Przykład rzeczonego instruktora - nie przewidział, że przejęta świerzynka na dużej głębokości połknie całe powietrze w 5 minut. Stosując twój tok myślenia, należało by stwierdzić, że kursant był winny, bo przecież powinien wiedzieć jak się oddycha (był na kursie, nie?).
Ale nadal nie jestem przekonany, jaki sposób, w tym konkretnym przypadku, był najlepszy (poza skutecznym oczywiście).
Wyobraź sobie sytuację masz spanikowanego, rozkojarzonego, ciągle ruszającego się adepta z 0 bar luftu. Czy lepiej jest zużyć energię i pomysły na porządne splątanie się z nim, czy tracić jedną rękę na ciągłe szarpanie się z jego inflatorem i łapanie własnego automatu (weź pod uwagę też swój stres). To nie jest prosty rachunek.
Wiek: 47 Dołączył: 18 Mar 2003 Posty: 329 Skąd: Polnoc
Wysłany: 16-01-2004, 13:38
I napisał/a:
Wyobraź sobie sytuację masz spanikowanego, rozkojarzonego, ciągle ruszającego się adepta z 0 bar luftu
A jak z plywalnoscia tego delikwenta? Jezeli jest wlasciwa (czyt. NEUTREALNA) co oznacza, ze facet nie bawi sie w plug orzacy dno to nie ma problemow. Jezeli mamy tylko jeden pierwszy stopien, podajemy go partnerowi reka prawa, aby moc kontrolowac predkosc wynurzania. A lewa kontrolujemy swoj inflator. W miedzyczasie trzeba chlopakowi pokazac, ze idziemy do gory. Nie bedzie problemem dla adepta rozpoczecie wynurzenia na pletwach. A im plycej tym latwiej. Jedyne o co nasz adept bedzie sie martwil to spuscic co jakis czas powietrze ze swojego jacketu, zeby nie zrobic z siebie rakety.
Oczywiscie skoro to poczatkujacy to rzecz sie dzieje na 20m max.
No i z pewnoscia nikt nie popelnil bledu na powierzchni, skoro zaistniala taka sytuacja A moze jednak ktos popelnil??? Fajnie sie gdyba jak nie ma nic do roboty w pracy ale taka sytuacja nie ma racji bytu przy prawidlowo zaplanowanym nurkowaniu i weryfikacji partnerow.
A jak z plywalnoscia tego delikwenta? Jezeli jest wlasciwa (czyt. NEUTREALNA) co oznacza, ze facet nie bawi sie w plug orzacy dno to nie ma problemow. Jezeli mamy tylko jeden pierwszy stopien, podajemy go partnerowi reka prawa,...
...Oczywiscie skoro to poczatkujacy to rzecz sie dzieje na 20m max...
...ale taka sytuacja nie ma racji bytu przy prawidlowo zaplanowanym nurkowaniu i weryfikacji partnerow.
To co napisałem jest bezpośrednim nawiązaniem prawdziwego zdarzenia - do wypadku, o którym kiedyś pisał Lobster.
Młody adept ze swoim instruktorem na 30-40 m. Instruktor nie zauważa, że adeptowi powietrze schodzi do 0 bar. Próba wyciągania na jackecie instruktora skończyła się śmiercią kursanta i barotraumą instruktora (rozłączyli się).
Lobster twierdzi, że w takim przypadku trzeba kurczowo i bezkrytycznie trzmać się schematów PADI. Czyli za wszelką cenę wynurzać się na jackecie poszkodowaego. Ponieważ rzeczony jacket nie miał źródła zasilania skończyłoby się na zasilaniu "oralnym".
Czyli jak następuje: Zestresowany instruktor jedną ręką przytrzymuje spanikowanego i przewentylowanego kursanta. Drugą na zmianę, to łapie jego inflator, żeby wdmuchnąć trochę powietrza, to gania swój automat, który przed chwilą wypluł.
Wydaje mi się, że taki sposób ratowania daje dużo mniejsze prawdopodobieństwo sukcesu niż po prostu wykonanie porządnego chwytu i wyciąganie na własnym jackecie instruktora.
Fakt, że się nie udało, to nie jest dowód.
Nie widzę na razie rozwiązania, które wydaje się być bardziej optymalne, niż to co zrobił instruktor. (Jeżeli już dojdzie do tak ekstremalnej sytuacji, oczywiście).
"Tak sobie mysle, ze ten ped do wyciagania na wlasnym jackecie to moze dlatego, ze to sie wydaje szybkie i proste. Ja pozostane przy swoim zdaniu, ze jak juz kupa trafi w wentylator, to lepiej zainwestowac pare dodatkowych sekund w rozwiazanie problemu w ten sposob, zeby zminimalizowac zagrozenie dla siebie."
Ależ oczywiście !!!! Zasada niepowiększania strat to stara zasada i obowiązuje we wszystkich systemach ratowniczych niezależnie czy to wypadek nurkowy ,samolotowy czy samochodowy.Co do pomyślenia w sytuacjach grożnych ( i nie tylko) to "myślenie ma przyszłość"- ale jednak proponuję pomyśleć i wybrać taką metodę działania która jest optymalna w danym przypadku -czyli:
- jak gość jest nieprzytomny lub przymulony i leży na dnie to sprawdź czy ma ustnik w paszczy odchyl mu głowę d o tyłu i jedź na JEGO jackecie
-jak nie może "się podnieść "- rozwalony inflator czy brak czynnika to wychodzić na swoim z zachowaniem wszelkich zasad wynurzania ( tu jednak widziałbym u siebie 2 pierwsze stopnie , w przypadku instruktora to OBOWIĄZEK)
- dostosuj sposób działania do sytuacji i jak trzeba działaj po prostu -efektywnie ( i wracając do początku wątku widzę jako sensowną pewną nadmiarowość sprzętu - taką która pozwala na elastyczne działania i zwiększa szanse na szczęśliwe przeżycie).
Stopień: zdolny ale leniwy
Wiek: 56 Dołączył: 30 Gru 2002 Posty: 790 Skąd: LA
Wysłany: 16-01-2004, 19:23
I napisał/a:
Nie widzę na razie rozwiązania, które wydaje się być bardziej optymalne, niż to co zrobił instruktor. (Jeżeli już dojdzie do tak ekstremalnej sytuacji, oczywiście).
Może macie jakieś propozycje...
No cos podobnego Wlasnie zostalem akolita PADI.
Jak ja bym taka sytuacje ugryzl:
ratowany dostaje weza (2 metrowego oczywiscie).
ratowany sie sam dodmuchuje (jesli musi) bez sczepiania sie z ratujacym
Jesli ratowany panikuje badz zachowuje sie nieracjonalnie, zawsze mozna poczekac az straci przytomnosc.
Jak ja bym taka sytuacje ugryzl:
ratowany dostaje weza (2 metrowego oczywiscie).
ratowany sie sam dodmuchuje (jesli musi) bez sczepiania sie z ratujacym
Jesli ratowany panikuje badz zachowuje sie nieracjonalnie, zawsze mozna poczekac az straci przytomnosc.
Taak, to bardzo dobry sposób na nurków typu OWD.
Pod wodą można też mieć kij besballowy, jako pewien nadmiar sprzętu zabieranego z myślą o partnerze. W ostateczności zawsze zostaje nóż, który przecież należy do standardowego wyposażenia nurka.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko